Pewnie Afrykańczyków też mało interesują zamachy terrorystyczne, do których dochodzi w Europie. Mają swoje problemy. Na tyle poważne, że pochyliła się nad nimi (21 stycznia), na wniosek Algierii, Rada Bezpieczeństwa ONZ.
Terroryzm w Afryce jest zjawiskiem wieloaspektowym
W komunikacie z posiedzenia w stylu urzędniczym poinformowano, że „Afryka pozostaje epicentrum światowego terroryzmu i konieczne są dalsze działania w celu wdrożenia międzynarodowych zobowiązań dotyczących zwalczania tej plagi”.
To słowa Nigeryjki, Aminy Mohammed, wicesekretarz generalnej ONZ. „Pani Mohammed powiedziała, że terroryzm jest obecnie największym zagrożeniem dla pokoju, bezpieczeństwa i zrównoważonego rozwoju w całej Afryce i przedstawiła przerażające statystyki, które przedstawiają jego niszczycielskie żniwo. Mimo nieustających wysiłków państw członkowskich, na Afrykę Subsaharyjską przypada obecnie prawie 59 proc. wszystkich zgonów związanych z terroryzmem na świecie...”.
Terroryzm w Afryce jest zjawiskiem wieloaspektowym, wynikającym z połączenia lokalnych i globalnych problemów. Ile jest ugrupowań terrorystycznych w Afryce? Nie wiadomo. Afryka to tygiel narodowości, religii I zwyczajów. Uznaje się, że kilka z tych grup wiodą prym. Oto one…
• Boko Haram. Działa głównie w Nigerii oraz sąsiednich krajach (Kamerun, Czad i Niger). Grupa ta jest znana z brutalnych ataków na ludność cywilną, masowych porwań, w tym dzieci, oraz zamachów samobójczych.
• Al-Shabaab. Somalijska organizacja terrorystyczna, która przeprowadza ataki zarówno w Somalii, jak i w krajach sąsiednich. Jest odpowiedzialna za wiele aktów terrorystycznych często wymierzonych w obiekty publiczne i rządowe.
• Al-Kaida Islamskiego Maghrebu (AQIM). Działa w regionie Sahelu (Mali, Niger i Algieria). Grupa wyspecjalizowała się w porwaniach dla okupu, atakach na siły bezpieczeństwa oraz przemycie broni i narkotyków.
• Państwo Islamskie Prowincji Afryki Zachodniej (ISWAP). To odłam Boko Haram, zyskujący na znaczeniu w rejonie jeziora Czad. Dążąc do ustanowienia kalifatu w Afryce Zachodniej, przeprowadza ataki na wojsko oraz ludność cywilną, dążąc do ustanowienia kalifatu.
Terroryzm idzie w parze z przestępczością zorganizowaną
Oczywiście tych grup jest znacznie więcej. Grupy terrorystyczne w Afryce często korzystają ze wsparcia globalnych sieci, takich jak Al-Kaida czy Państwo Islamskie, ale często działają lokalnie, adaptując swoje cele do specyficznych warunków regionalnych. Większość z nich łączy w tej działalności przesłanie religijne, usprawiedliwiające wszelkie akty terroru, w mentalności ich wykonawców, w dążeniu do prowadzenia dżihadu, czyli świętej wojny.
Religia religią, ale nie tylko ona, nazwijmy to, jest paliwem dla ugrupowań terrorystycznych. „Bieda i polaryzacja w Afryce, kwestie związane z klimatem, przeludnieniem, korupcją, przestępczością, napięciami religijnymi i międzywyznaniowymi oraz przemocą, a także złym zarządzaniem poważnie utrudniły wyłanianie się rozwijających się gospodarek w Afryce z ubóstwa i konfliktów. Pozwoliło to Państwu Islamskiemu, Al-Kaidzie i innym brutalnym grupom ekstremistycznym na dramatyczny wzrost znaczenia w ciągu ostatniej dekady w Afryce, co również pokazuje niepokojące nakładanie się terroryzmu i przestępczości zorganizowanej…” – podkreśla w jednej z tematycznych analiz Combating Terrorism Center at West Point.
Także „zwykłe wojny”, jak choćby ta w Sudanie, tworzą dla dżihadystów sprzyjające warunki dla rozwoju ich ruchów. Sudan jest rejonem Afryki o strategicznym znaczeniu dla grup terrorystycznych. Państwo to (albo raczej to, co z niego zostało) leży na skrzyżowaniu Sahelu i Afryki Wschodniej. Nic dziwnego, że terroryści religijni dążą do przejęcia władzy w tych regionach, których siły rządowe już nie kontrolują. Wojna sprzyja przepływowi broni do innych rejonów Afryki, co de facto łączy się z eksportem świętej wojny I jej „głosicieli”.
Destabilizacja sytuacji wewnętrznej w Sudanie sprawiła, że terroryści traktują go jako bazę wypadową do działania w Czadzie, Libii I Republice Środkowoafrykańskiej. Reasumując: dzięki wojnie znacząco rozszerzają zakres działania.
O tym co dzieje się w Somali, to już nadmieniał nie będę, bo przez to, że tamtejsi terroryści atakowali (i atakują nadal) europejskie statki, to dość głośno jest o nich w europejskiej tzw. przestrzeni informacyjnej.
O tym, że sytuację polityczną w Afryce stara się wykorzystać Rosja (poprzez działalność Grupy Wagnera) dla swoich celów, dla walki z „kolektywnym Zachodem”, należy wspomnieć, acz to już jest temat na odrębną analizę…