Czarnek alarmuje o sytuacji w Łuczniku. Fabryka odpowiada na przedstawione tezy

Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek podniósł alarm w sprawie przyszłości radomskiej Fabryki Broni „Łucznik”, sugerując, że brak zamówień na karabinki GROT A3 ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej może doprowadzić do zwolnień pracowników i zniszczenia polskiego przemysłu zbrojeniowego. Czarnek, kandydat PiS na premiera, podkreślił, że fabryka potrzebuje rocznie zamówień na około 40 tys. sztuk karabinków, co stanowiłoby koszt rzędu 350-400 mln zł, a środki na ten cel powinny pochodzić m.in. z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Na te zarzuty szybko zareagowała sama firma, która w komunikacie prasowym zaznaczyła, że część przedstawionych tez jest niezgodna z rzeczywistością i wprowadza opinię publiczną w błąd.

Czarnek alarmuje o sytuacji w Łuczniku. Fabryka odpowiada na przedstawione tezy

i

Autor: Przemysław Czarnek / X (Twitter) Przemysław Czarnek

Przemysław Czarnek w poniedziałek 20 kwietnia 2026 roku przed radomską fabryką wyraził swoje obawy dotyczące Fabryki Broni „Łucznik”, która, jak twierdzi, ma problem z brakiem nowych zamówień od MON. „Dlaczego zostawia się polskie firmy, polski przemysł zbrojeniowy bez zamówień ze strony państwa?” – pytał Czarnek, sugerując, że jest to „celowe działanie państwa polskiego pod rządami Tuska, Kosiniaka-Kamysza, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL-u, Polski 2050, by zniszczyć polski przemysł”.

Wskazał, że w Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych pozostało około 20 miliardów złotych z ubiegłego roku, które nie zostały wydatkowane. Według Czarnka, te środki mogłyby posłużyć do sfinansowania zamówień dla Łucznika, zapewniając stabilność zatrudnienia i ciągłość produkcji. Podkreślił, że Fabryka Broni Łucznik do funkcjonowania w obecnym kształcie potrzebuje rocznie zamówienia na 40 tys. sztuk karabinków GROT, co wiązałoby się z kosztem około 350-400 milionów złotych.

Sytuacja ta wywołała ostrą reakcję wicepremiera, szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który na platformie X skomentował słowa Czarnka: „Co za bezczelni hipokryci. Było nie głosować za zablokowaniem SAFE”. Odniesienie to dotyczyło zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE, który miał na celu wsparcie finansowe dla polskiego przemysłu obronnego.

Oświadczenie Fabryki Broni: Rzeczywistość kontra polityczne tezy

W odpowiedzi na wypowiedź Przemysława Czarnka, Fabryka Broni „Łucznik” – Radom sp. z o.o. wydała oświadczenie, w którym podkreśliła, że „część przedstawionych tez jest niezgodna z rzeczywistością i wprowadza opinię publiczną w błąd”. W komunikacie zaznaczono, że spółka realizuje obecnie szereg kontraktów, które wykraczają poza maj 2026 roku.

„Należy podkreślić, że Fabryka Broni realizuje obecnie kontrakty nie tylko obejmujące dostawy pistoletów VIS 100 do końca listopada 2026 r., ale także zamówienia na karabinki GROT i pistolety VIS 100 w latach 2027–2029 oraz granatniki podwieszane w okresie 2026–2029” – czytamy w oświadczeniu.

Dodatkowo, trwają finalne uzgodnienia techniczne dotyczące wprowadzenia do Sił Zbrojnych RP najnowszej wersji karabinka GROT A3.

Fabryka Broni zapewnia, że produkcja jest prowadzona w sposób ciągły, a naturalne przejścia między etapami realizacji kontraktów nie oznaczają wstrzymania działalności. Spółka jest również przygotowana na realizację kolejnych zamówień, zwłaszcza w kontekście planowanego rozwoju Sił Zbrojnych RP. W oświadczeniu podkreślono także strategię dywersyfikacji działalności, obejmującą rozwój sprzedaży na rynku cywilnym, eksport oraz współpracę ze służbami mundurowymi.

Odnosząc się do kwestii inwestycji i zdolności produkcyjnych, Fabryka Broni wyjaśniła, że poziom 80 000 karabinków rocznie został osiągnięty dopiero po oddaniu do użytkowania w listopadzie 2025 roku nowej hali produkcyjnej i jej doposażeniu. Sugestia, że obecne możliwości produkcyjne są wyłącznie efektem działań poprzednich rządów, została określona jako „uproszczenie i nie oddaje rzeczywistego, wieloetapowego charakteru procesu rozwoju Spółki”. Spółka realizuje również projekt „Robotyzacja i cyfryzacja procesów produkcyjnych w Fabryce Broni” współfinansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy, którego zakończenie planowane jest na czerwiec 2026 roku.

Kwestia zatrudnienia i perspektywy

W komunikacie Fabryka Broni stanowczo odrzuciła sugestie o planowanych zwolnieniach pracowników.

„Sugestie, jakoby w maju bieżącego roku miało dojść do braku zamówień, a zakładowi grożą zwolnienia pracowników, nie mają odzwierciedlenia w sytuacji Spółki” – podkreślono.

Według oświadczenia zarząd spółki priorytetowo traktuje utrzymanie kluczowych kompetencji i doświadczenia pracowników, a dotychczasowe decyzje o nieprzedłużeniu kilku umów miały charakter jednostkowy i organizacyjny. Fabryka Broni pozostaje w stałym kontakcie z partnerami instytucjonalnymi i jest gotowa do realizacji kontraktów na dużą skalę, zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.

Wcześniejsze oświadczenie zarządu Fabryki Broni z ubiegłego tygodnia również informowało, że działalność operacyjna i produkcyjna jest realizowana w sposób ciągły, w oparciu o obowiązujące kontrakty i aktualny portfel zamówień. Podkreślono, że źródła finansowania zamówień są zróżnicowane i nie ograniczają się wyłącznie do funduszy europejskich, obejmując również krajowe mechanizmy finansowania, w tym środki z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych oraz wydatki obronne z budżetu państwa.

Rząd szuka rozwiązania, prezydent na celowniku

Do sytuacji w radomskim Łuczniku odniósł się również premier Donald Tusk, który w piątek zapewnił, że „sprawa jest bardzo bliska rozwiązania”. Premier ocenił, że problem wynika z zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE.

„My robimy wszystko, żeby zakłady „Łucznika” nie znalazły się w trudnej sytuacji, mimo że Nawrocki zawetował instrument, który miał pomóc bezpośrednio „Łucznikowi” (...). Szukamy rozwiązania innego, to jest sto razy trudniejsze. Znaleźliśmy to rozwiązanie i zakłady „Łucznik” na pewno będą uratowane, ale będzie to kosztowało niestety i więcej pieniędzy, i więcej problemów. To jest zasługa prezydenta Nawrockiego” – dodał Tusk.

W ubiegły wtorek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował zainteresowanie zamówieniami, podkreślając jednak, że „muszą być możliwości finansowe”. Zaznaczył również, że „Łucznik” też musi sprzedawać, nie może być uzależniony tylko od Wojska Polskiego”.

Obecnie trwają rozmowy mające na celu przekierowanie części unijnych środków na rzecz służb i infrastruktury. Umowa pożyczki w ramach SAFE ma zostać podpisana jeszcze w kwietniu. Mechanizm SAFE zakładał stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z nisko oprocentowanych pożyczek na szybkie zwiększenie obronności państw UE. Polska, z wnioskiem na 43,7 mld euro, została wskazana jako największy beneficjent programu wartego łącznie 150 mld euro. Rząd, przyjmując później uchwałę w sprawie programu Polska Zbrojna, zadeklarował zamiar zaciągnięcia pożyczki na rzecz istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, choć zgodnie z przepisami środki z tego funduszu mogą być przekazane tylko na cele bezpośrednio związane z armią. Sytuacja wokół radomskiego Łucznika staje się zatem polem do politycznych dyskusji, jednocześnie wymagając szybkich i efektywnych rozwiązań dla polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Garda: Sitarski o zezwoleniu na posiadanie broni
Portal Obronny SE Google News