Czy Polska potrzebuje powrotu zasadniczej służby wojskowej?

2026-02-17 17:57

To nie tylko pytanie często w ostatnich latach stawiane. To także temat kolejnej konferencji, tym razem organizowanej przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Zapewne tak samo, jak w wielu poprzednich, i teraz zdania będą również podzielone. Wypowiadają się na taką okoliczność w tzw. temacie generałowie, analitycy, politycy i inni eksperci. A co do powiedzenia mają tzw. zwykli obywatele?

służba wojskowa, pobór, Wojsko Polskie

i

Autor: Andrzej Bęben

• Czy obowiązkowa służba wojskowa realnie zwiększy gotowość bojową, czy jedynie statystyczną liczebność armii?

• Czy alternatywą dla poboru nie powinno być powszechne, krótkie szkolenie wojskowe połączone z regularnym systemem ćwiczeń rezerwy?

• Czy bez cyklicznego systemu ćwiczeń rezerwy sama zasadnicza służba nie okaże się rozwiązaniem krótkotrwałym i mało efektywnym

Armia zawodowa armią zawodową, a rekrutować by się przydało

Zacząć należy od tego, że instytucja zasadniczej służby wojskowej nigdy nie została zlikwidowana, ale zawieszona. I stało się to 1 stycznia 2010 r. Z tym dniem Wojsko Polskie zostało przekształcone w armię zawodową. Ostatni pobór do wojska przeprowadzono w roku 2008, a ostatnie wcielenie do wojska w ramach tego poboru od 2 do 4 grudnia 2008 r.  Ta decyzja, a dobrze to pamiętam - choć mnie już nie dotyczyła - została przyjęta z aplauzem przez tych, którzy nie musieli iść w kamasze na rozkaz, a mogli zaciągnąć się do wojska z własnej, nieprzymuszonej woli i ku chwale Ojczyzny.

Przez lata politykom do głowy nie przychodziło, by pytać obywateli o przywrócenie obowiązku służby wojskowej. Europa przecież mocno tkwiła w pokoju, rozwijała się, również w oparciu o importowane rosyjskie węglowodory.

Pogoda zmieniła się na przedburzową w 2014 r. Rosja zajęła Krym, a we wschodniej części Ukrainy rozpoczęła się na dobre wojna domowa. A w niej Moskwa wspierała tych, którzy byli za odłączeniem się od Ukrainy. Osiem lat później wybuchła pełnoskalowa wojna, której pół roku wcześniej mało kto się spodziewał. I z czasem politycy zaczęli zastanawiać się, czy nie trzeba byłoby przywrócić tego, co zostało zawieszone.

Wraz z tzw. rozwojem sytuacji i zagęszczającą się atmosferą oraz wojennogroźnymi prognozami coraz więcej ankietowanych opowiadało się za powrotem do stanu sprzed 1 stycznia 2010 r. Jednak stopniowo, nie od razu.

Garda: Badania genetyczne i Wojsko Polskie
Portal Obronny SE Google News

Przybywa zwolenników powrotu obowiązkowego poboru do wojska

Jeszcze w styczniu 2023 r. w badaniu wykonanym przez Social Changes dla wPolityce.pl ok. 34 proc. respondentów opowiedziało się za powrotem obowiązkowej służby. Przeciw opowiedziało się 43 proc., a 23 proc. nie potrafiło się określić. Ale to już jest przeszłość. Teraźniejszość wskazuje na znaczący wzrost, określmy to takim mianem, patriotycznego zaangażowania. Oto wyniki ostatnich badań opinii społecznej w rzeczonym temacie.

52 proc. Polaków opowiada się za przywróceniem obowiązkowej służby wojskowej - to w lutowym sondażu dla RMF FM. A 31 proc. zdecydowanie popiera koncepcję.

W sondażu przeprowadzonym przez United Surveys dla Wirtualnej Polski (grudzień 2025) za powrotem do zasadniczej służby wojskowej opowiedziało się 59,4 proc. ankietowanych, z czego 14,7 proc. jest „zdecydowanie” za powrotem do obowiązkowej służby wojskowej. Dla porównania: ta sama pracownia przepytywała Polaków we wrześniu 2025 r. Wówczas 50,5 proc. było za ożywieniem instytucji obowiązkowego poboru do wojska dla zdolnych do służby.

To trzeba cieszyć się z „patriotyzacji” społeczeństwa? Wicepremier-minister Władysław Kosiniak-Kamysz i szef Sztabu Generalnego WP gen. Władysław Kukuła mają powody do zadowolenia? I tak, i nie.

Tak, jest się z czego cieszyć, że ci, których do woja nie wzięto by (bo wiek nie ten albo wojsko mają zaliczone), są zwolennikami koncepcji obowiązkowej służby wojskowej. Z sondaży wynika, że największe poparcie deklarują osoby w wieku 50-59 lat. To ok. 61 proc. tej grupy jest za przywróceniem obowiązkowej służby.

Nie ma się z czego cieszyć, skoro najwięcej przeciwników restauracji omawianego mechanizmu wzmacniania potencjału wojskowego państwa jest wśród tych, którzy podlegaliby temu obowiązkowi. 43 proc. badanych z grupy wiekowej 25-29 lat deklaruje, że jest przeciw.

Coś w tym dziwnego? Mnie taka postawa nie dziwi. Nie przypominam sobie (ja jestem rocznik 1958), by w PRL, a i później w III RP poborowi ochoczo spełniali patriotyczny, acz i przymuszony, obowiązek względem Ojczyzny i Wojska Polskiego. Wierszyki w rodzaju - „Lepiej w cywilu być psem cyrkowym niż zostać w wojsku plutonowym” powszechnie wyrażały stosunek poborowych do zasadniczej służby wojskowej.

Spytacie starszego pana o jego pogląd w sprawie?

Tak, jestem za przywróceniem (zasadniczej) obowiązkowej służby wojskowej, ale apeluję o rozsądek do decydentów. Nawet jeśli 100 proc. potencjalnie podlegających obowiązkowi akceptowałoby go bezdyskusyjnie, to panowie politycy (generałowie mają tego świadomość) winni wiedzieć, że nie wprowadzi się tej instytucji nawet z roku na rok.

Oczywiście można się wzorować na rozwiązaniach wprowadzonych w innych państwach. My nie jesteśmy jednak „innym państwem”, ale Polską. I trzeba mieć na uwadze polskie uwarunkowania. Zapewne w MON mają dogłębne procedury przywracania służby zasadniczej. Przedstawię swoją koncepcję, zwykłego obywatela pogląd, któremu „nie grozi” pobór do woja…

A ona jest prosta. Trzeba przywrócić nie tylko pobór, który był wierzchołkiem całego drzewa działań. A to zajmie lata.

Zacznijmy od edukacji. Już w ostatniej klasie szkoły podstawowej winno zaistnieć „przysposobienie obronne”. Nie żadna tam „edukacja dla bezpieczeństwa”, tylko „przysposobienie obronne”. W szkolnictwie ponadpodstawowym również powinien istnieć ten przedmiot. W ostatnich klasach młodzież powinna uczestniczyć w obozach przysposobienia obronnego. Tak jak to było w II RP. Czy to w formie wyjazdowej, czy stacjonarnej - to bez znaczenia. Bezwzględnie na uczelnie wyższe powinno wrócić „wojsko”.

Do 1991 r. istniało coś takiego jak „studium wojskowe”. Kto nie zaliczał egzaminu „z wojska”, ten regulaminowo wylatywał ze studiów. Zajęcia były obowiązkowe dla wszystkich studentów i dostosowane do ich płci oraz kondycji zdrowotnej. Ci, którzy zdali egzamin na piątkę (nie chwaląc się: byłem wśród takich), mieli prawo wyboru terminu obowiązkowej służby wojskowej oraz jednostki wojskowej. W PRL to był rok dla absolwentów uczelni. Dwa lata w zasadniczej, z wyjątkiem trzech lat dla powołanych do Marynarki Wojennej i wojsk rakietowych.

To teraz można policzyć sobie na palcach, ile lat minie, by system obowiązkowego poboru do Wojska Polskiego miał „ręce i nogi”. Zapewne MON ma wytyczoną znacznie krótszą drogę do celu. Jest raczej pewne, że jeśli obowiązek zostanie przywrócony, a ci, którzy go dopełnili, nie będą co jakiś czas aktualizować swoich umiejętności, to cała ta koncepcja będzie bardziej propagandowa niż wartościowa. A tak a propos wartości, nie tylko patriotycznych. Restauracja obowiązkowej służby będzie kosztowała niemałe pieniądze. Zakładam, że w MON w excelach mają szacunkowo wyliczone koszty tych zmian...

Sonda
Czy Polska powinna przywrócić pobór do wojska?