Pociski manewrujące LCM Mk II i dronowy „Potop” przeciw OPL Rosji? MBDA proponuje hybrydowe rozwiązania

Koncern MBDA po raz pierwszy oficjalnie zaprezentowało makietę mobilnej wyrzutni pocisków manewrujących Land Cruise Missile (LCM) o zasięgu grubo przekraczającym 1000 kilometrów podczas targów Eurosatory 2026 w Paryżu. System powstał w ekspresowym tempie, w oparciu o morski pocisk NCM (Naval Cruise Missile), to jednak tylko połowa rewolucyjnego rozwiązania. Prawdziwym przełomem jest zaprezentowany równolegle system dronów odrzutowych i zarządzania rojem Deluge (ang. Potop), który ułatwia przełamanie obrony powietrznej przeciwnika.

  • MBDA ujawnia rewolucyjny system: lądowy pocisk LCM Mk II oraz rój dronów Deluge, redefiniujące dalekie uderzenia.
  • Pocisk z zasięgiem 1400 km i stealth, wspierany AI Deluge, koordynuje "Potop" efektorów do przełamania obrony powietrznej.
  • Odkryj, jak ta synergia zrewolucjonizuje wojnę i jakie ma znaczenie dla Polski dla strategicznej autonomii obronnej.

DNA morskiego drapieżnika w wersji lądowej

Zaprezentowany w Paryżu system LCM Mk II nie powstaje w próżni. Jego fundamentem technologicznym jest, sprawdzony w warunkach bojowych, francuski morski pocisk manewrujący MdCN (fr. Missile de Croisière Naval), lepiej znany jako NCM (ang. Naval Cruise Missile). Jest on używany przez okręty nawodne i podwodne. MBDA zdecydowało się na rezygnację z oferowania „zwykłego” NCM na rzecz głęboko unowocześnionej odmiany NCM/LCM Mk II, którą można odpalać z wyrzutni okrętowych lub lądowych.

Model wyrzutni lądowej po raz pierwszy pokazano właśnie w Paryżu. Jest to czterokomorowy moduł wyrzutni, zaprojektowany do instalacji na dowolnym standardowym podwoziu ciężarówki wysokiej mobilności o odpowiedniej nośności. Ma on umożliwiać odpalenie pocisków z nieprzygotowanego stanowiska w ciągu 15 minut d jego zajęcia i szybkie opuszczenie pozycji po wykonaniu zadania.

Jeśli chodzi o nowy pocisk Mark II, charakteryzuje się on zasięgiem operacyjnym szacowanym nieoficjalnie na nawet 1400 kilometrów, czyli znacznie więcej niż klasyczne NCM, jakie użyto bojowo np. w 2018 roku w Syrii. Pocisk zyskał całkowicie przeprojektowaną sekcję dziobową. Zmiana ta skrywa zaawansowaną głowicę optoelektroniczną działającą w podczerwieni, która nie tylko ułatwia nawigację niezależnie od zakłóceń systemu GPS, ale zapewnia również naprowadzanie terminalne z chirurgiczną precyzją.

Stealth na ekstremalnie niskiej wysokości

Modyfikacje konstrukcyjne drastycznie zwiększyły przeżywalność pocisku w konfrontacji z wielowarstwową, wielosystemową obroną powietrzną. Nowy kadłub LCM Mk II oferuje znacznie obniżoną sygnaturę radarową (cechy stealth), a zmodernizowany układ sterowania i napędowy pozwalają na wykonywanie lotu profilowego na jeszcze niższym pułapie niż dotychczas. Pozwala to wykorzystać rzeźbę terenu do ukrywania się przed wrogimi radarami.

Co więcej, MBDA wyposażyło pocisk w ulepszone systemy walki elektronicznej (WRE) przeciwdziałające zakłóceniom oraz nową głowicę bojową z trybem detonacji na ustalonej wysokości (airburst). Umożliwia to zasypanie celu gradem odłamków, co czyni go zabójczo skutecznym narzędziem przeciwko systemom radarowym i stanowiskom dowodzenia.

System Deluge: Cyfrowy mózg i masowe uderzenie

Największą nowością w ofercie MBDA, która redefiniuje architekturę głębokich uderzeń, jest jednak system Deluge (z ang. Potop). To zaawansowane oprogramowanie i algorytmy sztucznej inteligencji, opracowane przez MBDA do planowania i koordynowania misji wielu środków bojowych jednocześnie.

Wojna na Ukrainie pokazała, że pojedyncze pociski manewrujące, nawet te typu stealth, mogą stać się łupem gęstej obrony przeciwlotniczej. System Deluge rozwiązuje ten problem u nasady. Jest to inteligentny koordynator roju, który w czasie rzeczywistym zarządza jednoczesnym atakiem dziesiątek różnych efektorów – od ciężkich pocisków LCM Mk II, przez mniejsze pociski manewrujące, aż po drony kamikaze i cele pozorowane (decoy). Dlatego podczas Eurosatory zaprezentowano pocisk NCM/LCM Mk II wraz z odrzutowym bezzałogowcem systemu Deluge.

Synergia, czyli jak „Potop” zalewa obronę wroga

Synergia pomiędzy pociskami LCM Mk II a systemem Deluge tworzy nową jakość operacyjną. Deluge precyzyjnie oblicza trajektorie lotu dla każdego elementu uderzenia tak, aby wszystkie rakiety i drony – lecące z zupełnie różnych kierunków i z różnymi prędkościami – uderzyły w system obrony przeciwnika w tym samym czasie (zasada Time-on-Target). W ten sposób dochodzi do efektu saturacji, czyli „zalania” (stąd nazwa systemu) i całkowitego przeciążenia obrony powietrznej przeciwnika ilocią celów, atakujących z różnych kierunków i na różnej wysokości.

Podczas gdy drony i cele pozorowane absorbują uwagę i wyczerpuja amunicję wroga, potężniejsze i trudnowykrywalne pociski LCM/NCM Mk II mogą łatwiej przeniknąć przez tak powstałe luki, niszcząc cele o znaczeniu strategicznym. Pierwsze testowe odpalenia pocisków w ramach systemu Deluge zaplanowano na 2028 rok.

Polski kontekst i europejska autonomia

Premiera tego zintegrowanego rozwiązania zbiega się z intensywnymi dyskusjami wokół europejskiego programu ELSA (European Long-Range Strike Approach), który ma na celu stworzenie suwerennego systemu rażenia dalekiego zasięgu. Z perspektywy Warszawy, propozycja ta może okazać się interesująca. Połączenie LCM Mk II z mózgiem operacyjnym w postaci systemu Deluge pozwoliłoby Polsce na trzymanie w szachu kluczowych obiektów strategicznych potencjalnego agresora bezpośrednio z terytorium kraju.

Implementacja Deluge do polskiego systemu dowodzenia pozwoliłaby ponadto na wpięcie w ten algorytm rodzimych bezzałogowców, tworząc zintegrowany, narodowy system masowego odstraszania rakietowo-dronowego, ale też zwiększając szanse eksportowe polskich komponentów włączonych do systemu. Wszystko to, oczywiście w przypadku włączenia LCM Mk II i Deluge do szerszych, europejskich projektów takich jak ELSA.

Portal Obronny SE Google News
Pierwszy dzień Warszawskich Targów Obronnych