• Czy Francja, przy obecnym stanie rezerw sprzętowych i liczbie czołgów, jest realnie zdolna do długotrwałej obrony wschodniej flanki NATO?
• Czy ekspedycyjny charakter wojsk lądowych Francji da się pogodzić z wymaganiami obrony zbiorowej w Europie Środkowo-Wschodniej?
• Czy francuski potencjał nuklearny ma realną wartość odstraszającą dla Europy, czy pozostaje głównie narzędziem politycznym?
Francja – państwo o znaczącej roli w systemie zbiorowego bezpieczeństwa
Francja jako państwo członkowskie NATO o jednym z największych potencjałów obronnych będzie odgrywała znaczącą rolę w obronie zbiorowej – również w kontekście potencjalnego zmniejszania zaangażowania militarnego USA w Europie – wynika z najnowszego raportu Ośrodka Studiów Wschodnich przedstawionego PAP. OSW jeszcze go nie opublikował. Dziennikarz PAP rozmawiał z jego autorami.
– W oficjalnych dokumentach strategicznych widać przejście z priorytetu utrzymywania stabilności w obszarach ważnych dla polityki Francji, jak Afryka, Indo-Pacyfik czy Bliski Wschód, do zagadnienia obrony zbiorowej w Europie. Jest ona zauważalna zwłaszcza w aktualizacji Narodowego Przeglądu Strategicznego w 2025 r., w którym Rosję przedstawia się bezpośrednio jako potencjalnego agresora – wyjaśnia Łukasz Maślanka z Zespołu Bezpieczeństwa i Obronności.
Ekspert zwrócił uwagę na znaczący wzrost wydatków wojskowych w ostatnich latach. Od czasu, gdy prezydentem został Emmanuel Macron, przyjęto dwie ustawy o planowaniu wydatków wojskowych (Lois de programmation militaire, LPM – PAP), które wytyczają kierunek modernizacji i reform francuskich sił zbrojnych. Ustawa na lata 2019-2025 opiewała na 295 mld euro, natomiast ustawa na lata 2024-2030 – już na 413 mld euro.
Rozmówca PAP zaznaczył, że władze Francji chcą także przyspieszenia wzrostu wydatków, tak by LPM 2024-2030 zrealizować do końca kadencji Macrona, czyli do 2027 r. Przeszkodą jest jednak brak większości parlamentarnej, który skutkował niemożnością uchwalenia budżetu na rok 2026. Barierą w dalszym podwyższaniu wydatków wojskowych jest też sięgający 115 proc. PKB dług publiczny.
Francja była nastawiona na reagowanie kryzysowe poza granicami Europy
Choć siły zbrojne Francji wyróżniają się na tle europejskich państw NATO – są jedyną w pełni ekspedycyjną armią zdolną do szybkiego rozmieszczenia i zaopatrywania znacznych sił poza granicami swojego kraju – nie są w pełni dostosowane do prowadzenia działań zbrojnych, np. w Ukrainie. P
Pomimo deklaracji politycznych i zmian w dokumentach strategicznych nie planuje się ich znaczącej rozbudowy ani zerwania z ekspedycyjnym charakterem wojsk lądowych na rzecz dostosowania ich do wyzwań prowadzenia potencjalnej operacji obrony zbiorowej na wschodniej flance NATO.
– Siły zbrojne Republiki Francuskiej przez ostatnie dwie dekady były nastawione niemal wyłącznie na operacje reagowania kryzysowego poza granicami Europy. Są to siły o bardzo wysokiej gotowości, zdolne przerzucić żołnierzy w krótkim czasie na dalekie odległości; jednak jest to okupione relatywną lekkością tych sił – zaznaczył inny z autorów raportu OSW, Jacek Tarociński.
Wręcz wrodzoną słabością Forces armées françaises – w opinii eksperta – jest brak możliwości prowadzenia długotrwałych operacji obronnych. Powód: Francja nie ma rezerw sprzętowych, a jej wojska lądowe są oparte na trakcji kołowej, co ma duże znaczenie w kontekście obrony zbiorowej.
– Choć w porównaniu do innych wojsk Europy oferują dużą elastyczność i wysoki stan gotowości, to nie posiadają rozbudowanego parku pancernego. Francja ma teraz jedynie ok. 200 czołgów. Na ten moment nie są w stanie prowadzić przez długie miesiące czy lata operacji obronnych w warunkach takich, jakie mamy w Ukrainie, czy jakie mogłyby się wydarzyć we wschodniej Europie przy potencjalnej konfrontacji NATO–Rosja.
Silna marynarka z jądrowym lotniskowcem i mocne lotnictwo, ale bez SEAD
Siłą militarną Francji są marynarka wojenna, która należy obecnie do najsilniejszych w Europie, oraz lotnictwo.
– Francja posiada jedyny poza Stanami Zjednoczonymi lotniskowiec o napędzie atomowym. Do tego ma całą plejadę mniejszych niszczycieli i fregat. Tak silna marynarka posiada możliwości utrzymywania stałych patroli bojowych, czy to na Morzu Północnym, czy na Śródziemnym – zauważa Jacek Tarociński.
Francuskie lotnictwo dysponuje niemal pełnym spektrum możliwości łącznie z rozpoznaniem, planowaniem i wykonaniem precyzyjnych konwencjonalnych lub nuklearnych uderzeń na duże odległości. Armée de l’Air et de l’Espace miałoby jeszcze większą siłę, gdyby dysponowało zdolnościami do zwalczania wrogiej obrony powietrznej.
Chodzi o SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses – „tłumienie obrony powietrznej przeciwnika”). To zbiór działań bojowych mających trwale lub czasowo obniżyć skuteczność naziemnej obrony powietrznej przeciwnika (rakietowej, artyleryjskiej i radiolokacyjnej), aby umożliwić panowanie w powietrzu i swobodę działania własnego lotnictwa.
Eksperci OSW zaznaczają, że Francja próbuje również podkreślić swoje możliwości w obronie zbiorowej Europy, demonstrując własny potencjał nuklearny. Przypominają, że w 2025 r. m.in. doszło do zacieśnienia współpracy między Francją a Wielką Brytanią – jedynymi europejskimi mocarstwami nuklearnymi poza Rosją. Efektem tego związku jest wzajemna koordynacja polityki planowania nuklearnego oraz zwiększona współpraca w czasie ćwiczeń bezpieczeństwa.
– Te wydarzenia mają nam dać do zrozumienia, że Francja i Wielka Brytania będą w stanie bronić Europy w wymiarze nuklearnym. Jest to oczywiście bardzo znaczący krok z politycznego punktu widzenia, ale raczej nie doprowadzi on do budowy jakiegoś europejskiego systemu odstraszania nuklearnego. Francja zbyt mocno podkreśla w swojej doktrynie suwerenność swoich sił nuklearnych – uważa Łukasz Maślanka.
Jacek Tarociński, pytany o kwestie modernizacji Forces armées françaises, ocenił, że „przez ostatnie dekady Francja zaniedbała aspekt prowadzenia konfliktu z równorzędnym przeciwnikiem”. Choć zaczęło się to zmieniać, to nie ma „ani chęci politycznej, ani przestrzeni budżetowej, by wojsko dokonywało zmian także ilościowych, a nie tylko jakościowych”.
– Kupują nowe systemy przeciwpancerne czy drony, ale nie widzimy powstawania nowych formacji, takich jak brygada czy nawet pododdziały, jak pułki, bataliony. Mamy głównie do czynienia z przemieszaniem i reorganizacją już istniejących struktur, aby były one bardziej zoptymalizowane do prowadzenia operacji obrony zbiorowej.
Będą istotne zmiany, gdyby prezydentem został ktoś z Rassemblement National
Kluczową datą we francuskiej polityce bezpieczeństwa jest, według raportującego OSW, rok 2027. Wówczas odbędą się wybory prezydenckie.
Jeśli zwyciężyłby w nich kandydat(ka) Rassemblement National (Zjednoczenia Narodowego – partii Marine Le Pen, która nie może ubiegać się o prezydenturę – Portal Obronny), to Francja może szykować się na znaczące zmiany. RN wzywa do zniesienia części sankcji nałożonych na Rosję. Sceptycznie podchodzi do dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego na Ukrainę. Wzorem władz Węgier i Słowacji apeluje o jak najszybsze zawieszenie broni w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Łukasz Maślanka zwrócił jednak uwagę na znaczenie zmiany pokoleniowej w RN, która może mieć długofalowy wpływ na jej prorosyjskość i nastawienie do wydatków wojskowych.
– Wśród młodych deputowanych czy eurodeputowanych RN są też politycy otwarcie krytykujący Rosję i uważający, że jeśli Francja nie powinna być zaangażowana w pomoc wojskową dla Ukrainy, to przynajmniej powinna mocno stać przy swoich sojusznikach z NATO. Także po to, żeby utwierdzać niezależność i suwerenność Francji wobec Stanów Zjednoczonych. Obecny lider tego ugrupowania, Jordan Bardella, jest znacznie mniej kojarzony z poglądami prorosyjskimi niż Marine Le Pen.
Analityk uważa, że gdyby rzeczywiście kandydat Zjednoczenia został prezydentem, Francja prawdopodobnie dążyłaby do zacieśnienia więzi wojskowych z Wielką Brytanią. Pogorszeniu uległyby stosunki z Niemcami. Być może Francuzi szukaliby także jakiegoś porozumienia z państwami Europy Środkowej, w tym także z Polską, no i oczywiście z populistycznymi sojusznikami z Węgier, Czech, Słowacji.
– Ale to wszystko zależy także od sytuacji międzynarodowej, statusu wojny w Ukrainie, polityki administracji amerykańskiej.
A jakie są stosunki francusko-polskie na tzw. odcinku wojskowym?
W odpowiedzi Jacek Tarociński podkreślił, że oba państwa uczestniczą razem w programie ELSA (European Long-Range Strike Approach). Od dwóch lat starają się rozwijać wspólnie systemy uderzeń dalekiego zasięgu odpalanych z lądu, czyli pocisków manewrujących.
– Francuskie technologie są tutaj niezbędne do tego, aby Europa posiadała suwerenne zdolności do obrony powietrznej. Pod koniec 2022 r. Polska i Francja zawarły także kontrakt na dwa satelity obserwacyjne; Francuzi posiadają także takie satelity w konstelacji z Włochami. Ani Polska, ani Francja, ani Włochy nie potrzebują kilkunastu satelitów do obserwacji całej Ziemi, tylko kilku do sprawdzania naszego skrawka planety. Ale pojedynczy satelita musi okrążyć całą planetę i czasem będzie znajdował się nad Europą, a czasem nad Seszelami. Zatem łącząc tutaj siły i różne satelity, jesteśmy w stanie znacząco obniżyć koszty obserwacji i skrócić czas ponownego pojawienia się satelity nad naszym obszarem zainteresowania…
W opinii ekspertów Polska powinna poprzez współpracę z Francją szukać okazji do wzmocnienia własnego przemysłu zbrojeniowego – np. za pośrednictwem przyjętego kilka tygodni temu Europejskiego programu inwestycji w dziedzinie obronności (EDIP). EDIP zakłada dotacje dla współpracujących ze sobą przemysłów państw członkowskich, chcących wzmocnić produkcję czy budować nowe linie produkcyjne; budżet programu opiewa na 1,5 mld euro, a jego czas obowiązywania ograniczono do 31 grudnia 2027 r.
Polskie i francuskie firmy mogłyby także częściej ubiegać się wspólnie o granty z Europejskiego Funduszu Obronnego EDF-u, które przeznaczone są na badania i prace doświadczalne z zakresu przemysłu zbrojeniowego. Polska – jak na razie – jest w nich nieobecna...
Polecany artykuł: