- 64% Polaków popiera budowę autonomii strategicznej Europy, nawet kosztem zmniejszenia zależności militarnej od USA, co pokazuje sondaż Instytutu Badań Pollster z 2-3 kwietnia 2026 roku.
- Pojęcie autonomii strategicznej oznacza zdolność UE do samodzielnego działania w polityce zagranicznej, bezpieczeństwie i obronie, co obejmuje wzmacnianie przemysłu obronnego i rozwój wspólnych zdolności wojskowych.
- Wzrost poparcia Polaków dla tej idei wynika m.in. z nowej strategii bezpieczeństwa USA (2025 r.) skupiającej się na Indo-Pacyfiku oraz nieprzewidywalnej polityki Donalda Trumpa, który kwestionuje zaangażowanie USA w NATO.
Badanym zadano precyzyjne pytanie: "Czy popierasz pomysł budowy tzw. autonomii strategicznej Europy (wzmocnienie własnych zdolności obronnych UE), nawet jeśli wiązałoby się to ze zmniejszeniem zależności militarnej od Stanów Zjednoczonych?".
Wyniki są jednoznaczne:
- 64% ankietowanych odpowiedziało "Tak".
- Zaledwie 14% było przeciwnych.
- 22% badanych nie miało w tej kwestii wyrobionego zdania.
Jeszcze wyraźniej ten trend widać po odrzuceniu głosów niezdecydowanych. Wówczas poparcie dla idei europejskiej samodzielności obronnej wzrasta do imponujących 82%, przy 18% sprzeciwu. To sygnał, że Polacy, tradycyjnie postrzegani jako jedni z najbardziej proatlantyckich narodów w Europie, coraz poważniej traktują potrzebę budowy silnego, europejskiego filaru bezpieczeństwa.
i
Jak powiedział w rozmowie z Portalem Obronnym Jakub Graca, ekspert z Instytutu Nowej Europy.
"Przyczyną tak wysokiego poparcia dla budowy przez Europę tzw. autonomii strategicznej (abstrahując od tego, jak ją zdefiniujemy, gdyż jest to pojęcie bardzo wzniosłe i pojemne) jest oczywiście awanturnicza i nieprzewidywalna polityka obecnego prezydenta USA. Polacy i inni Europejczycy nie są z niej zadowoleni, nie mają zaufania do administracji Trumpa i instynktownie szukają możliwości zapewnienia sobie bezpieczeństwa w oparciu o zdolności własne, czyli polskie i europejskie. Łatwo jednak wyrazić takie życzenie na poziomie ogólnym, ale gdy przyjdzie do rozmowy o szczegółach, to zaczynają się problemy".
A czy Europa jest gotowa na strategiczną autonomię? Według Jakuba Gracy nie była i nie jest gotowa. Jak powiedział:
"Europa nie była gotowa 5 czy 10 lat temu i nadal nie jest gotowa, aby samodzielnie zapewnić sobie bezpieczeństwo. Z jednej strony słyszymy głosy na rzecz usamodzielnienia się, a z drugiej widzimy panikę po każdej sugestii ze strony Trumpa, że USA mogłyby opuścić NATO. Jakkolwiek wydatki na cele obronne w Europie rosną i budowane są dodatkowe zdolności produkcyjne w zakresie uzbrojenia, to jednak wysiłki te nie są tak samo intensywne we wszystkich państwach NATO, nie ma niezachwianej woli politycznej na rzecz raptownego zwiększania wydatków obronnych czy budowy samodzielności strategicznej w skali całej europejskiej części NATO. Nie ma planu, w jaki sposób Europa, która jest bardzo zróżnicowana i podzielona, miałaby zastąpić wkład amerykański do Sojuszu. Autonomii strategiczna Europy jest mrzonką - nie ma i nie było bezpieczeństwa europejskiego bez USA".
Czym jest autonomia strategiczna Europy?
Pojęcie autonomii strategicznej Europy zyskuje na znaczeniu od kilku lat, a jego głównym promotorem jest m.in. prezydent Francji, Emmanuel Macron. W najprostszym ujęciu oznacza ono zdolność Unii Europejskiej do samodzielnego działania i podejmowania decyzji w kluczowych obszarach, zwłaszcza w polityce zagranicznej, bezpieczeństwie i obronie. Nie chodzi o izolację czy zastępowanie NATO, ale o zdolność do działania tam, gdzie jest to konieczne, w zgodzie z własnymi interesami i wartościami, zwłaszcza gdy partnerzy, w tym USA, mogą mieć inne priorytety lub być niechętni do zaangażowania.
W praktyce dążenie do autonomii strategicznej obejmuje m.in wzmacnianie europejskiego przemysłu obronnego i technologicznego, aby uniezależnić się od dostaw spoza UE. Rozwój wspólnych zdolności wojskowych poprzez takie inicjatywy jak stała współpraca strukturalna (PESCO) czy Europejski Fundusz Obronny, a także zabezpieczenie krytycznych łańcuchów dostaw, od energii po komponenty cyfrowe i farmaceutyki co dobitnie pokazała pandemia COVID-19 jak to jest istotne.
Najbardziej widocznym wymiarem budowy autonomii jest sfera bezpieczeństwa i obronności. W odpowiedzi na ochłodzenie relacji transatlantyckich i wojnę w Ukrainie, UE uruchomiła ambitne programy zbrojeniowe. Centralnym elementem nowej strategii jest plan „ReArm Europe”, przedstawiony w 2024 roku, który ma na celu szybkie zwiększenie zdolności produkcyjnych europejskiego przemysłu obronnego. Inicjatywa ta, wraz z powiązanymi funduszami, może dysponować kwotą nawet 800 mld euro. Jej filary to m.in. instrument pożyczkowy SAFE (Security Action for Europe) o wartości 150 mld euro, oferujący niskooprocentowane pożyczki na wspólne zakupy uzbrojenia w takich dziedzinach jak obrona powietrzna, artyleria czy drony. A także Europejski Fundusz Obronny (EDF), którego budżet na lata 2021-2027 wynosi blisko 8 mld euro.
Skąd ta zmiana w nastrojach Polaków?
Tak wysokie poparcie dla koncepcji, która jeszcze kilka lat temu była w Polsce traktowana z dużą rezerwą, można tłumaczyć kilkoma czynnikami. Historycznie Polska postrzegała NATO i bliski sojusz z USA jako fundamentalnych gwarantów bezpieczeństwa. Jednak ostatnie lata przyniosły szereg wydarzeń, które mogły wpłynąć na ewolucję tej perspektywy.
Nowa strategia bezpieczeństwa USA, ogłoszona w 2025 roku, jasno sygnalizuje, że priorytetem dla Waszyngtonu staje się rywalizacja w regionie Indo-Pacyfiku, a Europa musi przejąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Komentatorzy i politycy w Europie są zgodni: nadszedł czas, by zacząć liczyć na siebie.
Kluczowe dla zrozumienia polskiego poparcia jest postrzeganie autonomii strategicznej nie jako alternatywy dla NATO, ale jako sposobu na wzmocnienie europejskiego filaru w Sojuszu. Silniejsza, bardziej zintegrowana i lepiej uzbrojona Europa to także silniejszy i bardziej wiarygodny sojusznik dla Stanów Zjednoczonych. Taka perspektywa łagodzi obawy o osłabienie więzi transatlantyckich, co było głównym argumentem sceptyków.
Debaty polityczne w Stanach Zjednoczonych, niezależnie od rządzącej administracji, coraz częściej koncentrują się na wewnętrznych problemach i strategicznej rywalizacji z Chinami. Zmiany w polityce zagranicznej Waszyngtonu skłaniają do refleksji, że Europa musi być gotowa, by w większym stopniu wziąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.
