Ukraina ustaliła plan działania na wypadek naruszenia rozejmu. Czy Zachód jest gotowy na militarną odpowiedź?

Ukraina wspólnie z USA i państwami europejskimi uzgodniła trzystopniowy mechanizm reagowania na ewentualne naruszenia przyszłego zawieszenia broni przez Rosję. Plan ten, który zakłada skoordynowaną odpowiedź wojskową Zachodu, w tym sił USA, ma być odpowiedzią na uporczywe łamanie porozumień. Szczegóły ustaleń, które pojawiły się przed planowanym spotkaniem w Abu Zabi, ujawnił „Financial Times”, powołując się na źródła zaznajomione z rozmowami.

Według doniesień „Financial Times”, porozumienie jest wynikiem serii spotkań, które odbyły się w Paryżu w grudniu i styczniu. W rozmowach uczestniczyły delegacje z Ukrainy, Stanów Zjednoczonych oraz państw europejskich. Głównym celem było stworzenie skutecznego planu działania na wypadek, gdyby Rosja nie przestrzegała przyszłego zawieszenia broni.

Pierwszy etap, który miałby nastąpić w ciągu 24 godzin od naruszenia rozejmu, przewiduje, że Kijów wystosuje ostrzeżenie dyplomatyczne. Jest to próba rozwiązania sytuacji na drodze pokojowej i przypomnienie o zobowiązaniach. Jeśli jednak ten krok okaże się niewystarczający i Rosja nadal będzie naruszać porozumienie, wojska Ukrainy miałyby prawo podjąć działania mające na celu zatrzymanie naruszeń. Ten etap zakłada bezpośrednie, ale jeszcze ograniczone działania militarne ze strony ukraińskiej armii.

Skoordynowana odpowiedź militarna Zachodu

Najbardziej znaczącym elementem ustalonego mechanizmu jest trzeci etap. Jeżeli poprzednie kroki nie przyniosłyby oczekiwanych rezultatów, do akcji mogłyby wkroczyć siły koalicji chętnych. Oznacza to zaangażowanie niektórych państw Unii Europejskiej oraz krajów spoza Wspólnoty, które aktywnie wspierają Kijów. Kluczowe jest, że do tego etapu mogłoby dojść w ciągu 72 godzin od naruszenia rozejmu. Co więcej, oznaczałoby to skoordynowaną odpowiedź wojskową Zachodu, w tym z udziałem sił USA. To podkreśla powagę sytuacji i determinację sojuszników w obronie suwerenności Ukrainy.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych, cytując ministra Siergieja Ławrowa przekazało 2 lutego, że Rosja uznałaby rozmieszczenie na Ukrainie jakichkolwiek zagranicznych sił zbrojnych lub infrastruktury za zagraniczną interwencję i traktowałaby te siły jako uzasadnione cele.

„Rozmieszczanie na Ukrainie jednostek wojskowych, obiektów, magazynów i innej infrastruktury krajów zachodnich jest dla nas nie do przyjęcia i będzie traktowane jako zagraniczna interwencja stanowiąca bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji” – oświadczyło ministerstwo na swojej stronie internetowej.

W dokumencie stwierdzono, że kraje zachodnie, które rozważały możliwość rozmieszczenia wojsk na Ukrainie w celu zabezpieczenia porozumienia pokojowego, muszą zrozumieć, że

„wszystkie zagraniczne kontyngenty wojskowe, w tym niemieckie, jeśli zostaną rozmieszczone na Ukrainie, staną się prawowitymi celami dla rosyjskich sił zbrojnych”.

Negocjacje w cieniu konfliktu

Informacje ujawnione przez „Financial Times” pojawiły się tuż przed zaplanowanym na środę i czwartek (4-5 lutego) spotkaniem amerykańsko-rosyjsko-ukraińskim w Abu Zabi. O tym spotkaniu wcześniej w tym miesiącu informował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Spotkanie w Abu Zabi ma być kolejną próbą znalezienia rozwiązania dla trwającego od prawie czterech lat konfliktu.

Warto przypomnieć, że podobne rozmowy odbyły się już w styczniu i były pierwszym trójstronnym spotkaniem tego typu od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Niestety, negocjacje nie przyniosły wówczas efektów, głównie ze względu na stanowisko Moskwy. Rosja niezmiennie obstaje przy jednym ze swoich kluczowych warunków – całkowitym wycofaniu wojsk ukraińskich z Donbasu, co jest nieakceptowalne dla strony ukraińskiej.

Sedno Sprawy L.KOMORNICKI: UKRAINA BĘDZIE PAŃSTWEM KADŁUBOWYM