- Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz liczy na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce, niezależnie od sytuacji na Bliskim Wschodzie.
- Szef MON podkreśla, że rozmowy o wzmocnieniu sił USA w Polsce trwają od dawna i nie są związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie.
- Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła rozmawiał z gen. Christopherem Donahue, naczelnym dowódcą Armii USA w Europie i Afryce, m.in. o zwiększonej obecności wojsk USA w Polsce i wzmocnieniu wschodniej flanki NATO.
- Donald Trump rozważa wycofanie wojsk USA z Europy lub ich przesunięcie do krajów takich jak Polska, Rumunia czy Litwa, jako "karę" za brak wsparcia sojuszników w konflikcie z Iranem.
Władysław Kosiniak-Kamysz, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, odniósł się do doniesień medialnych, w tym tych z „Wall Street Journal”, dotyczących możliwych przesunięć wojsk amerykańskich w Europie. Mimo spekulacji, szef MON zachowuje spokój, podkreślając, że Polska liczy na dalsze wzmocnienie obecności wojsk USA. Jak zaznaczył, proces ten jest długofalowy i nie jest związany z obecną sytuacją na Bliskim Wschodzie.
„Liczymy na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce, niezależnie od sytuacji na Bliskim Wschodzie” – stwierdził Kosiniak-Kamysz. Dodał, że:
„To sytuacja związana z rozmowami, jakie prowadzimy od dawna ze Stanami Zjednoczonymi. Po pierwsze, utrzymanie obecności. Po drugie, zabieganie o wzmocnienie tej obecności na wschodniej flance NATO. Nie łącząc tej sytuacji z tym, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, uważam, że ten proces nie jest zaburzony w żaden sposób. Bliski Wschód nie stoi nam na przeszkodzie w realizacji planu, który jest kreślony od kilkunastu miesięcy – dążenia do zwiększania obecności Amerykanów w Polsce”.
Obecnie w Polsce stacjonuje między 8 a 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. W Poznaniu znajduje się wysunięte dowództwo amerykańskiego V Korpusu, a w bazach na zachodzie kraju rozmieszczone są elementy amerykańskiej brygady pancernej. Ważnym elementem infrastruktury obronnej jest także baza tzw. tarczy antyrakietowej w pomorskim Redzikowie. W Powidzu, w Wielkopolsce, mieści się magazyn ze sprzętem dla amerykańskiej brygady, co umożliwia szybkie przerzucenie sił w razie kryzysu. W Bolesławcu natomiast funkcjonuje wysunięte dowództwo dywizyjne amerykańskich sił lądowych, które dowodzi większością sił USA w Polsce i na wschodniej flance NATO. Dodatkowo, w Bemowie Piskim, w województwie warmińsko-mazurskim, stacjonuje batalionowa grupa bojowa NATO, której trzon stanowią Amerykanie.
NATO i USA: Czy sojusz jest zagrożony?
W kontekście retoryki Donalda Trumpa, który wielokrotnie krytykował sojuszników NATO, pojawiły się obawy o stabilność transatlantyckiego partnerstwa. Kosiniak-Kamysz odniósł się do ryzyka wycofania USA z NATO, podkreślając: „nie ma NATO bez USA, ale nie ma też siły i potęgi militarnej Ameryki bez jej udziału w NATO”. W jego opinii:
„Moim zdaniem jest to bardzo mocne naciąganie struny, ale nie do momentu, kiedy ona zostanie zerwana”.
Agencja Reutera podała, że Donald Trump prowadzi dyskusje z doradcami na temat wycofania części wojsk USA z Europy z powrotem do kraju. Decyzja w tej sprawie jednak dotychczas nie zapadła. Trump, jak donosi Reuters, jest: „zły na brak pomocy sojuszników NATO, by pomóc zabezpieczyć cieśninę Ormuz i wściekły, że jego plany pozyskania Grenlandii nie poszły naprzód”. Te dyskusje, mimo braku konkretnych decyzji, świadczą o napiętych relacjach transatlantyckich.
W środę, jeszcze w czasie trwania spotkania Trumpa z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem, „Wall Street Journal” informował o rozważanej opcji „ukarania” sojuszników, takich jak Hiszpania czy Niemcy, poprzez przesunięcie wojsk z ich baz do państw na wschodniej flance, takich jak Polska, Rumunia, Litwa czy Grecja. Doniesienia agencji Reutera mówią jednak o wycofaniu wojsk z powrotem do USA, co stawia pod znakiem zapytania ewentualne korzyści dla Polski.
Warto zaznaczyć, że uchwalona przez Kongres tegoroczna ustawa o wydatkach obronnych NDAA zawiera przepisy ograniczające możliwość szybkiego i znaczącego wycofania sił USA z Europy. Zabrania ona redukcji amerykańskich sił zbrojnych w Europie poniżej poziomu 76 tys. na więcej niż 45 dni, dopóki szef Pentagonu i szef Dowództwa Europejskiego (EUCOM) nie przedstawią Kongresowi oddzielnych raportów uzasadniających podjęcie decyzji.
Rozmowy na szczycie: Wzmocnienie wschodniej flanki
W czwartek (9 kwietnia) gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, rozmawiał z gen. Christopherem Donahue, naczelnym dowódcą Armii Stanów Zjednoczonych w Europie i Afryce. Rozmowy te, jak poinformował Sztab Generalny WP, dotyczyły zwiększonej obecności wojsk USA w Polsce oraz szeroko rozumianego bezpieczeństwa wschodniej flanki Sojuszu.
Dyskusje obejmowały założenia Europejskiej Inicjatywy Linii Odstraszania (Eastern Flank Deterrence Initiative), która ma na celu wzmacnianie obronności wschodnich granic NATO. Ponadto, omówiono dalszy rozwój zdolności wojskowych, mających na celu skuteczne odstraszanie.
„Omówiono również rolę zdolności głębokiego rażenia (Deep Precision Strike) jako istotnego elementu odstraszania oraz zwiększonej obecności wojsk USA w Polsce” – podał SGWP.
Gen. Donahue, pełniący funkcję Naczelnego Dowódcy Armii Stanów Zjednoczonych w Europie i Afryce oraz szefa Dowództwa Sił Lądowych NATO od 2024 roku, jest kluczową postacią w amerykańskiej strategii obronnej w regionie. Jego wcześniejsze doświadczenia, w tym dowodzenie 82. Dywizją Powietrznodesantową podczas ewakuacji z Kabulu oraz odpowiedzialność za żołnierzy tej dywizji rozmieszczonych w Rzeszowie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, świadczą o jego zaangażowaniu w bezpieczeństwo regionu.
Polecany artykuł: