Ultimatum Trumpa dla Europy. Czy sojusznicy wyślą okręty do Ormuz?

2026-04-09 15:42

Donald Trump oczekuje od europejskich sojuszników militarnego zaangażowania w cieśninie Ormuz, sugerując wysłanie okrętów. Jak donosi niemiecki tygodnik „Der Spiegel”, prezydent USA przedstawił to żądanie jako ultimatum, a dotychczasowe deklaracje polityczne ze strony Europy są dla niego niewystarczające. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania przyszłość współpracy transatlantyckiej i może prowadzić do znaczących przetasowań w strategii obronnej NATO.

Cieśnina Ormuz

i

Autor: AP Photo/ Associated Press Cieśnina Ormuz

Według informacji „Der Spiegel”, sekretarz generalny NATO Mark Rutte przekazał europejskim stolicom żądania Donalda Trumpa po spotkaniu w Białym Domie. Prezydent USA domaga się konkretnych działań militarnych w celu zabezpieczenia przepływu przez strategicznie ważną cieśninę Ormuz. Dotychczasowe deklaracje polityczne ze strony europejskich sojuszników nie spełniają oczekiwań Waszyngtonu. Niemiecka gazeta, powołując się na anonimowe źródła, określa żądania Trumpa mianem ultimatum, choć nie podaje szczegółów ani nie precyzuje, których krajów europejskich dotyczą.

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte powiedział po spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem 8 kwietnia, że amerykański prezydent jest zawiedziony postawą niektórych sojuszników. Zapytany wprost, czy Trump zapowiedział zamiar opuszczenia NATO, Rutte kilkakrotnie odpowiedział wymijająco.

"Pozwól, że wyrażę się jasno, jest wyraźnie rozczarowany wieloma sojusznikami z NATO i rozumiem jego punkt widzenia" - powiedział sekretarz generalny. Zaznaczył jednak, że on sam konsekwentnie wskazywał prezydentowi Trumpowi przykłady tego, jak sojusznicy stanęli na wysokości zadania.

"Zdecydowana większość krajów europejskich pomogła w kwestii baz, zapewnieniu logistyki, przelotów i dotrzymaniu zobowiązań. Istnieje również powszechne poparcie dla faktu, że ograniczenie potencjału nuklearnego i balistycznego Iranu było naprawdę kluczowe i że tylko Stany Zjednoczone były w stanie to zrobić w tym momencie" - wymieniał Rutte. Podał też przykład inicjatywy brytyjskiego premiera Keira Starmera, tworzącego koalicję ponad 30 państw mających zamiar pomóc w zapewnieniu swobody żeglugi przez cieśninę Ormuz.

Na ponowne pytanie dziennikarza, czy Trump - zgodnie z zapowiedziami rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt - mówił o wyjściu z NATO, Rutte ponownie odpowiedział wymijająco.

"Cóż, jak powiedziałem, jest wyraźne rozczarowanie, ale jednocześnie prezydent uważnie słuchał moich argumentów na temat tego, co się dzieje" - zaznaczył, wskazując na przykład zobowiązań państw sojuszu do zwiększenia wydatków na obronność do 5 proc. PKB.

Sam Trump po spotkaniu z Ruttem zamieścił dotąd jedynie krótki wpis, potwierdzający dotychczasową krytykę NATO.

„NATO NIE POMOGŁO, GDY ICH POTRZEBOWALIŚMY, I NIE POMOŻE, JEŚLI BĘDZIEMY ICH POTRZEBOWAĆ ICH PONOWNIE. PAMIĘTAJCIE GRENLANDIĘ, TEN WIELKI, ŹLE ZARZĄDZANY KAWAŁEK LODU!!!” - napisał.

Rutte odrzucił kategoryczną ocenę Trumpa, że NATO „zostało wystawione na próbę i poniosło porażkę".

"To niepełny obraz. Europa jako platforma projekcji siły dla Stanów Zjednoczonych funkcjonowała przez ostatnie sześć tygodni bez zarzutu" - powiedział.

