Atomowe dylematy Polski. Co trzeci Polak chce rodzimej broni jądrowej [SONDAŻ]

2026-03-24 10:03

W obliczu niestabilnej sytuacji geopolitycznej i toczącej się debaty o przyszłości bezpieczeństwa Europy, Polacy coraz odważniej spoglądają w stronę najpewniejszej gwarancji suwerenności. Najnowszy sondaż Instytutu Badań Pollster, przeprowadzony na zlecenie Portalu Obronnego, przynosi zaskakujące wyniki okazuje się, że aż 27% Polaków opowiada się za dążeniem do budowy własnego arsenału nuklearnego. Nie zmienia to jednak faktu, że poparcie dla rozwiązań sojuszniczych wciąż jest bardzo silne.

Atomowe dylematy Polski. Co trzeci Polak chce rodzimej broni jądrowej [SONDAŻ]

i

Autor: Dancing_man/ Shutterstock
  • Instytut Badań Pollster przeprowadził sondaż w dniach 10-11 marca 2026 roku, pytając Polaków o kierunek budowy potencjału odstraszania nuklearnego.
  • Najwięcej respondentów (27%) popiera budowę własnego arsenału nuklearnego, ale łącznie 55% preferuje rozwiązania oparte na współpracy sojuszniczej (NATO, Francja, USA).
  • Budowa własnej broni nuklearnej wiązałaby się z ogromnymi kosztami i konsekwencjami międzynarodowymi, ponieważ Polska jest sygnatariuszem Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT).
  • Alternatywne rozwiązania to kontynuacja odstraszania w ramach NATO (23%), zacieśnienie współpracy z Francją w ramach ich parasola nuklearnego (18%) lub z USA (14%), z naciskiem na możliwość dołączenia do programu Nuclear Sharing.

W dniach 10-11 marca 2026 roku Instytut Badań Pollster zadał Polakom kluczowe pytanie: "W którą stronę powinna dążyć Polska w celu budowy potencjału odstraszania nuklearnego?". Wyniki badania pokazują społeczeństwo głęboko podzielone. Chociaż żadna z opcji nie uzyskała dominującej przewagi, rozkład odpowiedzi jest pewnym sygnałem.

Wyniki sondażu prezentują się następująco:

  1. Dążenie do budowy własnego arsenału nuklearnego – 27%
  2. Obecne działania, czyli odstraszanie w ramach potencjału NATO – 23%
  3. Zacieśnianie współpracy z Francją, w ramach ich parasola nuklearnego – 18%
  4. Zacieśnienie współpracy z USA w ramach ich parasola nuklearnego – 14%
  5. Nie wiem/nie mam zdania – 18%

Analizując te dane, można zauważyć, że choć idea polskiej broni jądrowej jest najbardziej popularną pojedynczą opcją, to łącznie aż 55% respondentów preferuje rozwiązania oparte na współpracy sojuszniczej (NATO, Francja, USA). Pokazuje to, że Polacy wciąż widzą fundament swojego bezpieczeństwa w strukturach transatlantyckich i europejskich.

W którą stronę powinna dążyć Polska w celu budowy potencjału odstraszania nuklearnego?

i

Autor: Waldemar Kaczmarczyk Sondaż Portalu Obronnego przeprowadzony przez Instytut Badań Pollster 10-11.03.2026

Własna broń jądrowa – marzenie o potędze czy realna potrzeba?

Poparcie 27% Polaków dla budowy własnego arsenału nuklearnego jest najwyższym wskaźnikiem w sondażu i świadczy o głębokiej zmianie w postrzeganiu zagrożeń. Ta opcja, choć najbardziej radykalna, odzwierciedla pragnienie posiadania ostatecznego gwaranta suwerenności. Jednak jej realizacja wiązałaby się z niemal niemożliwymi do pokonania przeszkodami.

