Kijów nie zgadza się na ustępstwa terytorialne, czego domaga się Rosja.
Wojna trwa. Rosja ma pod kontrolą ok. 20 proc. terytorium Ukrainy (z czego większość zajęła w 2014 r.). Niewielkie postępy opłacane są dużymi stratami osobowymi. Nie ma wiarygodnych danych obrazujących te straty. Szacuje się, że (w zabitych, rannych i zaginionych) przekroczyły milion. Po raz pierwszy od wielu miesięcy Wołodymyr Zełenski poinformował o stratach osobowych w Siłach Zbrojnych Ukrainy. W wywiadzie dla francuskiej telewizji publicznej France 2 powiedział, że dotychczas w wojnie obronnej poległo ok. 55 tys. żołnierzy SZU.
Po pierwszym dniu trójstronnych rokowań rosyjsko-ukraińskich w Abu Zabi (4 lutego) z udziałem USA osiągnięto porozumienie dotyczące wymiany jeńców wojennych, co prezydent Zełenski określił jako „znaczący rezultat”. Szczegółów nie ujawniono. Przewodniczący ukraińskiej delegacji Rustem Umierow (sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy) nie wydał oficjalnego komunikatu. Bez tego wiadomo, że Kijów nie zgadza się na ustępstwa terytorialne, czego domaga się Rosja, bo Donbas ma zostać uznany za część Rosji!
Spełnienie tego żądania Moskwa stawia jako warunek konieczny do wygaszenia wojny. Kreml po raz enty podkreślił, że bez oddania kontrolowanego przez Kijów Donbasu nie ma mowy o zakończeniu SWO (specjalnej operacji wojskowej). Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Federacji Rosyjskiej, ponownie oskarżył Ukrainę o przedłużanie konfliktu. Nieco inny przekaz podał główny negocjator ze strony rosyjskiej. Kiriłł Dmitrijew uznał, że „pomimo presji ze strony UE i Wielkiej Brytanii” udało się osiągnąć postęp w rozmowach dotyczących porozumienia pokojowego z Ukrainą.
Amerykańskie media podkreśliły, że w pierwszym dniu (pięciogodzinnych) negocjacji mediatorzy rozmowy uznali za konstruktywne, z propozycjami deeskalacji - m.in. wprowadzenia moratorium na ataki wymierzone w infrastrukturę energetyczną. Takie prowadzą obie strony. Przy czym ukraińskie mają charakter odwetowy i mają znacznie mniejszy wymiar od rosyjskich.
Rosja i USA postanowiły przywrócić funkcjonowanie „gorącej linii”
Czwartkowe rozmowy trwały kilka godzin. Tuż przed ich rozpoczęciem Umierow zakomunikował via Telegram: „Pracujemy w tych samych formatach co wczoraj: trójstronne konsultacje, praca w grupach i dalsza synchronizacja stanowisk. Podsumowanie wkrótce”. A w czasie, gdy strony negocjowały, to Rosja pięcioma rakietami balistycznymi uderzyła w kijowską elektrociepłownię.
Doszło do znaczącego porozumienia, ale między USA a Federacją Rosyjską. Dowództwo Europejskie Stanów Zjednoczonych podało w komunikacie: „Po produktywnych i konstruktywnych postępach w realizacji celu prezydenta Trumpa, jakim jest pokój na Ukrainie, poczynionych w ciągu ostatniego tygodnia przez Jareda Kushnera i Specjalnego Wysłannika Steve'a Witkoffa, Stany Zjednoczone i Federacja Rosyjska zgodziły się dziś w Abu Zabi na wznowienie dialogu wojskowego na wysokim szczeblu. Ten kanał komunikacji został zawieszony jesienią 2021 roku, tuż przed wybuchem konfliktu. Przywrócenie nastąpiło po spotkaniach w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich między generałem Alexusem G. Grynkewichem, dowódcą Dowództwa Sił Zbrojnych USA w Europie, a wysokimi rangą wojskowymi Rosji i Ukrainy. Utrzymywanie dialogu między armiami jest ważnym czynnikiem globalnej stabilności i pokoju, które można osiągnąć jedynie siłą, a także zapewnia sposób na zwiększenie przejrzystości i deeskalację. Ten kanał umożliwi stały kontakt między siłami zbrojnymi, pozwalając stronom kontynuować wysiłki na rzecz trwałego pokoju…”.
Wypracowano porozumienie w sprawie wymiany 314 jeńców wojennych. Przypomniano, że jest „to pierwsza taka decyzja w ciągu ostatnich pięciu miesięcy”.
Rosja podtrzymała w kwestiach zasadniczych, czyli terytorialnych, swoje żądania. Domaga się także w tej kwestii „szerszego porozumienia”.
Rzeczniczka Umierowa, Diana Dawitjan, przekazała dziennikarzom w komunikatorze WhatsApp: „Rozmowy się zakończyły. Komunikaty będą później”.
xxxc