Między dialogiem a odstraszaniem. Szczyt w Glassboro (1967) jako model zarządzania ryzykiem strategicznym we współczesnej dyplomacji USA

2026-09-15 15:00

Dialog jest fundamentalnym narzędziem w prowadzeniu skutecznej polityki zagranicznej. Historia stosunków międzynarodowych dowodzi, że to właśnie bezpośrednie spotkania przywódców lub ich wysokich przedstawicieli stanowiły momenty przełomowe wielu impasów na arenie międzynarodowej. W chwili głębokiego nieporozumienia na szczeblu politycznym, strategicznym czy ideologicznym - państwa decydują się na dialog, a w razie jego niepowodzenia, zapadają decyzje o bardziej dotkliwych konsekwencjach. Szczególnie ważnym przykładem prowadzenia polityki zagranicznej poprzez podjęcie próby dialogu w relacji USA - ZSRR jest szczyt z Glassboro w New Jersey, gdzie w 1967 roku prezydent Lyndon B. Johnson podjął przewodniczącego Rady Ministrów ZSRR Aleksieja Kosygina.

Aleksiej Kosygin i Lyndon B. Johnson rozmawiają podczas szczytu w Glassboro. O dyplomacji kryzysowej na SE Portal Obronny.
Autor: https://discoverlbj.org/item/bio-krimerw/ CC0 3.0 Krimer, William D., Biblioteka Prezydencka LBJ,
  • Szczyt w Glassboro w 1967 roku w New Jersey, z udziałem prezydenta USA Lyndona B. Johnsona i przewodniczącego Rady Ministrów ZSRR Aleksieja Kosygina, był kluczowym przykładem dyplomacji kryzysowej w szczycie zimnej wojny. Spotkanie to miało na celu poprawę zrozumienia intencji przeciwnika i ograniczenie ryzyka błędnej kalkulacji w obliczu konfliktów takich jak wojna sześciodniowa czy Wietnam.
  • Mimo że szczyt nie rozwiązał trwających konfliktów, pokazał, że bezpośredni dialog między mocarstwami jest niezbędny do zarządzania strategiczną rywalizacją, nawet w warunkach głębokiej nieufności i braku zgody. Wartość Glassboro polegała na utrzymaniu komunikacji i stworzeniu podstaw do dalszych negocjacji.
  • Artykuł odnosi lekcje z Glassboro do współczesnej (2026 rok) dyplomacji USA z Rosją (wojna w Ukrainie), Iranem (konflikt na Bliskim Wschodzie, cieśnina Ormuz) i Chinami (rywalizacja strategiczna, Tajwan, AI). Podkreśla konieczność jednoczesnego prowadzenia dialogu i utrzymywania odstraszania.
  • Kluczową zasadą jest utrzymywanie otwartych kanałów komunikacji, nawet w najtrudniejszych relacjach, aby zapobiegać eskalacji przez błędną kalkulację, oddzielać kwestie negocjowalne od strategicznych oraz budować mechanizmy kontroli ryzyka. Dialog i odstraszanie nie są sprzeczne, lecz wzajemnie się uzupełniają.

Spotkanie przywódców USA i ZSRR odbywało się w newralgicznym momencie zimnej wojny, a więc bezpośrednio po wojnie sześciodniowej na Bliskim Wschodzie, w okresie eskalacji amerykańskiego zaangażowania w Wietnamie, z narastającym wyścigiem zbrojeń strategicznych w tle. Pomimo tego, że Glassboro nie zakończyło żadnego z trwających wówczas konfliktów tlących się między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim, nie obfitowało w spektakularne deklaracje liderów państw dotyczące spowolnienia wyścigu zbrojeń, nie deeskalowało sytuacji w Wietnamie czy na Bliskim Wschodzie - Glassboro stało się jednym z ważniejszych przykładów dyplomacji kryzysowej w okresie zimnej wojny. Dokumenty amerykańskie pokazują bowiem, że obaj przywódcy traktowali bezpośredni kontakt jako narzędzie pozwalające lepiej zrozumieć intencje przeciwnika, ograniczyć ryzyko nieporozumienia i stworzyć warunki do dalszych negocjacji. To właśnie ten aspekt stanowi punkt początkowy niniejszego artykułu, którego celem nie jest twierdzenie, że współczesne wyzwania geopolityczne są powtórzeniem wydarzeń z czasów zimnej wojny. Chodzi raczej o podkreślenie, że wartość Glassboro polega przede wszystkim na możliwości wyodrębnienia określonych mechanizmów dyplomacji wielkich mocarstw: utrzymywania komunikacji w warunkach konfliktu, łączenia dialogu z odstraszaniem, oddzielania kwestii możliwych do negocjowania od tych, które wymagają długotrwałego zarządzania oraz tworzenia mechanizmów zapobiegania błędnej kalkulacji.

Współczesny świat, system bezpieczeństwa i rozkład sił globalnych różni się od tych z 1967 roku, a Stany Zjednoczone nie stoją już wobec perspektywy bipolarnego ładu międzynarodowego. Obecna Federacja Rosyjska jest słabsza gospodarczo od ZSRR, lecz nadal pozostaje mocarstwem nuklearnym. Równolegle na teatrze działań międzynarodowych pojawiły się Chiny, które swoim gwałtownym wzrostem rozszerzyły strukturę ładu światowego w kierunku bardziej wielobiegunowej struktury systemu międzynarodowego. Chińska Republika Ludowa stała się (z perspektywy amerykańskiej) równocześnie konkurentem strategicznym, potęgą gospodarczą i jednym z głównych uczestników globalnego systemu handlowego. Iran nie jest supermocarstwem, lecz dysponuje znaczącymi możliwościami asymetrycznymi i geopolitycznymi, szczególnie na Bliskim Wschodzie.

Współczesne konflikty obejmują również cyberprzestrzeń, technologie autonomiczne, drony, sztuczną inteligencję, rozbudowaną infrastrukturę krytyczną oraz globalne łańcuchy dostaw. Mimo tych różnic powraca podstawowy problem obecny również w 1967: jak prowadzić dialog z państwem, którego działania uważa się za zagrożenie, nie osłabiając jednocześnie własnej zdolności odstraszania?

Pytanie to jest szczególnie aktualne w 2026 roku, kiedy Stany Zjednoczone prowadzą równoległe działania dyplomatyczne wobec Federacji Rosyjskiej w związku z rosyjską napaścią na Ukrainę, prowadzą otwartą konfrontację z Iranem w warunkach trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz prowadzą rozmowy z Chinami na temat bezpieczeństwa, kształtu systemu handlu międzynarodowego czy sztucznej inteligencji. Tak szeroki wachlarz działań dyplomatycznych wymaga prowadzenia sprawnej i skutecznej dyplomacji.

We wrześniu 2026 r. administracja Donalda Trumpa utrzymuje bezpośredni kanał kontaktu z Władimirem Putinem, podczas gdy różnice między Rosją i Ukrainą dotyczące terytorium pozostają zasadnicze. Równocześnie konflikt z Iranem wszedł w fazę obejmującą zagrożenia dla żeglugi i funkcjonowania cieśniny Ormuz. W relacjach z Chinami Waszyngton stara się natomiast połączyć konkurencję strategiczną z utrzymywaniem kanałów negocjacyjnych. Planowany na wrzesień 2026 r. szczyt Trump-Xi oraz przygotowywane rozmowy dotyczące bezpieczeństwa sztucznej inteligencji są przykładami takiego podejścia.

Glassboro jest więc użytecznym modelem analizy współczesnej dyplomacji USA nie dlatego, że dostarcza gotowych rozwiązań dla konfliktów z Rosją, Iranem i Chinami, lecz dlatego, że pokazuje możliwość równoczesnego stosowania dwóch pozornie sprzecznych instrumentów: dialogu i odstraszania. Skuteczna dyplomacja mocarstwa nie musi oznaczać wyboru między negocjacjami a presją; może polegać na ich równoległym wykorzystywaniu, pod warunkiem istnienia wiarygodnych kanałów komunikacji, jasnych interesów strategicznych i mechanizmów kontroli eskalacji.

Szczyt w Glassboro 1967

W połowie lat 60-tych XX wieku stosunki amerykańsko-radzieckie zdominowane były przez strategiczną rywalizację dwóch supermocarstw światowych. Stany Zjednoczone i Związek Radziecki posiadały zdolności nuklearne dające możliwość wzajemnej anihilacji, a jednocześnie prowadziły swoją rywalizację poprzez państwa trzecie. Właśnie w takim tle w 1967 roku odbywał się szczyt w Glassboro, New Jersey. Strony podchodziły do niego z pełną świadomością dwóch podstawowych założeń: oba mocarstwa dążyły do zwiększenia własnej przewagi strategicznej, jednocześnie mając świadomość, że bezpośrednia wojna między nimi mogłaby doprowadzić do zagłady nuklearnej. Sprzeczność ta była wiodącym motywem zimnowojennej dyplomacji, która paradoksalnie opierała się na powstrzymywaniu i równoczesnej próbie budowy porozumienia.

W 1967 roku oba mocarstwa zostały postawione przed problemem szczególnie widocznym w odniesieniu do systemów przeciwrakietowych. Rozwój ABM (Anti-Ballistic Missile) oznaczał możliwość zmiany równowagi strategicznej. Jeżeli jedna ze stron uzyskałaby skuteczny system obrony przeciwrakietowej, mogłaby teoretycznie uzyskać większą swobodę w prowadzeniu ofensywnej polityki strategicznej. Właśnie tą kwestię jako jedną z pierwszych pragnął zaadresować prezydent Johnson, a późniejsza dokumentacja Departamentu Stanu potwierdziła, że zagadnienie ABM było ważnym elementem rozmów z Kosyginem w Glassboro. Było to więc spotkanie przywódców dwóch rywalizujących ze sobą mocarstw, którzy nie szukali ogólnej zgody, raczej dążyli do umiejętnego zarządzania asymetriami w relacji oraz potencjalnymi punktami zapalnymi w burzliwym wyścigu mocarstw.

Bezpośrednim impulsem do zwołania szczytu w New Jersey była wojna sześciodniowa, która wybuchła w czerwcu 1967 na Bliskim Wschodzie. Konflikt izraelsko-arabski miał znaczenie nie tylko regionalne. Stany Zjednoczone wspierały Izrael, natomiast ZSRR pozostawał głównym dostawcą uzbrojenia dla części państw arabskich. Konflikt stał się jednocześnie jednym z pól rywalizacji Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. Dokumentacja FRUS (Foreign Relations of the United States) dowodzi temu, że kwestie bliskowschodnie były kolejnym ważnym tematem w czasie rozmów pomiędzy Johnsonem a Kosyginem. Równolegle do ich spotkania, sekretarz stanu Dean Rusk rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Andriejem Gromyką o ograniczeniu dostaw broni do regionu.

Sytuacja ta może być odniesiona do współczesnych kryzysów w tym sensie, że mocarstwo może być zaangażowane w konflikt, którego samo nie rozpoczęło, a którego eskalacja może wpłynąć na jego bezpośrednie interesy strategiczne. W 1967 roku głównym problemem dla Amerykanów nie była wyłącznie eskalacja pomiędzy Izraelem a państwami arabskimi, było nim przede wszystkim środowisko sprzyjające wzmocnieniu regionalnego wyścigu zbrojeń. W zapisie rozmowy pomiędzy Ruskiem a Gromyką, Sekretarz Stanu USA nawiązuje do tego mówiąc o kumulacji dostaw broni w regionie. To istotne z punktu widzenia współczesnej analizy. Konflikt regionalny może mieć bowiem własną dynamikę, lecz jednocześnie stać się polem rywalizacji mocarstw.

W Glassboro ważnym czynnikiem dyplomatycznym było same spotkanie między Johnsonem i Kosyginem, które miało strukturę trzech prywatnych rozmów przywódców w prezydenckiej rezydencji Hollybush. Pierwsza odbyła się 23 czerwca, kolejne tego samego dnia oraz 25 czerwca. Istotnym aspektem tych spotkań był brak nadmiernej formalizacji części rozmów (typowy dla Johnsona) Dokumentacja spotkania pokazuje, że obaj przywódcy rozmawiali bezpośrednio, czasami przechodząc od problemów strategicznych do kwestii bardziej osobistych.

W zapisie rozmów z 23 czerwca podkreślono, że spotkanie nie miało charakteru konfrontacyjnego czy polemicznego. Nie oznaczało to oczywiście zaniku konfliktu interesów między mocarstwami, jednak bezpośredni kontakt zmniejszał ryzyko, że przeciwnik będzie postrzegany wyłącznie przez pryzmat publicznych deklaracji lub działań własnego aparatu państwowego. To właśnie można uznać za jedną z najważniejszych lekcji Glassboro. W strategii przyjętej przez administrację Johnsona przed samym szczytem, dialog nie służył przede wszystkim do osiągnięcia zgody. Służył do poprawienia jakości przepływu informacji.

W warunkach zasadniczych konfitów interesów i strategicznej rywalizacji mocarstw, informacja jest zasobem bezpieczeństwa. Państwo, które nie rozumie intencji przeciwnika, może reagować przesadnie. Przeciwnik może z kolei interpretować reakcję jako przygotowanie do ataku.

Glassboro jako model dyplomacji kryzysowej

Błędem byłoby uznanie, że Glassboro stanowiło przejaw wzajemnego zaufania między przywódcami obu państw - tak nie było. Johnson i Kosygin reprezentowali dwa państwa biorące udział w tej samej systemowej rywalizacji. Tematami ich rozmów były najbardziej polaryzujące oba państwa zagadnienia takie jak Bliski Wschód, Wietnam, nierozprzestrzenianie broni jądrowej oraz strategicznych systemów uzbrojenia. Johnson postrzegał wyścig zbrojeń jako jeden z podstawowych problemów wymagających rozmowy.

Oznacza to, że dialog może być skuteczny nawet w warunkach braku zaufania. Jest to szczególnie ważne w kontekście współczesnej polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Oczekiwanie, że negocjacje z Rosją, Iranem czy Chinami powinny rozpocząć się dopiero po osiągnięciu wzajemnego zaufania, byłoby nierealistyczne. W praktyce dyplomacja mocarstw często działa odwrotnie i polega na tworzeniu kanałów komunikacji w celu budowania ogólnego zaufania i wiarygodności stron.

Jednym z najtrudniejszych tematów Glassboro było zagadnienie amerykańskiego zaangażowania w wojnę w Wietnamie. Johnson był zainteresowany możliwością wykorzystania wpływu ZSRR na Hanoi w celu rozpoczęcia procesu prowadzącego do zakończenia wojny. Kosygin poinformował Johnsona o kontakcie z Hanoi i przekazał stanowisko północnowietnamskie dotyczące zaprzestania bombardowań jako warunku rozpoczęcia rozmów. Ważnym jest efekt spotkania, którego nie udało się osiągnąć – zakończenia wojny. Pokazało to jednak, że nawet jeśli mocarstwo nie kontroluje bezpośrednio swojego partnera lub sojusznika, może odgrywać rolę pośrednika. Ta lekcja jest istotna również dzisiaj. Stany Zjednoczone nie są w stanie jednostronnie narzucić rozwiązania wszystkich problemów dotyczących Ukrainy, Iranu czy Tajwanu. Mogą jednak próbować wpływać na zachowania innych aktorów poprzez połączenie nacisku, zachęt i negocjacji.

Kolejnym ważnym i wspomnianym już punktem rozmów w Glassboro była kwestia broni strategicznych. Johnson dążył do rozpoczęcia rozmów dotyczących ograniczenia systemów ofensywnych i defensywnych. Dokumenty archiwum Departamentu Stanu pokazują, że kwestia ABM była już wtedy postrzegana jako problem, który sam w sobie mógł zwiększać napięcie. Można dostrzec tutaj szczególnie istotny mechanizm, który dowodzi temu, że odstraszanie może prowadzić do niestabilności, jeżeli każda ze stron inaczej interpretuje działania drugiej. Może doprowadzić to do percepcji próby uzyskania przewagi mogącej mieć wpływ na przełamanie równowagi strategicznej.

Glassboro nie doprowadziło bezpośrednio do rozpoczęcia negocjacji SALT (Strategic Arms Limitation Treaty), ale wpisywało się w rozwijający się wcześniej proces poszukiwania ograniczeń strategicznego wyścigu zbrojeń. Johnson próbował w Glassboro doprowadzić przynajmniej do rozpoczęcia rozmów dotyczących ABM i innych systemów strategicznych. Nie oznacza to jednak, że Glassboro samo zbudowało podwaliny pod SALT, jednak spotkanie to przyczyniło się do utrzymania procesu komunikacji, w którym kwestie strategiczne mogły być dalej negocjowane.

Kolejnym ważnym elementem szerszego kontekstu dyplomatycznego była istniejąca już od 1963 r. bezpośrednia komunikacja między Waszyngtonem i Moskwą. Podczas kryzysu bliskowschodniego w czerwcu 1967 r. ZSRR wykorzystał istniejący kanał komunikacji, a intensywne kontakty pomiędzy mocarstwami pomogły doprowadzić do zawieszenia broni. Z tej sytuacji dla współczesnych decydentów wynikać powinno, że kanał komunikacyjny jest szczególnie potrzebny wtedy, gdy relacje są najgorsze. Nie należy więc budować go dopiero w momencie wybuchu kryzysu. Powinien istnieć wcześniej.

Od Johnsona i Kosygina do Trumpa i Putina

Porównanie sytuacji międzynarodowej z 1976 i 2026 wymaga niezwykłej ostrożności. W 1967 roku świat zdominowany był wyścigiem dwóch supermocarstw, natomiast w 2026 system międzynarodowy jesy zdecydowanie bardziej złożony. Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym mocarstwem wojskowym i technologicznym, ale muszą równocześnie uwzględniać Rosję, Chiny, Unię Europejską, Indie oraz wiele regionalnych centrów siły.

Federacja Rosyjska nie jest już Związkiem Radzieckim, a więc nie posiada takiego potencjału gospodarczego ani sieci sojuszy. Zachowała jednak status mocarstwa nuklearnego oraz znaczące zdolności wojskowe, mimo zdecydowanie mniejszego niż ZSRR potencjału gospodarczego i geopolitycznego. Chiny natomiast są rosnącą potęgą, w przeciwieństwie do ZSRR, zintegrowaną z gospodarką światową oraz rywalizującą ze Stanami Zjednoczonymi jednocześnie handlowo, technologicznie i wojskowo. W tym aspekcie Glassboro powinno być traktowane jako pewien model postępowania dla współczesnych przywódców.

W 2026 r. kanał Trump-Putin jest jednym z najważniejszych przykładów bezpośredniej dyplomacji między przywódcami mocarstw. We wrześniu Trump ponownie rozmawiał telefonicznie z Putinem, a następnie amerykańscy wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner prowadzili rozmowy w Moskwie i Kijowie. Celem było wznowienie procesu pokojowego dotyczącego Ukrainy.

9 września Trump stwierdził, że Putin jest zainteresowany zawarciem porozumienia pokojowego. Jednocześnie Reuters wskazuje, że istnieją poważne różnice dotyczące terytorium, a ukraińska strona nie akceptuje rosyjskich żądań dotyczących oddania kolejnych obszarów. Nauka dla decydentów płynąca z doświadczeń Glassboro wskazuje, że fakt prowadzenia rozmów nie oznacza rozwiązania konfliktu. Dyplomacja może być skuteczna nawet wtedy, gdy strony nie są jeszcze gotowe do kompromisu. Wartość strategiczna takich negocjacji musi zakładać możliwości przekazania prawdziwych informacji, sprawdzenia intencji drugiej strony oraz utrzymanie technicznych kanałów komunikacji na wypadek dalszego kryzysu w negocjacjach.

Nielegalna w świetle prawa międzynarodowego agresja Rosji na Ukrainę jest zdecydowanie trudniejszym przypadkiem niż konflikt omawiany w Glassboro. W 1967 r. Johnson i Kosygin byli przedstawicielami dwóch mocarstw, które miały wpływ na konflikt regionalny. W przypadku Ukrainy Rosja jest bezpośrednim uczestnikiem wojny, Ukraina jest państwem walczącym o własne terytorium, a Stany Zjednoczone są zewnętrznym mocarstwem wspierającym Kijów. Dlatego jakiekolwiek negocjacje amerykańsko-rosyjskie nie mogą być traktowane jako zamiennik negocjacji rosyjsko-ukraińskich. Ukraina musi zajmować swoje miejsce przy stole negocjacyjnym.

Stany Zjednoczone mogą rozmawiać z Rosją m.in. o zawieszeniu broni, bezpieczeństwie strategicznym, wymianie jeńców, sankcjach i kontroli zbrojeń, ale nie mogą jednostronnie decydować o przyszłości Ukrainy. Wydarzenia z września 2026 r. pokazują, że rozmowy mogą toczyć się równolegle z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Dialog nie jest przeciwieństwem wojny,a państwa mogą prowadzić negocjacje i jednocześnie walczyć.

„Glassboro dla Ukrainy” jest możliwe częściowo, bardziej jako wielostronny proces negocjacyjny niż jedno przełomowe spotkanie. Powinien on obejmować dialog USA z Rosją i Ukrainą, kanał rosyjsko-ukraiński, udział Europy oraz rozmowy o zawieszeniu broni, bezpieczeństwie i kontroli zbrojeń. Najważniejsza lekcja z Glassboro polega na rozdzieleniu zakończenia działań wojennych od ostatecznego rozwiązania wszystkich sporów politycznych. W 1967 r. Johnson i Kosygin nie rozwiązali wszystkich konfliktów. Stworzyli jednak przestrzeń, w której część problemów mogła być dalej negocjowana.

Kwestia Iranu

Kwestia bieżącego konfliktu na Bliskim Wschodzie, który obejmuje Stany Zjednoczone i Iran wydaje się być jeszcze bardziej złożona. W 1967 r. Stany Zjednoczone i ZSRR posiadały wpływ na państwa Bliskiego Wschodu, lecz jednocześnie mogły prowadzić między sobą negocjacje dotyczące ograniczenia napięcia. Współczesny Bliski Wschód jest znacznie bardziej wielopoziomowy. Oprócz państw występują organizacje zbrojne, struktury proxy, aktorzy regionalni i globalni oraz podmioty gospodarcze kontrolujące strategiczne przepływy surowców.

W 2026 r. konflikt USA-Iran obejmuje również bezpieczeństwo żeglugi i sytuację w cieśninie Ormuz, a zakłócenia transportu wpływają na wzrost cen ropy. Konflikt przestaje więc być wyłącznie problemem militarnym i coraz bardziej oddziałuje na światową gospodarkę.Właśnie w tym przypadku na szczególnym znaczeniu zyskują przenikające się wymiary siły militarnej oraz presji ekonomicznej. Waszyngton wykorzystuje sankcje, presję gospodarczą i instrumenty wojskowe, próbując zmusić Teheran do zmiany zachowania, co w sposób wyraźny osłabiło irańską gospodarkę.

Problem polega jednak na tym, że presja nie jest równoznaczna z negocjacjami. Jeżeli celem jest wyłącznie zmuszenie przeciwnika do kapitulacji, może powstać sytuacja, w której każda strona zwiększa presję, aby nie pokazać słabości. W efekcie konflikt staje się coraz trudniejszy do zakończenia. To dokładnie ten rodzaj spirali, przed którą ostrzega doświadczenie zimnej wojny i której chciał zapobiec Johnson.

„Glassboro z Iranem” jest możliwe jedynie w ograniczonym zakresie, bardziej jako proces kontroli eskalacji niż jedno wielkie porozumienie. W pierwszej kolejności należałoby ograniczyć ataki na żeglugę, zabezpieczyć cieśninę Ormuz, stworzyć kanał komunikacji kryzysowej i procedury zapobiegania incydentom oraz rozdzielić kwestię nuklearną od pozostałych sporów. Zgodnie z logiką Glassboro najpierw należałoby ograniczyć ryzyko, następnie zawierać częściowe porozumienia, a dopiero później próbować rozwiązać szerszy problem polityczny. Kluczem do tych rozwiązań jest dyplomacja.

Rywalizacja USA-Chiny

Rywalizacja na linii Waszyngton-Pekin jest najbardziej złożonym wyzwaniem amerykańskiej dyplomacji. Stany Zjednoczone i Chiny są strategicznymi konkurentami, ale jednocześnie są ze sobą silnie powiązane gospodarczo. Potencjalny konflikt może przyjmować jednocześnie formę wojskową, gospodarczą, technologiczną, cybernetyczną, finansową i informacyjną, a największym potencjalnym punktem zapalnym pozostaje Tajwan. W tym kontekście lekcja Glassboro jest szczególnie istotna, ponieważ pokazuje znaczenie bezpośredniego dialogu i mechanizmów ograniczania ryzyka eskalacji.

Ryzyko eskalacji w Cieśninie Tajwańskiej jest ogromne, jednak może ono ulec jeszcze większemu pogłębieniu z powodu błędnych interpretacji działań przeciwnika. Jeżeli Chiny uznają amerykańskie działania wojskowe za przygotowanie do trwałego strategicznego ograniczenia Chin, mogą zwiększyć presję. Jeżeli Stany Zjednoczone uznają chińskie ćwiczenia wojskowe za przygotowanie do inwazji, mogą zwiększyć obecność wojskową. Jeżeli Tajwan uzna wzrost amerykańskiej obecności za gwarancję automatycznej interwencji, może podjąć działania postrzegane przez Pekin jako eskalacyjne. Powstaje wówczas typowa samo napędzająca się spirala eskalacyjna. Dlatego dialog nie powinien być rozumiany jako ustępstwo wobec Pekinu.,a raczej jako element odstraszania, ponieważ pozwala każdej stronie dokładniej określić, jakie działania przekraczają jej czerwone linie i jakie potencjalne działania mogą wywrzeć maksymalnie duży wpływ na drugą stronę.

W 2026 roku odbędzie się kolejne spotkanie Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem, jednocześnie już teraz prowadzone są negocjacje na niższych szczeblach. Jednym z nich jest bezpieczeństwo w dobie sztucznej inteligencji. Zapowiadane rozmowy mają obejmować m.in. ryzyka związane z cyberatakami i rozwijaniem zaawansowanych systemów AI. Podobnie jak w 1967 r. problemem jest ryzyko, że rozwój nowych zdolności jednej strony zostanie odebrany przez drugą jako przygotowanie do uzyskania przewagi umożliwiającej agresywne działanie. Kluczowe pozostaje więc budowanie mechanizmów przejrzystości i komunikacji, które ograniczają ryzyko błędnej interpretacji intencji drugiej strony.

We wrześniu 2026 r. przedstawiciel USA na Tajwanie Raymond Greene podkreślał, że konflikt w Cieśninie Tajwańskiej byłby katastrofalny dla światowej gospodarki, wskazując jednocześnie na znaczenie dyplomacji i rozmów USA-Chiny. Ponownie nawiązując i odnosząc współczesne zagadnienia do modelu z Glassboro, w relacjach amerykańsko-chińskich dotyczących Tajwanu potrzebny jest wielopoziomowy kanał komunikacji, od przywódców, poprzez doradców do spraw bezpieczeństwa narodowego, aż do ekspertów problematyki stosunków międzynarodowych. Im większe ryzyko przypadkowej eskalacji, tym ważniejsze stają się stałe kanały dialogu.

Między dialogiem i odstraszaniem

Bazując na doświadczeniach szczytu z 1967 oraz na współczesnych działaniach amerykańskich decydentów względem kluczowych rywali geopolitycznych można wyznaczyć pięć kierunków w modelu współczesnej dyplomacji. Najważniejszy jest kanał wymiany informacji, który będzie działał zarówno w czasie pokoju, kryzysu, jak i potencjalnej wojny. Określenie czerwonych linii i postawienie wiarygodnych ograniczeń, które będą jasne dla drugiej strony.

Zaproponowanie jasnych i realnych do weryfikacji mechanizmów bezpieczeństwa. W przypadku Ukrainy oznacza to kwestię gwarancji bezpieczeństwa. W przypadku Iranu weryfikację ograniczeń nuklearnych i procedur dotyczących żeglugi. W przypadku Chin mechanizmy zapobiegania incydentom wojskowym. Kontrola eskalacji i niepoduszczenie do jej rozszerzania.

Unikanie sytuacji, w której wszystkie kwestie zostają połączone w jeden pakiet. Glassboro pokazało, że można równocześnie rozmawiać o Wietnamie, Bliskim Wschodzie, nierozprzestrzenianiu broni jądrowej i kontroli zbrojeń. Nie wszystkie problemy jednak mogą zostać rozwiązane jednocześnie.

Analogia do Glassboro ma także swoje ograniczenia. Rosja, Chiny i Iran różnią się od ZSRR, a współczesny system jest bardziej wielobiegunowy i obejmuje nowe domeny konfliktu, takie jak cyberprzestrzeń, AI, drony czy technologie kosmiczne. Ukraina ma również własną podmiotowość polityczną i nie może być przedmiotem negocjacji USA-Rosja. Dlatego nie można mówić o prostym powrocie do Glassboro, lecz o wykorzystaniu jego logiki czyli dialogu, komunikacji i ograniczania ryzyka eskalacji.

W 2026 r. możliwe są trzy główne scenariusze. Pierwszy zakłada kontrolowaną konkurencję, w której USA utrzymują rywalizację z Rosją, Chinami i Iranem, ale jednocześnie rozwijają stabilne kanały komunikacji kryzysowej. Drugi to fragmentacja konfliktów, gdzie poszczególne kryzysy (na Ukrainie, Bliskim Wschodzie i wokół Tajwanu) są negocjowane oddzielnie, co może prowadzić do ich wzajemnego wzmacniania. Najbardziej niebezpieczny jest trzeci scenariusz, czyli eskalacja przez błędną kalkulację, gdy jedna ze stron niewłaściwie oceni intencje lub gotowość przeciwnika do odpowiedzi, prowadząc do spirali działań i reakcji. Wszystkie trzy scenariusze pokazują, że stała komunikacja i mechanizmy zapobiegania eskalacji pozostają kluczową lekcją doświadczeń zimnej wojny.

Szczyt w Glassboro z 1967 r. nie zakończył zimnej wojny ani nie przyniósł natychmiastowych przełomów, ale pokazał, że państwa pozostające w głębokiej strategicznej rywalizacji mogą prowadzić dialog mimo wzajemnej nieufności. Właśnie ta zasada powinna pozostać aktualna w 2026 r.

Zarówno w relacjach USA z Rosją, Iranem, jak i Chinami konieczne jest jednoczesne utrzymywanie odstraszania oraz otwartych kanałów komunikacji. W przypadku Ukrainy oznacza to prowadzenie negocjacji bez rezygnacji z bezpieczeństwa Ukrainy, wobec Iranu łączenie presji z mechanizmami deeskalacji, a wobec Chin utrzymywanie strategicznego odstraszania przy rozwijaniu komunikacji politycznej i wojskowej.

Dialog i odstraszanie nie są przeciwieństwami, ponieważ odstraszanie bez dialogu zwiększa ryzyko błędnej kalkulacji, a dialog bez wiarygodnego odstraszania może okazać się nieskuteczny. Dlatego Glassboro należy traktować nie jako wydarzenie do odtworzenia, lecz jako model zarządzania ryzykiem strategicznym. Jego najważniejsza lekcja pozostaje prosta: nawet wtedy, gdy państwa mają najmniej powodów, aby sobie ufać, mają najwięcej powodów, aby ze sobą rozmawiać.

Autor: Jan Hernik

Chiny i Rosja. Przyjaźń czy sojusz taktyczny? Ekspert: To sojusz dwóch reżimów [RAPORT WALCZAKA]

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki