Iran grozi wojną. USA ściągają wojska i specjalistyczne samoloty

W obliczu narastających napięć na Bliskim Wschodzie, prezydent USA Donald Trump wyraził nadzieję na zawarcie porozumienia z Iranem, jednocześnie nie wykluczając możliwości konfliktu regionalnego, o którym ostrzegają władze Iranu. Sytuacja zaostrza się po niedawnych protestach antyrządowych w Iranie, które najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei określił mianem „zamachu stanu”. W tle tych wydarzeń Stany Zjednoczone wzmacniają swoją obecność wojskową w regionie, wysyłając dodatkowe systemy obrony powietrznej i specjalistyczne samoloty, co budzi obawy o eskalację konfliktu.

Iran

i

Autor: MICHAEL GRUBER/ Associated Press

Prezydent Donald Trump odniósł się do gróźb najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneia, który ostrzegał, że amerykański atak na Iran wywoła wojnę w całym regionie. „Oczywiście, że on tak mówi, dlaczego miałby tak nie mówić?” – skomentował Trump, dodając:

„Mamy tam największe, najpotężniejsze okręty na świecie, bardzo blisko. Mam nadzieję, że zawrzemy układ. Jeśli nie zawrzemy układu, przekonamy się, czy on miał rację”.

Słowa te padły podczas krótkiej rozmowy z dziennikarzami na Florydzie, podkreślając złożoność obecnej sytuacji.

W sobotę (31 stycznia) Trump przekonywał, że prowadzi „poważne” negocjacje z Iranem na temat jego programu jądrowego, choć przyznał, że mogą zakończyć się fiaskiem. Dziennik „Wall Street Journal” podał, że atak na Iran nie nastąpi w bezpośredniej przyszłości, ponieważ USA wciąż przygotowują obronę przed możliwym odwetem Iranu. Ta informacja sugeruje, że Waszyngton zdaje sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji militarnej interwencji i dąży do minimalizacji ryzyka dla swoich sił i sojuszników w regionie.

Protesty w Iranie: "zamach stanu" i tragiczny bilans ofiar

W niedzielę (1 lutego) ajatollah Ali Chamenei w przemówieniu do swoich zwolenników w Teheranie oświadczył, że styczniowe protesty antyrządowe były „zamachem stanu”. „(Protestujący) zaatakowali policję, budynki rządowe, koszary Gwardii Rewolucyjnej, banki, meczety i spalili Koran… to był prawdziwy zamach stanu” – stwierdził Chamenei, dodając, że próba „się nie powiodła”. Podkreślił również, że takie incydenty mogą się powtórzyć, wskazując na wcześniejsze fale protestów w 2009, 2019 i 2022 roku.

Według oficjalnych danych, demonstracje, które rozpoczęły się pod koniec grudnia i nasiliły 8 stycznia, zostały brutalnie stłumione, pochłaniając ponad 3000 ofiar śmiertelnych. Władze Iranu twierdzą, że większość ofiar to funkcjonariusze sił bezpieczeństwa lub przypadkowi przechodnie zabici przez „terrorystów”. Jednak amerykańska organizacja pozarządowa Human Rights Activists News Agency (HRANA) poinformowała o potwierdzeniu 6713 zgonów, w tym 137 dzieci, i prowadzi dochodzenie w sprawie ponad 17 tys. dodatkowych potencjalnych zgonów. Ta rozbieżność w danych świadczy o skali i brutalności represji.

Wzmocnienie obecności wojskowej USA: Przygotowania do ewentualnego konfliktu?

Doniesienia „Wall Street Journal” wskazują, że USA nie przeprowadzą uderzenia na Iran w najbliższej przyszłości, ponieważ Pentagon ściąga do regionu dodatkowe systemy obrony powietrznej. Do baz USA w Kuwejcie, Jordanii, Bahrajnie, Arabii Saudyjskiej i Katarze wysyłane są dodatkowe baterie systemu THAAD oraz systemy Patriot. Są to przygotowania na wypadek dużego odwetu ze strony Iranu i wywołania długotrwałego konfliktu.

Źródła „WSJ” sugerują, że choć USA mogłyby przeprowadzić ograniczony atak na Iran w dowolnej chwili, to rodzaj dużego i rozstrzygającego uderzenia, którego chce prezydent Donald Trump, mógłby wywołać znaczącą odpowiedź Iranu przeciwko siłom USA w regionie i regionalnym sojusznikom, w tym Izraelowi. W ubiegłym tygodniu Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie oświadczyły, że nie pozwolą Stanom Zjednoczonym na wykorzystanie swojej przestrzeni powietrznej i terytorium do ataku na Iran, chcąc uchronić się przed irańską odpowiedzią. Państwa Zatoki Perskiej również przygotowują własną obronę powietrzną, co świadczy o rosnącym poczuciu zagrożenia w regionie.

Amerykańskie samoloty ratunkowe i walki elektronicznej w drodze na Bliski Wschód

Portal militarny Defence Blog podał, że amerykańskie samoloty poszukiwawczo-ratownicze HC-130J Combat King II oraz ciężkie samoloty transportowe C-17 Globemaster III, wspierające je, lecą w kierunku Bliskiego Wschodu. Na pokładzie C-17 znajduje się sprzęt i personel 41. Eskadry Ratowniczej, specjalizującej się w operacjach poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych. HC-130J Combat King II to specjalistyczny samolot, rozmieszczany zazwyczaj tuż przed walkami powietrznymi lub w ich trakcie, aby zapewnić ewakuację zestrzelonych załóg. Ich rozmieszczenie jest koordynowane z operacjami lotniczymi z udziałem myśliwców, bombowców lub samolotów uderzeniowych.

Równocześnie z samolotami ratowniczymi w kierunku Bliskiego Wschodu leci sześć amerykańskich samolotów Growler EW przeznaczonych do walki elektronicznej i zagłuszania obrony powietrznej wroga, cztery tankowce KC-46A Pegasus, jeden samolot WC-135R Constant Phoenix wyspecjalizowany w wykrywaniu broni nuklearnej oraz kilka gigantycznych samolotów transportowych C-5. Takie nagromadzenie specjalistycznych samolotów oznacza, według analityków wojskowych, że prezydent USA Donald Trump bardzo poważnie bierze pod uwagę uderzenie na Iran.

W środę doradca rządzącego Iranem ajatollaha Alego Chameneia oświadczył, że Teheran uzna jakiekolwiek działania wojskowe Stanów Zjednoczonych przeciwko sobie za początek wojny, a w odwecie uderzy w USA, Izrael i wszystkich wspierających agresję. Tego samego dnia Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało o rozpoczęciu kilkudniowych ćwiczeń, sprawdzających gotowość bojową swoich sił zbrojnych zgromadzonych na Bliskim Wschodzie. Sytuacja pozostaje niezwykle napięta, a przyszłość stosunków między USA a Iranem jest niepewna

Garda: Schrony na Ukrainie
Portal Obronny SE Google News