Po pierwsze, Polska jest sygnatariuszem Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT) z 1968 roku, który zobowiązuje państwa nieposiadające broni jądrowej do jej nieprodukowania i niepozyskiwania. Wystąpienie z traktatu lub jego złamanie spotkałoby się z natychmiastową i ostrą reakcją społeczności międzynarodowej, w tym z sankcjami i polityczną izolacją, nawet ze strony obecnych sojuszników. Po drugie, koszty budowy broni jądrowej oraz niezbędnej infrastruktury są astronomiczne. Projekt Manhattan, który doprowadził do powstania pierwszej bomby atomowej w USA, kosztował w przeliczeniu na dzisiejsze wartości około 30 mld dolarów. Natomiast roczny koszt utrzymania francuskiego arsenału to około 6-7 mld euro. Utrzymanie nawet niewielkiego arsenału to roczne wydatki rzędu miliardów euro, co mogłoby zachwiać całym budżetem obronnym Polski.

NATO jako gwarant bezpieczeństwa. Czy obecny model wystarczy? 

Dla 23% badanych najlepszym rozwiązaniem jest kontynuacja obecnej strategii, czyli odstraszanie w ramach potencjału NATO. To opcja sprawdzona, opierająca się na artykule 5. Traktatu Waszyngtońskiego i nuklearnym parasolu ochronnym, zapewnianym głównie przez Stany Zjednoczone, a także Wielką Brytanię. W ramach tej strategii Polska od lat sygnalizuje gotowość do dołączenia do programu Nuclear Sharing.

Program ten polega na udostępnianiu amerykańskich głowic jądrowych państwom sojuszniczym, które nie posiadają własnej broni atomowej. Państwa-gospodarze przechowują broń na swoim terytorium i szkolą własnych pilotów w jej przenoszeniu, choć ostateczna decyzja o użyciu pozostaje w gestii prezydenta USA. Obecnie w programie uczestniczą Belgia, Niemcy, Włochy, Holandia i Turcja. Choć strona amerykańska dotychczas sceptycznie odnosiła się do rozszerzenia programu na państwa przyjęte do NATO po 1997 roku, to zmieniająca się sytuacja bezpieczeństwa może wpłynąć na zmianę tego stanowiska.

Francuski czy amerykański parasol? Polacy patrzą na sojuszników

Sondaż pokazuje również, że Polacy rozważają alternatywne lub uzupełniające formy współpracy sojuszniczej. Aż 18% respondentów widzi przyszłość w zacieśnieniu współpracy z Francją, podczas gdy 14% stawia na jeszcze bliższe relacje z USA.

Zainteresowanie francuskim parasolem nuklearnym rośnie, zwłaszcza w kontekście dyskusji o europejskiej autonomii strategicznej. Francja, jako jedyne mocarstwo atomowe w Unii Europejskiej, zasygnalizowała gotowość do rozmów o rozszerzeniu swojego odstraszania na najbliższych sojuszników. Prezydent Emmanuel Macron przedstawił koncepcję "zaawansowanego odstraszania", która mogłaby obejmować udział partnerów w ćwiczeniach i potencjalne rozmieszczenie francuskich samolotów zdolnych do przenoszenia broni jądrowej na terytorium sojuszników. Współpraca z Paryżem jest postrzegana jako uzupełnienie, a nie zastępstwo dla gwarancji amerykańskich. Należy jednak pamiętać, że francuska doktryna zakłada, iż ostateczna decyzja o użyciu broni jądrowej zawsze pozostaje w wyłącznej gestii prezydenta Francji.

Jednocześnie, konsekwentne zabieganie o dołączenie do programu Nuclear Sharing jest uważane za najbardziej realistyczny sposób na podniesienie roli Polski w sojuszniczym systemie odstraszania nuklearnego.

Eksperci komentują 

Eksperci ds. bezpieczeństwa tonują nastroje, wskazując, że wyniki sondażu są raczej odzwierciedleniem społecznych niepokojów niż realnych możliwości politycznych. Jak powiedział w rozmowie z Portalem Obronnym doktor Tomasz Smura, członek zarządu i dyrektor w Programie Bezpieczeństwo i Obronność Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego:

"Wyniki są mocno rozproszone i niejednoznaczne. Zakładam, że to konsekwencja tego, że znaleźliśmy się w zupełnie nowej sytuacji geopolitycznej, w której jeszcze nie do końca oswoiliśmy i nie przemyśleliśmy wszystkich implikacji. Gdyby ten sam sondaż przeprowadzono rok czy dwa lata temu, a na pewno przed rosyjską inwazją na Ukrainę, to najprawdopodobniej zdecydowana większość opowiadałaby się albo za kontynuacją obecnej polityki, albo za poleganiem na Stanach Zjednoczonych. Obecna nieufność wobec podejścia USA do Sojuszu Północnoatlantyckiego i do Europy w ogóle powoduje, że w wielu krajach NATO – nie tylko w Polsce – toczy się dyskusja o strategicznej niezależności Europy lub poszczególnych państw europejskich od Stanów Zjednoczonych. Wyniki sondażu są pochodną tej zmiany nastrojów".

Doktor Smura zauważył, że debata na temat kwestii nuklearnych jest ekstremalnie trudna i wrażliwa.

"Moim zdaniem nie jest to temat, który powinien być szeroko dyskutowany społecznie, a już na pewno nie w formie referendum czy ogólnokrajowego sondażu w stylu „czy Polska powinna mieć broń jądrową”. Demokracja ma swoje granice – elity polityczne i eksperckie muszą po prostu wziąć na siebie pewne decyzje, bo dostały od społeczeństwa mandat właśnie po to, żeby zajmować się najpoważniejszymi sprawami. Obecnie mamy chaotyczną burzę medialną przez polityków. Duża część społeczeństwa po prostu nie rozumie jeszcze, z czym tak naprawdę wiąże się posiadanie lub brak broni jądrowej, jak się to robi i jakie są konsekwencje".

Pytany o to, czy decydenci polityczni powinni traktować sondaż jako sygnał do przyspieszenia dyskusji o nuclear sharing lub przyjęcia oferty Francja? Powiedział:

"Nie sądzę. Są dziedziny, w których demokracja ma naturalne ograniczenia. Niektóre decyzje elity rządzące powinny podejmować samodzielnie, bez permanentnego odpytywania społeczeństwa. Im ciszej i dyskretniej prowadzi się tego typu rozmowy, tym większa szansa na realny postęp. Głośne, publiczne nawoływanie „chcemy to, chcemy tamto” w tym konkretnym przypadku raczej zmniejsza szansę na sukces niż ją zwiększa. Jeśli naprawdę chcemy myśleć o zwiększaniu potencjału odstraszania – czy to przez wzmocnienie odstraszania konwencjonalnego, czy przez współpracę z partnerami, czy w dłuższej perspektywie przez przygotowanie gruntu pod własne zdolności odstraszania nuklearnego – to im ciszej to robimy, tym lepiej".

Pytaniem otwartym pozostaje jednak to, czy obecny parasol nuklearny NATO jest wystarczający. W opinii doktora Smury - "Nie znamy na to pytanie odpowiedzi i nikt chyba jej nie zna".

"Wiarygodność artykułu 5. NATO to wielka niewiadoma. Historyczne badania pokazują, że sojusze obronne „wypalały” w około 30% przypadków. Nie ma gwarancji, że w razie ataku na Polskę sojusznicy nam pomogą, ale też przeciwnik nie wie, czy nie pomogą. Na tym właśnie polega odstraszanie przez sojusz: istnieje ryzyko, że artykuł 5 jednak zadziała i Rosja nagle stanie przeciwko całej potędze NATO. To samo dotyczy odstraszania nuklearnego – przeciwnik musi brać pod uwagę, że „a nuż jednak” ktoś będzie gotów użyć broni jądrowej w naszej obronie. Wielu badaczy i polityków, łącznie z de Gaulle’em, powtarzało, że trudno wierzyć, iż ktoś będzie toczył wojnę atomową w obronie innego państwa. To budowanie zamków na piasku, ale element niepewności zawsze pozostaje i na nim opiera się odstraszanie".

W kontekście sporu między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera, czyli przyjmować ofertę francuską czy naciskać na USA i nuclear sharing, doktor Tomasz Smura z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego powiedział:

"Cała polska dyskusja została spłycona do infantylnego wyboru: Francja czy Ameryka jakby to były wzajemnie się wykluczające opcje. To właśnie pokazuje, jak szybko poważny temat zostaje strywializowany do poziomu politycznej przepychanki. Te dwie ścieżki się nie wykluczają – wręcz przeciwnie. Propozycja francuska jest bardzo konkretna, choć na obecnym etapie daleka od tego, czego realnie potrzebujemy. Ale to krok w dobrą stronę. Jednocześnie powinniśmy kontynuować starania o rozszerzenie nuclear sharing z USA i bardzo poważnie rozwijać własne zdolności odstraszania konwencjonalnego. Najlepsza strategia to robić wszystko naraz: współpracować z Francją, naciskać na Stany Zjednoczone, budować własne konwencjonalne siły odstraszania i przygotowywać grunt np. w wymiarze technologicznym na różne scenariusze geopolityczne – także te bardziej radykalne w dłuższej perspektywie jak załamanie się reżimów nieproliferacyjnych. Nie ma sensu kłócić się, czy bardziej Francuzi, czy bardziej Amerykanie. Im więcej elementów układanki uda nam się złożyć, tym lepiej".

Z kolei analityk Instytutu Nowej Europy Jakub Graca zwrócił uwagę, że sondaż pokazuje, że Polacy są raczej podzieleni.

"Najwyższy wynik dla budowy własnych zdolności, czyli 27%, nie jest imponujący. Myślę, że osoby znające temat powierzchownie (czyli znaczna większość społeczeństwa) nie zdają sobie sprawy z tego, jak mało realistyczna jest budowa przez Polskę własnej broni jądrowej od podstaw. Napięta sytuacja międzynarodowa wraz z awanturniczą polityką administracji Trumpa skłania jednak do poszukiwania niestandardowych rozwiązań, więc trudno się dziwić Polakom, że chcą eksplorować różne opcje".

W opinii Jakuba Gracy decydenci nie powinni pompować balonika nierealistycznych oczekiwań - jak powiedział - "choć rozumiem pokusę wykorzystania tęsknoty części Polaków za własną bronią jądrową do celów politycznych na arenie wewnętrznej".

"Rozumiem także próbę wykorzystania tych nastrojów do pokazania np. Amerykanom, że powinni wzmocnić odstraszanie nuklearne w ramach natowskiego programu nuclear sharing. Polska nie mogłaby liczyć na zdeponowanie na jej terytorium amerykańskich ładunków jądrowych, ale możemy dążyć np. do certyfikacji polskich myśliwców F-35 do przenoszenia bomb zdeponowanych np. w Niemczech - to jest całkowicie nieszkodliwy postulat. Powinniśmy także wykorzystać nowe otwarcie we francuskiej doktrynie odstraszania nuklearnego i starać się w jak najwiekszym stopniu uczestniczyć choćby w ćwiczeniach nuklearnych z Francuzami. To są realistyczne ścieżki w przeciwieństwie do budowy własnego programu jądrowego. Ale najważniejsze jest oczywiscie odstraszanie konwencjonalne - zarówno własne, jak i sojusznicze" - zauważa Jakub Graca.

Badanie zrealizowane przez Instytut Badań Pollster 10-11.03.2026 roku metodą CAWI na próbie 1013 dorosłych Polaków. Struktura próby była reprezentatywna dla obywateli Polski w wieku 18+. Maksymalny błąd oszacowania wyniósł około 3%.

CZY TRUMP DA POLSCE BROŃ ATOMOWĄ? ODPOWIADA PROF. LEWICKI
Portal Obronny SE Google News