Pytany o ewentualne „kary” dla sojuszników, o których donosił „Wall Street Journal” — polegające na przeniesieniu wojsk USA z krajów uznanych za „nielojalne”, takich jak Niemcy i Hiszpania, do Polski, Litwy, Rumunii, czy Grecji - Rutte nie zaprzeczył tym doniesieniom, lecz ponownie ograniczył się do ogólnych stwierdzeń o „szczerej i otwartej rozmowie między przyjaciółmi”.

Seketarz generalny NATO bronił decyzji USA o uderzeniu w irański potencjał nuklearny i rakietowy, wskazując, że kontynuowanie działań dyplomatycznych groziło powtórzeniem „scenariusza północnokoreańskiego” - czyli doprowadzeniem do sytuacji, w której Iran zdążyłby wejść w posiadanie broni atomowej, zanim rozmowy dobiegłyby końca.

„Cały świat jest dziś bezpieczniejszy dzięki temu, że prezydent zdegradował te zdolności” - ocenił Mark Rutte.

Odrębną kwestią pozostaje sytuacja w Cieśninie Ormuz. Rutte potwierdził, że brytyjski premier Keir Starmer zainicjował powstania koalicji państw, która ma zapewnić swobodę żeglugi przez tę kluczową dla światowego handlu ropą naftową drogę wodną. Zapytany, czy Cieśnina Ormuz pozostaje otwarta, sekretarz generalny przyznał, że nie dysponuje aktualnymi danymi wywiadowczymi i sytuacja wyjaśni się „w ciągu najbliższych dni".

Niemiecki rząd już wcześniej sygnalizował gotowość Bundeswehry do udziału w misji w cieśninie Ormuz, jednak stawia warunki, takie jak mandat ONZ i obowiązujące zawieszenie broni. Kanclerz Friedrich Merz wyrażał zaniepokojenie konsekwencjami konfliktu, a w rządzie RFN panuje przekonanie, że wojna była prowadzona przez USA bez głębszej strategii i bez poszanowania interesów sojuszników.

Groźba wycofania wojsk USA i strategiczne przetasowania

Sytuacja wokół cieśniny Ormuz jest elementem szerszego kontekstu napięć między USA a niektórymi europejskimi sojusznikami. Jak informował „Wall Street Journal”, administracja Donalda Trumpa rozważa wycofanie amerykańskich wojsk z krajów NATO, które nie udzieliły wystarczającego wsparcia USA podczas konfliktu z Iranem. Szczególne niezadowolenie Waszyngtonu budzi postawa Hiszpanii, która zablokowała przeloty amerykańskich samolotów, oraz Niemiec.

Plan ten może również zakładać zamknięcie co najmniej jednej bazy wojskowej w Europie, prawdopodobnie w Hiszpanii lub Niemczech. Wśród krajów, które mogłyby skorzystać na przesunięciu sił USA, wymienia się Polskę, Rumunię, Litwę i Grecję. 

Meloni: gdy nie zgadzamy się z USA, jak w sprawie wojny z Iranem, mówimy to jasno

Podczas wystąpienia w Izbie Deputowanych w Rzymie, Giorgia Meloni odniosła się do relacji z administracją prezydenta Trumpa, podkreślając niezależność włoskiej polityki zagranicznej.

„Sojusznikom mówi się jasno, kiedy się z nimi nie zgadza. Tak było w sprawie ceł, tak było w przypadku obrony naszych żołnierzy w Afganistanie, uznanych za bezużytecznych, a także w sprawie Grenlandii i Ukrainy. Ostatnio tak jest w sprawie wojny z Iranem; operacji, której Włochy nie popierają i w której nie uczestniczą” – oświadczyła premier.

Konkretnym dowodem na to stanowisko był niedawny brak zgody ze strony władz Włoch na lądowanie amerykańskich bombowców w bazie lotniczej Sigonella na Sycylii. Meloni zaznaczyła, że w tej sprawie strona włoska „skrupulatnie przestrzegała traktatów i porozumień, regulujących relacje z USA”. 

Giorgia Meloni po raz kolejny odrzuciła zarzuty o uległość wobec Trumpa, stawiane jej przez centrolewicową opozycję. Podkreśliła, że międzynarodowa pozycja Włoch jest stała od około 80 lat i nie została wymyślona przez jej rząd.

„Mówię o tym, aby uprzedzić dobrze znany już refren o mojej rzekomej uległości wobec prezydenta USA Trumpa albo ten jeszcze bardziej przewidywalny, zatytułowany: niech Meloni wybierze między Trumpem a Europą” – skomentowała.

Premier wskazała również na spójność stanowiska Włoch z innymi państwami europejskimi w sprawie kryzysu irańskiego.

„Stanowisko Włoch w sprawie kryzysu irańskiego było dokładnie takie samo, jak głównych państw europejskich. Zastanawiam się więc i pytam również was: czy kiedy mówi się, że powinniśmy trzymać się Europy, naprawdę ma się na myśli Europę, czy raczej europejską lewicę, nawet jeśli oznacza to podział Europy?” – pytała retorycznie Meloni, sugerując, że opozycja myli solidarność europejską z ideologiczną zgodnością.

W kontekście zmieniającego się świata, Meloni wezwała Europę do przyjęcia postawy realizmu.

„Historia puka do drzwi, a Europa jest wezwana do tego, by nie zawieść w tym sprawdzianie. Aby temu sprostać, musi umieć dostosować swoją strategię do świata, który zmienia się w zawrotnym tempie, stawiając zasadę realizmu ponad biurokratycznymi nadbudowami i ideologicznymi dogmatami” – oświadczyła.

Premier Włoch podkreśliła również potrzebę wzmocnienia zdolności obronnych Europy, aby zmniejszyć jej zależność od sojuszników amerykańskich.

„Potrzebne są działania na rzecz zdolności obronnych, które nie będą uzależniały nas od naszych amerykańskich sojuszników, jak najwyraźniej proponują ci, którzy sprzeciwiają się większym inwestycjom w bezpieczeństwo. Jest to konieczne, by uczynić Europę silniejszą, skuteczniejszą, szybszą, bardziej pragmatyczną i bardziej skoncentrowaną na problemach obywateli oraz realnych wyzwaniach, jakie stawia otaczający nas świat” – dodała.

Giorgia Meloni wyraziła uznanie dla władz Pakistanu za inicjatywę negocjacji między USA i Iranem, planowanych na piątek i sobotę w Islamabadzie. Podkreśliła również konieczność „pełnego przywrócenia swobody żeglugi w cieśninie Ormuz, która nie może podlegać żadnym ograniczeniom”. Ostrzegła, że ewentualne dodatkowe opłaty nakładane przez Iran na tranzyt przez cieśninę mogłyby prowadzić do „nieprzewidywalnych konsekwencji gospodarczych”.

Premier zapowiedziała także dalsze interwencje rządu w celu zahamowania podwyżek cen paliwa, a także gotowość do uruchomienia wszelkich środków, by zapobiec spekulacjom, włącznie z „dodatkowymi interwencjami dotyczącymi zysków firm energetycznych”. Zwracając się do opozycji, Meloni zaznaczyła, że „sytuacja międzynarodowa nie pozwala już nikomu wybrnąć z problemu, mówiąc „to wszystko wina Meloni”, nawet jeśli chodzi o wzrost światowych cen ropy”.

Zawieszenie broni i blokada Ormuz

W nocy z wtorku na środę Donald Trump ogłosił, że przystał na dwutygodniowe zawieszenie broni pod warunkiem, że Iran zgodzi się na otwarcie cieśniny Ormuz. Iran zablokował ten szlak morski po tym, jak został zaatakowany pod koniec lutego przez USA i Izrael. Od czasu blokady ruch przez tę strategicznie ważną dla transportu ropy naftowej cieśninę spadł o ponad 90 procent. Otwarcie cieśniny Ormuz jest kluczowe dla światowej gospodarki i stabilności dostaw energii, co dodatkowo podkreśla wagę amerykańskich żądań wobec europejskich sojuszników.

CZY DONALD TRUMP OSZALAŁ? TEPEREK & JASINA: UWAŻA SIĘ ZA ZBAWCĘ! | Super Ring
Portal Obronny SE Google News