Siły zbrojne Francji (Forces armées françaises) w NATO: potencjał i ograniczenia

2026-01-14 15:15

Forces armées françaises silne są przede wszystkim swoim potencjałem nuklearnym oraz zdolnościami do prowadzenia operacji poza granicami Europy. Mają silną marynarkę wojenną i lotnictwo. Brakuje im jednak broni pancernej, zdolności do zwalczania wrogiej obrony powietrznej oraz rezerw sprzętowych. Jacek Torosiński (Ośrodek Studiów Wschodnich) uważa, że Forces armées françaises „nie są w pełni dostosowane do prowadzenia długotrwałych działań zbrojnych we wschodniej Europie”.

Forces armées françaises_armia francuska

i

Autor: Pexels.com

• Czy Francja, przy obecnym stanie rezerw sprzętowych i liczbie czołgów, jest realnie zdolna do długotrwałej obrony wschodniej flanki NATO?

• Czy ekspedycyjny charakter wojsk lądowych Francji da się pogodzić z wymaganiami obrony zbiorowej w Europie Środkowo-Wschodniej?

• Czy francuski potencjał nuklearny ma realną wartość odstraszającą dla Europy, czy pozostaje głównie narzędziem politycznym?

Francja – państwo o znaczącej roli w systemie zbiorowego bezpieczeństwa

Francja jako państwo członkowskie NATO o jednym z największych potencjałów obronnych będzie odgrywała znaczącą rolę w obronie zbiorowej – również w kontekście potencjalnego zmniejszania zaangażowania militarnego USA w Europie – wynika z najnowszego raportu Ośrodka Studiów Wschodnich przedstawionego PAP. OSW jeszcze go nie opublikował. Dziennikarz PAP rozmawiał z jego autorami.

– W oficjalnych dokumentach strategicznych widać przejście z priorytetu utrzymywania stabilności w obszarach ważnych dla polityki Francji, jak Afryka, Indo-Pacyfik czy Bliski Wschód, do zagadnienia obrony zbiorowej w Europie. Jest ona zauważalna zwłaszcza w aktualizacji Narodowego Przeglądu Strategicznego w 2025 r., w którym Rosję przedstawia się bezpośrednio jako potencjalnego agresora – wyjaśnia Łukasz Maślanka z Zespołu Bezpieczeństwa i Obronności.

Ekspert zwrócił uwagę na znaczący wzrost wydatków wojskowych w ostatnich latach. Od czasu, gdy prezydentem został Emmanuel Macron, przyjęto dwie ustawy o planowaniu wydatków wojskowych (Lois de programmation militaire, LPM – PAP), które wytyczają kierunek modernizacji i reform francuskich sił zbrojnych. Ustawa na lata 2019-2025 opiewała na 295 mld euro, natomiast ustawa na lata 2024-2030 – już na 413 mld euro.

Rozmówca PAP zaznaczył, że władze Francji chcą także przyspieszenia wzrostu wydatków, tak by LPM 2024-2030 zrealizować do końca kadencji Macrona, czyli do 2027 r. Przeszkodą jest jednak brak większości parlamentarnej, który skutkował niemożnością uchwalenia budżetu na rok 2026. Barierą w dalszym podwyższaniu wydatków wojskowych jest też sięgający 115 proc. PKB dług publiczny.

Pierwszy w Polsce wywiad z Melindą Simmons, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce | GARDA
Portal Obronny SE Google News

Francja była nastawiona na reagowanie kryzysowe poza granicami Europy

Choć siły zbrojne Francji wyróżniają się na tle europejskich państw NATO – są jedyną w pełni ekspedycyjną armią zdolną do szybkiego rozmieszczenia i zaopatrywania znacznych sił poza granicami swojego kraju – nie są w pełni dostosowane do prowadzenia działań zbrojnych, np. w Ukrainie. P

Pomimo deklaracji politycznych i zmian w dokumentach strategicznych nie planuje się ich znaczącej rozbudowy ani zerwania z ekspedycyjnym charakterem wojsk lądowych na rzecz dostosowania ich do wyzwań prowadzenia potencjalnej operacji obrony zbiorowej na wschodniej flance NATO.

– Siły zbrojne Republiki Francuskiej przez ostatnie dwie dekady były nastawione niemal wyłącznie na operacje reagowania kryzysowego poza granicami Europy. Są to siły o bardzo wysokiej gotowości, zdolne przerzucić żołnierzy w krótkim czasie na dalekie odległości; jednak jest to okupione relatywną lekkością tych sił – zaznaczył inny z autorów raportu OSW, Jacek Tarociński.

Wręcz wrodzoną słabością Forces armées françaises – w opinii eksperta – jest brak możliwości prowadzenia długotrwałych operacji obronnych. Powód: Francja nie ma rezerw sprzętowych, a jej wojska lądowe są oparte na trakcji kołowej, co ma duże znaczenie w kontekście obrony zbiorowej.

– Choć w porównaniu do innych wojsk Europy oferują dużą elastyczność i wysoki stan gotowości, to nie posiadają rozbudowanego parku pancernego. Francja ma teraz jedynie ok. 200 czołgów. Na ten moment nie są w stanie prowadzić przez długie miesiące czy lata operacji obronnych w warunkach takich, jakie mamy w Ukrainie, czy jakie mogłyby się wydarzyć we wschodniej Europie przy potencjalnej konfrontacji NATO–Rosja.

Silna marynarka z jądrowym lotniskowcem i mocne lotnictwo, ale bez SEAD

Siłą militarną Francji są marynarka wojenna, która należy obecnie do najsilniejszych w Europie, oraz lotnictwo.

– Francja posiada jedyny poza Stanami Zjednoczonymi lotniskowiec o napędzie atomowym. Do tego ma całą plejadę mniejszych niszczycieli i fregat. Tak silna marynarka posiada możliwości utrzymywania stałych patroli bojowych, czy to na Morzu Północnym, czy na Śródziemnym – zauważa Jacek Tarociński.

Francuskie lotnictwo dysponuje niemal pełnym spektrum możliwości łącznie z rozpoznaniem, planowaniem i wykonaniem precyzyjnych konwencjonalnych lub nuklearnych uderzeń na duże odległości. Armée de l’Air et de l’Espace miałoby jeszcze większą siłę, gdyby dysponowało zdolnościami do zwalczania wrogiej obrony powietrznej.

Chodzi o SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses – „tłumienie obrony powietrznej przeciwnika”). To zbiór działań bojowych mających trwale lub czasowo obniżyć skuteczność naziemnej obrony powietrznej przeciwnika (rakietowej, artyleryjskiej i radiolokacyjnej), aby umożliwić panowanie w powietrzu i swobodę działania własnego lotnictwa.

Eksperci OSW zaznaczają, że Francja próbuje również podkreślić swoje możliwości w obronie zbiorowej Europy, demonstrując własny potencjał nuklearny. Przypominają, że w 2025 r. m.in. doszło do zacieśnienia współpracy między Francją a Wielką Brytanią – jedynymi europejskimi mocarstwami nuklearnymi poza Rosją. Efektem tego związku jest wzajemna koordynacja polityki planowania nuklearnego oraz zwiększona współpraca w czasie ćwiczeń bezpieczeństwa.

– Te wydarzenia mają nam dać do zrozumienia, że Francja i Wielka Brytania będą w stanie bronić Europy w wymiarze nuklearnym. Jest to oczywiście bardzo znaczący krok z politycznego punktu widzenia, ale raczej nie doprowadzi on do budowy jakiegoś europejskiego systemu odstraszania nuklearnego. Francja zbyt mocno podkreśla w swojej doktrynie suwerenność swoich sił nuklearnych – uważa Łukasz Maślanka.

Jacek Tarociński, pytany o kwestie modernizacji Forces armées françaises, ocenił, że „przez ostatnie dekady Francja zaniedbała aspekt prowadzenia konfliktu z równorzędnym przeciwnikiem”. Choć zaczęło się to zmieniać, to nie ma „ani chęci politycznej, ani przestrzeni budżetowej, by wojsko dokonywało zmian także ilościowych, a nie tylko jakościowych”.

– Kupują nowe systemy przeciwpancerne czy drony, ale nie widzimy powstawania nowych formacji, takich jak brygada czy nawet pododdziały, jak pułki, bataliony. Mamy głównie do czynienia z przemieszaniem i reorganizacją już istniejących struktur, aby były one bardziej zoptymalizowane do prowadzenia operacji obrony zbiorowej.

Będą istotne zmiany, gdyby prezydentem został ktoś z Rassemblement National

Kluczową datą we francuskiej polityce bezpieczeństwa jest, według raportującego OSW, rok 2027. Wówczas odbędą się wybory prezydenckie.

Jeśli zwyciężyłby w nich kandydat(ka) Rassemblement National (Zjednoczenia Narodowego – partii Marine Le Pen, która nie może ubiegać się o prezydenturę – Portal Obronny), to Francja może szykować się na znaczące zmiany. RN wzywa do zniesienia części sankcji nałożonych na Rosję. Sceptycznie podchodzi do dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego na Ukrainę. Wzorem władz Węgier i Słowacji apeluje o jak najszybsze zawieszenie broni w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Łukasz Maślanka zwrócił jednak uwagę na znaczenie zmiany pokoleniowej w RN, która może mieć długofalowy wpływ na jej prorosyjskość i nastawienie do wydatków wojskowych.

– Wśród młodych deputowanych czy eurodeputowanych RN są też politycy otwarcie krytykujący Rosję i uważający, że jeśli Francja nie powinna być zaangażowana w pomoc wojskową dla Ukrainy, to przynajmniej powinna mocno stać przy swoich sojusznikach z NATO. Także po to, żeby utwierdzać niezależność i suwerenność Francji wobec Stanów Zjednoczonych. Obecny lider tego ugrupowania, Jordan Bardella, jest znacznie mniej kojarzony z poglądami prorosyjskimi niż Marine Le Pen.

Analityk uważa, że gdyby rzeczywiście kandydat Zjednoczenia został prezydentem, Francja prawdopodobnie dążyłaby do zacieśnienia więzi wojskowych z Wielką Brytanią. Pogorszeniu uległyby stosunki z Niemcami. Być może Francuzi szukaliby także jakiegoś porozumienia z państwami Europy Środkowej, w tym także z Polską, no i oczywiście z populistycznymi sojusznikami z Węgier, Czech, Słowacji.

– Ale to wszystko zależy także od sytuacji międzynarodowej, statusu wojny w Ukrainie, polityki administracji amerykańskiej.

A jakie są stosunki francusko-polskie na tzw. odcinku wojskowym?

W odpowiedzi Jacek Tarociński podkreślił, że oba państwa uczestniczą razem w programie ELSA (European Long-Range Strike Approach). Od dwóch lat starają się rozwijać wspólnie systemy uderzeń dalekiego zasięgu odpalanych z lądu, czyli pocisków manewrujących.

– Francuskie technologie są tutaj niezbędne do tego, aby Europa posiadała suwerenne zdolności do obrony powietrznej. Pod koniec 2022 r. Polska i Francja zawarły także kontrakt na dwa satelity obserwacyjne; Francuzi posiadają także takie satelity w konstelacji z Włochami. Ani Polska, ani Francja, ani Włochy nie potrzebują kilkunastu satelitów do obserwacji całej Ziemi, tylko kilku do sprawdzania naszego skrawka planety. Ale pojedynczy satelita musi okrążyć całą planetę i czasem będzie znajdował się nad Europą, a czasem nad Seszelami. Zatem łącząc tutaj siły i różne satelity, jesteśmy w stanie znacząco obniżyć koszty obserwacji i skrócić czas ponownego pojawienia się satelity nad naszym obszarem zainteresowania…

W opinii ekspertów Polska powinna poprzez współpracę z Francją szukać okazji do wzmocnienia własnego przemysłu zbrojeniowego – np. za pośrednictwem przyjętego kilka tygodni temu Europejskiego programu inwestycji w dziedzinie obronności (EDIP). EDIP zakłada dotacje dla współpracujących ze sobą przemysłów państw członkowskich, chcących wzmocnić produkcję czy budować nowe linie produkcyjne; budżet programu opiewa na 1,5 mld euro, a jego czas obowiązywania ograniczono do 31 grudnia 2027 r.

Polskie i francuskie firmy mogłyby także częściej ubiegać się wspólnie o granty z Europejskiego Funduszu Obronnego EDF-u, które przeznaczone są na badania i prace doświadczalne z zakresu przemysłu zbrojeniowego. Polska – jak na razie – jest w nich nieobecna...

Sonda
Czy Francja i Wielka Brytania mogą zapewnić Europie parasol nuklearny?