Paryski szczyt koalicji chętnych. Francja i Hiszpania gotowe wysłać wojska, Polska stawia na logistykę

W Paryżu odbył się szczyt „koalicji chętnych”, podczas którego dyskutowano o przyszłych gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy po ewentualnym zawieszeniu broni. Prezydent Francji Emmanuel Macron zadeklarował gotowość wysłania kilku tysięcy żołnierzy francuskich w celu wsparcia pokoju, a premier Hiszpanii Pedro Sanchez również wyraził otwartość na wysłanie wojsk. Polska, reprezentowana przez premiera Donalda Tuska, skupi się na roli logistycznej i organizacyjnej, wykluczając obecność polskich wojsk na Ukrainie. Spotkanie zaowocowało również sfinalizowaniem protokołów gwarancji bezpieczeństwa przez przedstawicieli prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera, oraz zapowiedzią utworzenia mechanizmu nadzoru rozejmu pod egidą Stanów Zjednoczonych.

Prezydent Francji Emmanuel Macron podczas wtorkowego (6 stycznia) wystąpienia w telewizji France 2 zadeklarował, że Francja jest gotowa wysłać kilka tysięcy żołnierzy na Ukrainę. Ich zadaniem miałoby być wspieranie pokoju po ewentualnym podpisaniu zawieszenia broni z Rosją. Macron podkreślił, że nie byłyby to siły bojowe, lecz „siły reasekuracyjne”, działające „w ramach operacji zagranicznych” Francji. Ta deklaracja padła po szczycie „koalicji chętnych” w Paryżu, gdzie część państw wspierających Ukrainę wyraziła gotowość do uczestnictwa w rozmieszczeniu takich sił, z dala od linii frontu.

Podobne stanowisko zajął premier Hiszpanii Pedro Sanchez, który po spotkaniu w Paryżu zapowiedział otwartość swojego kraju na wysłanie wojsk na Ukrainę po osiągnięciu porozumienia pokojowego. Sanchez podkreślił, że Hiszpania, jako kraj opowiadający się za międzynarodowym porządkiem opartym na zasadach, powinna wziąć udział w tych działaniach.

„Jesteśmy gotowi umocnić pokój w postaci obecności hiszpańskich sił zbrojnych (na Ukrainie). Skoro zrobiliśmy to w innych częściach świata, dlaczego nie mielibyśmy tego zrobić w Europie” – zauważył Sanchez.

Premier Hiszpanii planuje omówić to rozwiązanie z hiszpańskimi partiami politycznymi, aby uzyskać poparcie dla ewentualnej misji.

Polska rola: logistyka i koordynacja, bez wojsk

Premier Donald Tusk, reprezentujący Polskę na paryskim szczycie, wyraźnie zaznaczył, że rola Polski nie będzie związana z obecnością wojsk na Ukrainie.

„Nie ma oczekiwania ze strony naszych partnerów obecności polskich wojsk na Ukrainie w żadnym z wariantów” – powtórzył Tusk. Zamiast tego, Polska ma odegrać kluczową rolę logistyczną i organizacyjną w procesie zabezpieczania działań państw wspierających Ukrainę. „Polska będzie państwem wiodącym, jeśli chodzi o te kwestie logistyczno-organizacyjne” – przekazał premier.

Tusk zapowiedział również, że jeszcze w tym tygodniu porozmawia z prezydentem Karolem Nawrockim o roli prezydenta i rządu w procesie zapewniania gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Premier wyraził nadzieję na synergię i pełną koordynację działań, podkreślając, że „nie stać nas nawet na najmniejszy margines błędu” w kwestii bezpieczeństwa kraju. Tusk liczy na to, że prezydent Nawrocki wykorzysta swoje relacje z administracją amerykańską i prezydentem Donaldem Trumpem w celu wzmocnienia wspólnego stanowiska.

Premier Tusk ocenił, że choć na optymistyczne komunikaty jest jeszcze za wcześnie, to „kwestia rozwiązań – w tym dotyczących gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy i roli poszczególnych państw – wygląda już naprawdę obiecująco i coraz bardziej konkretnie”. Podkreślił również, że kluczowe jest włączenie Stanów Zjednoczonych w gwarancje bezpieczeństwa. Według Tuska, wspólne stanowisko w tej sprawie powinno być gotowe do końca stycznia.

Amerykańskie gwarancje i międzynarodowy nadzór

Przedstawiciele prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner, obecni na szczycie w Paryżu, ogłosili, że protokoły gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy zostały „w większości sfinalizowane”. Witkoff podkreślił, że „Uważamy, że w dużej mierze sfinalizowaliśmy prace nad protokołami bezpieczeństwa, które są ważne, aby naród ukraiński wiedział, że kiedy to się skończy, skończy się to na zawsze”. Dodał również, że „bardzo, bardzo blisko sfinalizowania” jest także „porozumienie o dobrobycie” dla Ukrainy, które ma oznaczać „ogromne możliwości dla narodu ukraińskiego”. Witkoff zapewnił, że prezydent Trump „mocno, mocno popiera” gwarancje dla Ukrainy.

Jared Kushner nazwał rozmowy „ważnym kamieniem milowym”, dodając, że

„Nie oznacza to, że zawrzemy pokój, ale pokój nie byłby możliwy bez postępu, który został tu dzisiaj osiągnięty”. Te deklaracje są kluczowe, ponieważ wskazują na zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w przyszłe bezpieczeństwo Ukrainy, nawet jeśli USA nie należą do „koalicji chętnych”.

Emmanuel Macron zapowiedział, że mechanizmy nadzoru przyszłego rozejmu będą znajdowały się pod przywództwem amerykańskim. Dodatkowo, ma zostać utworzona „komórka koordynacyjna”, która umożliwi „koordynację pomiędzy koalicją chętnych, Stanami Zjednoczonymi i Ukrainą”. To rozwiązanie ma zapewnić spójność działań i efektywność w egzekwowaniu ewentualnego porozumienia pokojowego.

Szefowa dyplomacji Unii Europejskiej Kaja Kallas również podkreśliła, że spotkanie pozwoliło na ustalenie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, w tym silniejszej armii ukraińskiej wspieranej przez siły międzynarodowe i Stany Zjednoczone. Szef Rady Europejskiej Antonio Costa potwierdził gotowość UE do zapewnienia Ukrainie systemu wiążących prawnie i politycznie gwarancji bezpieczeństwa oraz wsparcia finansowego w wysokości 90 mld euro.

Sceptycyzm i warunki pokoju: Głosy z Czech i Niemiec

Mimo optymistycznych deklaracji, nie wszystkie kraje są gotowe na bezpośrednie zaangażowanie militarne. Premier Czech Andrej Babisz po spotkaniu w Paryżu oświadczył, że Czechy nigdy nie wyślą swoich żołnierzy na Ukrainę. „Mamy mało żołnierzy, musimy budować naszą armię i potrzebujemy naszych żołnierzy w kraju” – argumentował Babisz. Podkreślił również, że jego zdaniem „większość tych krajów nie chce wysyłać żołnierzy”. Czeski premier wyraził nadzieję na osiągnięcie pokoju na Ukrainie jeszcze przed czwartą rocznicą rosyjskiej agresji, czyli przed 24 lutego br., i zaznaczył, że bez prezydenta USA Donalda Trumpa nigdy nie będzie pokoju.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyznał, że do osiągnięcia pokoju potrzebne będą kompromisy. Dopuścił możliwość uczestnictwa sił niemieckich w siłach wielonarodowych po zawarciu rozejmu, ale „w kraju członkowskim NATO sąsiadującym z Ukrainą”. Merz zaznaczył, że decyzja o rodzaju i skali wkładu Niemiec musi zostać podjęta przez rząd i Bundestag, gdy znane będą warunki rozejmu.

Portal Obronny SE Google News