Siedem rozmów o polityce, technologii i handlu, czyli relacje Trump – Xi

2026-05-13 12:41

Trwające od 2017 r. relacje między przywódcą Chin Xi Jinpingiem i prezydentem USA Donaldem Trumpem przeszły zmianę z osobistej dyplomacji do rywalizacji o globalne wpływy polityczne i handlowe. Wizyta Trumpa w Pekinie, rozpoczynająca się w środę (13 maja), to siódme bezpośrednie spotkanie polityków.

Chimny-USA, rozmowy, negocjacje

i

Autor: Wygenerowane przez AI

• Relacje Trumpa i Xi od 2017 r. zmieniły się z osobistej dyplomacji w globalną rywalizację USA i Chin.

• Pierwsze spotkania i rozmowy dotyczyły głównie handlu i Korei Północnej, później wybuchła wojna celna.

• Pandemia COVID-19 jeszcze bardziej pogorszyła stosunki między Waszyngtonem i Pekinem.

• USA są dziś mocno uzależnione od chińskich metali ziem rzadkich potrzebnych dla nowych technologii i przemysłu zbrojeniowego.

• Rozmowy w Pekinie mogą dotyczyć nie tylko handlu, ale też Tajwanu i wojny z Iranem.

Już przy pierwszym spotkaniu Trump poznał Xi „bardzo dobrze”

Do pierwszego spotkania „twarzą w twarz” przywódców Chin i USA doszło w kwietniu 2017 r. w Mar-a-Lago, posiadłości Trumpa na Florydzie, w czwartym miesiącu jego pierwszej prezydenckiej kadencji. To spotkanie „New York Times” tak spuentował: „W swoich oszczędnych publicznych wypowiedziach obaj przywódcy przemilczeli długotrwałe źródła napięć (…), mówiąc raczej o rodzącej się między nimi więzi”.

„Istnieje tysiąc powodów, by stosunki chińsko-amerykańskie były udane, ale ani jednego, by je zerwać” – powiedział wówczas Xi do Trumpa. Prezydent USA oświadczył, że poznał chińskiego przywódcę „bardzo dobrze”.

Podczas tej wizyty Trump próbował wywrzeć presję, by Xi mocniej zaangażował się w powstrzymanie rozwoju polityki nuklearnej Korei Północnej, proponując mu lepsze warunki handlowe. Efektem tej wizyty było uzgodnienie 100-dniowego planu dwustronnych rozmów handlowych, który miał na celu zwiększenie amerykańskiego eksportu i zmniejszenie deficytu handlowego Stanów Zjednoczonych z Chinami.

Do historii przeszło poinformowanie Xi przez Trumpa o rozpoczęciu przez USA nalotów rakietowych na syryjską bazę lotniczą podczas uroczystej kolacji, kiedy podawano czekoladowy deser.

Amerykański atak był odpowiedzią na użycie przez siły ówczesnego prezydenta Syrii Baszara al-Asada broni chemicznej na miejscowość kontrolowaną przez rebeliantów, w którym zginęli cywile, w tym dzieci. Wydarzenie to miało wstrząsnąć chińską dyplomacją i rzutowało na prowadzenie przez Pekin kolejnych negocjacji z USA w sposób niezwykle ostrożny.

Symbolicznym gestem Xi było zaproszenie Trumpa do złożenia wizyty państwowej w Pekinie jeszcze w tym samym roku. Zostało ono przyjęte z entuzjazmem. Zanim jednak do tego doszło, przywódcy spotkali się w kuluarach szczytu G20 w Hamburgu. Tam rozmowy toczyły się wokół programu nuklearnego Korei Północnej.

Polski oficer oddaje amerykańskie odznaczenie | GARDA
Portal Obronny SE Google News

Trump pochwalił Chiny i Xi, za co skrytykowali go nie tylko Demokraci

W listopadzie 2017 r. Trump przybył z wizytą do Pekinu. Powitano go z niespotykanym dotąd przepychem. Prezydent USA został pierwszym zagranicznym liderem państwa, który od czasu powstania Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) w 1949 r. zjadł uroczystą kolację w Zakazanym Mieście, dawnym pałacu cesarskim.

„Nie obwiniam Chin. W końcu, kto może winić kraj, który potrafi wykorzystać inny kraj dla dobra swoich obywateli?” – stwierdził podczas tej właśnie wizyty Trump, komentując chińską politykę handlową.

Tę wypowiedź skrytykowali nie tylko Demokraci, ale także część Republikanów. W opinii krytyków słowa prezydenta osłabiły pozycję negocjacyjną USA.

Z początkiem 2018 r. relacje amerykańsko-chińskie ochłodziły się. Stało się to po tym, jak Biały Dom obłożył cłami importowaną stal i aluminium, a następnie wszystkie produkty z Chin. W odpowiedzi Pekin nałożył własne cła na towary „made in USA”.

W grudniu 2018 r. przywódcy spotkali się na szczycie G20 w Buenos Aires, gdzie doszło do próby deeskalacji wojny handlowej. Ustalono wówczas m.in. 90-dniowy rozejm w kwestii ceł.

Sześć miesięcy później, w czerwcu 2019 r., podczas szczytu G20 w Osace, także doszło do rozmów między Trumpem i Xi. Ich efektem było bezterminowe zawieszenie nakładania taryf. Rozmowy te ostatecznie doprowadziły do podpisania przez Chiny i USA w styczniu 2020 r. umowy handlowej tzw. fazy pierwszej, będącej taktycznym rozejmem.

Wraz z wybuchem pandemii koronawirusa relacje między państwami uległy znacznemu pogorszeniu. Trump publicznie nazwał COVID-19 „chińskim wirusem”, obwiniając przy tym Xi za globalny kryzys.

Na kolejne spotkanie przywódców trzeba było poczekać sześć lat. Przez ten okres prezydent USA Joe Biden kilkakrotnie spotkał się z Xi Jinpingiem. Jednak zawsze były to rozmowy prowadzone podczas międzynarodowych szczytów, nigdy z okazji wizyt państwowych.

Ostatnie rozmowy między Trumpem a Xi trwały tylko 100 minut

Spotkanie z Xi w Pusan, w Korei Południowej, do którego doszło w październiku 2025 r. przy okazji szczytu APEC (Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku), było pierwszym po powrocie Trumpa do Białego Domu. Obie strony ogłosiły rozejm w kwestiach handlowych, a także wznowienie dialogu na temat eksportu metali ziem rzadkich i walki z fentanylem. Po spotkaniu – wypowiadając się na pokładzie prezydenckiego samolotu Air Force One – Trump ocenił tę rozmowę na „12 w skali do 10”, choć, jak zauważyła agencja Reuters, rozmowa przywódców trwała zaledwie 100 minut.

Siódme spotkanie Trumpa z Xi, tym razem w Pekinie, rozpocznie się w środę i potrwa do piątku. Prezydentowi USA towarzyszy liczna delegacja przedstawicieli firm, w tym Elon Musk, właściciel Tesli i platformy X, Tim Cook z Apple oraz Kelly Ortberg, prezes Boeinga, który ma nadzieję na podpisanie kontraktu na sprzedaż 500 samolotów.

Strona amerykańska liczy także na deklarację ze strony Chin dotyczącą zakupu produktów rolnych, w tym soi i skroplonego gazu ziemnego (LNG), co ma zmniejszyć deficyt handlowy. Według Biura Przedstawiciela Handlowego USA (USTR) deficyt towarowy z Chinami w 2025 r. wyniósł 202,1 mld dolarów, co oznacza spadek o 31,6 proc. w stosunku do roku 2024. Delegacje obu krajów mają także rozmawiać o eksporcie metali ziem rzadkich z Chin, które są niezbędne dla amerykańskiego sektora technologicznego, w tym dla producentów baterii.

Kilka zdań komentarza

Tym razem w rozmowach z Xi Trump będzie występował jako lider państwa obciążonego kosztami militarnymi, kryzysem energetycznym i surowcową zależnością. A to czyni go bardziej podatnym na chińskie warunki. Bo że takie Xi będzie stawiał, to nie ulega wątpliwości. Dla wzmocnienia pozycji (osłabionej m.in. przedłużającą się wojną z Iranem, którego cichym sojusznikiem jest ChRL) prezydent USA udaje się do Pekinu z silną ekipą biznesową. Sugeruje to, że Trump będzie chciał wynegocjować umowy handlowe takich rozmiarów, które mógłby zaprezentować jako swój sukces i przy okazji zamaskować nimi trudną dla USA sytuację geopolityczną.

Choć w komunikatach zapowiadających tę wizytę dominuje akcent natury biznesowej, to i tak winno dojść do rozmów dotyczących spraw militarnych i wojskowych. Będzie na to czas, choćby dlatego, że nie jest to jednodniowa wizyta. Nie ucieknie Trump od rozmowy z Xi dotyczącej kwestii tajwańskiej, która dla Chin ma tyleż charakter ideologiczny, co strategiczny.

A gdy do nich dojdzie, eksperci obawiają się, że Trump może być skłonny do ustępstw w sprawie Tajwanu w zamian za chińską pomoc w zakończeniu wojny z Iranem i doprowadzeniu do stabilizacji cen ropy, które uderzają w jego poparcie w USA. A wybory połówkowe do Kongresu już w listopadzie!

Jest oczywiste, że Pekin będzie chciał wykorzystać w rozmowach pozycję absolutnego światowego lidera w wydobyciu i przetwarzaniu pierwiastków ziem rzadkich (REE – Rare Earth Elements), kontrolując znaczną część globalnego łańcucha dostaw. Bez nich rozwój nowoczesnych technologii militarnych jest, delikatnie to określając, nader ograniczony.

Zużycie nowoczesnej amunicji i systemów rakietowych w wojnie z Iranem wykazało uzależnienie USA od chińskich dostaw REE. Trump będzie więc „w tym temacie” występował w roli klienta zabiegającego o dostawy towaru. A dostawca tę zależność z pewnością uzna za kartę przetargową w kwestii ceł i technologii AI. A może i czegoś więcej?

I jeszcze jedno: w chińskiej tradycji duże znaczenie przywiązuje się do liczb. Siódemka w Chinach jest liczbą ambiwalentną. Pozytywną, bo z jednej strony odnosi się do wyższej harmonii i tradycji. Negatywną, bo jest związana z przesądami dotyczącymi zmarłych w „miesiącu duchów”...

Sonda
Czy Chiny zagrożą amerykańskiej dominacji?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki