Napięcia na Bliskim Wschodzie. Amerykańska flota u wybrzeży Iranu i plany ewakuacji turystów z Izraela

Wzrost napięć na Bliskim Wschodzie osiągnął nowy poziom wraz z przybyciem amerykańskiej grupy uderzeniowej z lotniskowcem USS Abraham Lincoln na czele, co znacząco zwiększa możliwości ewentualnych działań militarnych przeciwko Iranowi. Sytuacja jest na tyle poważna, że Ministerstwo Turystyki Izraela opracowuje plan ewakuacji około 42 tysięcy turystów na wypadek wybuchu konfliktu. Prezydent USA Donald Trump nie wyklucza rozwiązania dyplomatycznego, ale jednocześnie podkreśla, że „atak jest wciąż na stole”, a armada USA jest gotowa do działania. W tle narastających zagrożeń jemeńscy rebelianci Huti, wspierani przez Iran, kontynuują ataki na statki na Morzu Czerwonym, co dodatkowo destabilizuje region.

Decyzja o rozmieszczeniu grupy lotniskowca USS Abraham Lincoln na Bliskim Wschodzie, w celu wspierania regionalnego bezpieczeństwa i stabilności, jest wyraźnym sygnałem ze strony Stanów Zjednoczonych. Jak podało Dowództwo Centralne (CENTCOM), odpowiedzialne za amerykańskie siły w regionie, zespół, w skład którego wchodzą także trzy niszczyciele rakietowe, zmierza w kierunku obszaru odpowiedzialności CENTCOM na zachodnim Oceanie Indyjskim. Stacja CBS donosi, że grupa nie zajęła jeszcze ostatecznej pozycji do przeprowadzenia operacji, co sugeruje gotowość do szybkiego reagowania.

Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie groził reżimowi w Teheranie interwencją w odpowiedzi na krwawe tłumienie protestów w Iranie, które wybuchły na przełomie roku. Mimo późniejszego złagodzenia tonu i zapewnień, że Iran nie będzie przeprowadzał egzekucji schwytanych demonstrantów, Trump ogłosił w czwartek (22 stycznia), że w stronę Iranu „na wszelki wypadek” zmierza potężna amerykańska armada. Jak sam stwierdził portalowi Axios w poniedziałek, sytuacja wokół Iranu „jest zmienna”, ponieważ wysłał na Bliski Wschód „dużą armadę”. Podkreślił, że ma „koło Iranu dużą armadę. Większą niż (w przypadku) Wenezueli”.

Nic jednak nie wskazuje na to, by decyzje w sprawie ewentualnej interwencji zostały już podjęte. Telewizja CNN podała w poniedziałek, że Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, a w tym tygodniu ma przeprowadzić więcej konsultacji i zostaną mu przedstawione dodatkowe opcje militarne. Dodatkowo, do regionu skierowano kolejne samoloty F-15 i F-35, więcej powietrznych tankowców oraz systemów obrony powietrznej.

CENTCOM już wcześniej informował o wzmacnianiu sił na Bliskim Wschodzie, w tym o wysłaniu dodatkowych myśliwców F-15E, które mają pomóc w obronie amerykańskich baz w regionie i Izraela. W odpowiedzi na te działania, Iran zapowiedział, że w wypadku interwencji USA zaatakuje amerykańskie instalacje na Bliskim Wschodzie. Media spekulują, że amerykańscy dowódcy rozważali precyzyjne uderzenia na cele w Iranie, a także cyberataki.

Mimo obecnego wzmocnienia, siły amerykańskie na Bliskim Wschodzie są wciąż mniejsze niż podczas poprzednich konfrontacji między wspomaganym przez USA Izraelem a Iranem, które miały miejsce w kwietniu 2024 r. i czerwcu 2025 r. Izraelski dziennik „Haarec” zaznaczył, że ewentualny nowy konflikt z Iranem, w którym brałby udział także Izrael, mógłby być dla tego drugiego znacznie trudniejszy i kosztowniejszy.

Izrael przygotowuje się na najgorsze: Plany ewakuacji turystów

W obliczu rosnącego zagrożenia, Ministerstwo Turystyki Izraela poinformowało w poniedziałek o opracowywaniu planu ewakuacji z kraju około 42 tysięcy turystów na wypadek konfliktu z Iranem. W przypadku możliwego zamknięcia przestrzeni powietrznej, zagraniczni turyści mieliby zostać wywiezieni z Izraela przez przejścia lądowe.

Według mediów, szef izraelskiego urzędu lotnictwa cywilnego ostrzegł zagraniczne linie lotnicze, że Bliski Wschód może wejść w końcu tygodnia we „wrażliwszy okres”. Kilka zachodnich linii już wcześniej czasowo ograniczyło loty z powodu napięć wokół Iranu, co świadczy o rosnącej ostrożności w regionie.

Sytuację dodatkowo komplikuje aktywność jemeńskich rebeliantów Huti, którzy wspierani przez Iran, zagrozili w poniedziałek (26 stycznia) nowymi atakami. Podczas wojny Izraela z palestyńskim Hamasem w Strefie Gazy, Huti atakowali statki na Morzu Czerwonym, poważnie zakłócając ruch na jednym z najważniejszych szlaków transportowych świata. W nocy z niedzieli na poniedziałek opublikowali 6-minutowy film zatytułowany „Soon” (Wkrótce), w którym zapowiedzieli ataki na statki i okręty przepływające przez Morze Czerwone, jako odpowiedź na koncentrację przez Stany Zjednoczone swoich sił w Zatoce Perskiej. Kampania ataków Huti rozpoczęła się w listopadzie 2023 r., a od tego czasu zabili oni co najmniej dziewięciu marynarzy i zatopili cztery statki, zmuszając najważniejsze międzynarodowe firmy transportowe do przekierowania swoich tankowców i kontenerowców na trasę wokół Przylądka Dobrej Nadziei i porzucenia krótszej przez Kanał Sueski.

W międzyczasie, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich oświadczyło w poniedziałek, że nie pozwoli na użycie terytorium, przestrzeni powietrznej i wód terytorialnych swojego państwa do jakichkolwiek operacji przeciwko Iranowi, co pokazuje podziały w regionie i złożoność sytuacji geopolitycznej.

Dyplomacja czy konfrontacja? Rozmowy w tle zagrożenia militarnego

Mimo wyraźnej demonstracji siły, prezydent USA Donald Trump podkreśla, że rozwiązanie dyplomatyczne wciąż jest możliwe. Portal Axios cytuje Trumpa, który stwierdził, że Irańczycy „chcą zawrzeć porozumienie. Wiem o tym. Wiele razy dzwonili. Chcą rozmawiać”. Amerykańscy urzędnicy podkreślają, że potencjalna umowa musiałaby obejmować pozbycie się przez Iran całego wzbogaconego uranu, ograniczenie irańskich zapasów pocisków rakietowych dalekiego zasięgu, zmianę irańskiej polityki dotyczącej wspierania podmiotów proxy w regionie oraz zakaz niezależnego wzbogacania uranu w tym kraju. Irańczycy zadeklarowali gotowość do rozmów, ale nie zasygnalizowali gotowości do zaakceptowania tych warunków.

W minionym tygodniu Trump powiedział, że jego administracja pracuje nad 25-procentowymi cłami wobec krajów handlujących z Iranem. "Jeśli prowadzisz interesy z Iranem, dostaniesz 25-procentowe cło" – przekazał, nie ujawniając szczegółów, ale zapowiadając, że taryfy wejdą w życie wkrótce.

Osłabienie reżimu irańskiego i międzynarodowe konsultacje

Z ocen wywiadowczych przekazanych amerykańskiemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi wynika, że pozycja władz Iranu jest najsłabsza od czasu przejęcia przez ajatollahów władzy w tym kraju w 1979 r., jak podał dziennik „New York Times”. „NYT” powołuje się na liczne raporty amerykańskiego wywiadu wskazujące na słabnięcie reżimu Republiki Islamskiej. 

Raporty te opublikowano w momencie, gdy Trump rozważa użycie siły przeciwko Iranowi po brutalnym zdławieniu przez władze antyrządowych protestów, w których zginęły tysiące demonstrantów. Z ocen wywiadu wynika, że protesty, które wybuchły pod koniec 2025 roku, stanowiły dla irańskich władz wstrząs, tym bardziej, że doszło do nich również w regionach uznawanych za bastiony poparcia dla ajatollaha Alego Chameneia, najwyższego polityczno-religijnego przywódcy Iranu. Mimo zdławienia protestów, sytuacja rządu jest nadal trudna, m.in. z uwagi na słabość gospodarki.

Przedstawiciele Pentagonu zintensyfikowali kontakty z sojusznikami regionalnymi. Admirał Brad Cooper, dowódca CENTCOM, odwiedził w weekend Syrię, Irak i Izrael. Amerykańscy urzędnicy konsultowali się również z partnerami regionalnymi w sprawie Iranu, prowadząc rozmowy z przedstawicielami Arabii Saudyjskiej i Kataru. Jak powiedział „NYT” republikański senator Lindsey Graham, bliski sojusznik Trumpa, "Celem jest upadek tego reżimu. Nawet jeżeli przestaną zabijać ich (uczestników protestów) dzisiaj, to jeżeli pozostaną przy władzy w przyszłym miesiącu, zabiją ich wtedy".

Iran mówi o wojnie z USA. Nazywa Amerykę "zbójeckim reżimem"
Portal Obronny SE Google News