- Premier Czech Andrej Babisz uważa, że Czechy powinny dołączyć do europejskiej inicjatywy odstraszania nuklearnego, zaproponowanej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona.
- Inicjatywa Macrona zakłada rozszerzenie francuskiej strategii odstraszania nuklearnego na całą Europę, w odpowiedzi na nowe zagrożenia, przy zachowaniu suwerenności.
- Polska i Dania również prowadzą rozmowy z Francją w sprawie tej inicjatywy, która ma uzupełniać mechanizmy odstraszające NATO.
- Wcześniejsze reakcje czeskiego rządu były ostrożne, jednak minister spraw zagranicznych Petr Macinka zwrócił się do Francji o szczegóły inicjatywy.
Przez wiele lat porządek światowy opierał się na przekonaniu, że amerykański „parasol nuklearny” stanowi niezawodną ochronę dla sojuszników Waszyngtonu. Jednakże, powtarzające się groźby Donalda Trumpa dotyczące wycofania wsparcia wojskowego oraz kwestionowanie zobowiązań w ramach NATO znacząco podważyły to zaufanie. W efekcie państwa, które do tej pory czuły się bezpieczne pod amerykańskimi gwarancjami, zaczynają aktywnie rozważać scenariusze, które jeszcze niedawno byłyby uznane za polityczną fikcję.
W niedzielę (19 kwietnia) premier Czech, Andrej Babiš, za pośrednictwem nagrania w mediach społecznościowych, ogłosił, że jego kraj powinien aktywnie zaangażować się w budowę ogólnoeuropejskiego systemu odstraszania nuklearnego. Choć nie przedstawił szczegółowego planu, jego słowa jasno wskazują na strategiczny zwrot i chęć zacieśnienia współpracy z Francją, którą określił mianem „idealnego sojusznika”.
Deklaracja ta jest o tyle znacząca, że pada w momencie redefinicji architektury bezpieczeństwa na kontynencie. Słowa premiera Babiša otwierają nowy rozdział w czeskiej polityce obronnej, która do tej pory opierała się głównie na gwarancjach sojuszniczych w ramach NATO. Teraz Praga sygnalizuje gotowość do wzięcia większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy, spoglądając w stronę Paryża jako kluczowego partnera w tej dziedzinie.
Propozycja Macrona: Francuski parasol nuklearny dla Europy?
W przełomowym przemówieniu z początku marca 2026 roku prezydent Emmanuel Macron ogłosił konieczność modyfikacji francuskiej doktryny nuklearnej. Wskazał, że w obliczu nowych zagrożeń, w tym agresywnej polityki Rosji i rosnących wątpliwości co do niezawodności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, Europa musi wziąć za nie większą odpowiedzialność. Kluczowym elementem tej wizji jest otwarcie strategicznej debaty na temat objęcia europejskich partnerów ochroną francuskiego potencjału odstraszania.
Inicjatywa określana jako „zaawansowane odstraszanie” zakłada kilka poziomów współpracy. Sojusznicy mogliby brać udział we wspólnych ćwiczeniach francuskich sił nuklearnych, co pozwoliłoby na lepszą koordynację i głębsze zrozumienie procedur. Macron zasugerował również możliwość tymczasowego rozmieszczenia francuskich sił na przykład myśliwców Rafale zdolnych do przenoszenia pocisków jądrowych na terytoriach sojuszniczych w razie kryzysu. Francja, która dysponuje obecnie około 290 głowicami jądrowymi, zapowiedziała zwiększenie tej liczby, aby wzmocnić wiarygodność swojego odstraszania. Co kluczowe, Macron podkreślił, że francuska propozycja ma uzupełniać, a nie zastępować parasol nuklearny NATO. Jednocześnie Paryż stanowczo zastrzegł, że ostateczna decyzja o użyciu broni jądrowej pozostanie wyłącznie suwerenną prerogatywą prezydenta Francji.
Polecany artykuł:
Wewnętrzna debata w Czechach: Głosy rozsądku i sceptycyzmu
Choć premier Babisz wyraził entuzjazm, reakcje na czeskiej scenie politycznej są bardziej zniuansowane. Jeszcze miesiąc temu prezydent Petr Pavel, były wysoki rangą dowódca NATO, zalecał przede wszystkim ostrożność i dokładne konsultacje z francuskimi partnerami. Z kolei minister spraw zagranicznych, Petr Macinka, komentując w marcu inicjatywę Macrona, stwierdził lakonicznie, że Czechy nie posiadają broni jądrowej, „więc nie mają się do czego przyłączać”. Taka postawa sugerowała dystans i brak zainteresowania tematem. Co więcej, jak poinformował portal iDNES, minister Macinka, mimo swoich wcześniejszych słów, zwrócił się już do strony francuskiej z prośbą o przedstawienie szczegółów inicjatywy.
Europejskie echo inicjatywy. Jak reagują inne kraje?
Propozycja Macrona wywołała żywą dyskusję w stolicach europejskich. Poza Czechami, na liście państw zaproszonych do współpracy znalazły się m.in. Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Szwecja i Wielka Brytania.
Szczególnie aktywne stanowisko zajęła Polska. Premier Donald Tusk potwierdził, że Polska prowadzi z Francją i grupą najbliższych sojuszników rozmowy w sprawie "zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego". Szef polskiego rządu podkreślił, że celem jest wzmacnianie bezpieczeństwa w gronie przyjaciół, aby odstraszyć potencjalnych wrogów. Zainteresowanie Warszawy jest postrzegane jako kluczowe dla powodzenia całej inicjatywy, zwłaszcza w kontekście wzmacniania wschodniej flanki NATO.
Dziś, czyli 20 kwietnia w Gdańsku odbędzie się I Polsko-Francuski Szczyt Międzyrządowy z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Francuskiej. W programie wydarzenia przewidziano m.in. spotkanie premiera Donalda Tuska z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, rozmowy mają dotyczyć bezpieczeństwa i relacji sojuszniczych.
Będzie to pierwszy szczyt po podpisaniu 9 maja 2025 r. w Nancy traktatu o wzmocnionej współpracy i przyjaźni między Polską a Francją. Traktat dotyczy kwestii militarnych, gospodarczych, społecznych i związanych z kulturą. Zakłada wzajemne gwarancje bezpieczeństwa, współpracę w zakresie zwalczania zagrożeń hybrydowych, wspólne działania w zakresie przemysłu obronnego, gospodarki, rolnictwa i nauki.
W piątek (17 kwietnia) podczas konferencji prasowej premier Tusk powiedział, że w czasie gdy jesteśmy świadkami destabilizacji geopolitycznej, wojny na Bliskim Wschodzie i zmiany strategii Waszyngtonu wobec naszego regionu, jego zadaniem jest ochrona relacji polsko-amerykańskich i europejsko-amerykańskich od wstrząsów. Jak stwierdził, „nasi amerykańscy przyjaciele muszą zrozumieć, że Unia Europejska to jest najlepsze, co mogło Europę spotkać”. - Liczę na to, że w Waszyngtonie te próby destabilizacji Unii Europejskiej, nie wiem, kto stoi za tym pomysłem, że one ustaną. Bo to jest bardzo poważny błąd geostrategiczny - dodał.
Szef polskiego rządu podkreślił, że bardzo by chciał, aby USA i Europa były znowu solidarne przeciw rosyjskiej agresji na Ukrainie i zapowiedział, że będzie to jednym z tematów jego rozmów z prezydentem Macronem, z którym - jak dodał - ma w tej sprawie bardzo podobne poglądy. - W jaki sposób budować siłę Europy, w jaki sposób budować suwerenność Polski, Francji i Europy i jak współpracować nad bezpieczeństwem także przy wykorzystaniu potencjału nuklearnego Francji? (...) Kwestia bezpieczeństwa, współpracy militarnej, to będą kluczowe kwestie - powiedział Tusk.
Polecany artykuł:
Odstraszanie nuklearne w Europie – uzupełnienie NATO czy alternatywa?
W europejskich stolicach, od Berlina po Warszawę, debata na temat własnych zdolności nuklearnych nabiera coraz bardziej realnego kształtu. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz potwierdził prowadzenie „poufnych rozmów” z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem na temat rozszerzenia francuskiego odstraszania nuklearnego na cały kontynent. Niemcy, tradycyjnie sceptyczne wobec broni masowego rażenia, zgodziły się nawet na udział we francuskich ćwiczeniach nuklearnych.
Najważniejsze pytanie, jakie pojawia się w kontekście francuskiej inicjatywy, dotyczy jej relacji z Sojuszem Północnoatlantyckim. Zarówno przedstawiciele Francji, jak i innych państw europejskich, podkreślają, że celem nie jest tworzenie alternatywy dla NATO, a raczej wzmocnienie europejskiego filaru w ramach Sojuszu.
Inicjatywa ma być odpowiedzią na ewentualne osłabienie zaangażowania USA w bezpieczeństwo Europy i stanowić dodatkową gwarancję. Jest to krok w kierunku budowy strategicznej autonomii Europy, która byłaby w stanie samodzielnie dbać o swoje bezpieczeństwo, jednocześnie pozostając lojalnym członkiem NATO. Dla krajów takich jak Czechy czy Polska, francuski parasol nuklearny mógłby stanowić cenne uzupełnienie gwarancji bezpieczeństwa, jakie daje artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego. Deklaracja premiera Babiša to na razie sygnał polityczny, który pokazuje, wiele mniejszych krajów zwłaszcza na wschodniej flance chce uzyskać kolejne gwarancje bezpieczeństwa na wszelki wypadek.
Polecany artykuł: