Miny morskie nie są bronią słabszych w wojnie. Są skuteczne – i to się liczy

2026-04-14 7:07

W dynamicznie zmieniającej się sytuacji w rejonie Zatoki Perskiej i Cieśniny Ormuz wiele się codziennie zmienia. Za wyjątkiem lokalizacji min morskich postawionych przez Iran. Tylko stawiający je wiedzą, w których miejscach to uczynili. A to już stanowi problem. Irańczycy raczej nie podadzą geolokalizacji tych zaledwie kilkudziesięciu min. Amerykanie, a może i Europejczycy – jeśli włączą się do trałowania – będą musieli je namierzyć. A co mają wykryć? Jakie niespodzianki umieścili Irańczycy tuż pod lustrem wody?

mina morska

i

Autor: Wikimedia/ CC BY-SA 4.0

• Czy kilkadziesiąt min może sparaliżować jedną z najważniejszych arterii morskich świata?

• Dlaczego nawet największe marynarki wojenne obawiają się min bardziej niż rakiet?

• Jakimi minami dysponuje Iran i które z nich są najtrudniejsze do wykrycia?

• Czy USA i sojusznicy mają dziś wystarczające zdolności do szybkiego trałowania?

• Dlaczego usunięcie kilkudziesięciu min może zająć więcej czasu niż ich postawienie?

To nie pierwszy raz Iran minuje Cieśninę Ormuz

W latach 1987-1988, chcąc zablokować ruch tankowców do państw sprzyjających Irakowi, postawił barierę złożoną z ok. 150 min kotwicznych M-08: najstarszego typu tego rodzaju broni. Wówczas na minę weszła amerykańska fregata USS „Samuel B. Roberts”. Eksplozja prawie przełamała okręt na pół. Wybuch wyrwał silniki „z fundamentów”. Fregata poszła na dno. O dziwo: nikt nie zginął, rannych zostało 69 marynarzy, w tym 10 – ciężko. Sprawdziło się doskonałe wyszkolenie załogi w sytuacjach przewidzianych w stosownych procedurach.

W 2019 r. w odpowiedzi na amerykańskie sankcje, żądania, presję wobec Iranu itp., nie stawiano min, ale je… przyczepiano do statków. Iran chciał pokazać, że jeśli on nie może eksportować swojej ropy z powodu sankcji, to bezpieczeństwo transportu ropy innych państw w regionie również zostanie zagrożone. I tak się stało. Źródła otwarte traktują o (maksymalnie) dziesięciu takich przypadkach. W maju miny przyczepne uszkodziły 4 statki, a 2 w czerwcu.

Według doniesień z marca 2026 r. mieli postawić kilkadziesiąt nowoczesnych min. Jednak eksperci wskazują, że jeśli Iran uznałby to za konieczne, to w ciągu kilku dni może rozstawić setki ładunków, znacznie więcej niż w roku 1988 i skuteczniejszych!

GARDA | Andrzej Mochoń, prezes Targów Kielce
Portal Obronny SE Google News

A Iran ma mnóstwo min morskich różnych typów

The Henry L. Stimson Center, amerykański prestiżowy think tank, podał, że zasoby szacuje się od 2 tys. do 6 tys. W tym arsenale są miny „przedpotopowe”, stare kontaktowe i zaawansowane, zaprojektowane specjalnie do zakłócania żeglugi w Cieśninie Ormuz.

Pamiętacie może, jak w niespełna dwa tygodnie po rozpoczęciu wojny Donald Trump obwieścił sobie i światu, mówiąc o Iranie i jego zdolnościach militarnych: „Nie mają marynarki wojennej. Nie mają sił powietrznych… I nie mają przywództwa. Wszystko stracone”?

To kto zapomniał, już sobie przypomniał. Nieco, jak zwykle w swoim stylu, przesadził był z oceną. Dzień później po tym oświadczeniu Iran ogłosił, że rozpoczął zaminowywanie Cieśniny Ormuz. I powstał problem. I się okazało, że ruch morski w rejonie był w zasięgu irańskich rakiet, a teraz był blokowany przez miny. Cóż z tego, że tylko kilkadziesiąt sztuk. Skąd wiadomo, gdzie je Irańczycy, a konkretnie marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, postawiła?

A pamiętacie, jak Trump zwrócił się o pomoc do europejskich sojuszników w usunięciu tych zagrożeń? W różnych komentarzach wypisywano, że USA chcą wciągnąć do wojny europejski potencjał militarny. Może i to chciały uczynić, ale geneza tego apelu wydaje się bardziej prozaiczna. Otóż USA – i tu opieram się na wykładni The Henry L. Stimson Center – nie dysponują, tak, tak, nie dysponują trałowcami!

Oto cytat z rzeczonej analizy:

„Marynarka Wojenna USA od dawna bagatelizowała misję zwalczania min. Teraz płaci za ten wybór. Zaledwie w zeszłym roku (2025 – Portal Obronny) Stany Zjednoczone wycofały z Zatoki Perskiej swój ostatni okręt przeznaczony do zwalczania min, pozostawiając w amerykańskim arsenale tylko cztery takie jednostki — wszystkie wysunięte do przodu w Japonii. Nowy okręt do usuwania min Marynarki Wojennej opiera się na Littoral Combat Ship (LCS) wyposażonym w pakiet misji zwalczania min (MCM). Jednak dekady opóźnień, problemów technicznych i przekroczenia budżetu sprawiły, że tylko trzy okręty zostały kiedykolwiek wyposażone i wdrożone w ten pakiet, a system nigdy nie został przetestowany w walce”.

Czy to jest wina administracji Donalda Trumpa, czy jego poprzedników? To nieistotne. Wszystkie ekipy miały wiedzę z CIA o tym, że Iran sposobi się na taką linię obrony. Było o tym w odtajnionym (po prawie dwóch dekadach w 2009 r.) raporcie CIA, w którym podkreślono, że kilka(dziesiąt) min w Zatoce będzie równie skutecznych co „zwykła” blokada Cieśniny.

Każdą minę można wykryć, tylko trzeba na to (nie tylko) czasu

To już mniej więcej wiadomo, dlaczego Trump zwrócił się o pomoc do (krnąbrnych) sojuszników z Europy. A historia wojen morskich pokazuje, że względnie łatwo jest postawić miny, ale znacznie trudniej je usunąć, Jeśli nie ma się mapy ich dyslokacji.

W czasie II wojny światowej postawiono ok. 700 tys. min (morskich). I do dziś stanowią one realne zagrożenie dla żeglugi. W czasie wojny koreańskiej Północ rozmieściła na obszarze kilkuset kilometrów kwadratowych „tylko” ok. 3 tys. min, głównie kontaktowych. Do rozminowania skierowano ponad 20 trałowców. W 15-dniowej operacji usunięto… 225 min!

No to teraz powinno być łatwiej zneutralizować irańskie zaminowanie. I tak, i nie. Oczywiście współczesne środki zwalczania są bez porównania skuteczniejsze od tych sprzed dekad. Problem w tym, że i miny są również nowocześniejsze. I to, że Iran rozstawił ich tylko kilkadziesiąt, paradoksalnie utrudnia ich lokalizowanie. To taki odpowiednik szukania dużej igły w stogu siana.

I czego trzeba szukać, by znaleźć, bo jak się nie znajdzie, to może być pokój, a jakiś tankowiec może wejść na „opuszczoną” minę i będzie bum, katastrofa ekologiczna itd.

Od staroci z rodowdem z XIX w. po „smart miny”

Zacznijmy od „archaików”, czyli min kontaktowych, tj. takich, w których statek uderza w wypustki wykonane z miękkiego metalu (tzw. rogi Hertza), dochodzi do wycieku żrącego kwasu oddziałującego na materiał wybuchowy. Takie miny, może i konstrukcją sięgają do XIX w., ale statek/okręt tak samo wylatuje w powietrze, jakby wszedł na minę współczesnej konstrukcji.

Radziecka mina kontaktowa M-08 ma 120 kg ładunku. Są jej modyfikacje. Lotniskowca raczej nie zatopi, ale innym jednostkom szkody uczyni.

Kolejna mina: denno-wpływowa typu MDM-1. W zależności od typu zapalnika aktywowana magnetycznie, akustycznie lub ciśnieniowo. Jej twórcami byli konstruktorzy z III Rzeszy. Znacznie trudniejsza do wykrycia i trałowania niż miny kontaktowe.

Następna radziecko-rosyjska mina, przeznaczona do zatapiania dużych jednostek: magnetyczno-akustyczna KDM-500. W irańskim arsenale min morskich są jeszcze antydesantowe, ale nad nimi nie będziemy się pochylać, bo aktualnie USA nie zamierzają zdobywać, jak Iwo Jima, irańskich wysp w Zatoce Perskiej.

To teraz przedstawmy skrótowo irańskie miny współczesnej konstrukcji.

Maham-3 to mina kotwiczna sensorowa (głównie czujniki akustyczne). Mina kotwiczna (są nimi archaiczne, jak na dzisiejsze standardy, miny kontaktowe) to taka, która jest utrzymywana na stałej, określonej głębokości pod powierzchnią wody za pomocą kotwicy będącej ciężką podstawą. Można w niej zaprogramować okres aktywności. Na irańskim stanie od 2015 r. Używana w Cieśninie Ormuz w 2026 r. jako jedna z dwóch głównych min potwierdzonych przez wywiad USA.

Jeszcze nowocześniejszą (a co zatem idzie: trudniejszą do wykrycia) jest Maham-7. Po postawieniu spoczywa bezpośrednio na dnie. W przeciwieństwie do min kotwicznych nie ma liny ani pływaka, co czyni ją niezwykle trudną do wykrycia przez tradycyjne systemy obserwacji wzrokowej czy sonary. Jest wyposażona w czujniki akustyczne, subsoniczne i układ magnetyczny. Można orzec, że jest ona czymś w rodzaju „smart miny”. Kombinacja konfiguracji czujników sprawia, że ignoruje małe statki/okręty.

I teraz pora na „creme de la creme”: EM-52. To chińska konstrukcja, zapewne zmodyfikowana w Iranie. Wykrywa cel akustycznie/magnetycznie/ciśnieniowo. A jak go już namierzy, to wystrzeliwuje rakietowy ładunek bojowy z głębokości położenia (do 180 m), uderzając w dno statku/okrętu. Wymaga indywidualnego wykrywania i niszczenia. Nie da się jej trałować konwencjonalnie. Iran ma setki takich min. Jedyny problem (Iranu) w tym, że najlepiej stawia się je z okrętów podwodnych. A te, zgodnie z zapewnieniami Donalda Trumpa, spoczywają sobie (z załogami) na morskim dnie.

To te najnowocześniejsze miny morskie są oceniane przez US Navy jako największe asymetryczne zagrożenie w Cieśninie Ormuz. I nie idzie o to, że nie są do wykrycia, bo wszystkie da się zlokalizować. Problem w tym, że ich nowoczesność wydłuża czas ich neutralizacji, a to wydłuża czas faktycznej blokady lub ograniczenia ruchu przez Cieśninę Ormuz. I to tyle na dziś w temacie min morskich. Na koniec podkreślam, że ów przegląd jest wybitnie poglądowy i nie ma aspiracji do pełnego przedstawienia tematu. Dziękuję za uwagę!

Sonda
Czy dojdzie do wznowienia wojny USA i Izraela z Iranem?