Spis treści
"Wall Street Journal" ujawnił, powołując się na amerykańskich urzędników, że Donald Trump rozważa wznowienie ograniczonych uderzeń w Iranie po fiasku rozmów pokojowych w Pakistanie. Opcja ta jest analizowana obok ogłoszonej już blokady cieśniny Ormuz, mającej na celu przełamanie impasu. Dziennik zaznacza, że
"Trump mógłby również wznowić pełną kampanię bombardowań, choć urzędnicy stwierdzili, że jest to mało prawdopodobne ze względu na ryzyko dalszej destabilizacji regionu oraz niechęć prezydenta do długotrwałych konfliktów zbrojnych".
Biały Dom, komentując te doniesienia, potwierdził, że Trump "rozsądnie pozostawia sobie wszystkie dodatkowe możliwości". Rzeczniczka Olivia Wales dodała jednak, iż "każdy, kto mówi »The Wall Street Journal«, że wie, co prezydent Trump zrobi, jedynie spekuluje". Sam Trump, mimo deklaracji otwartości na dyplomację, groził atakami na irańską infrastrukturę. W wywiadzie dla Fox News oświadczył: "Nie chciałbym tego robić, ale to ich woda, ich zakłady odsalania, ich elektrownie, w które bardzo łatwo uderzyć".
Przyczyny fiaska rozmów i żądania USA
Rozmowy prowadzone w Islamabadzie zakończyły się fiaskiem z powodu stanowczej odmowy Teheranu w kluczowych kwestiach. Waszyngton domaga się rezygnacji z programu nuklearnego, co jest "kluczowym warunkiem" dla administracji Trumpa. Ponadto, USA żądają zaprzestania finansowania przez Iran formacji militarnych w regionie, takich jak Hamas, Hezbollah i jemeński ruch Huti.
Wysoki rangą przedstawiciel administracji USA powiedział w niedzielę (12 kwietnia), że podczas rozmów pokojowych w Pakistanie Iran odrzucił żądania dotyczące zaprzestania wzbogacania uranu oraz finansowania wspomnianych grup. Irańska delegacja nie zgodziła się również na zlikwidowanie największych instalacji do wzbogacania uranu i odblokowanie cieśniny Ormuz.
Rzecznik MSZ Iranu Esmail Bagaei powiedział po fiasku rozmów, że osiągnięto zgodę w wielu punktach, ale poglądy stron były różne w dwóch ważnych kwestiach, toteż nie zawarto końcowego porozumienia. O braku porozumienia jako pierwszy poinformował wiceprezydent USA J.D. Vance na krótkiej konferencji prasowej. Irańskie media podały, że sporne były kwestie cieśniny Ormuz i irańskiego programu nuklearnego.
Polecany artykuł:
Blokada cieśniny Ormuz i jej konsekwencje
Blokada cieśniny Ormuz przez siły USA rozpocznie się w poniedziałek (13 kwietnia) i będzie dotyczyć tylko statków wypływających z irańskich portów i wpływających do nich – podało w komunikacie Dowództwo Centralne USA (CENTCOM). Amerykańskie siły zbrojne nie będą zatrzymywać innych statków. "Siły Dowództwa Centralnego zaczną wdrażać blokadę całego ruchu morskiego wchodzącego i wychodzącego z irańskich portów 13 kwietnia o 10 rano czasu wschodnioamerykańskiego (16 w Polsce-PAP) zgodnie z proklamacją prezydenta" – napisano w oświadczeniu Dowództwa na platformie X. Blokada ma objąć statki wszystkich krajów płynących z lub do irańskich portów i obszarów przybrzeżnych, w tym portów w Zatoce Perskiej, jak i w Zatoce Omańskiej.
Komunikat wojsk USA różni się nieco od wcześniejszych zapowiedzi prezydenta Trumpa, który deklarował, że siły USA będą blokować cały ruch przez cieśninę na zasadzie "wszystko albo nic". Trump przewidywał również ściganie i przechwytywanie statków płacących irańskie myto. W praktyce blokada może oznaczać przedłużenie paraliżu ruchu przez Ormuz, ponieważ Iran pozwalał dotąd przepływać przez cieśninę tylko wybranym statkom.
Prezydent Trump w wywiadzie dla Fox News powiedział, że blokada ma uniemożliwić Iranowi przepuszczanie przyjaznych statków i pobieranie opłat. Przewidywał, że "to zajmie trochę czasu", ale jednocześnie wróżył szybkie powodzenie przedsięwzięcia. "Nadejdzie czas, kiedy będziemy mieli zasadę »wszyscy wchodzą i wychodzą«. Ale to nie będzie procent (ruchu). To nie będzie na zasadzie twój przyjaciel, sojusznik (przepłynie), to będzie na zasadzie »wszystko albo nic«. I to nie będzie zbyt odległe w czasie" – zadeklarował. Trump przyznał jednocześnie, że ceny ropy naftowej mogą utrzymać się na wysokim poziomie, a nawet wzrosnąć do listopadowych wyborów w USA.
Prezydent Donald Trump powiedział w niedzielę w wywiadzie z Fox News, że Wielka Brytania i inne państwa przyślą okręty przeciwminowe do cieśniny Ormuz. Jednocześnie stwierdził, że należy "ponownie przemyśleć" NATO.
"Mamy teraz trałowce, mamy bardzo zaawansowane, podwodne trałowce, które są najnowsze i najlepsze, ale sprowadzamy też bardziej tradycyjne trałowce. I z tego co rozumiem, Wielka Brytania i kilka innych krajów wysyłają trałowce" – mówił. Trump powtórzył, że jest zawiedziony postawą NATO, dodając, że dopiero teraz sojusznicy są gotowi pomóc.
Polecany artykuł:
Konsekwencje konfliktu dla USA i regionu
Rada redakcyjna "New York Times" ocenia, że decyzja prezydenta Donalda Trumpa o ataku na Iran przyniosła Stanom Zjednoczonym cztery poważne straty strategiczne, podważając ich pozycję militarną, sojuszniczą i moralną na arenie międzynarodowej. Dziennik w komentarzu przypomina, że tuż po rozpoczęciu wojny z Iranem nazwał decyzję Trumpa "nieodpowiedzialną" i konstatuje, że wiele z przewidywanych negatywnych skutków się sprawdziło.
Autorzy "NYT" wymieniają cztery główne konsekwencje konfliktu dla interesów USA: zamknięcie cieśniny Ormuz, uszczuplenie arsenału amerykańskiego wojska, osłabienie sojuszów oraz upadek autorytetu moralnego USA z uwagi m.in. na otwarte groźby popełniania zbrodni wojennych. Redakcja odnotowuje, że ubiegłotygodniowe zawieszenie broni nie przywraca sytuacji przed wojną – Iran nadal ogranicza ruch przez strategiczną cieśninę i zapowiada pobieranie opłat tranzytowych jako element ostatecznego porozumienia pokojowego. W wojnie zginęło co najmniej 13 amerykańskich żołnierzy; ofiary odnotowano także w Iranie, Izraelu, Arabii Saudyjskiej, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
"NYT" przyznaje, że działania militarne osłabiły Iran – zdegradowano jego marynarkę wojenną, lotnictwo i systemy obrony powietrznej, a program nuklearny został cofnięty – jednak ocenia, że bilans strategiczny dla Waszyngtonu jest jednoznacznie negatywny.
"Najlepsza nadzieja może teraz brzmieć naiwnie, ale pozostaje prawdziwa. Trump powinien w końcu zdać sobie sprawę z nieudolności swojego impulsywnego, osamotnionego podejścia. Powinien zaangażować Kongres i zwrócić się o pomoc do sojuszników Ameryki, aby zminimalizować szkody wywołane przez jego wojnę" – podsumowuje redakcja.
Straty i koszty konfliktu
Irański nadawca publiczny IRIB poinformował w niedzielę, że służby medyczne zidentyfikowały tożsamość blisko 3,4 tys. ofiar izraelsko-amerykańskich nalotów na kraj. Dane dotyczą okresu od 28 lutego do 7 kwietnia. Telewizja IRIB podała, że wiadomość o zidentyfikowaniu 3 375 ofiar izraelsko-amerykańskich ataków, w tym 496 kobiet, przekazał szef irańskiej organizacji medycyny sądowej Abbas Masdżedi Arani. Dodał, że wśród zabitych są też obcokrajowcy; to obywatele Afganistanu, Chin, Iraku, Libanu, Pakistanu i Syrii. W piątek działająca w USA pozarządowa, irańska organizacja praw człowieka HRANA przekazała, że w trwającej od 28 lutego wojnie zginęło w Iranie 3636 osób, w tym ponad 1,7 tys. cywilów oraz 254 dzieci.
Ministerstwo finansów Izraela poinformowało w niedzielę, że prowadzona od 28 lutego wojna z Iranem kosztowała budżet państwa równowartość 11,52 mld dolarów. W materiale, który cytuje Reuters, podkreślono, że jest to wstępny szacunek. W czwartek minister finansów Izraela Becalel Smotricz powiedział, że dla zapewnienia sobie pełnego bezpieczeństwa, Izrael powinien mieć kontrolę nad Strefą Gazy, południowym Libanem do rzeki Litani oraz w Syrii, co najmniej nad strefą buforową między obu państwami. W połowie marca br. rząd premiera Benjamina Netanjahu zatwierdził 827 mln dolarów na "pilne" zakupy wojskowe. Amerykańskie Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie szacowało, że pierwszych 12 dni wojny kosztowało budżet USA ok. 16,5 mld dolarów.
Fiasko negocjacji pokojowych i wzajemne oskarżenia pogłębiają kryzys w regionie, stawiając pod znakiem zapytania możliwość trwałego rozwiązania konfliktu. Prezydent Trump liczy na powrót Iranu do stołu negocjacyjnego, wierząc, że "nie ma żadnych kart". Podkreślił, że najważniejsze dla niego jest wykluczenie możliwości posiadania przez Iran broni jądrowej. "Oni nie odeszli od stołu negocjacyjnego. Przewiduję, że wrócą i dadzą nam wszystko, czego chcemy. I powiedziałem swoim ludziom: chcę wszystkiego. Nie chcę 90 proc., nie chcę 95 proc.. Powiedziałem im: chcę wszystkiego" – zaznaczył. Dodał później, że jeśli tak się nie stanie, zrealizuje swoje wcześniejsze groźby zniszczenia infrastruktury cywilnej kraju, w tym elektrowni, odsalarni wody, czy mostów. "Zmietliśmy cały ich kraj z powierzchni ziemi. W zasadzie jedyne, co nam pozostało, to woda, której zniszczenie byłoby bardzo katastrofalne. Nie chciałbym tego robić (...) ich elektrownie, które bardzo łatwo zaatakować. Możemy je zaatakować. Możemy doprowadzić do ich upadku, i to dosłownie, tak by nie mieli prądu przez 10 lat, bo budowa takich elektrowni zajmuje 10 lat i prawdopodobnie nigdy nie będą w stanie ich odbudować" – mówił.
Polecany artykuł: