W rozmowie z dziennikarzami prezydent Donald Trump podkreślił, że odkąd objął urząd, Pentagon odnotowuje rekordowe wyniki rekrutacyjne. W tak przedstawionej narracji jest to dowód na odnowiony potencjał sił zbrojnych tego państwa i skuteczność własnego przywództwa. W podobnym tonie zareagował na pytanie dotyczące Strategii obrony narodowej (National Defense Strategy, NDS), która przewidywała przesunięcie części jednostek z Europy na inne teatry działań. Prezydent zbagatelizował znaczenie dokumentów planistycznych, akcentując, że to on „zwiększył wydatki obronne Europy z 2 do 5 proc.” oraz że to USA sprzedają NATO „najlepszy sprzęt wojskowy”. Przedstawione w ten sposób relacje transatlantyckie są nacechowane transakcyjnością.
Polecany artykuł:
Nawet w tej deklaracji wsparcia dla europejskiego bezpieczeństwa nie zabrakło ostrzeżeń. Prezydent Donald Trump stwierdził, że „Europa musi uważać, bo są tacy, co mówią, że Europy jest już nie do poznania”. Wskazał przy tym dwa najważniejsze źródła problemów: migrację oraz postawienie na energetykę odnawialną. W jego ujęciu masowa migracja zagraża tożsamości kontynentu, a polityka klimatyczna oparta na odnawialnych źródłach energii podkopuje fundamenty dotychczasowego modelu rozwoju. Takie ujęcie sprawy stawia pole do interpretacji mówiącej, że wewnętrzne wybory europejskich rządów mogą w przyszłości wpływać na gotowość USA do dalszego wspierania bezpieczeństwa Europy.
Słowa prezydenta wpisują się w szerszy ciąg kontrowersji wokół amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Z jednej strony wcześniejsze sygnały z Waszyngtonu – strategiczne dokumenty, zapowiedzi ograniczenia wsparcia dla obrony Europy oraz październikowe wycofanie brygady piechoty z Rumunii – wskazywały na stopniową redukcję obecności wojskowej. Decyzja o wycofaniu tej rotacyjnej jednostki spotkała się z krytyką części Partii Republikańskiej w Kongresie, co pokazało, że polityka wobec Europy dzieli nawet tę stronę amerykańskiej sceny politycznej. W grudniu Kongres uchwalił plan wydatków obronnych z zapisami utrudniającymi Pentagonowi głęboką redukcję wojsk na kontynencie, więc o przyszłości obecności USA w Europie zadecyduje między innymi układ sił na Kapitolu.