- Po bitwie o Narwik otrzymał Virtuti Militari.
- Jest jednym z 12 Polaków odznaczonych norweskim orderem za nadzwyczajne męstwo w boju.
- Miał stalowe nerwy, udowodnił to w czasie szkolenia i w konspiracji.
- W czasie przesłuchań w areszcie UB maltretował go Józef Różański
- O ułaskawieniu dowiedział się po kilku latach pobytu w celi śmierci.
W ruchu oporu zasady były proste. Po każdej „wsypie” lub po skierowaniu do kolejnego ważnego zadania konspiratorzy zmieniali tożsamość. Otrzymywali fałszywe dokumenty z nowym nazwiskiem, przyjmowali też nowy pseudonim. Wszystko po to, aby zatrzeć ślady przeszłości i rozpocząć „nowe życie”.
Virtuti Militari za bitwę o Narwik
Dlatego Cichociemny – Skoczek Spadochronowy Armii Krajowej mjr Piotr Szewczyk po zrzucie do Kraju używał dokumentów na nazwiska: Piotr Tomasz Wilk, Piotr Kowalski, Andrzej Romaniuk, Piotr Nowak, Piotr Skotnica, Piotr Brzeg. Natomiast konspiratorzy znali go jako „Czera”, „Pitera”, „Szelę” czy „Bossa”.
Urodził się w 1908 r. w Babicach pod Oświęcimiem. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy w Zambrowie. W 1932 r. wstąpił do policji. We wrześniu 1939 r. walczył w Warszawie. Przedarł się na Węgry, do kraju wrócił jako kurier. Następnie przez Jugosławię dostał się do Francji, gdzie wstąpił do Wojska Polskiego.
Wraz z Samodzielną Brygadą Strzelców Podhalańskich, w 1940 r. walczył pod Narwikiem. Za osobiste męstwo na polu walki otrzymał tam odznaczenia trzech państw. Wyróżniono go polskim Virtuti Militari V klasy oraz francuskim Krzyżem Wojennym z Palmą, a bohaterstwo Szewczyka odnotowano w rozkazie dowódcy francuskiej armii.
Jako jeden z zaledwie 12 Polaków został także udekorowany przez króla Haakona najwyższym norweskim odznaczeniem za nadzwyczajne męstwo w boju - Krzyżem Wojennym z Mieczem.
„Chłop o muskułach Podbipięty”
Po ewakuacji ze Skandynawii, Szewczyk brał udział w walkach w Bretanii. Przez Hiszpanię i Portugalię przedostał się do Anglii, tam trafił do 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. W styczniu 1942 r. zgłosił się do służby w okupowanej Polsce. Przeszedł kurs Cichociemnych, jego specjalnością była dywersja.
Koledzy mówili o nim „chłop o muskułach Podbipięty”. Niezwykłą sprawność fizyczna przydała mu się w czasie szkolenia spadochronowego, gdy miał mrożącą krew w żyłach przygodę. W czasie jednego ze skoków opuszczał samolot jako ostatni. Pech chciał, że linka wyciągająca spadochron splątała się z linkami pozostałymi po wcześniej skaczących. Wisząc głową w dół, pokonując olbrzymi pęd powietrza, dokonał nadludzkiego wysiłku – złożył się jak scyzoryk, uchwycił taśmy i wciągnął się po nich do środka samolotu.
Po lądowaniu poprosił, żeby mógł skoczyć przy kolejnym wylocie.
Człowiek o stalowych nerwach
Po zakończeniu szkolenia Cichociemnych, w nocy z 17 na 18 lutego 1943 r., został zrzucony do kraju.
W maju 1943 r. otrzymał przydział do Kierownictwa Dywersji Okręgu AK Lwów. Budził tam szacunek odwagą i sprawnością. 16 czerwca 1943 r. brał udział w odbiciu więźnia leczonego w lwowskim szpitalu. W czasie tej akcji jednego wartownika zabił nożem, a dwóch innych – zastrzelił.
Również wiosną 1943 r. podczas konspiracyjnego spotkania, w czasie legitymowania przez niemiecki patrol, zastrzelił dwóch żandarmów. Uciekł ciągnąć za sobą przestraszonego drugiego konspiratora.
Gdy w lipcu 1944 r. Armia Czerwona wyzwalała Lwów, dowodził ok. 300 żołnierzami z kompanii saperów AK.
- Wtedy uratował sowieckich czołgistów. Kiedy Sowieci zdobywali Lwów, czołgi wjechały do miasta bez osłony piechoty. Niemcy mogli je łatwo zniszczyć. Czerwonoarmieńców wsparł oddział dowodzony przez Piotra. Za to otrzymał wysokie odznaczenie sowieckie – opowiadała Zofia Zużałek, siostra bohatera.
Cichociemny – komendant obozu dla AK
We wrześniu 1944 r. - jako podpułkownik Piotr Skotnica - wstąpił do II Armii WP. Został wyznaczony na stanowisko dowódcy batalionu.
- Jego - Cichociemnego upatrzono sobie na komendanta obozu dla AK-owców. Dlatego uciekł - wspominała Zofia Zużałek.
Pod koniec 1944 r. jako kurier tajnej organizacji NIE chciał się przedostać do Anglii. W czasie przekraczania granicy rumuńskiej został przez Sowietów postrzelony w nogę. W więzieniu rana zaczęła gnić, mimo to uciekł wyskakując z okna pierwszego piętra. Po wykurowaniu się znowu został kurierem.
W lipcu 1945 r. z Warszawy przez Czechosłowację dotarł do Anglii. Otrzymał rozkaz powrotu do kraju, gdzie w ramach podziemnej organizacji Wolność i Niezawisłość miał zakładać placówki wywiadowcze. 25 września 1945 r. wyjechał z Londynu, po 20 dniach zameldował się w Warszawie.
W czasie przesłuchań maltretował go Józef Różański
5 listopada 1945 r. zatrzymali go funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa.
Przeszedł bardzo ciężkie, wielomiesięczne śledztwo. Maltretował go okryty katowską sławą Józef Różański, szef Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.
Został oskarżony o to, że jako członek WiN dostarczał do Anglii tajne informacje cywilne i wojskowe, a nawiązując kontakt z oficerami – działającego w Londynie - Sztabu Naczelnego Wodza chciał obalić demokratyczny ustrój Polski.
Wyrokiem sądu z 7 maja 1947 r. został skazany na śmierć. 2 lipca tego roku prezydent Bolesław Bierut – korzystając z prawa łaski - zdecydował, żeby karę śmierci zamieniono na 15 lat więzienia.
Polecany artykuł:
O ułaskawieniu dowiedział się po kilku latach pobytu w celi śmierci
O ułaskawieniu Szewczyk dowiedział się dopiero po kilku latach po osadzeniu w celi śmierci!
Więziono go w Areszcie Śledczym na Mokotowie przy ul. Rakowieckiej, a od 1952 r. w więzieniu we Wronkach. W sumie w zamknięciu spędził 11 lat.
W lutym 1956 r. rozpoczął w celi głodówkę domagając się rozmowy z prokuratorem. Skrajnie wyczerpany wyszedł na wolność 8 maja 1956 r. Wypuszczono go z powodu amnestii dla więźniów politycznych.
Na wolności nie angażował się w politykę, mocno ograniczył kontakty ze środowiskiem Armii Krajowej. Ale - jako „wróg ludu” – do 1964 r. był obserwowany przez komunistyczną bezpiekę. Mając świadomość, że mimo upływu lat pozostaje na celowniku bezpieki, był nieufny i zamknięty w sobie. Komunistyczne represje bardzo odbiły się na jego zdrowiu, zarówno fizycznym, jak i psychicznym.
Do czasu udaru mózgu w 1986 r. utrzymywał się z pracy fizycznej.
Ostatnie lata spędził w rodzinnych Babicach koło Oświęcimia. Zmarł 28 stycznia 1988 r. mając 79 lat.
W 2018 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie unieważnił wyrok z 1947 r. W uzasadnieniu stwierdzono, że Piotra Szewczyka skazano za działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.