• Czy Donald Trump zbombarduje Iran czy tylko straszy bombardowaniem?
• Siły lądowe Iranu w tej wojnie mogą mają jakieś znaczenie?
• Jak długo może potrwać ta wojna? Jedno pytanie, wiele odpowiedzi.
Iran jeszcze nie został powalony na łopatki
Te miliardy odnoszą się wyłącznie do kosztów bezpośrednich prowadzenia wojny: zużytej amunicji, sprzętu, zaopatrzenia itd. Jeśli gospodarz Białego Domu nadal zamierza cofnąć Iran do epoki kamienia łupanego, to dzień wojny – „wojennodzień”, jak określiliby to księgowi – będzie kosztował raczej więcej niż mniej.
Trzeba jednak mieć na uwadze, że z deklaracjami Trumpa jest jak z pogodą w Londynie: jedno i drugie jest zmienne. Może więc okazać się, że sceptycyzm prezydenta USA wobec negocjacji z Iranem niekoniecznie ma trwałe fundamenty. Możliwe, że zmiennodecyzyjny polityk tylko straszy Iran bombardowaniem, by wywrzeć na jego kierownictwie politycznym presję negocjacyjną. W grę wchodzą też inne przyczyny, o których wie tylko sam Donald Trump.
Iran – używając kolokwialnych sformułowań – jest obity, ale nie zabity. Dobry audyt militarnych możliwości Iranu przedstawił niezależny ośrodek House of Saud. Co prawda dotyczy on danych z lutego i marca, ale i tak jest pomocny w ocenie możliwości defensywnych i ofensywnych Iranu. Saudyjczycy podkreślają, że są one obecnie cieniem tych sprzed dwóch lat. Określają je nadal jako „groźne”, gdyż „zapewniają Iranowi zachowanie partyzanckich zdolności morskich i rakietowych”.
Według House of Saud Iran zachował ponad 100 mobilnych i dobrze ukrytych wyrzutni rakiet, choć musiał diametralnie zredukować dzienną liczbę rakietowych ataków: z kilkuset do kilkunastu. Iran dysponuje więc potencjałem do prowadzenia działań asymetrycznych w rejonie Zatoki Perskiej.
Praktycznie nie liczy się w wojnie (obronnej dla Iranu, prewencyjnej dla USA i Izraela) lądowy potencjał irańskich sił zbrojnych: czołgi, artyleria lufowa, piechota. Kilkusettysięczne Wojska Lądowe Islamskiej Republiki Iranu oraz ich odpowiednik w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej w tej wojnie nie mają zasadniczego znaczenia. Nie liczą się, gdyż znaki na niebie i ziemi wskazują, że Donald Trump nie zamierza wjeżdżać w głąb Iranu. Nawet zrezygnował z zajmowania wysp. Ogranicza koszty wojny?
Wojna jest kosztowną formą realizacji polityki innymi środkami
W pierwszych 100 godzinach wojny Izrael i USA zużyły amunicję (głównie rakiety wszelkich typów i bomby lotnicze) o wartości 3,1 mld USD (uwzględniając tzw. wydatki wspierające). Samych tylko manewrujących pocisków Tomahawk wystrzelono w Iran 168 sztuk (jeden taki pocisk kosztuje 3,6 mln USD).
W tym samym czasie Iran odwetowo wystrzelił 2410 pocisków balistycznych o łącznej wartości z pewnością przekraczającej miliard USD. W raporcie nie oszacowano kosztów, jakie strona irańska poniosła w pierwszych 100 godzinach wojny. Skupiono się nie na tym, ile kosztowała Iran zużyta amunicja, ale na tym, jak tracił fizyczną zdolność do prowadzenia wojny. To ważne, bo produkcja w Iranie kosztorysowana jest na zupełnie innych zasadach niż w USA.
Kluczowe jest to, że Iran opróżniał zapasy amunicji, a przemysł nie mógł ich uzupełnić dla utrzymania stanów wyjściowych w arsenale. W porównaniu do wojny z czerwca 2025 r., w tej (luty-marzec 2026 r.) Iran wystrzelił czterokrotnie więcej rakiet. Nadal jednak koszty prowadzenia wojny przez Iran są zdecydowanie niższe od analogicznych kosztów USA i ich sojuszników.
Wynika to nie tylko z masowego użycia środków ataku, ale także z asymetrii ich wykorzystania. Tak dzieje się, gdy do zniszczenia drona wartego góra kilkadziesiąt tysięcy dolarów używa się wielokrotnie droższych pocisków rakietowych, nawet tych służących do likwidacji rakiet balistycznych (SM-3 kosztuje ok. 25,4 mln USD).
Wojny zawsze były bardzo kosztowną formą realizacji polityki innymi środkami. I ci, którzy je zaczynali, zawsze zakładali, że nie będą tak kosztowne, jak kosztownymi się okazały. Prezydent George W. Bush planował, że wojna w Iraku będzie kosztować 200 mld USD. Kosztowała – sama tylko operacja militarna – pięć razy więcej, a cała Global War on Terror (globalna wojna z terroryzmem) 5 bilionów USD.
Należy mieć nadzieję, że wojna z Iranem będzie znacznie, znacznie krótsza, choć już wydłuża się ponad planowane założenia. Pentagon wystąpił do Kongresu o dodatkowe 200 mld USD na pokrycie kosztów operacji, więc widać, że pierwotne założenia budżetowe były niedoszacowane. Trzeba też mieć na uwadze to, że koszty wojny ponoszą nie tylko strony konfliktu.
Im dłużej będzie trwała, tym dotkliwsze będą skutki dla światowej gospodarki. Jeśli wojna przedłużyłaby się o miesiąc i nadal ruch przez Cieśninę Ormuz byłby zablokowany (lub reglamentowany), to – według prognoz Forbesa – może to wpłynąć na dalszy wzrost inflacji na świecie o kolejne 0,3–0,5 pkt proc. W takim wariancie rozwoju sytuacji ceny ropy będą wysokie – według prognoz będą oscylować w granicach 100–120 USD za baryłkę. A to musi obniżyć popyt i spowolnić tempo wzrostu gospodarczego, przede wszystkim w Europie i USA, ale nie tylko...