Zrzut w ramach „podróży służbowej do kraju drogą lotniczą”. Jak Polskie Państwo Podziemne rozliczało żołnierzy?

2026-04-26 9:07

Przed wyjazdem do stacji wyczekiwania na skok spadochronowy do kraju, każdy Cichociemny otrzymywał zaliczkę na diety i koszty podróży. Była ona wypłacana w złotych, markach niemieckich i dolarach amerykańskich. Po dotarciu do Komendy Głównej AK w Warszawie musiał się rozliczyć. Dokładnie tak, jak dziś rozliczamy delegacje na wyjazdy służbowe.

  • Każdy Cichociemny otrzymywał pieniądze na dotarcie do Komendy Głównej AK.
  • Skrupulatnie określano wysokość odprawy pieniężnej.
  • Skoczkom przysługiwał również ryczałt na zakup ubrania cywilnego.
  • Po dotarciu do Komendy Głównej AK skrupulatnie rozliczano deklaracje.

Polskie Państwo Podziemne funkcjonowało bardzo sprawnie. Jednym z ciekawszych przykładów tej sprawności było finansowanie działalności podziemnej. Część konspiratorów pracowała w podziemiu na etatach – przysługiwały im comiesięczne pensje, nagrody i zapomogi. „Nieetatowi” żołnierze Armii Krajowej również mogli liczyć na wsparcie finansowe, ale skromniejsze. To temat na inny artykuł.

Zgoda do pracy w Kraju

Teraz sprawdźmy, jaka wojenna księgowość obowiązywała Cichociemnych – Skoczków Spadochronowych Armii Krajowej.

Jednym z Cichociemnych był Piotr Szewczyk ps. „Czer”. W 1939 r. walczył w Warszawie, potem pod Narwikiem w Norwegii i we Francji. W Wielkiej Brytanii trafił na kurs Cichociemnych. W nocy z 17 na 18 lutego 1943 r. został zrzucony do kraju.

Każdy z kandydatów na skoczków był ochotnikiem. Musiał własnoręcznie napisać deklarację, w której nie znajdziemy szczegółów. Dlatego w archiwum zachował się dokument sporządzony przez Piotra Szewczyka:

„Niniejszym wyrażam zgodę do pracy proponowanej przez Ofic.[era] Inf.[ormacji] składanej w pierwszych dniach maja 1941 roku. M.[iejsce] P.[ostoju] 26 maja 1941 r. Szewczyk Piotr ppor.”

„Nie będę nadużywał alkoholu”

Przed skokiem Cichociemni podpisywali kolejny dokument – druk dotyczący zasad konspiracji.

13 lutego 1943 r. Piotr Szewczyk podpisał więc kolejną deklarację.

„Ja, niżej podpisany por. Szewczyk Piotr zobowiązuję się słowem honoru, że do końca wojny:

1. Zachowam całkowitą tajemnicę co do drogi, jaką przerzucony zostałem do Kraju i co do charakteru mojej pracy. Zachowanie tajemnicy obowiązuje mnie również wobec wszystkich organów Armii w Kraju, za wyjątkiem odpowiedzi na zapytania skierowane do mnie w drodze służbowej.

2. Nie będę nadużywał alkoholu, szczególnie w lokalach publicznych.

3. Nie będę prowadził żadnej czynnej akcji politycznej.

4. Przyjmę każdy zaproponowany mi w Kraju przydział, wybierając jedynie w przypadku dania mi prawa wyboru przez moich przełożonych.

5. Moje stosunki z rodziną uzależnię od wskazówek udzielonych mi przez władze Armii w Kraju. W żadnym wypadku nie będę starał się nawiązać stosunków z rodziną z pominięciem władz Armii w Kraju.

Oprócz tego oświadczam, że nie biorę ze sobą żadnych przedmiotów lub pism nieujawnionych odprawiającym mnie oficerom Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza.”

„Odprawa pieniężna” czyli delegacja służbowa

Cichociemni musieli mieć fundusze na życie po skoku. Każdy z nich miał zameldować się w Komendzie Głównej AK w Warszawie. Dlatego otrzymywali zaliczki w okupacyjnych złotych (tzw. młynarkach), markach niemieckich i dolarach amerykańskich.

Piotr Szewczyk podpisał więc dokument, w którym czytamy:

„Odprawa pieniężna spisana z ob. „Czer” (…) w związku z jego podróżą do Kraju drogą lotniczą”.

W dokumencie napisano, że skoczek otrzymuje zaliczki na diety i koszty podróży w złotych polskich, w młynarkach, markach niemieckich, dolarach amerykańskich.

Piotr Szewczyk otrzymał 20 złotych, 85 marek i 40 dolarów USA. W dokumencie zaznaczono:

„Z zaliczki tej ob. „Czer” winien rozliczyć się u „Rakonia” (pseudonim Komendanta Głównego AK – przyp. JR) po przybyciu na miejsce przeznaczenia.

Należności wynoszą: diety dzienne 4 dolary lub równowartość w złotych według kursu giełdowego. Do kosztów podróży zalicza się koszt przejazdu koleją, autobusem, statkiem itp. oraz dojazd do stacji wyjściowej i ze stacji do mieszkania.”

Ryczałt pieniężny na zakup ubrania

Cichociemnemu przysługiwał również ryczałt pieniężny na zakup ubrania cywilnego i wyekwipowania do podróży:

„Ryczałt ten nie podlega rozliczeniu i rozliczany jest według oddzielnego zestawienia.”

Skoczkom wypłacano też półroczne pobory. Piotr Szewczyk był porucznikiem, co miesiąc przysługiwał mu żołd w wysokości 29 funtów brytyjskich. Otrzymał więc sześciokrotność tej sumy.

Ponieważ funty nie były atrakcyjną walutą w okupowanej Polsce, więc przeliczono je na dolary. Piotr Szewczyk dostał więc 702 dolary.

W dokumencie zapisano również, że Cichociemny otrzyma pasy z pieniędzmi, które musi dostarczyć do „Rakonia”.

Jak rozliczano deklaracje finansowe?

System rozliczania zaliczki na „podróż do Kraju drogą lotniczą” to skomplikowany proces. Najprościej było w przypadku odwołania lotu. Wtedy Cichociemny oddawał wszystkie pieniądze.

W przypadku skoku wyliczano należność od momentu skoku do dotarcia do Komendy Głównej AK. Jeśli Cichociemny dotarł tam zanim wykorzystał dotację – musiał zwrócić nadwyżkę pieniędzy. Jeśli droga zajęła więcej czasu – wypłacano mu wyrównanie.

System rozliczeń dodatkowo komplikował fakt, że po skoku Cichociemny zwykle awansował o jeden stopień. Ponieważ był na etacie Armii Krajowej, musiano przeliczyć jego uposażenie z obowiązującego w Wielkiej Brytanii na konspiracyjne, wyższe z powodu awansu.

Ten skomplikowany system jest jednym z ciekawszych przykładów sprawności organizacyjnej Państwa Podziemnego.

Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki