Spis treści
Od 4 lutego Siły Powietrzne USA zwiększyły liczbę operacji powietrznych w pobliżu Kuby, co odnotowała telewizja CNN. Z analizy publicznie dostępnych danych, m.in. z platform do śledzenia lotów takich jak Flight Radar 24, wynika, że w tym okresie w rejonie wyspy pojawiło się co najmniej 25 maszyn powietrznych wojsk amerykańskich. Większość tych lotów rozpoznawczych odbyła się w pobliżu kluczowych miast, takich jak Hawana oraz Santiago de Cuba. Przed lutym bieżącego roku, tego typu publicznie widoczne operacje były niezwykle rzadkie w tym rejonie, co dodatkowo podkreśla zmianę w strategii USA.
Wzmożona aktywność USA nad Kubą: Co oznaczają tajemnicze loty?
Większość obserwacji, jak wynika z szacunków CNN, została przeprowadzona przez wyspecjalizowane samoloty. Były to głównie samoloty P-8A Poseidon, przeznaczone do rozpoznania morskiego, a także samoloty RC-135V Rivet Joint, przystosowane do rozpoznania elektronicznego. Dodatkowo, w analizach zauważono obecność dronów MQ-4C Triton. Ta wzmożona aktywność powietrzna budzi wiele spekulacji na temat rzeczywistych celów Stanów Zjednoczonych w regionie, zwłaszcza w kontekście ostatnich wypowiedzi politycznych.
W ostatnich tygodniach prezydent USA Donald Trump kilkakrotnie sugerował, że amerykańskie wojska mogłyby uderzyć na Kubę, aby obalić tamtejszy reżim. Te słowa, choć wypowiedziane w określonym kontekście politycznym, wzbudziły zaniepokojenie na arenie międzynarodowej. Tymczasem, w czwartek po spotkaniu z Trumpem, prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva oświadczył, że otrzymał zapewnienie od swojego rozmówcy, iż USA nie zamierzają atakować Kuby. To uspokajające oświadczenie Luli mogło mieć na celu deeskalację napięć i otworzenie drogi do dialogu.
Dyplomacja w cieniu napięć: Lula da Silva w Waszyngtonie
Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva powiedział po czwartkowym spotkaniu z Donaldem Trumpem, że zaoferował mu pomoc w kontaktach z Kubą. Agencja Reutera relacjonuje, że Lula, który spotkał się z Trumpem w Waszyngtonie, przekazał dziennikarzom, iż jest bardzo zadowolony z rozmowy z prezydentem. Jednym z poruszonych tematów była walka z przestępczością zorganizowaną, w ramach której Brazylia chce stworzyć wraz z innymi państwami Ameryki Łacińskiej „grupę zadaniową”. Jej zadaniem miałoby być prowadzenie skutecznej kampanii przeciwko tego typu zagrożeniom.
Lula poinformował również Trumpa, że jego kraj jest otwarty na oferty współpracy z inwestorami zainteresowanymi brazylijskimi rezerwami „minerałów o znaczeniu krytycznym”. W kontekście wewnętrznej polityki Brazylii, Lula ocenił, że Trump nie będzie usiłował wpłynąć na wynik nadchodzących wyborów w Brazylii. „Sądzę, że zachowa się jak prezydent USA i pozwoli ludowi Brazylii zdecydować o swym losie” – dodał Lula. Warto przypomnieć, że Trump manifestował wcześniej wielką życzliwość dla byłego, skrajnie prawicowego prezydenta Brazylii Jair Bolsonaro, który został skazany za przygotowywanie zamachu stanu po przegranych przez niego wyborach z 2022 roku. W październiku w Brazylii odbędą się wybory prezydenckie. Zgodnie z wyrokiem sądu Bolsonaro nie może w nich kandydować, ale start zapowiedział jego syn, senator Flavio Bolsonaro, który prawdopodobnie zmierzy się z ubiegającym się o reelekcję Lulą.
Polecany artykuł:
Brazylijskie media podały w środę, że Lula zamierzał podczas czwartkowych rozmów ponownie przedstawić Trumpowi propozycję porozumienia dotyczącego współdziałania służb bezpieczeństwa i wymiany danych wywiadowczych. W kwietniu Brazylia i USA ogłosiły wspólną inicjatywę przeciwko przestępczości zorganizowanej, zakładającą integrację danych brazylijskiej administracji podatkowej z systemami amerykańskiej służby celnej i ochrony granic. Celem projektu jest skuteczniejsze przechwytywanie nielegalnych transportów broni i narkotyków. Bezpieczeństwo publiczne stało się jednym z głównych tematów kampanii wyborczej Luli przed wyborami prezydenckimi, co podkreśla strategiczne znaczenie tej współpracy.
Kryzys humanitarny na Kubie: Brak leków i odrzucona pomoc
W związku z pogłębiającym się na Kubie kryzysem gospodarczym, na wyspie brakuje ponad 90 proc. leków i środków medycznych. Wynika to z danych państwowego urzędu statystycznego w Hawanie (Onei), analizowanych w sobotę przez niezależne media. Portale 14ymedio oraz Radio Marti odnotowały, że z raportu Onei za kwiecień wynika, iż na Kubie notowany jest brak 91,5 proc. leków i środków medycznych. „Aktualnie Kubańczycy nabywają praktycznie wszystkie leki i artykuły medyczne na czarnym rynku” – przekazał portal. Choć zjawisko niedoboru lekarstw nasila się na wyspie od 2021 r., obecnie braki te są tak duże, że kubańskiemu rządowi trudno je ukryć w statystykach.
Tymczasem, według Radia Marti, do mieszkańców wyspy, szczególnie jej wschodnich prowincji, nie trafia wciąż pomoc medyczna i żywnościowa, którą w związku z październikowym huraganem Melissa przygotowały władze USA. Sytuacja ta jest dodatkowo skomplikowana przez postawę rządu kubańskiego. W piątek amerykański sekretarz stanu Marco Rubio stwierdził, że władze USA zaproponowały reżimowi w Hawanie dodatkowe wsparcie w wysokości 100 mln euro, pod warunkiem dystrybucji tej pomocy przez niezależne instytucje. Dodał jednak, że kubański rząd nie zgodził się na dostarczenie tego wsparcia dla mieszkańców wyspy, co pogłębia kryzys humanitarny i stawia pod znakiem zapytania przyszłość mieszkańców Kuby.