Wiceminister Paweł Bejda z Ministerstwa Obrony Narodowej odbył spotkanie z kadrą zarządzającą Fabryki Broni „Łucznik”. Jak przekazano w komunikacie na platformie X 17 kwietnia, tematyka rozmów obejmowała "Realizację zamówień dla Wojska Polskiego, wdrażanie innowacyjnych rozwiązań technologicznych oraz inwestycje i rozwój zakładu". Fabryka w Radomiu, będąca częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej, od lat jest wiodącym producentem broni strzeleckiej w Polsce. W komunikacie podkreślono znaczenie realizowanych umów z Agencją Uzbrojenia, dotyczących dostaw karabinków MSBS GROT oraz pistoletów VIS 100. Inwestowanie w krajowy przemysł obronny, a w szczególności w takie przedsiębiorstwa jak „Łucznik”, ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla bezpieczeństwa państwa, ale także dla rozwoju gospodarczego i tworzenia nowych miejsc pracy.
Sytuacja kryzysowa według BBN
Zupełnie inny ton przybrała wizyta szefa BBN, ministra Sławomira Cenckiewicza, który również odwiedził radomską fabrykę. W komunikacie BBN zwrócono uwagę na "obecną, trudną sytuację polskiego zakładu". Minister Cenckiewicz rozmawiał z przedstawicielami zarządu i związków zawodowych, a głównym powodem do niepokoju są masowe zwolnienia, które grożą fabryce z powodu braku zamówień publicznych. Szef BBN zapoznał się ze strukturą zakładu, obejrzał część produkcyjną i poznał ofertę produktów. Towarzyszyli mu gen. dyw. Adam Rzeczkowski, Dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi i Służbami Mundurowymi BBN, oraz Witold Milczarek, zastępca Dyrektora Gabinetu Szefa BBN. Podkreślono, że radomska Fabryka Broni "Łucznik" musi przetrwać obecny kryzys, aby "dalej służyć dozbrajaniu polskiej armii i służb mundurowych oraz zapewniać miejsca pracy i ciągłość produkcji". BBN określiło zakład jako "polski skarb!".
Weto prezydenta a przyszłość fabryki
Premier Donald Tusk, pytany o doniesienia dotyczące braku nowych zamówień z MON dla „Łucznika”, zapewnił, że sprawa jest "bardzo bliska rozwiązania". Jednocześnie wskazał na przyczynę problemów: "Problem „Łucznika” wynika z zawetowania SAFE’u przez prezydenta Nawrockiego". Chodzi o marcowe weto prezydenta do ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE, który miał umożliwić stworzenie specjalnego funduszu, do którego mogłyby trafić unijne środki, przekierowane także do służb.
Tusk zaznaczył, że rząd "robi wszystko, żeby zakłady „Łucznika” nie znalazły się w trudnej sytuacji, mimo że Nawrocki zawetował instrument, który miał pomóc bezpośrednio „Łucznikowi”". Dodał również, że
"Znaleźliśmy to rozwiązanie i zakłady „Łucznik” na pewno będą uratowane, ale będzie to kosztowało niestety i więcej pieniędzy, i więcej problemów. To jest zasługa prezydenta Nawrockiego".
Poszukiwanie alternatywnych rozwiązań
Po wecie prezydenta, rząd, przyjmując uchwałę w sprawie programu Polska Zbrojna, zadeklarował zamiar zaciągnięcia pożyczki na rzecz istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ). Niestety, zgodnie z przepisami, środki z FWSZ mogą być przekazane tylko na cele bezpośrednio związane z armią, co utrudnia finansowanie potrzeb służb.
Wicepremier i szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, podkreślił, że choć jest zainteresowany zamówieniami, "muszą być możliwości finansowe". Zaznaczył również, że "„Łucznik” też musi sprzedawać, nie może być uzależniony tylko od Wojska Polskiego. Liczę, że będzie startował w różnych przetargach i będzie oferował swoje bardzo dobre produkty".
Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ), do której należy Fabryka Broni „Łucznik”, zapewnia o pełnym wsparciu dla radomskiego zakładu. W odpowiedzi na interpelacje poselską Ministerstwo Aktywów Państwowych odpowiedziało, że PGZ wskazała, że Grupa wspiera działania zarządu spółki w obszarze aktywnego pozyskiwania generujących przychody kontraktów. Zaznaczono również, że PGZ pozostaje w bieżącym kontakcie z Agencją Uzbrojenia i jest gotowa udzielać dalszego wsparcia w działaniach ukierunkowanych na zdobywanie kolejnych zamówień.
"Rozwijaliśmy ten projekt właśnie z myślą o potrzebach wojska – mówi nam jeden ze związkowców, który pragnie zachować anonimowość. – Analizowali dokumentację całymi miesiącami – nie chodziło, broń Boże, o zastrzeżenia do produktu".
W rozmowie z Portalem Obronnym Daniel Dorociński, szef zakładowej „Solidarności” w FB Łucznik powiedział: "Fabryka nie potrzebuje litości ani wsparcia państwa – my potrzebujemy zamówień". Zdaniem pracownika fabryki, z innego związku zawodowego ciche zwolnienia praktycznie już się rozpoczęły.
"Mamy ponad 140 pracowników na umowach na czas określony – większość z nich kończy się w najbliższych miesiącach – po prostu nie będą przedłużane, więc nawet nie trzeba ich rozwiązywać"- mówił.
W listopadzie w „Łuczniku” otwarto halę produkcyjną o wartości ponad 31 mln zł, która ma umożliwić produkcję ponad 80 tys. sztuk broni rocznie. Deklaruje się, że trwają rozmowy mające na celu przekierowanie części unijnych środków na rzecz służb i infrastruktury. Umowa pożyczki w ramach SAFE ma zostać podpisana jeszcze w kwietniu, co może przynieść ulgę radomskiej fabryce.