Ćwiczenia „Aurora”. Szwedzka armia przegrała z Ukraińcami

2026-05-18 11:40

Zakończone niedawno ćwiczenia wojskowe „Aurora” przyniosły zaskakujące wnioski dla szwedzkich sił zbrojnych. W symulowanej walce z użyciem bezzałogowców szwedzcy żołnierze musieli uznać wyższość sojuszników z Ukrainy. Minister obrony Szwecji, Pal Jonson, otwarcie przyznał, że jego armia ma się czego uczyć od Ukraińców.

Podczas podsumowania zakończonych w ubiegłym tygodniu manewrów wojskowych „Aurora” minister obrony Szwecji, Pal Jonson, w programie telewizji TV4 wprost przyznał, że szwedzcy żołnierze przegrali walkę na drony z Ukraińcami. Jego wypowiedź odbiła się szerokim echem, stanowiąc jednocześnie dowód na pokorę i pragmatyzm.

„Ukraińcy są najlepsi na świecie w obsłudze dronów. Wiemy, że jesteśmy od nich gorsi i stale się od nich uczymy, poprzez współpracę” – stwierdził Jonson.

W ćwiczeniach „Aurora”, które odbywały się głównie w południowej Szwecji oraz na strategicznie ważnej wyspie Gotlandia, wzięło udział około 18 tysięcy żołnierzy. Udział w nich wzięły także zaproszone jednostki z Ukrainy, których doświadczenie bojowe okazało się bezcenne.

Ćwiczenia „Aurora” – scenariusz rosyjskiego ataku

Głównym celem manewrów była symulowana obrona w przypadku ataku ze strony Rosji. Scenariusz zakładał nie tylko konwencjonalne działania zbrojne, ale także operacje hybrydowe, sabotaż i próby destabilizacji państwa. Szczególny nacisk położono na obronę Gotlandii, wyspy określanej mianem „niezatapialnego lotniskowca Bałtyku” ze względu na jej kluczowe znaczenie dla kontroli nad całym regionem.

Dziennik „Svenska Dagbladet” opisał jeden z epizodów ćwiczeń, w którym to właśnie ukraińscy żołnierze wcielili się w rolę rosyjskiego oddziału specjalnego. Ich zadaniem, przy użyciu drona z kamerą termowizyjną, była infiltracja wyspy i zlokalizowanie ukrytych pozycji szwedzkiej obrony. Jak się okazało, ich skuteczność przerosła oczekiwania organizatorów.

Kim byli ukraińscy „przeciwnicy”?

Należy podkreślić, że ukraińscy żołnierze uczestniczący w ćwiczeniach to weterani walk na froncie. Ich wiedza nie pochodzi z poligonów, a z realnych starć z rosyjską armią, co czyni ją unikalną i niezwykle cenną. Pytani przez szwedzkich dziennikarzy o ocenę umiejętności swoich partnerów, odpowiedzieli dyplomatycznie, że Szwedzi „działają dobrze, ale mają przed sobą jeszcze długą drogę”. 

Od wsparcia do partnerstwa. Nowy wymiar relacji Szwecja-Ukraina

Minister Pal Jonson podkreślił, że udział Ukraińców w ćwiczeniach „Aurora” symbolizuje fundamentalną zmianę w relacjach między oboma krajami. O ile wcześniej to Szwecja była głównie dostawcą wsparcia militarnego dla Ukrainy, o tyle teraz współpraca nabiera charakteru partnerskiego, w którym obie strony czerpią od siebie korzyści.

„Jesteśmy głęboko wdzięczni za przyjazd jednostek z Ukrainy, walczących na froncie, i ich udział w trudnych i wymagających ćwiczeniach” – mówił Jonson, dając do zrozumienia, że lekcje z prawdziwego pola walki są dla Szwecji na wagę złota.

Wnioski na przyszłość. Szwedzka armia inwestuje w drony i szkolenia

Porażka w symulowanej walce nie jest powodem do wstydu, a cenną lekcją. Takie podejście zaprezentował obecny w studiu TV4 szef sztabu szwedzkich sił zbrojnych, generał broni Carl-Johan Edstroem. Zapewnił on, że w nadchodzących latach szwedzkie wojsko będzie intensywnie ćwiczyć, wdrażać nowe systemy dronowe i przyzwyczajać swoje jednostki do działania w obliczu zagrożeń, jakie niosą bezzałogowce.

W szerszym kontekście minister Jonson, pytany o gotowość Szwecji na ewentualne przetestowanie NATO przez Rosję, odpowiedział, że kraj „dokonuje ogromnych inwestycji i buduje zdolności wspólnie z sojusznikami”. Ćwiczenia „Aurora” i wyciągnięte z nich wnioski są najlepszym dowodem na to, że proces ten jest traktowany z najwyższą powagą, a każda okazja do nauki – nawet okupiona symboliczną porażką – jest w pełni wykorzystywana.

Ćwiczenia NATO, w których wygrali Ukraińcy

To nie pierwszy raz, kiedy ukraińscy żołnierze pokonali wojska z krajów NATO. Jednym z najbardziej obrazowych przykładów przewagi ukraińskiej taktyki były ćwiczenia „Hedgehog 2025”, które odbyły się w Estonii w maju 2025 roku. W manewrach wzięło udział ponad 16 000 żołnierzy z 12 krajów NATO. Do roli tzw. sił przeciwnika (OPFOR) zaproszono niewielką, bo liczącą około 100 osób, estońsko-ukraińską jednostkę, w której kluczową rolę odgrywali weterani z frontu.

Scenariusz zakładał ofensywę zmechanizowaną przeprowadzoną przez połączoną brytyjsko-estońską grupę bojową. Wynik starcia był, jak określił to „The Wall Street Journal”, szokujący. Ukraińscy operatorzy dronów w ciągu zaledwie jednego dnia byli w stanie symulacyjnie zniszczyć dwa bataliony sił NATO, w tym 17 pojazdów opancerzonych, i przeprowadzić 30 innych ataków. Skuteczność była tak duża, że siły Sojuszu w ramach ćwiczeń nie były w stanie kontynuować walki.

Innym przykładem były międzynarodowe ćwiczenia morskie REPMUS/Dynamic Messenger 2025, które odbyły się u wybrzeży Portugalii. Siły dowodzone przez Ukraińców zdeklasowały flotę NATO, wygrywając wszystkie pięć symulowanych scenariuszy, które obejmowały obronę portów, eskortę konwojów morskich oraz symulowane ataki na jednostki pływające. Zespół „czerwonych”, dowodzony przez ukraińskich oficerów, pokonał siły „niebieskich” (reprezentujących NATO) w każdym z tych starć, osiągając całkowitą dominację operacyjną.

Kluczową rolę w tych sukcesach odegrały ukraińskie drony morskie Magura V7, przywiezione na ćwiczenia w różnych konfiguracjach od uderzeniowych, przenoszących ładunki wybuchowe, po wersje z karabinem maszynowym. Taktyka opierała się na szybkich, trudnych do wykrycia atakach rojem, które okazały się zabójczo skuteczne.

Najbardziej spektakularnym momentem ćwiczeń był symulowany atak na fregatę NATO. Według relacji niemieckiego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, ukraińskie drony zaliczyły tyle celnych „trafień”, że w warunkach prawdziwej bitwy okręt by zatonął. Co więcej, załoga fregaty przez kilka minut po ataku wciąż dopytywała na ogólnym kanale, czy uderzenie w ogóle się rozpoczęło. Jak skomentował jeden z ukraińskich uczestników ćwiczeń: „Problem nie polegał na tym, że nie mogli nas powstrzymać – oni nawet nie widzieli naszej broni”.

Manewry obnażyły poważne luki w systemach wykrywania i neutralizacji małych, szybkich celów, jakimi są drony morskie. Ukraińcy udowodnili, że dysponując realnym doświadczeniem bojowym i innowacyjną technologią, można skutecznie zagrozić nawet okrętom wojennym.

Należy tutaj zaznaczyć, że sukcesy Ukraińców nie wynikają z lepszego sprzętu, ale z zupełnie innej filozofii walki, ukształtowanej przez lata brutalnego konfliktu. Podczas gdy armie NATO często opierają się na doktrynach i podręcznikach, które nie przystają do realiów współczesnej wojny, Ukraińcy stawiają na elastyczność, innowacyjność i bezwzględne wykorzystanie słabości przeciwnika. Ich zdolność do adaptacji, improwizacji i wykorzystania tanich, komercyjnych technologii w zabójczy sposób daje im przewagę nad siłami przyzwyczajonymi do przewidywalnych scenariuszy. Każda taka „porażka” na poligonie jest dla NATO bezcenną lekcją, która pozwala zidentyfikować i naprawić słabości, zanim zostaną one wykorzystane przez prawdziwego wroga.

Konflikt NATO-Rosja: Jak mógłby wyglądać?

Musimy także pamiętać - o czym wielu zapomina - że nie możemy patrzeć na konflikt na Ukrainie jako ten sam scenariusz, jaki będzie miał miejsce w potencjalnej wojnie NATO-Rosja. To będzie zupełnie inny konflikt. Wiele think tanków i ekspertów opisuje ten konflikt, że byłby zjawiskiem wielopłaszczyznowym, łączącym działania hybrydowe, precyzyjne uderzenia rakietowe oraz zaawansowane technologie. Charakteryzowałaby się ona nie tylko starciami militarnymi, ale również walką w cyberprzestrzeni, dezinformacją i próbą destabilizacji państw od wewnątrz. Konflikt toczyłby się jednocześnie w pięciu domenach: na lądzie, w powietrzu, na morzu, w cyberprzestrzeni oraz w kosmosie. Satelity rozpoznawcze, systemy komunikacji i nawigacji (GPS) stałyby się celami o znaczeniu strategicznym, a ich zniszczenie mogłoby sparaliżować nowoczesne armie.

Wielu analityków jest zdania, że potencjalny konflikt nie rozpocząłby się od nagłej, zmasowanej inwazji. Zamiast tego, Rosja od dłuższego czasu prowadzi działania określane jako "Faza Zero" wojny. Polegają one na tworzeniu warunków psychologicznych i fizycznych do ewentualnej agresji. Celem Rosji w tej fazie jest podważenie wiarygodności Sojuszu i stworzenie pretekstu do dalszych działań, na przykład pod hasłem ochrony mniejszości rosyjskiej w krajach bałtyckich.

Prognozuje się w analizach, że prawdopodobnym scenariuszem jest ograniczony, szybki atak na terytorium państw bałtyckich – Litwy, Łotwy lub Estonii. Celem takiej operacji nie byłoby militarne pokonanie całego NATO, lecz postawienie Sojuszu przed faktem dokonanym i przetestowanie jego jedności oraz realności gwarancji wynikających z artykułu 5. Kluczowym punktem zapalnym mógłby stać się przesmyk suwalski, którego zajęcie odcięłoby kraje bałtyckie od reszty sojuszników. Taki konflikt, choć ograniczony geograficznie, miałby katastrofalne skutki gospodarcze dla całego regionu.

Inny prawdopodobny wariant zakłada rezygnację z szeroko zakrojonej ofensywy lądowej na rzecz zmasowanych uderzeń rakietowych i lotniczych. Celem stałaby się infrastruktura krytyczna w państwach wschodniej flanki. Ataki byłyby wymierzone m.in bazy wojskowe i lotnicze, infrastrukturę energetyczną (rafinerie, elektrownie, gazoporty), węzły logistyczne i komunikacyjne (porty, terminale przeładunkowe jak ten w Małaszewiczach), systemy dowodzenia i łączności. Taka strategia miałaby na celu sparaliżowanie państwa, uniemożliwienie sprawnego przyjęcia sił sojuszniczych i złamanie woli oporu społeczeństwa.

Oczywiście nieodłącznym elementem rosyjskiej strategii jest groźba użycia broni jądrowej. Choć pełnoskalowy konflikt nuklearny jest mało prawdopodobny, Moskwa może wykorzystywać szantaż nuklearny do zastraszania państw NATO i próby wymuszenia ustępstw politycznych. Właśnie dlatego kluczową rolę odgrywa wiarygodne odstraszanie – zarówno konwencjonalne, jak i nuklearne – oraz utrzymanie spójności Sojuszu.

Dlatego to, że Ukraina wygrywa w różnych scenariuszach, nie oznacza, że NATO jest słabe, a ukraińska armia jest niepokonana. Ukraina posiada cenne doświadczenie z wojny z Rosją, które dla NATO powinno być pewnym odnośnikiem, ale nie scenariuszem jeden do jeden. Wniosek dla Sojuszu powinien być przede wszystkim logistyczny, czyli posiadanie zapasów amunicji, rakiet, sprzętu, wyposażenia dla wcielonych do wojska, posiadanie rezerw osobowych, posiadanie zaplecza naprawczego, które szybko naprawi uszkodzone uzbrojenie, oraz posiadanie przemysłu, który szybko wyprodukuje uzbrojenie i części zamienne. 

Gen Król: Wojna na Ukrainie i logistyka