- Prezydent Donald Trump ogłosił, że Chiny zgodziły się nie wysyłać broni do Iranu, co ma być wynikiem amerykańskich wysiłków na rzecz ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.
- Chińska ambasada w Waszyngtonie odmówiła bezpośredniego komentarza, podkreślając „obiektywne i bezstronne” stanowisko Pekinu oraz zapewniając o „roztropnym i odpowiedzialnym” postępowaniu w kwestii eksportu sprzętu wojskowego.
- Amerykańskie agencje wywiadowcze podejrzewają Chiny o wspieranie Teheranu, rozważając dostarczenie zaawansowanych systemów obrony powietrznej, a irańskie dokumenty sugerują wykorzystanie chińskiego satelity szpiegowskiego do monitorowania amerykańskich baz.
- Sytuacja rozgrywa się przed planowanym na 14-15 maja szczytem Trump-Xi w Pekinie, gdzie Trump dąży do zmiany polityki USA wobec Chin na bardziej pojednawczą, mimo eskalacji napięć ze strony Pekinu poprzez nowe narzędzia prawne.
W środę (15 kwietnia) za pośrednictwem swojego portalu Truth Social, Donald Trump ogłosił, że Chiny są „bardzo zadowolone” z amerykańskich wysiłków na rzecz ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz i w zamian zgodziły się nie wysyłać broni do Iranu.
„Prezydent Xi uściska mnie mocno, kiedy dotrę tam za kilka tygodni. Współpracujemy ze sobą mądrze” – napisał Trump, sugerując przełom w relacjach przed planowaną na maj wizytą w Pekinie.
Jednak reakcja strony chińskiej była znacznie bardziej powściągliwa. Ambasada Chin w Waszyngtonie odmówiła bezpośredniego komentarza do wpisu prezydenta USA, podkreślając jedynie „obiektywne i bezstronne” stanowisko Pekinu w sprawie konfliktu. Rzecznik Liu Pengyu zapewnił, że Chiny zawsze postępują „roztropnie i odpowiedzialnie” w kwestii eksportu sprzętu wojskowego, utrzymując ścisłą kontrolę zgodną z krajowym prawem. Podobne zapewnienia przekazał szef Pentagonu, Pete Hegseth, który stwierdził, że na podstawie rozmów Trumpa z Xi Jinpingiem, strona chińska zapewniła, iż dostaw broni nie będzie.
„Prezydent USA Donald Trump ma bardzo silne i bezpośrednie relacje z prezydentem Chin Xi Jinpingiem i rozmawiali o tym, a Chiny zapewniły nas, że faktycznie nic takiego nie będzie miało miejsca, zgodnie z duchem spotkania, które odbędzie się w przyszłym miesiącu” – powiedział na konferencji prasowej.
Wywiadowcza gra w kotka i myszkę: Czy Chiny zbroją Iran?
Pomimo oficjalnych zapewnień o neutralności, amerykańskie agencje wywiadowcze od dawna podejrzewają Chiny o ciche wspieranie Teheranu. Według informacji, do których dotarły m.in. CNN i The New York Times, Pekin miał rozważać dostarczenie Iranowi zaawansowanych systemów obrony powietrznej, w tym przenośnych, naramiennych pocisków przeciwlotniczych, znanych jako MANPADS. Taka broń mogłaby stanowić poważne zagrożenie dla nisko latających samolotów i śmigłowców.
Choć nie ma twardych dowodów, że do takiej dostawy doszło, sam fakt prowadzenia w Pekinie debaty na ten temat jest dla Waszyngtonu alarmujący. Wywiad USA wskazuje, że Chiny mogą prowadzić podwójną grę, z jednej strony publicznie wzywają do deeskalacji i zawieszenia broni. Z drugiej nieoficjalnie pozwalają prywatnym firmom z powiązaniami wojskowymi na eksport do Iranu chemikaliów, paliwa i komponentów podwójnego zastosowania, które mogą być wykorzystane w produkcji wojskowej.
The New York Times zwraca uwagę, że gdyby chiński rząd zezwolił na dostawę broni, oznaczałoby to znaczną eskalację konfliktu i sygnał, że przynajmniej część chińskich przywódców aktywnie działa na rzecz doprowadzenia do amerykańskiej klęski militarnej w wojnie, która ogarnęła Bliski Wschód.
Jak przypomina gazeta, amerykańskie agencje wywiadowcze uważnie śledziły wsparcie, jakiego Rosja i Chiny udzieliły Iranowi podczas wojny. Amerykańscy urzędnicy uznali, że Rosja jest bardziej chętna do pomocy, wysyłając do Teheranu pomoc żywnościową, nieśmiercionośne zaopatrzenie wojskowe i zdjęcia satelitarne. Moskwa jednak najwyraźniej wykluczyła dostarczanie jakiegokolwiek ofensywnego lub defensywnego sprzętu wojskowego, obawiając się prowokacji Stanów Zjednoczonych. Tymczasem chińscy urzędnicy generalnie starają się chronić, przynajmniej publicznie, swój wizerunek jako strony neutralnej. Byli urzędnicy twierdzą, że Iran jest zależny od Chin w zakresie części do swoich pocisków rakietowych i dronów, ale Pekin może argumentować, że te komponenty, jakkolwiek kluczowe, mogą być wykorzystywane do produkcji czegoś więcej niż tylko broni. Chiny dostarczyły również Iranowi pewne informacje wywiadowcze i części podwójnego zastosowania, podobnie jak dostarczały je Rosji podczas wojny z Ukrainą.
Z kolei CBS News napisał, że analitycy Agencji Wywiadu Obronnego (Defense Intelligence Agency), agencji wywiadu wojskowego Pentagonu, ocenili, że Chiny rozważają dostarczenie Teheranowi zaawansowanych systemów radarowych, jak twierdzi wielu amerykańskich urzędników zaznajomionych ze sprawą. Amerykańscy urzędnicy, którzy rozmawiali z CBS News pod warunkiem zachowania anonimowości, że Pekin rozważał dostarczenie Iranowi systemów radarowych w paśmie X. Technologia ta znacznie poprawiłaby zdolność Iranu do wykrywania i śledzenia nadlatujących zagrożeń, takich jak nisko latające drony i pociski manewrujące, a także mogłaby pomóc w ochronie irańskich systemów obrony powietrznej przed zaawansowanymi atakami.
Nadal nie jest jasne, czy Chiny ostatecznie zdecydowały się na transfer, jednak ocena ta podkreśla obawy Waszyngtonu, że wojna z Iranem przyciąga nie tylko regionalnych przeciwników, ale także globalnych konkurentów, którzy są gotowi udzielić niezbędnego wsparcia, bez konieczności bezpośredniego zaangażowania militarnego – stwierdzili urzędnicy.
Oceny amerykańskiego wywiadu wskazują, że Teheran korzystał wcześniej ze zdjęć satelitarnych dostarczonych przez Chiny, w tym podczas trwającego konfliktu z udziałem Izraela i sił amerykańskich, poinformowało dwóch urzędników amerykańskich zaznajomionych ze sprawą. Nie mogli oni potwierdzić, czy zdjęcia te zostały dostarczone przez firmę Earth Eye Co. W raporcie Pentagonu na temat chińskiej armii, opublikowanym w grudniu, stwierdzono, że w 2024 r. komercyjne firmy satelitarne z siedzibą w Chinach uczestniczyły w wymianie biznesowej z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej.
Roczna Ocena Zagrożeń z 2026 r. - niejawne badanie globalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa sporządzone przez społeczność wywiadowczą - ostrzega, że Chiny znacznie wyprzedzają inne państwa w rozwoju potencjału bazującego na przestrzeni kosmicznej.
Financial Times powołując się na dokumenty Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), informował, że Iran wykorzystał w marcu chińskiego satelitę szpiegowskiego do ataków na amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie. Powołując się irańskie dokumenty, gazeta podała, że siły powietrzno-kosmiczne IRGC nabyły satelitę TEE-01B, zbudowanego i wystrzelonego przez chińską firmę Earth Eye Co. Do transakcji doszło w końcu 2024 r., po wystrzeleniu satelity w kosmos z Chin.
Irańscy dowódcy wojskowi polecili satelicie monitorowanie głównych amerykańskich obiektów - przekazał „FT”, powołując się na zdjęcia baz wykonane przez satelitę w marcu przed i po ataku dronów, a także listy współrzędnych z oznaczeniem czasu i analizę orbitalną.
Według „FT” satelita wykonał zdjęcia bazy lotniczej Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej 13, 14 i 15 marca. 14 marca prezydent USA Donald Trump potwierdził, że samoloty amerykańskie w bazie zostały trafione. Według publikacji satelita monitorował również bazę lotniczą w Jordanii, a także miejsca w pobliżu amerykańskiej bazy morskiej V Floty w Bahrajnie oraz lotnisko w Irbilu w Iraku mniej więcej w czasie, gdy IRGC twierdził, że doszło do ataków na obiekty w tych rejonach - przypomniała agencja.
Jak wynika z publikacji, w ramach umowy IRGC uzyskało dostęp do komercyjnych stacji naziemnych obsługiwanych przez Emposat, zlokalizowaną w Pekinie firmę zajmującą się kontrolą satelitów i usługami transmisji danych, której sieć rozciąga się na Azję, Amerykę Łacińską i inne regiony.
Uzyskanych przez „FT” informacji nie skomentowały dotąd Biały Dom, CIA ani Pentagon. Chińskie resorty spraw zagranicznych i obrony nie odpowiedziały na prośbę agencji Reutera o komentarz, podobnie jak Earth Eye Co. i Emposat. Zapytana o sprawę ambasada Chin w Waszyngtonie odpowiedziała „FT”, że „zdecydowanie sprzeciwia się rozpowszechnianiu (...) spekulatywnej i insynuującej dezinformacji na temat Chin”.
Oficjalne zaprzeczenia kontra sceptycyzm analityków
Rzecznik chińskiej ambasady, Liu Pengyu, kategorycznie zaprzeczył doniesieniom medialnym, nazywając je „nieprawdziwymi” i „bezpodstawnymi oskarżeniami”. Stwierdził, że „Chiny nigdy nie dostarczyły broni żadnej ze stron konfliktu”.
Jednak analitycy podchodzą do tych deklaracji z dużą ostrożnością. Dennis Wilder, były wysoki rangą oficer CIA w rozmowie z The New York Times zwraca uwagę na wcześniejsze działania Pekinu. „Oni po prostu nie są wiarygodni. Spójrzcie na zaprzeczenia dotyczące Rosji. Złapano ich na gorącym uczynku, a mimo to wciąż powtarzają: »Nic nie zrobiliśmy«” – powiedział Wilder, nawiązując do oskarżeń o wspieranie Moskwy w wojnie na Ukrainie. Eksperci podkreślają, że nawet jeśli Pekin powstrzymuje się od wysyłania gotowych systemów uzbrojenia, Iran pozostaje zależny od chińskich części do swoich dronów i pocisków rakietowych.
Dyplomatyczna szachownica przed szczytem w Pekinie
Cała sytuacja rozgrywa się w cieniu zbliżającego się szczytu Trump-Xi, zaplanowanego na 14-15 maja w Pekinie. Spotkanie, pierwotnie przełożone z marca z powodu eskalacji w Iranie, ma kluczowe znaczenie dla obu krajów. Oświadczenie Trumpa można interpretować jako próbę zbudowania pozytywnej atmosfery i pokazania, że dyplomacja przynosi efekty. Jest to wyraźna zmiana tonu w porównaniu z wojną handlową i napięciami z jego pierwszej kadencji.
Co ciekawe jak donosi The Wall Street Journal, Stany Zjednoczone miały porzucić dotychczasową strategię wobec Chin, które uznawały za największe zagrożenie, na rzecz nowej, bardziej pojednawczej strategii. Donald Trump podobno wyraził niezadowolenie z poprzedniego podejścia i polecił swojemu zastępcy w Pentagonie przepisanie dokumentu. W rezultacie, opublikowana w styczniu zrewidowana „Strategia Obrony Narodowej” administracji, miała znacznie łagodniejszy ton wobec Pekinu.
Choć każda administracja formułuje własną strategię obronną, druga administracja Trumpa podjęła nietypowy krok, skutecznie odwracając politykę sformułowaną w trakcie jego pierwszej kadencji. Ówczesne dwupartyjne podejście, zaaprobowane przez samego Trumpa, wskazywało Chiny jako najważniejszego strategicznego rywala Stanów Zjednoczonych. Zamiast tego nowa koncepcja Trumpa oznacza fundamentalną zmianę w polityce USA, praktykach handlowych i retoryce wobec Pekinu, co znajduje odzwierciedlenie w nieformalnym haśle: „nie wywołuj zamieszania”.
Pekin również wykonuje ruchy na dyplomatycznej szachownicy, starając się pozycjonować jako rozjemca. W ostatnim czasie prezydent Xi Jinping spotkał się z następcą tronu Abu Zabi, a także przedstawił wspólną, chińsko-pakistańską propozycję pokojową dla Bliskiego Wschodu. Chiny balansują między ochroną swoich interesów ekonomicznych (ropa z Iranu, handel z państwami Zatoki Perskiej) a strategiczną chęcią osłabienia pozycji USA w regionie. Wspieranie Iranu, nawet w ograniczonym zakresie, wpisuje się w tę drugą strategię, zwiększając koszty amerykańskiego zaangażowania militarnego.
Mimo tego The Wall Street Journal informuje, że na miesiąc przed planowaną podróżą prezydenta Donalda Trumpa do Pekinu, Chiny eskalują napięcia z USA, wprowadzając nowe, szeroko zakrojone narzędzia prawne. Mają one umożliwić działania odwetowe wobec zagranicznych firm, które zdaniem Pekinu szkodzą chińskim interesom.
Chińscy urzędnicy i państwowe media nie ukrywają, że ostatnie działania legislacyjne to strategiczny ruch, mający pokazać siłę i determinację. Pekin chce wysłać światu jasny komunikat: nie ugnie się pod presją innych mocarstw i jest gotów bronić swoich interesów za wszelką cenę.
Sytuację dodatkowo komplikuje kwestia Iranu. Przywódca Chin, Xi Jinping, w zawoalowany sposób skrytykował politykę Waszyngtonu, stwierdzając, że świat nie może powrócić do „prawa dżungli”, gdzie silniejsi bezkarnie łamią prawo międzynarodowe. Była to odpowiedź na groźby Trumpa o nałożeniu 50% cła, jeśli potwierdzą się doniesienia o chińskich dostawach broni do Iranu. Chińskie MSZ kategorycznie zaprzeczyło tym informacjom, nazywając je „całkowicie sfabrykowanymi” i zapowiadając zdecydowane środki zaradcze w przypadku wprowadzenia nowych ceł.