Atak USA na Wenezuelę. Trump potwierdza pojmanie Maduro, chaos w Caracas i stan wyjątkowy w kraju

W sobotę nad ranem (3 stycznia) Stany Zjednoczone przeprowadziły zmasowany atak militarny na Wenezuelę, celując w kluczowe obiekty wojskowe w stolicy kraju, Caracas. Prezydent USA Donald Trump potwierdził operację i poinformował o pojmaniu oraz wywiezieniu z kraju prezydenta Nicolasa Maduro wraz z żoną. Rząd w Caracas ogłosił stan wyjątkowy, oskarżając USA o imperialistyczną agresję, podczas gdy na ulicach zapanował chaos, a część mieszkańców wyraża nadzieję na zmianę.

Sobotnia noc wstrząsnęła stolicą Wenezueli. Około godziny 2:00 czasu lokalnego (7:00 w Polsce) mieszkańcami Caracas targnęła seria potężnych eksplozji. Jak wynika z relacji w mediach społecznościowych oraz doniesień agencyjnych, nad miastem słychać było nisko przelatujące samoloty i wojskowe śmigłowce, zidentyfikowane przez niektórych jako amerykańskie maszyny CH-47 Chinook.

Analiza dostępnych materiałów wideo i zdjęć, częściowo zweryfikowanych przez międzynarodowe media jak CNN, wskazuje, że celem ataków były strategiczne punkty na mapie stolicy i jej okolic. Wybuchy i pożary odnotowano między innymi na terenie Fortu Tiuna – głównego kompleksu wojskowego w kraju, gdzie mieszczą się siedziby ministerstwa obrony i dowództwa generalnego armii. Dym unoszący się nad fortem był widoczny z wielu części miasta. Inne prawdopodobne cele to:

  • Baza lotnicza La Carlota w Caracas.
  • Lotnisko w Higuerote, położone około 85 km na wschód od stolicy.
  • Szkoła wojskowa w nadmorskim mieście La Guaira.

W wielu dzielnicach, szczególnie w pobliżu obiektów wojskowych, nastąpiły przerwy w dostawie prądu, co dodatkowo spotęgowało panikę wśród ludności.

Trump potwierdza operację. Maduro pojmany.

Kilkanaście godzin po pierwszych doniesieniach z Caracas, prezydent USA Donald Trump osobiście potwierdził przeprowadzenie operacji. W oświadczeniu opublikowanym na portalu Truth Social napisał: „Stany Zjednoczone przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę”. Co więcej, Trump ogłosił, że jej przywódca, Nicolas Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju.

Informacje te niemal natychmiast znalazły potwierdzenie w największych amerykańskich mediach. Stacja CBS News oraz agencja Reutera, powołując się na wysokich rangą urzędników administracji USA, podały, że prezydent Trump osobiście wydał rozkaz do przeprowadzenia ataków na cele w Wenezueli. W odpowiedzi na „trwające działania wojskowe” Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) wydała zakaz wykonywania amerykańskich lotów komercyjnych w wenezuelskiej przestrzeni powietrznej.

Reakcja rządu Wenezueli: Stan wyjątkowy i oskarżenia o imperializm

Rząd w Caracas w oficjalnym oświadczeniu potępił działania Stanów Zjednoczonych, określając je jako atak na instalacje cywilne i wojskowe. W odpowiedzi na kryzys ogłoszono wprowadzenie stanu wyjątkowego na terenie całego kraju. Władze wenezuelskie stwierdziły, że prawdziwym celem amerykańskiej agresji są ogromne złoża ropy naftowej i minerałów, które posiada Wenezuela.

W komunikacie wezwano również do natychmiastowej mobilizacji. „Ludzie na ulice!” – apelowano. „Rząd Boliwariański wzywa wszystkie siły społeczne i polityczne w kraju do uruchomienia planów mobilizacyjnych i odrzucenia tego imperialistycznego ataku”.

"Szansa na zmiany" – głosy mieszkańców w cieniu eksplozji

Podczas gdy władze wzywają do oporu, reakcje zwykłych Wenezuelczyków są podzielone. W rozmowie z Polską Agencją Prasową 30-letnia mieszkanka Caracas, żyjąca w pobliżu zaatakowanego Fortu Tiuna, opisała chaos i strach, jaki zapanował na ulicach.

„Ludzie w mojej gęsto zaludnionej dzielnicy zaczęli wychodzić na ulice z dziećmi, torbami i zwierzętami, bojąc się zostać w domach” – relacjonowała.

Jednocześnie kobieta przyznała, że po raz pierwszy od dawna czuje nadzieję. „Szczerze mówiąc po raz pierwszy od bardzo dawna czuję, że jest szansa na zmiany” – powiedziała, dodając, że w „narkodyktaturze nie ma miejsca na negocjacje”, a dotychczasowe wybory były farsą. Podobne głosy, wyrażające poparcie dla interwencji jako jedynej szansy na poprawę katastrofalnej sytuacji w kraju, pojawiały się również w innych relacjach, choć wielu rozmówców ze względów bezpieczeństwa prosiło o anonimowość.

Międzynarodowe potępienie i kontekst operacji

Atak spotkał się z natychmiastową reakcją na arenie międzynarodowej. Prezydent Kolumbii Gustavo Petro potępił operację i wezwał do zwołania pilnego posiedzenia Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ w celu oceny legalności amerykańskich działań.

Sobotnia operacja nie była wydarzeniem nagłym. Od wielu miesięcy Stany Zjednoczone systematycznie wzmacniały presję na reżim Maduro. Działania te obejmowały m.in. ataki na łodzie podejrzane o przemyt narkotyków, w których zginęło ponad 110 osób. Sam prezydent Trump w niedawnym wywiadzie stwierdził, że dni Nicolasa Maduro „są policzone”, nie wykluczając przy tym możliwości przeprowadzenia inwazji lądowej. Najnowsze wydarzenia stanowią kulminację tej długofalowej strategii, otwierając zupełnie nowy i nieprzewidywalny rozdział w historii Wenezueli.

Portal Obronny SE Google News