• Na ile groźby Teheranu wobec USA są realne?
• Czy podziały wewnętrzne w irańskim kierownictwie mogą zablokować osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia z USA?
• Czy utrzymanie blokady portów przekreśla sensu dalszych negocjacji z perspektywy Iranu?
Iran twierdzi, że nie boi się gróźb Donalda Trumpa
Trump nie podał, o ile dni przedłużył zawieszenie broni. W mediach amerykańskich często ocenia się, że to przedłużenie rozejmu jest „bezterminowe”. Decyzja została podjęta na kilka godzin przed planowanym terminem rozpoczęcia drugiej tury negocjacji amerykańsko-irańskich, z pakistańską mediacją – w Islamabadzie.
W tych rozmowach miał uczestniczyć wiceprezydent USA J.D. Vance, ale postanowił nie lecieć do Pakistanu (sam lot z Waszyngtonu do Islamabadu trwa ok. 18 godzin). Biały Dom przekazał mediom, że:
„W związku z wpisem prezydenta Trumpa na portalu Truth Social, w którym potwierdził, że Stany Zjednoczone oczekują na zjednoczoną propozycję ze strony Irańczyków, podróż do Pakistanu nie odbędzie się dzisiaj. Wszelkie dalsze informacje na temat spotkań osobistych zostaną ogłoszone przez Biały Dom”.
Do decyzji Waszyngtonu ustosunkował się Teheran. Mahdi Mohammadi, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego przewodniczącego irańskiego parlamentu i głównego negocjatora Mohammada Baghera Ghalibafa, napisał, konfrontacyjnie, na X:
„Przedłużenie rozejmu ze strony Trumpa nie ma żadnego znaczenia. Strona przegrana nie może stawiać warunków. Kontynuacja oblężenia nie różni się niczym od bombardowania i należy na nie odpowiedzieć militarnie. Co więcej, przedłużenie rozejmu ze strony Trumpa z pewnością oznacza kupowanie czasu w celu zadania zaskakującego ciosu. Czas na przejęcie inicjatywy należy do Iranu”.
Amerykański portal Axios podał, że rzecznik irańskich sił zbrojnych oświadczył, że Iran jest „w 100 procentach gotowy” na każdy niespodziewany atak ze strony USA, ostrzegając, że „w przypadku agresji” jego siły „natychmiast i z całą mocą zaatakują wyznaczone wcześniej cele i dadzą Ameryce… surowszą nauczkę niż dotychczas”.
Co poleci irańskiej delegacji Najwyższy Przywódca Modżtaba Chamenei?
Na ile są to pogróżki mające pokrycie w możliwościach militarnych Iranu, a na ile tzw. strachy na lachy? Odsyłamy do polecanego artykułu.
Z izraelskich źródeł, na które powołują się nie tylko amerykańskie media, ma wynikać, że Trump postanowił wstrzymać się z decyzjami natury militarnej do środy. Wówczas Najwyższy Przywódca Islamskiej Republiki Iranu Modżtaba Chamenei odpowie na amerykańskie propozycje i wyda jasne wytyczne swoim negocjatorom.
Trump świadomie wskazał, że w kwestii negocjacji z USA strona irańska jest wyraźnie podzielona.
Frakcję „cywilną” reprezentują Ghalibaf i szef dyplomacji Abbas Araghchi. Opowiada się ona za kontynuowaniem rozmów dla przedłużenia rozejmu i zawarcia porozumienia pokojowego.
Na czele frakcji „militarnej” stoi dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej gen. Ahmad Vahidi. Jego stanowisko jest jasne: skoro USA blokują irańskie porty, to nie ma sensu prowadzić negocjacji.
Czy jednak Korpus zmieniłby w tej kwestii zdanie, gdyby Stany Zjednoczone zrezygnowały z blokady?
Przypomnijmy, że Korpus nie zgadza się na zaprzestanie wspierania regionalnych sojuszników (m.in. Hezbollahu). Odrzuca ograniczenie potencjału rakietowego Iranu. Nie akceptuje trwałego wstrzymania wzbogacania uranu i przekazania USA zapasów wysoko wzbogaconego uranu. Uważa, że Iran ma wyłączne prawo do kontroli nad Cieśniną Ormuz, grożąc jej zamknięciem w odpowiedzi na amerykańskie blokady morskie. Korpus żąda także, by USA zlikwidowały swoje bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie.
Jak widać, gen. Ahmad Vahidi stawia warunki nie do przyjęcia przez USA. Trudno więc prognozować, co wydarzy się w Iranie i Pakistanie jutro lub pojutrze. Na niepewność negocjacji w Islamabadzie rynki zareagowały nieco ponad 4-proc. zwyżką cen ropy naftowej i spadkami głównych indeksów na Wall Street...
Polecany artykuł: