- Pentagon zmienia strategię antydronową, zezwalając dowódcom na walkę z bezzałogowcami "za płotem".
- Każdy nieautoryzowany lot drona w pobliżu bazy jest teraz traktowany jako zagrożenie wywiadowcze.
- Nowe wytyczne pozwalają na współpracę z cywilnymi organami ścigania i wykorzystanie zaawansowanych technologii, takich jak AI.
- Jakie są konsekwencje tej zmiany dla bezpieczeństwa narodowego? Przeczytaj cały artykuł!
Oznacza to zniesienie dotychczasowego ograniczenia, znane jako „linia płotu”. Zgodnie z nowymi wytycznymi, każdy nieautoryzowany lot w sąsiedztwie bazy jest obecnie klasyfikowany jako zagrożenie wywiadowcze. Pozwala to na reakcję jeszcze przed naruszeniem granic obiektu.
Jak wyjaśnia gen. bryg. Matt Ross, szef JIATF-401, przeciwdziałanie zagrożeniom nie może kończyć się na fizycznym obwodzie bazy, dlatego dowódcy zyskali elastyczność w zwalczaniu dronów pojawiających się w zasięgu wzroku chronionych obszarów. Zmiana ta ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa operacyjnego, gdyż uznaje aktywność dronów za próbę inwigilacji już w fazie zbliżania się do obiektu.
Wytyczne dopuszczają także ścisłą współpracę z cywilnymiorganami ścigania w zakresie udostępniania danych o trasach lotów oraz umożliwiają angażowanie cywilnych kontrahentów do obsługi systemów przechwytujących.
Decyzja ta jest bezpośrednią odpowiedzią na rosnącą liczbę incydentów, takich jak ubiegłoroczne zestrzelenie drona w pobliżu amerykańskich baraków w Estonii. Aby sprostać nowym wyzwaniom, wojsko wdraża kolejne rozwiązania, w tym nowe systemy Anvil oraz DroneHunter 4700. Ten ostatni wykorzystuje sztuczną inteligencję, aby autonomicznie ścigać i przechwytywać intruzów w locie za pomocą specjalistycznych sieci.