Rocket Lab z kontraktem na 816 mln USD. Wyzwanie dla dominacji SpaceX

2026-02-03 17:17

W 2025 r. Rocket Lab (RKLB) było już numerem dwa w amerykańskim sektorze lotów kosmicznych. Po SpaceX Elona Muska. Firma przestała być postrzegana jako podmiot wynoszący ładunki w kosmos. Awansowała do roli budującej satelity. A to wzmacnia jej potencjał. Bo na budowie satelitów zarabia się znacznie więcej niż na samym ich wystrzeliwaniu. Rocket Lab przestało być „startupem od małych rakiet”, a stało się korporacją obronną, z liczącym się na rynku potencjałem. A to za sprawą kontraktu o wartości 816 mln USD na budowę 18 zaawansowanych satelitów śledzących pociski rakietowe.

Rocket Lab_rakieta

i

Autor: Rocket Lab Corp./ Materiały prasowe

• Czy model „od fabryki do orbity” pozwoli Rocket Lab przełamać dominację SpaceX?

• Czy rakieta Neutron da Rocket Lab kosztową przewagę nad Falconem 9?

• Czy rynek kosmiczny potrzebuje drugiego globalnego dostawcy obok SpaceX?

Tracking Layer to kluczowy element amerykańskiej „tarczy kosmicznej”

To elementy Tracking Layer Tranche 3 (TRKT3), globalnego systemu wczesnego ostrzegania nowej generacji. Ma on uczynić przestrzeń powietrzną USA i ich sojuszników bezpieczną. Ma ją chronić nawet przed pociskami hipersonicznymi. Dzięki rządowemu zamówieniu RKLB staje się filarem bezpieczeństwa narodowego USA.

Czy dogoni SpaceX? Z pewnością ma wystarczającą przewagę nad innymi firmami z branży. Jest niezależna od zewnętrznych dostawców. Sama produkuje panele słoneczne, systemy napędowe i elektronikę. Dzięki temu buduje szybciej i sprawniej niż dotychczasowi giganci branży, którzy często grzęzną w opóźnieniach u podwykonawców. RKLB stworzyło „bazę satelitarną”, którą może szybko dostosowywać do skomplikowanych misji wojskowych.

To ważne w sytuacji, gdy siły zbrojne USA zmieniają strategię wojskowej obecności w przestrzeni kosmicznej. Zamiast budować jednego, gigantycznego i drogiego satelitę, który jest łatwym celem, stawia się na „architekturę rozproszoną”. Plan zakłada umieszczenie na orbicie setek mniejszych urządzeń. Nawet jeśli wróg zniszczy kilka z nich, cała sieć śledząca pociski nadal będzie działać.

Tracking Layer to kluczowy element amerykańskiej „tarczy kosmicznej”. To oczy i uszy systemu obrony przeciwrakietowej USA, umieszczone na niskiej orbicie okołoziemskiej. Nie wchodząc w techniczne szczegóły tej „tarczy”, czyli PWSA (Proliferated Warfighter Space Architecture – Rozproszona Architektura Kosmiczna dla Wojowników), jest to system do przechwytywania rakiet, które ktoś chciałby skierować w cele w USA. Satelity Tracking Layer są wyposażone w sensory podczerwieni, które wykrywają ciepło generowane przez silniki rakietowe i tarcie pocisków o atmosferę.

Gdy system wartswy śledzącej wykryje zagrożenie, natychmiast przekazuje dane do warstwy transportowej (Transport Layer) – czyli satelitów komunikacyjnych, które wysyłają te informacje do systemów przechwytujących (np. baterii Patriot lub okrętów wojennych).

Tarcza na pociski balistyczne i hipersoniczne jest w fazie kreacji. Odbywa się ona etapowo (transzami). Głównymi liderami projektu (prime contractors), którym rząd USA powierzył wykonanie zadań, są tacy giganci przemysłu zbrojeniowego jak Lockheed Martin i Northrop Grumman. I w jednym rzędzie z nimi stoi RKLB.

Garda: ILot – pocisk hipersoniczny
Portal Obronny SE Google News

W rywalizacji ze SpaceX ma pomóc rakieta wielokrotnego użytku Neutron

Dla spółki, która jeszcze nie tak dawno mogła pomarzyć o takiej nobilitacji, to duże wyzwanie. Zamówienia zamówieniami, a konkurencja konkurencją. RKLB musi teraz wykazać, że jej walory nie sprowadzają się wyłącznie do niskich kosztów usług i produkcji. Nadal zarząd RKLB widzi plecy lidera amerykańskiego sektora kosmicznego.

SpaceX Elona Muska również oferuje tanie (jak na ten segment gospodarki), w zasadzie - najtańsze, wynoszenie w kosmos ładunków. Rocket Lab musi więc wygrywać nie ceną samego startu, ale kompleksowością usługi („end-to-end”) – oferując gotowy produkt, konkurencyjny wobec będącego w dyspozycji SpaceX.

W rywalizacji z tym przedsiębiorstwem ma pomóc rakieta wielokrotnego użytku Neutron konstrukcji Rocket Lab. Jeśli uda się zrealizować ten projekt i wprowadzić rakietę do użytkowania, to RKLB zyska brakujący element do pełnej oferty usług: od produkcji satelitów, przez wyniesienie, po zarządzanie siecią satelitów. A w tym segmencie usług rządzi dziś SpaceX z rakietami Falcon 9.

Projekt Neutron jest w stadium zaawansowanej realizacji, acz nie ustrzeżono się opóźnień. Wedle pierwotnych założeń do pierwszego lotu miało dojść w połowie 2025 r. Przesunięto go, bez sprecyzowania orientacyjnej daty, na ten rok. Na razie RKLB dysponuje rakietami Electron. Nimi nie przełamie monopolu SpaceX. Electron jest rakietą przeznaczoną do wynoszenia małych satelitów (ważących do 300 kg). Wykonała ponad 81 startów/lotów do stycznia 2026 r.

Koszt ekspedycji w kosmos kilograma ładunku tą rakietą wynosi circa 22 tys. USD. Falconem 9 – 3 tys. USD. Różnica zasadnicza. RKLB prognozuje, że dzięki Neutronowi start tej rakiety będzie kosztował mniej niż w przypadku Falcona (55 mln USD vs 67 mln USD). Dzięki temu będzie można osiągnąć koszt wyniesienia kilograma ładunku zbliżony do uzyskiwanego przez SpaceX. To wizja po osiągnięciu sukcesu. Jeśli jednak – z jakichś przyczyn – projekt nie wypali, to RKLB może to boleśnie odczuć.

Obecnie nie widać przesłanek ku temu, by Neutron miał być nietrafioną inwestycją. Jest ona bardzo kosztowną. Taką, która pochłonie znaczną część zysków z kontraktu na budowę 18 zaawansowanych satelitów śledzących pociski rakietowe. Zarząd Rocket Lab jest dobrej myśli: rządy i operatorzy sieci satelitów (konstelacji) nie chcą opierać się wyłącznie na ofercie SpaceX. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi konkurencja z muskowym Starlinkiem. Dla takich klientów obecność drugiego dużego dostawcy z pełną usługą „od fabryki do orbity” jest politycznie i biznesowo atrakcyjna.

Źródła: Rocket Lab Corporation, Investing.com, Motley Fool, NASASpaceFligh, StockTitan.
Sonda
Czy Tarcza Wschód to projekt, który zapewni bezpieczeńtwo Polsce?