Spór o żołnierzy USA. Czy Polska powinna „podbierać” wojska z Niemiec?

W obliczu planowanego wycofania amerykańskich żołnierzy z Niemiec, polski rząd staje przed dylematem. Szef KPRP, Zbigniew Bogucki, apeluje do premiera Donalda Tuska o aktywne działania na rzecz relokacji tych wojsk do Polski, podkreślając, że byłoby to w interesie bezpieczeństwa zarówno Polski, jak i całej Europy. Premier Tusk natomiast wyraża obawy przed "podbieraniem" żołnierzy, stawiając na solidarność europejską.

Plan B na wypadek wycofania się USA. Czy Europa jest gotowa na samodzielną obronę?

i

Autor: U.S. Army Europe and Africa/ Facebook US Army

Decyzja Pentagonu o wycofaniu około 5 tysięcy żołnierzy USA z Niemiec, a także zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa o dalszych redukcjach, wywołały w Polsce ożywioną debatę. Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP, w wywiadzie dla wPolsce24, ostro skrytykował stanowisko premiera Donalda Tuska, który wyraził obawy przed "podbieraniem" żołnierzy i podkreślił wagę solidarności europejskiej.

„Z jednej strony mówi premier, że za chwilę wojna (...), a z drugiej strony mówi, że dla niego ważniejsza jest relacja polityczno-dyplomatyczna z Niemcami niż fizyczna obecność żołnierzy amerykańskich na terytorium Polski” – powiedział Bogucki, odnosząc się do wcześniejszego wywiadu premiera Tuska dla „Financial Times”, w którym ten ostrzegał przed możliwym atakiem Rosji na członka NATO w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”.

Zdaniem Boguckiego, Polska powinna „zrobić wszystko, stanąć na głowie, wspierać polskiego prezydenta, który w tym zakresie ma znakomite relacje z Donaldem Trumpem”, aby amerykańscy żołnierze, zamiast wracać do USA, zostali relokowani do Polski. Podkreślił, że „to nie jest żadne podbieranie, to nie jest działanie kosztem czegoś. To jest, po pierwsze, w interesie Polski, a po drugie, w interesie Europy”.

Premier Tusk, pytany wcześniej o tę kwestię, nazwał ją „sprawą delikatną” i zaznaczył: „Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (...). Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim”. Jednocześnie zapewnił, że jeśli pojawi się szansa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce, rząd i prezydent będą współpracować.

Kosiniak-Kamysz w wystąpieniu podczas inauguracji VIII edycji Defence24 Days podkreślił, że nie ma bezpiecznej Europy bez obecności amerykańskich żołnierzy. Jak dodał, zwiększanie obecności wojsk amerykańskich jest naszym strategicznym celem. - Jesteśmy gotowi, do przyjęcia kolejnych Amerykańskich żołnierzy - zadeklarował. Dzień wcześniej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w programie "Kulisy siły: Polityka" uspokajał sytuacje: "Nie mamy powodów do obaw. Planowane zmniejszenie obecności amerykańskiej w Niemczech nie wpłynie na nasze bezpieczeństwo. Od miesięcy pracuję nad jeszcze większym kontyngentem wojska USA w Polsce. To jest mój cel. Polska wcześniej zaczęła pracować nad zwiększeniem obecności wojsk amerykańskich w Polsce".

Jak dodał wicepremier:

"Jestem za tym, żeby zawsze zwiększać obecność sojuszniczych wojsk, wojsk amerykańskich. Te rozmowy prowadzimy niezależnie od tego, co się dzieje dzisiaj w Niemczech, czy się dzieje w innych państwach. Od wielu miesięcy mamy gwarancję utrzymania kontyngentów i możliwość zwiększenia".  

Historia obecności wojsk USA w Niemczech i plany redukcji

Obecnie w Niemczech stacjonuje między 35 a 37 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Plany redukcji ich liczby nie są nowe. Już w 2020 roku Donald Trump zapowiedział wycofanie 9,5 tysiąca wojsk, zarzucając Berlinowi niewypełnianie zobowiązań wobec NATO. Wówczas część tych wojsk miała trafić do Polski, jednak plany te nie zostały zrealizowane.

W ostatnim czasie rzecznik Pentagonu Sean Parnell poinformował, że szef resortu Pete Hegseth zdecydował o wycofaniu około 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy. Co więcej, prezydent Donald Trump oświadczył, że zamierza zmniejszyć liczbę stacjonujących w Niemczech żołnierzy o więcej niż ogłoszone wcześniej 5 tysięcy. „Znacznie obetniemy (liczbę żołnierzy). I to o dużo więcej niż 5 tys.” – powiedział Trump 2 maja, nie rozwijając wówczas swojej myśli.

Mimo tych zapowiedzi, Pentagon nie potwierdził planów dalszych redukcji, a Sean Parnell jedynie powtórzył, że resort zdecydował o wycofaniu 5 tysięcy żołnierzy.

„Minister Wojny nakazał wycofanie około 5000 żołnierzy z Niemiec. Decyzja ta jest następstwem gruntownej analizy rozmieszczenia sił w Europie i uwzględnia potrzeby i warunki panujące na miejscu” – napisał w oświadczeniu Parnell.

Niemiecka perspektywa i reakcja NATO

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz skomentował sytuację w wywiadzie telewizyjnym, podkreślając, że Amerykanie pozostają najważniejszym partnerem Niemiec w NATO, pomimo różnic zdań, na przykład w sprawie wojny z Iranem. Zaznaczył, że redukcja amerykańskich wojsk w RFN jest od dawna przedmiotem rozmów i nie ma związku z jego sporem z prezydentem Trumpem.

Wcześniej, rzeczniczka NATO Allison Hart poinformowała, że Sojusz współpracuje z USA w celu zrozumienia szczegółów decyzji Waszyngtonu o planowanym wycofaniu części wojsk amerykańskich z Niemiec.

Polska szansa czy dyplomatyczna pułapka?

Debata na temat relokacji wojsk amerykańskich do Polski ujawnia złożoność polityki bezpieczeństwa w Europie. Z jednej strony, zwiększenie obecności wojsk USA na terytorium Polski mogłoby znacząco wzmocnić jej potencjał obronny i odstraszający, szczególnie w kontekście zagrożenia ze wschodu, o którym wspominał premier Tusk. Z drugiej strony, obawy przed naruszeniem solidarności europejskiej i pogorszeniem relacji z Niemcami są również istotne.

Zbigniew Bogucki postawił proste pytanie: „czy lepiej, jeżeli amerykańscy żołnierze wrócą np. do Ohio, czy z Niemiec będą stacjonować na terytorium Polski?”. Ta kwestia pozostaje otwarta i wymaga strategicznej decyzji, która uwzględni zarówno interesy narodowe Polski, jak i szerszy kontekst bezpieczeństwa międzynarodowego.

Zewnętrzna wystawa uzbrojenia Wojska Polskiego na MSPO 2025