Poległ ratując polskiego oficera. Pośmiertnie dostanie Medal Honoru

2026-02-08 7:07

Terroryści-samobójcy wdarli się do bazy Ghazni w Afganistanie. Chcieli zabić jak najwięcej ludzi. To wtedy sierż. szt. Michael Ollis poległ, zasłaniając własnym ciałem por. Karola Cierpicę. Po kilkunastu latach od tego wydarzenia prezydent USA zdecydował, że bohaterski sierżant otrzyma najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe - Medal Honoru.

  • Sierżant Michael Ollis poświęcił życie, zasłaniając polskiego żołnierza podczas ataku terrorystycznego w Afganistanie.
  • Po kilkunastu latach od tragicznych wydarzeń prezydent USA przyznał Ollisowi Medal Honoru, najwyższe odznaczenie wojskowe.
  • Oto historia przyjaźni rodzinnej, która po latach narodziła się z tej tragedii w afgańskim Ghazni. 

W rejonie walk baza wojskowa jest jednym z priorytetowych celów. Cel militarny jest oczywisty: w czasie napadu można zabić wielu ludzi i zniszczyć cenny sprzęt. Równie istotny jest cel psychologiczny: baza powinna być miejscem, w którym żołnierze mają poczucie bezpieczeństwa. Więc każdy atak bardzo osłabia morale zaatakowanych, a wzmacnia motywację przeciwnika.

Właśnie dlatego talibowie przez kilka lat planowali samobójczy atak na wielką, międzynarodową bazę wojskową w afgańskim Ghazni. Udało im się 28 sierpnia 2013 r.

Samobójczy zamach na bazę

Schemat ataku był klasyczny. Ciężarówka nafaszerowana 1,5 tony materiałów wybuchowych podjechała jak najbliżej bazy. Tam kierowca wysadził ją w powietrze. Eksplozja zabiła i raniła pierwszych żołnierzy oraz spowodowała wyrwę w ogrodzeniu. Przez nią do bazy wbiegło kilkunastu samobójców. Ostrzeliwali okolicę z karabinków, obrzucali granatami, a w dogodnym momencie - w pobliżu polskich lub amerykańskich żołnierzy detonowali „pasy szahida” - kamizelki wypełnione materiałem wybuchowym.

Jeden z samobójców odpalił się w pobliżu por. Karola Cierpicy. Polak przeżył, gdyż własnym ciałem zasłonił go 24-letni sierż. szt. Michael Ollis. Amerykanin poległ na miejscu rażony fala uderzeniową i odłamkami „pasa szahida”.

Atak odparto eliminując wszystkich zamachowców. W walce zginęło 15 żołnierzy i cywilów, a kilkudziesięciu zostało rannych.

Bohater ze Staten Island

Michael Ollis urodził się w 1988 r. na Staten Island, dzielnicy Nowego Jorku. Mając 17 lat, zaciągnął się do wojska. Służył w kilku jednostkach wojskowych. Ukończył legendarny kurs rangersów oraz szkolenie spadochronowe. Raz był na misji w Iraku, dwukrotnie w Afganistanie.

Pośmiertnie, w 2013 r., został uhonorowany Złotym Medalem Wojska Polskiego oraz Gwiazdą Afganistanu.

Rodzice sierżanta: Linda i Robert założyli fundację „SSG Michael Ollis Freedom Foundation”, wspierającą amerykańskich weteranów oraz ich rodziny. To dzięki ich staraniom upamiętniono poległego bohatera. Na rodzinnej wyspie odsłonięto pomnik Michaela Ollisa, a w 2019 r. imieniem poległego nazwano wielki prom pasażerski łączący Staten Island z resztą Nowego Jorku.

Karol, przybrany syn Ollisów

Niezwykła jest historia przyjaźni Karola Cierpicy z rodziną Ollisów. Swojemu pierworodnemu synowi dał na imię Michael. Chłopczyk dostał od rodziców poległego wyjątkową maskotkę - uszytą z munduru, który sierżant nosił w Afganistanie. Ta historia została opowiedziana w filmie „Miś dla Michaela”.

To jeszcze nic… Linda i Robert uznali Karola za swojego przyrodniego syna, a małego Michaela - za wnuka. Rodziny utrzymują ze sobą stały kontakt.

- Gdy się o tym dowiedziałem, moje myśli pobiegły do rodzic ów Michaela. Wiem, jak oni wytrwale walczyli o to uhonorowanie syna. Jestem szczęśliwy razem z nimi. Order uświadomił mi też, na jaki poziom w Stanach Zjednoczonych podnosi się bohaterstwo i chwalebne czyny żołnierzy. Medal Honoru to jasna wytyczna dla żołnierza: służysz ojczyźnie, możesz nawet w tej służbie oddać życie. Ale Ojczyzna cię nie zapomni, pokolenia będą o tobie pamiętać – mówi Karol Cierpica.

Donald Trump zadzwonił do rodziców sierżanta

4 lutego 2026 r. Biały Dom ogłosił, że Michael H. Ollis pośmiertnie otrzyma Medal Honoru. Najwyższy amerykański order wojskowy przyznano „za bohaterski czyn dokonany podczas misji w Afganistanie, w wyniku którego uratowane zostało życie polskiego żołnierza”.

Wtedy już Linda i Robert Ollisowie wiedzieli o przyznaniu orderu. Bowiem wcześniej z tą informacją zadzwonił do nich osobiście prezydent Donald Trump.

Na stronie internetowej fundacji rodzice poległego napisali:

Jesteśmy niezmiernie wdzięczni Prezydentowi USA za uznanie bohaterstwa naszego syna Medalem Honoru. Nic nie wypełni nam pustki, która pozostała w naszych sercach (…). Jednak świadomość, że życie, dziedzictwo i ostatni akt odwagi Michaela nie zostały zapomniane, napełnia nas uczuciem ogromnej dumy i wiecznej wdzięczności.

Zamach na Ghazni planowano od dawna

Talibowie od dawna przygotowywali atak na bazę w Ghazni. W pierwszych dniach grudnia 2012 r., w czasie nocnej operacji przeprowadzonej w pobliżu Ghazni, taki plan udaremnili specjalsi z Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca.

Po włączeniu się do konwoju logistycznego kierowca cysterny wypełnionej paliwem oraz 500 kg materiału wybuchowego miał wjechać do obozowiska i tam się wysadzić - ujawnia „Złoty”, oficer z Lublińca, który dowodził tą operacją.

Jaki byłby efekt zdetonowało pół tony materiałów wybuchowych?

Każdy wyprostowany człowiek znajdujący się na wolnym powietrzu w promieniu 30 metrów mógł zginąć, nie tyle trafiony odłamkiem, co z powodu fali uderzeniowej. Rannych i poszkodowanych byłoby zdecydowanie więcej - wyjaśnia „Kraszan”, pirotechnik, który wysadzał w powietrze tę cysternę.

W grudniu 2012 r. udało nam się zneutralizować zagrożenie. Kilka miesięcy później nasi koledzy mieli mniej szczęścia - podsumowuje gen. bryg. Tomasz Białas, który wtedy w Afganistanie dowodził oddziałem komandosów z Lublińca.

Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki