• Sojusz wraca do korzeni, a Europa przejmuje większą odpowiedzialność za obronę konwencjonalną.
• Twarde podejście Trumpa to taktyka negocjacyjna, by wymusić na Europie większe wydatki na obronność.
• Polska zyskuje na relacjach z USA i budowaniu własnego potencjału wojskowego, tworząc filar bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.
Newseria: – Czy w kolejnych latach możemy spodziewać się znaczących zmian w Sojuszu i jak by wyglądało NATO 3.0?
Tomasz Szatkowski: – NATO 3.0 to jest takie NATO, które wraca do swoich tradycyjnych zadań z jednej strony, i to już mamy. A z drugiej strony to jest NATO, gdzie większą odpowiedzialność biorą na siebie Europejczycy. Do tego rozwiązania formalne już istnieją, tylko trzeba teraz to wypełnić treścią. Muszą być zdolności europejskie, wojskowe – to się buduje, państwa takie jak Polska szczególnie inwestują w swoje zdolności.
A z drugiej strony trzeba budować takie rozwiązania, gdzie w wypadku większej nieobecności Amerykanów będziemy mogli w większym stopniu samodzielnie np. dowodzić tymi operacjami, i musimy o tym myśleć oddolnie. I tu Polska musi w większym stopniu tę pracę domową wykonywać i przejmować przywództwo na przykład w regionie.
Uważam, że NATO służy Stanom Zjednoczonym. Dlatego nie spodziewam się, żeby racjonalny amerykański przywódca wycofał się z Sojuszu. Uważam, że Amerykanie zachowają przywództwo polityczne, przywództwo wojskowe. Zachowają swoją dominującą rolę, jeśli chodzi o odstraszanie nuklearne i o pewne wybrane kluczowe zdolności wojskowe, które będą dostarczali.
Podejście prezydenta Trumpa do Europy wynika z jego twardego podejścia negocjacyjnego. Przede wszystkim chce umocnić tę pozycję amerykańską, więc twardo negocjuje, ale jak widzę i zakładam po efektach tego szczytu NATO, on też rozumie, że Europa jest pewnym zasobem, pewną wartością.
– Jeśli chodzi o Polskę, to Polska ma szczególne miejsce…
– Polska ma szczególne miejsce. To jest coś, co jest fenomenem i z czego czerpiemy zyski. Nas nie dotykają negatywne aspekty amerykańskiej polityki w sferze bezpieczeństwa. Co więcej, bezpieczeństwo Polski się umacnia, widać to w konkretnych komunikatach prezydenta Trumpa. Jest nawet, można powiedzieć, przyjacielem Polski. Jego relacje z poprzednim prezydentem, a zwłaszcza z tym prezydentem, są tego gwarantem.
– Jesteśmy częścią Unii Europejskiej, więc w jakiś sposób zależymy od relacji unijno-amerykańskich.
– Wydaje się, że podejście prezydenta Trumpa do Ukrainy ewoluuje. Pierwotnie widział siebie jako takiego neutralnego brokera porozumienia między Ukrainą a Rosją, nieco bardziej [jak] przyjaciela spoglądającego na Ukrainę. Dzisiaj w większym stopniu widzi możliwość, by Ukraina w jakiś sposób podważała rosyjską potęgę i rosyjskie zdolności wojskowe.
– Mówi się o tym, że Rosja może dokonać prowokacji względem jednego z państw. Coraz głośniej mówi się, że celem mogą nie być kraje bałtyckie, tylko Polska. Czy powinniśmy się obawiać? Jaka w takiej sytuacji byłaby reakcja NATO?
– Powinniśmy zawsze zakładać taką możliwość. Nie sądzę, że grozi nam stan już wielkiej agresji wojskowej. Rosji dzisiaj na to nie stać, by Polskę zaatakować, próbować Polskę zająć. Jest to dzisiaj poza zasięgiem możliwości rosyjskich. Ale Rosjanie popełniają czasami błędy i myślę, że mogą próbować jakiejś takiej operacji dywersyjnej, która miałaby też pokazać coś Zachodowi.
Racjonalnie rzecz biorąc: nie jest to dobry czas dla Rosji, żeby to robić. Rosja powinna, w swoim interesie, prezentować się jako racjonalny gracz, szczególnie biorąc pod uwagę napięcia polsko-ukraińskie. Jednak Kreml ma tendencję do tego typu zachowań agresywnych, więc rzeczywiście jest to prawdopodobne, że będzie po raz kolejny udowadniać, że może eskalować sytuację na granicy polsko-rosyjskiej.
– Jaka jest rola Polski w NATO i czy Polska może być trochę ambasadorem państw, z którymi Stany Zjednoczone, de facto prezydent Donald Trump, mają nie po drodze, jak z Hiszpanią czy z Włochami?
– Jeśli chodzi o pozycję Polski w ramach Sojuszu, to pozycja Polski jest mocna. Powiedziałbym, że ciągle trochę gramy poniżej własnego potencjału, jeśli chodzi o poziom polityczny. Są w Sojuszu pewne utarte schematy, gdzie jeszcze ta percepcja się nie zmieniła. Polska jest filarem wschodniej flanki. Polska dostarcza coraz więcej do potencjału obrony Sojuszu. Uważam, że my do końca jeszcze nie potrafimy sprzedać się jako ten gracz w zakresie bezpieczeństwa.
I teraz: w relacjach transatlantyckich Polska może oczywiście pomagać państwom wschodniej flanki także poprzez to, że buduje potencjał i że będzie gospodarzem obecności amerykańskiej. Samo to już buduje bezpieczeństwo tych innych państw, czyli relacje polsko-amerykańskie przekładają się na tę polską pozycję.
Czy Polska może być adwokatem na przykład Hiszpanii? Dzisiaj nie widzę takiej perspektywy. Premier Sánchez robi bardzo dużo, żeby być na kursie przeciwnym wobec prezydenta Trumpa. Nie widzę sposobu, by Hiszpanom dzisiaj pomagać z takim rządem, jaki mają, w odbudowie ich relacji ze Stanami Zjednoczonymi.
Trochę inaczej jest z Włochami, gdzie to napięcie między panią premier Meloni a prezydentem Trumpem jest o zupełnie głupią sprawę. Premier Meloni była do tej pory jedną z takich postaci, które bardziej pragmatycznie i konstruktywnie podchodziły do relacji transatlantyckich. I tu mogę powiedzieć o pewnych kanałach politycznych, szczególnie do rządzącej polskiej opozycji, która wysyła takie sygnały, aby te konflikty zostały zażegnane…
Fakty, fakty, fakty
12 lutego 2926 r. podsekretarz obrony USA ds. polityki Elbridge Colby przedstawił na spotkaniu ministrów obrony państw sojuszniczych koncepcję transformacji NATO. Według niej europejscy sojusznicy muszą wrócić do rozbudowy zdolności militarnych. Koncepcja NATO 3.0 zakłada przejęcie przez Europę głównej odpowiedzialności za odstraszanie i obronę konwencjonalną, przy zachowaniu amerykańskiego parasola nuklearnego, przy jednoczesnym zmniejszeniu sił i środków wydzielonych przez USA do obrony Europy.
Ośrodek Studiów Wschodnich wskazuje w swojej analizie, że podczas szczytu NATO w Ankarze (7–8 lipca) Europa i Kanada przedstawiły prezydentowi Donaldowi Trumpowi znaczące zwiększenie wydatków na obronność, nowe zamówienia wojskowe i inwestycje przemysłowe. Wyraziły również gotowość do przejęcia głównej odpowiedzialności za bezpieczeństwo obszaru euroatlantyckiego i obronę Europy w ramach koncepcji NATO 3.0.
Z przytaczanych w analizie OSW danych wynika, że wydatki na obronność Europy i Kanady wzrosły o 19 proc. rok do roku w 2025 r. (o 139 mld dol. w ujęciu nominalnym) i o prawie 120 proc. w latach 2022–2026.
Podczas szczytu NATO w Hadze w 2025 r. sojusznicy zgodzili się, aby w ciągu kolejnej dekady zwiększyć wydatki na obronność do 5 proc. PKB. Trump i przedstawiciele jego administracji wielokrotnie krytykowali sojuszników za niewystarczające wydatki. Według szacunków NATO w 2026 r. granicę 5 proc. PKB przekroczą Litwa (5,33 proc.) i Estonia (5,11 proc.), natomiast zbliżą się do niej Łotwa (4,92 proc.) i Polska (4,68 proc.).
Polecany artykuł: