- Adam Bartosiewicz, wiceprezes Grupy WB ostrzega przed cywilizacyjnym regresem, powodowanym przez nadmierne poleganie na AI.
- W świecie, gdzie wiedza jest na wyciągnięcie ręki, kluczowe staje się utrzymanie zdolności do krytycznego myślenia.
- AI staje się narzędziem „selektywnego ogłupiania”, prowadząc do erozji zdolności krytycznego myślenia, rynku pracy i systemu edukacji.
- Czy jesteśmy świadkami końca intelektualnego rozwoju ludzkości, czy mamy jeszcze szansę powstrzymać ten proces?
Podczas konferencji Portalu Obronnego poświęconej wojnie hybrydowej w sieci i Sztucznej Inteligencji (AI), wiceprezes Grupy WB Adam Bartosiewicz zwrócił uwagę na to, że podobnie jak internet nie spełnił pokładanych w nim nadziei na powszechną i rzetelną edukację – stając się raczej narzędziem manipulacji i precyzyjnego targetowania – tak AI może stać się narzędziem „selektywnego ogłupiania”.
„Jeżeli my wejdziemy w taki cykl, w którym edukacja staje się mniej istotna, ponieważ rezultat wiedzy możemy sobie zasubskrybować za parę dolarów i w związku z tym nie musimy wszystkiego wiedzieć, bo ktoś wie za nas, to jest trochę taki zwrot ku wizji świata, która jest nam całkiem obca. My byliśmy uczestnikiem takiego marszu pokoleń, który w zasadzie gwarantował, że każde kolejne pokolenie jest lepiej wykształcone i wie więcej niż poprzednie” – mówi wiceprezes WB, ostrzegając, że dziś internet i wspieranie się we wszystkim AI może doprowadzić do zahamowania lub upadku tego intelektualnego rozwoju.
Outsourcing kompetencji i zastępowanie ludzi pracujących umysłowo skryptami AI już odbijają się na pewnych branżach. Powoduje to erozję rynku pracy (np. wśród młodych programistów) oraz zagrożenie dla systemu edukacji. Jeśli procesy myślowe zostaną jeszcze bardziej wyoutsourcowane do maszyn, ludzkość może stracić motywację do podejmowania wysiłku intelektualnego.
Bartosiewicz porównuje ten proces do negatywnych skutków rozwoju transportu dla ludzkiej sprawności fizycznej, wzywając do „ćwiczenia mózgu”. Jak mówi - „Trzeba być świadomym tego, że charakter ludzkiego wysiłku umysłowego jest w pewien sposób skażony faktem, że myślenie głębokie jest procesem energetycznie wymagającym. W związku z tym sami staramy się wykonywać pewne proste analizy i przy pomocy wyłącznie płytkiego myślenia rozwiązywać wiele problemów w życiu. (...) Jeżeli jeszcze dodamy do tego takie narzędzie, które nam zastąpi to nasze głębokie myślenie... to pokusa jest bardzo silna.”
Jakie mogą być skutki takiego „umysłowego rozleniwienia”? Niestety, widzimy coraz częściej w swoim otoczeniu.
„Nie chciałbym, żebyśmy mieli przed oczami taki obraz, że zamiast roweru dla mózgu, o którym mówił Steve Jobs, mamy przed sobą taki kołowrotek, w którym chomik biega i kręci się w kółko. To bardzo przypomina mi właśnie scrollowanie jakiegoś social media na przykład, który naprawdę nic w naszym życiu pozytywnego nie wnosi. Poza tak naprawdę zabieraniem nam czasu. – ostrzega Adam Bartosiewicz. Jak się wydaje, ten sugestywny obraz jest jak najbardziej na czasie. Może mamy jeszcze szansę powstrzymać niebezpieczne procesy, których skutki mogą być tragiczne dla rozwoju całej cywilizacji, a nie tylko dla ofiar cyfrowego uzależnienia.