Trzeba setek miliardów USD na odbudowę Strefy Gazy, Iranu i Ukrainy

2026-06-01 8:03

Rzeczywistość jest prosta i zarazem złożona. Jak jest wojna, to są zniszczenia. A gdy nastanie czas pokoju, trzeba odbudować zrujnowany kraj. W Strefie Gazy formalnie wojny nie ma, bo od 10 października 2025 r. obowiązuje zawieszenie broni, ale pokoju również nie ma. W przypadku drugiego konfliktu wojna trwa i rachunek strat Ukrainy wciąż rośnie. Straty Iranu również są gigantyczne. Przyjrzyjmy się tym szacunkowym kosztom powojennej odbudowy i porównajmy je z tymi, które trzeba było ponieść w Europie po II wojnie światowej.

zniszczenia wojenne, odbudowa, koszty

i

Autor: Wygenerowane przez AI

• W Strefie Gazy prawie wszystkie szkoły zostały zniszczone lub uszkodzone.

• Straty Iranu oszacowano na 40 proc. jego przedwojennego PKB.

• Odminowanie i odgruzowanie Ukrainy będzie kosztować co najmniej 28 mld USD

Strefa Gazy: totalne zniszczenia i degradacja społeczna

To zacznijmy od Autonomii Palestyńskiej, czyli od Strefy Gazy. Według wskaźnika rozwoju społecznego (Human Development Index) Strefa Gazy wojna cofnęła go o 77 lat. I w tym zestawieniu ten obszar Państwa Palestyńskiego (określenie używane w ONZ) wyprzedził Somalię i Sudan Południowy.

Według nowego raportu ONZ i UE na podniesienie Strefy (dosłownie) z ruin w ciągu najbliższej dekady potrzeba ponad 71 mld-99 mld USD. Są to raczej dane z dolnego pułapu, bo wcześniejsze szacunki mówiły nawet o 125 mld dolarów. Co ważne: jeśli ruszy proces odbudowy, to w pierwszych 18 miesiącach na przywrócenie podstawowych usług, odbudowę krytycznej infrastruktury i wsparcie ożywienia gospodarczego potrzeba co najmniej 26,3 mld USD.

A oto kilka liczb obrazujących wymiar zniszczeń…

• 76 proc. tzw. substancji mieszkaniowej jest zrujnowane lub uszkodzone, w sumie nienadające się do zamieszkania.

• Połowa infrastruktury ochrony zdrowia jest zniszczona.

• Prawie wszystkie szkoły zostały zniszczone lub uszkodzone, a te, które ostały się, przekształcono w schroniska dla przesiedleńców.

• Gospodarka w Strefie praktycznie nie istnieje.

Garda: Vigo Photonics na Marsie i w polskich rakietach
Portal Obronny SE Google News

Kto pomoże Iranowi w odbudowie powojennej?

Nie wiadomo, kiedy i jakim porozumieniem skończy się wojna USA i Izraela z Iranem. Być może instytucje zagraniczne pomogą Teheranowi w odbudowie po zniszczeniach wojennych. Jeśli tak się nie stanie, a jest to bardzo prawdopodobne, Iran może liczyć tylko na siebie. Łączne długofalowe straty władze irańskie na początku maja oszacowały w przedziale od 300 mld do biliona dolarów. Nawet jeśli są zawyżone (trwa wojna informacyjna), to i tak koszty odbudowy tego, co zniszczyła wojna, będą gigantyczne.

Bliższe rzeczywistym rachunkom mogą być wyliczenia Foundation for Defense of Democracies opublikowane pod koniec kwietnia. Do tego czasu straty Iranu oszacowano na 40 proc. jego przedwojennego PKB. To 144 mld USD w zaledwie kilka tygodni intensywnej fazy konfliktu. Nie należy zapominać, że do globalnego rachunku należy doliczyć także straty powstałe wskutek zachodnich sankcji.

Ukraina – licznik strat i kosztów wciąż się kręci

Wojna Rosji z Ukrainą trwa już ponad cztery lata, więc i rozmiar zniszczeń jest proporcjonalny. Szacunki strat i kosztów odbudowy z oczywistych powodów są różne. Rzeczywiste będą znane dopiero po zakończeniu wojny.

Według zaktualizowanego raportu Banku Światowego z lutego 2026 roku koszt powojennej odbudowy Ukrainy wzrósł do 588 mld USD. Tyle pieniędzy potrzeba w ciągu dekady po zakończeniu wojny. Im dłużej będzie ona trwała, tym koszty odbudowy będą wzrastały.