Polityka Donalda Trump tylko to przyspieszyła. W obliczu potencjalnych zagrożeń, w tym agresywnej polityki Rosji, Polska nie może polegać wyłącznie na jednym filarze bezpieczeństwa, jakim są Stany Zjednoczone, które pod Trumpem są bardzo nieprzewidywalne. Jak zauważył przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa na początku 2026 roku, silniejsza europejska obrona jest niezbędna do utrzymania dobrych relacji transatlantyckich, a nie ich osłabienia.
Ostatnie wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych na temat NATO pokazują, że polityka USA staje się bardzo nieprzewidywalna i nie wiadomo czy będzie można liczyć na wsparcie za oceanu. 9 kwietnia prezydent USA Donald Trump we wpisie na platformie Truth Social oświadczył, że rozczarowujące NATO nie rozumiało niczego, dopóki nie wywarto na nich presji.
„Nikt z tych ludzi, łącznie z naszym, bardzo rozczarowującym, NATO, nie rozumiał niczego, dopóki nie wywarto na nich presji!!!” - napisał Trump w jednozdaniowym czwartkowym wpisie. Prezydent nie sprecyzował, kim są ci „ludzie”, ani do czego konkretnie odnosi się jego wypowiedź.
Zamieścił ją jednak dzień po spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte, do którego doszło w obliczu gróźb potencjalnego wyjścia USA z Sojuszu. Rutte przekazał w środę po spotkaniu, że Trump jest wyraźnie zawiedziony sojusznikami i nie odpowiedział na pytania, czy Trump mówił o wyjściu z NATO. Trump po spotkaniu zamieścił wpis, w którym ponownie zarzucił sojusznikom, że nie pomogli Ameryce w wojnie z Iranem i nie pomogą jej w kolejnym kryzysie.
„PAMIĘTAJCIE GRENLANDIĘ, TEN WIELKI, ŹLE ZARZĄDZANY KAWAŁEK LODU!!!” - dodał, odnosząc się do sprzeciwu NATO wobec przekazania Grenlandii USA.
„Der Spiegel” napisał, że Trump oczekuje, iż w ciągu najbliższych dni Europejczycy zobowiążą się do wojskowego zaangażowania w cieśninie Ormuz, np. wysłania okrętów. Niemiecki tygodnik pisze, że żądanie amerykańskiego przywódcy ma „charakter ultimatum”.
Poza tym agencja Reutera, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela Białego Domu poinformowała, że prezydent Donald Trump prowadzi dyskusje z doradcami na temat wycofania części wojsk USA z Europy z powrotem do kraju. Jak donosi Reuters, Trump - „zły na brak pomocy sojuszników NATO, by pomóc zabezpieczyć cieśninę Ormuz i wściekły, że jego plany pozyskania Grenlandii nie poszły naprzód” - omawiał z doradcami możliwość wycofania części sił z Europy.
Agencja zaznacza jednak, że decyzja w tej sprawie nie zapadła, a Biały Dom nie polecił Pentagonowi przygotowania takich planów. Według Reutera dyskusje te pokazują jednak, jak napięte są relacje transatlantyckie i że trwająca wizyta sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego w Waszyngtonie nie przyniosła znaczącego polepszenia.
Urzędnik, na którego powołuje się Reuters, nie określił, jakie państwa mogłyby zostać dotknięte decyzją. W środę, jeszcze w czasie trwania spotkania Trumpa z Ruttem, „Wall Street Journal” podał, że rozważana jest opcja „ukarania” sojuszników takich jak Hiszpania czy Niemcy za brak wystarczającej pomocy w wojnie z Iranem poprzez przesunięcie wojsk z baz w tych krajach do państw takich jak Polska, Rumunia, Litwa, czy Grecja. Doniesienia agencji Reutera mówią jednak o wycofaniu wojsk z powrotem do USA.
Europa musi przygotować się na decyzje Donalda Trumpa
Francuski dziennik „Le Figaro” w swoim piątkowym (10 wydaniu) wydaniu opisuje pogłębiający się kryzys zaufania w NATO, określając go jako „bezprecedensowy”. Głównym powodem zaniepokojenia są potencjalne decyzje prezydenta USA Donalda Trumpa, które mogą wpłynąć na obecność wojskową Stanów Zjednoczonych w Europie. Gazeta podkreśla, że „Europejczycy muszą przygotować się na irracjonalność decyzji (prezydenta USA) Donalda Trumpa”. Sytuacja ta budzi obawy o przyszłość Sojuszu Północnoatlantyckiego i zdolność Europy do samodzielnej obrony.
Jedną z najbardziej niepokojących hipotez, poruszanych przez „Le Figaro”, jest możliwość nagłego wycofania wojsk USA z baz w krajach europejskich. Scenariusz ten dotyczyłby państw, które zdaniem Amerykanów, „zawiodły” w kwestii poparcia w ewentualnej wojnie z Iranem. „Le Figaro” zwraca również uwagę na praktyczne aspekty takiego wycofania, wskazując na brak odpowiednich baz w USA, do których mogliby wrócić żołnierze stacjonujący obecnie w Europie, a także na ogromne koszty finansowe związane z zamknięciem tych placówek.
Mimo medialnych spekulacji, źródła wojskowe w NATO, cytowane przez „Le Figaro”, nie potwierdzają chęci odejścia ze strony amerykańskich oficerów. Jak podaje dziennik, „amerykańscy oficerowie w NATO „nie sygnalizują chęci odejścia””. Źródło to podkreśla również znaczącą rolę Amerykanów w strukturach dowódczych NATO, gdzie zajmują oni około 1000 stanowisk. To wskazuje na utrzymujące się zaangażowanie wojskowe na poziomie operacyjnym, pomimo politycznych napięć.
W kontekście osłabienia spójności NATO, „Le Figaro” zwraca uwagę na działania Rosji, która „dąży do testowania spójności i solidności” Sojuszu. Europejskie służby wywiadowcze „obawiają się, że przejdzie do czynów, jeśli zobaczy słabość”. To podkreśla pilną potrzebę wzmocnienia europejskich zdolności obronnych i dyplomatycznych, aby skutecznie przeciwdziałać potencjalnym zagrożeniom i utrzymać stabilność w regionie.
Polecany artykuł:
Wyzwania i przyszłość europejskiej obrony
Oczywiście, droga do pełnej autonomii strategicznej jest długa i pełna wyzwań. Głosy sceptyków najczęściej podnoszą argumenty o ogromnych kosztach, trudnościach w osiągnięciu konsensusu wśród 27 państw członkowskich oraz ryzyku dublowania struktur z NATO. Jednak przedstawiony w 2025 roku przez Komisję Europejską "Plan działania na rzecz gotowości obronnej do 2030 r." pokazuje determinację Brukseli. Przewiduje on m.in. pobudzanie inwestycji, uproszczenie rynku obronnego i realizację flagowych inicjatyw, takich jak europejska tarcza powietrzna i kosmiczna.
Wyniki sondażu są wyraźnym sygnałem dla polskich i europejskich decydentów. Społeczne przyzwolenie na budowę silniejszej i bardziej samodzielnej Europy w dziedzinie obronności staje się powoli faktem. Okres rządów Trump należy więc wykorzystać na większą samodzielność strategiczną i uświadomienie sobie, że "dobry wujek" za oceanu nie ma już dobrych intencji, traktuje wszystko transakcyjne, a przede wszystkim ma swoje problemy na Indo-Pacyfiku, na Bliskim Wschodzie, ale także i wewnętrzne jak rosnące rozwarstwienie społeczne.
Badanie zrealizowane przez Instytut Badań Pollster 2-3.04.2026 roku metodą CAWI na próbie 1011 dorosłych Polaków. Struktura próby była reprezentatywna dla obywateli Polski w wieku 18+. Maksymalny błąd oszacowania wyniósł około 3%.