- Federalne Ministerstwo Obrony Niemiec wprowadziło w połowie lutego rygorystyczne ograniczenia w korzystaniu z prywatnych urządzeń elektronicznych, takich jak telefony czy smartwatche, w swojej siedzibie w Berlinie (Bendlerblock) oraz innych biurach Bundeswehry.
- Nowe przepisy zabraniają wnoszenia prywatnych urządzeń na spotkania (stacjonarne i wirtualne) dotyczące treści poufnych lub niejawnych, a także do biur, gdzie przechowywane są dokumenty niejawne, co ma chronić przed szpiegostwem, głównie ze strony Rosji i Chin.
- Decyzja ta jest odpowiedzią na drastycznie zmienioną sytuację bezpieczeństwa i wzrost zagrożeń hybrydowych, a jej celem jest zabezpieczenie integralności komunikacji służbowej przed atakami wywiadowczymi, które mogą wykorzystywać prywatne urządzenia jako słaby punkt.
- Zmiany wywołały dyskusję polityczną – CDU uznało je za konieczne, natomiast Zieloni skrytykowali zbyt późne ich wprowadzenie, apelując o rozszerzenie podobnych środków na inne ministerstwa.
Kierowane przez Borisa Pistoriusa Ministerstwo Obrony wydało dyrektywę bezpieczeństwa, która w sposób zdecydowany ogranicza korzystanie z prywatnych urządzeń w siedzibie resortu w Berlinie oraz w innych biurach Bundeswehry -ujawnia niemiecki Spiegel. Zgodnie z nowymi zasadami, wnoszenie prywatnych telefonów komórkowych, tabletów czy smartwatchy jest zabronione podczas spotkań – zarówno stacjonarnych, jak i wirtualnych – na których omawiane są treści objęte klauzulą „poufne – tylko do użytku służbowego” lub wyższą.
Ograniczenia te dotyczą w szczególności narad poświęconych kluczowym zagadnieniom, takim jak:
- Planowanie ćwiczeń i misji wojskowych.
- Gotowość operacyjna niemieckich sił zbrojnych.
- Inne wrażliwe dane wywiadowcze.
W praktyce oznacza to, że pracownicy i żołnierze przed wejściem na takie spotkanie muszą pozostawić swoje osobiste urządzenia w specjalnych szafkach depozytowych. Co więcej, zasada ta obowiązuje również w biurach, w których na co dzień przechowywane są dokumenty niejawne, co dotyczy niemal wszystkich pomieszczeń w głównej siedzibie ministerstwa.
"Poważne zagrożenie": Dlaczego Niemcy zaostrzają kurs?
Głównym motorem zmian jest znaczący wzrost zagrożeń o charakterze hybrydowym oraz wzmożona aktywność szpiegowska, obserwowana od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku. Rzeczniczka ministerstwa podkreśliła, że ochrona personelu, obiektów i wrażliwych informacji ma obecnie „najwyższy priorytet”. Celem jest zabezpieczenie „integralności oficjalnej komunikacji” przed zakusami zagranicznych służb.
W wewnętrznej dyrektywie wskazano, że Bundeswehra stała się priorytetowym celem dla rosyjskiego wywiadu, a zagrożenie może służyć nie tylko kradzieży informacji, ale również przygotowaniu aktów sabotażu. Równie poważnie traktowana jest działalność Chin, które prowadzą „strategiczne i długoterminowe” operacje wywiadowcze.
Prywatne urządzenia elektroniczne uznano za szczególnie słaby punkt. Mogą one zostać stosunkowo łatwo zainfekowane oprogramowaniem szpiegującym poprzez złośliwe aplikacje lub ukierunkowane ataki phishingowe. Ponieważ resort obrony nie ma kontroli nad prywatnym sprzętem pracowników, taki atak mógłby pozostać niewykryty przez długi czas, stwarzając „poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa”.
Kilka dni temu wiceadmirał Thomas Daum podkreślił, że ataki hybrydowe są wymierzone także w centra danych niemieckiej armii. Od lat odnotowuje się liczne przypadki, takie jak pojawianie się dronów, próby szpiegowania, wtargnięcia do koszar, a także uszkodzenia kabli przesyłania danych i linii zasilających na Morzu Bałtyckim. Ponadto, zgłaszane są zakłócenia działania systemu GPS. Daum wskazał, że domniemani główni sprawcy tych działań znajdują się w Rosji, Chinach, Iranie i Korei Północnej. Ataki hybrydowe w Niemczech wyraźnie nasiliły się od 2022 roku, czyli od początku inwazji Rosji na Ukrainę.
Jednym z przykładów działań hybrydowych na Litwie było rozpowszechnianie fałszywych informacji, jakoby dowódca kontyngentu spędził weekend w Moskwie, spotykając się z przyjaciółmi.
Głosy ze sceny politycznej: Poparcie i ostra krytyka
Nowe regulacje spotkały się z mieszanymi reakcjami niemieckich polityków. Z jednej strony zyskały aprobatę, z drugiej wywołały krytykę dotyczącą tempa wprowadzania zmian.
Marc Henrichmann, przewodniczący parlamentarnej komisji ds. nadzoru nad służbami specjalnymi (CDU), z zadowoleniem przyjął zaostrzenie przepisów. W jego ocenie jest to „zrozumiały i konieczny krok w celu zapewnienia bezpieczeństwa poufnych informacji”. Podkreślił, że prywatne urządzenia stwarzają „większe ryzyko”, ponieważ nie ma gwarancji, że są regularnie aktualizowane, a luki w ich zabezpieczeniach są chętnie wykorzystywane przez wrogie służby wywiadowcze.
Znacznie bardziej krytyczny był Marcel Emmerich, rzecznik Partii Zielonych ds. polityki wewnętrznej. Określił on sytuację jako „alarmującą” i uznał za „poważne niedopatrzenie”, że tak podstawowe środki bezpieczeństwa nie zostały wdrożone we wszystkich wrażliwych obszarach rządu znacznie wcześniej. Zaapelował, aby inne ministerstwa, a zwłaszcza Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, poszły w ślady resortu obrony. Polityk stwierdził, że zagrożenie szpiegostwem ze strony państw autorytarnych było przez lata niedoceniane, a Niemcy są „kluczowym celem działań wywiadowczych”.
Niemcy na celowniku obcych służb
Działania Ministerstwa Obrony wpisują się w szerszy obraz rosnącego zagrożenia. Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV), czyli niemiecki kontrwywiad cywilny, od dłuższego czasu ostrzega przed eskalacją działań szpiegowskich i sabotażowych. Według BfV, Rosja postrzega Niemcy jako jednego ze swoich głównych przeciwników, koncentrując swoje wysiłki na obszarach kluczowych dla bezpieczeństwa, takich jak logistyka, przemysł zbrojeniowy i nowe technologie.
Stephan Kramer, szef Urzędu Ochrony Konstytucji Turyngii, dostrzega wzrost zagrożenia dla kadry kierowniczej przemysłu zbrojeniowego.
„W ostatnich miesiącach znacznie wzrosła skłonność do podejmowania ryzyka i potencjał agresji – od zastraszania i kompromitowania po konkretne działania zagrażające życiu i zdrowiu menedżerów z branży zbrojeniowej w ramach ataków hybrydowych” – powiedział Kramer w wywiadzie dla gazety „Handelsblatt”.
Kramer powiedział, że fakt, iż firmy zbrojeniowe i ich menedżerowie, zwłaszcza ci wspierający Ukrainę, są uważani przez Rosję za „uzasadnione cele”, nie jest niczym nowym. Ten scenariusz „od dawna jest uwzględniany w stosownych ocenach bezpieczeństwa i ostrzeżeniach wydawanych przez niemieckie organy bezpieczeństwa ”. Nie można wykluczyć z tego faktu nawet ich osobistych powiązań.
Co więcej, według Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji, obserwuje się strategię polegającą na werbowaniu osób ze środowiska drobnej przestępczości do operacji szpiegowskich lub sabotażowych. Osoby te przyjmują zlecenia w zamian za wynagrodzenie. Zdaniem niemieckich organów bezpieczeństwa przyczyną jest to, że klasyczne operacje wywiadowcze z udziałem profesjonalnych szpiegów stały się trudniejsze ze względu na sankcje i wzmożoną czujność służb zachodnich.
Warto zauważyć, że wprowadzone w MON ograniczenia, choć znaczące, wciąż są łagodniejsze niż w innych agencjach. Przykładowo, w Federalnej Służbie Wywiadowczej (BND) pracownikom w ogóle nie wolno wnosić prywatnych telefonów na teren urzędu. Podobne, bardzo restrykcyjne zasady obowiązują również w kwaterze głównej NATO. Krok podjęty przez resort obrony jest więc postrzegany jako ważny, ale prawdopodobnie nie ostatni na drodze do wzmacniania cyfrowej tarczy ochronnej Niemiec.