Odnosząc się do ostatnich danych BŚ, trzeba uzmysłowić sobie, że te prawie 600 mld USD stanowi trzykrotność PKB Ukrainy sprzed 2022 r.

Około 90 mld USD potrzeba na odbudowę transportu, tyle samo na odbudowę zniszczonej infrastruktury energetycznej i również ok. 90 mld na mieszkalnictwo. Na odbudowę handlu i przemysłu potrzeba ok. 63 mld USD, a rolnictwa ponad 55 mld USD. Przed Ukrainą stoją już teraz gigantyczne wyzwania, którym nie podoła sama, a tylko koszty odminowania i usuwania gruzów szacuje się na prawie 28 mld USD. Czas realizacji tych zadań liczony jest w wielu latach.

Polska: zamieszanie wokół reparacji od RFN

To teraz nieco historycznych odniesień do skutków II wojny światowej. Gdy byłem małym chłopcem, po raz pierwszy będąc w Warszawie, widziałem w jej centrum nieodbudowane kamienice. Zresztą ruiny Zamku Królewskiego stały jeszcze z początkiem lat 70. Zatem skoro mowa o kosztach odbudowy po bieżących wojnach, to ile wydano w PRL?

Znany jest raport o reparacjach wojennych od RFN powstały za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. Znany jest również pogląd w tej materii obecnie rządzącej Polską siły politycznej. Szkody rzeczowe w majątku narodowym, przemyśle i budownictwie wyceniono w tym raporcie bezpośrednio na 797,398 mld zł.

Nie wiadomo, ile kosztowała odbudowa kraju prowadzona w czasie istnienia Polski zwanej Ludową. Cały ten proces, dotyczący wyłącznie strefy materialnej, był rozłożony na dekady i realizowany własnym sumptem. Własnym, bo powojenna Polska zrezygnowała z amerykańskiej oferty pomocy, czyli Planu Marshalla. Moskwa pozwoliła na skorzystanie jedynie z pomocy humanitarnej UNRRA, szacowanej na 478 mln ówczesnych dolarów.

Niemcy były wojną równie mocno zniszczone

Tylko że w interesie USA leżało, by zachodnie Niemcy jak najszybciej „stanęły na nogi”. A jeszcze bardziej zależało na tym samym Niemcom. Z Planu Marshalla na ten cel przeznaczono 1,45 mld USD. To odpowiednik dzisiejszych ok. 15 mld dolarów. Nie należy porównywać tych liczb, bo inna była siła nabywcza waluty, koszty pracy i surowców itd.

To jednak nie amerykańska pomoc „postawiła na nogi” RFN (do 1970 r. w Polsce obowiązywała nazwa: NRF - Niemiecka Republika Federalna - niuanse są zauważalne). Ona pomogła wprawić w ruch motor odbudowy i stać się zaczynem do Wirtschaftswunder, czyli cudu gospodarczego. Boskiej interwencji nie było. Były za to reformy: walutowa i wolnorynkowa. W efekcie, gdy w Polsce było jeszcze mnóstwo śladów wojennych zniszczeń, to w „NRF” trudno było je uświadczyć.

W NRD nie doszło do porównywalnego cudu, a zniszczenia infrastruktury były generalnie większe niż w zachodnich Niemczech. I tu zastosowano socjalistyczny model odbudowy: własnymi siłami i przez dekady. Ta część Niemiec, która znalazła się pod okupacją Sowietów i została w 1949 r. przekształcona w NRD, była jeszcze bardziej łupiona przez Sowietów niż Polska.

NRD stała się źródłem reparacji dla Moskwy. Sowieci zdemontowali i wywieźli na Wschód około 30 proc. przedwojennego przemysłu tej części Niemiec. Całkowite straty z tego tytułu (wywóz maszyn, węgla, produktów rolnych) szacuje się na ok. 10 mld USD. Choć dla ówczesnych lokatorów „obozu demokracji ludowej” NRD jawiła się jako państwo dobrobytu na miarę socjalistycznego wartościowania, to po 1990 r. trzeba było odbudować tę część zjednoczonych Niemiec. Nie ze zniszczeń po II wojnie światowej, ale z gospodarczego zapóźnienia. A to miało kosztować nawet 2 bln euro. Wydano takie gigantyczne sumy na adaptację d. NRD do RFN w ramach zjednoczonego państwa, a nadal różnice między „Wessi” a „Ossi” są zauważalne, na niekorzyść tych ostatnich...