- Francja, analizując konflikty na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, zmienia strategię obrony przed tanimi dronami kamikaze.
- Drogie rakiety zostaną zastąpione laserami i armatami, by zrównoważyć koszty zwalczania zagrożeń.
- Paryż stawia na wielowarstwową obronę i walkę elektroniczną, szukając ekonomicznych rozwiązań w „gospodarce wojennej”.
- Odkryj, jak francuskie innowacje wpłyną na przyszłość obrony powietrznej i czy zmienią oblicze współczesnego pola bitwy.
Współczesne pole bitwy zostało w ostatnich latach zdominowane przez optymalizację kosztów. Podczas gdy drony kamikaze używane przez Rosję, Iran czy rebeliantów Huti kosztują od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów, pociski przeciwlotnicze używane do ich strącenia, takie jak francuskie Aster czy amerykańskie Patriot, kosztują miliony. Francuskie Ministerstwo Obrony uznało tę sytuację za niedopuszczalną w konflikcie o wysokiej intensywności i rozpoczęło poszukiwania „ekonomicznych” rozwiązań.
Koniec z „budżetową asymetrią”
Eksperci i decydenci Ministerstwa Obrony Francji wyciągnęli wnioski z asymetrycznego zagrożenia dronami podczas wojny na Ukrainie, a przede wszystkim w operacji francuskiej marynarki na Morzu Czerwonym i obecnym konflikcie z Iranem. Dostrzegają tragiczną dysproporcję środków i kosztów ataku oraz obrony. Szukają rozwiązań, które pozwolą „przywrócić równowagę” w walce z bezzałogowcami uderzeniowymi różnych klas.
Francuzi są szczególnie pod ogromnym wrażeniem skuteczności ukraińskich grup mobilnych, które za pomocą karabinów maszynowych i lekkich działek przeciwlotniczych eliminują znaczną część używanych przez Rosję bezzałogowców uderzeniowych. Paryż chce przenieść te doświadczenia na grunt NATO-wski, ale dodając przewagę, jaką dają najnowsze technologie.
Wielowarstwowa bariera antydronowa, czyli SAN po francusku
Kluczowym elementem nowej doktryny ma być stworzenie wielowarstwowego systemu obrony, w którym rakiety dalekiego zasięgu będą zarezerwowane wyłącznie dla celów priorytetowych, takich jak pociski manewrujące czy rakiety balistyczne. Do walki z dronami Francja zamierza oddelegować trzy rodzaje uzbrojenia:
- Systemy laserowe (LAD): Zaawansowany system broni laserowej opracowany przez CILAS i Grupę Ariane o nazwie HELMA-P ma pozwalać na oślepianie i niszczenie dronów za pomocą wiązki energii. Koszt jednego „strzału” to kilka euro ceny zużytej energii elektrycznej, co rozwiązuje problem wyczerpujących się magazynów amunicji i kosztów.
- Artyleria programowalna: Powrót do łask dział przeciwlotniczych, takich jak przeniesiony z aplikacji morskiej na ląd system RapidFire kalibru 40 mm, ale z wykorzystaniem nowych technologii. Dzięki amunicji z programowalną detonacją pocisk może eksplodować w pobliżu celu, rażąc go odłamkami. W ten sposób można szczególnie skutecznie razić roje dronów, korzystając z precyzyjnego ich namierzania i określania miejsca detonacji. Jest to znacznie tańsze niż użycie naprowadzanego pocisku rakietowego.
- Walka elektroniczna (WRE): Intensywne inwestycje w systemy zakłócające sygnał GPS i łączność operatora z dronem, co ma pozwalać na „neutralizację” zagrożenia bez oddania ani jednego strzału. To obszar, w którym Francja nie była dotąd szczególnie aktywna.
Polecany artykuł:
Doświadczenia z Morza Czerwonego
Bezpośrednim bodźcem do przyspieszenia prac były działania francuskiej marynarki wojennej (Marine Nationale) na Morzu Czerwonym. Fregaty operujące w tym rejonie wielokrotnie zestrzeliwały irańskie drony startujące z Jemenu. Choć operacje zakończyły się sukcesem, dowództwo zauważyło, że zapas drogich pocisków przeciwlotniczych kurczy się zbyt szybko w starciu z masowymi atakami tanich bezzałogowców. Nie bez znaczenia był też stosunek koszt-efekt
Jak podsumowują przedstawiciele francuskiego resortu obrony -„Musimy być w stanie walczyć z zagrożeniem wartym 20 tysięcy euro za pomocą rozwiązań, które nie kosztują 2 milionów”.
Francuska „Gospodarka Wojenna”
Nowa strategia wpisuje się w ogłoszoną przez prezydenta Emmanuela Macrona koncepcję „gospodarki wojennej”. Zakłada ona nie tylko zwiększenie produkcji sprzętu, ale przede wszystkim jego racjonalizację i optymalizację pod względem stosunku koszt-efekt. Francja chce stać się liderem w produkcji systemów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu (VSHORAD), które będą dostępne dla sojuszników szukających skutecznej ochrony przed dronami kamikadze i podobnymi zagrożeniami. Jest to obecnie bardzo szybko rozwijająca się nisza, przede wszystkim ze względu na doświadczenia z konfliktów.
Polecany artykuł:
Lekcja płynąca z Ukrainy, Morza Czerwonego czy Zatoki Perskiej jest jasna: ilość ma znaczenie, a ekonomia wojny jest równie ważna jak technologia. Francja, adaptując swoje siły zbrojne do tych realiów, pokazuje, że przyszłość obrony nieba należy do rozwiązań hybrydowych – łączących precyzję lasera z niezawodnością klasycznej artylerii i technologiczną przewagą pocisków kierowanych.
Wymaga to jednak nie tylko odpowiednich efektorów, ale też spójnego systemu zarządzania obroną powietrzną, który zapewni odpowiedni dobór środków obrony do celu. Zarówno pod kątem skuteczności, jak i ekonomiki użycia. Jest to spore wyzwanie. Dotyczy nie tylko zebrania wiarygodnych danych z różnych sensorów, ale też szybkiego przetwarzania ogromnych ilości danych, dotyczących zarówno celów jak i gotowości i skuteczności efektorów. Francja posiada odpowiedni potencjał, ale takie oszczędne zarządzanie obroną wymaga czasu i sporych środków na rozwój. Francja musi to brać pod uwagę.