Skąd wziął się rosyjski dron koło Jarosławca? Mały incydent pokazał wielkie problem

Wojsko Polski zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego bezzałogowiec, który według wstępnych oględzin pochodzi z Rosji. Do zdarzenia doszło w województwie zachodniopomorskim, w rejonie plaży w Rusinowie koło Jarosławca. Najprawdopodobniej jest to drona typu Gerbera. Mógł on brać udział w weekendowej prowokacji nad Litwą, lub w innych rosyjskich działaniach nad Bałtykiem. Teraz stał się narzędziem walki informacyjnej w Polsce.

Czarny dron na plaży w Rusinowie. Obok mapa z lokalizacją. O rosyjskich incydentach przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Wygenerowane przez AI
  • Polskie Wojsko wyłowiło z Bałtyku rosyjski bezzałogowiec typu Gerbera, odholowany na plażę w Rusinowie, natychmiast wzbudził pytania o pochodzenie i cel.
  • Ta tania konstrukcja, wykonana głównie ze sklejki i styropianu, służy do rozpoznania lub przeciążania systemów obrony powietrznej, stanowi narzędzie prowokacji.
  • Sprawdź, czy dron dryfował po incydencie nad Litwą, brał udział w tajnych ćwiczeniach, czy był częścią misji szpiegowskiej, i dlaczego Polska jest celem nr 1 Rosji.

Informację o odnalezieniu bezzałogowca przekazał w poniedziałek na platformie X wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak napisał, wstępne oględziny wskazują, że jest to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji, a na miejscu służby realizują czynności związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i podjętego sprzętu. Informację potwierdził w Sejmie wiceszef MON Cezary Tomczyk, zaznaczając, że resort przekazuje wyłącznie zweryfikowane dane.

Jak przekazał w TVN24 rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, ppłk Jacek Goryszewski, wszystko wskazuje na to, że znaleziony obiekt to bezzałogowiec typu Gerbera należący do Federacji Rosyjskiej. Podkreślił przy tym, że od 30 lipca nie odnotowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, więc należy zakładać, że dron przydryfował z wód międzynarodowych, być może nawet z odleglejszej lokalizacji. Jest to teza zbieżna z przebiegiem prądów morskich na Bałtyku, które generalnie kierują się ku ciesninom duńskim.

Gerbera – tania podróba Gerania?

Gerbera to opracowany w Rosji, tani dron rozpoznawczy i imitacyjny, konstrukcyjnie zbliżony do irańsko-rosyjskiego Shaheda/Gerania-2, ale znacznie prostszy i tańszy w produkcji. Jest wykonany w dużej mierze ze sklejki oraz styropianu, zamiast kompozytów wykorzystywanych w wersji bojowej. Pozwala to na szybka i masową produkcję. Napędzany małym silnikiem spalinowym, osiąga zasięg rzędu 300–600 km i prędkość około 150 km/h.

Jego głównym zadaniem nie jest rażenie celów, lecz przeciążanie systemów obrony powietrznej przeciwnika. Dlatego ładunek przenoszony przez maszynę Gerbera to maksymalnie kilka kilogramów. Jeśli jest to ładunek wybuchowy, to jego głównym celem jest zniszczenie maszyny i zagrożenie dla osób mających ją usunąć. W wersji rozpoznawczej Gerbera może posiadać kamerę ze stabilizacją, sprzęt rozpoznania elektronicznego czy modem sieci mesh. Może też przenosić retransmiter, zwiększający zasieg komunikacji operatora z dronami. Rosja wysyła Gerbery masowo wraz z uzbrojonymi Shahedami, zmuszając obrońców do zużywania kosztownej amunicji przeciwlotniczej na tanie, często pozbawione głowicy bojowej maszyny, lub wprowadzając w błąd operatorów systemów rozpoznania.

Skąd rosyjski dron koło Rusinowa?

Oczywiście nasuwa się pytanie – skad rosyjski dron na plaży na Zachodnim Pomorzu? Możliwości jest kilka. W większości z nich główną rolę grają bałtyckie prądy morskie, które niemal z pewnością przyniosły tego drona ze wschodu. Maszyna zbudowana z drewna i styropianu z pewnością dobrze radzi sobie na wodzie i może przepłynąć setki kilometrów.

Jednym z bardziej prawdopodobnych źródeł, może być niedzielny incydent na Litwie. 13 września 2026, koło godziny 4:05 czasu lokalnego (3:05 w Polsce), litewskie siły powietrzne poinformowały o wykryciu przez radary niezidentyfikowanego obiektu w pobliżu miasta Orany (Varena) na południu Litwy. Obiekt ten miał wlecieć w litewską przestrzeń powietrzną, prawdopodobnie znad Białorusi, a następnie opuścić ją w kierunku obwodu królewieckiego w Rosji. Brak jest informacji o tym co to był za obiekt i co się z nim stało. Można sobie wyobrazić, że był to dron który wpadł do morza i dryfował aż do Rusinowa.

Maszyna mogła też być używana w ćwiczeniach rosyjskich jednostek w Królewcu. Drony Gerbera mogą symulować maszyny przeciwnika a nawet pełnić rolę celów powietrznych. W takim wypadku dron mógł zostać utracony lub po prostu zrezygnowano z jego odzyskiwania po ćwiczeniach.

Kolejna możliwość, to działania rozpoznawcze czy też szpiegowskie na Bałtyku. Gerbera może być wykorzystywana do misji rozpoznania optycznego lub radioelektronicznego. Maszyna mogła służyć Rosjanom do śledzenia okrętów NATO na Bałtyku, lub obiektów na wybrzeżu Polski albo krajó bałtyckich. W takim wypadku maszyna mogła paść ofiarą kapryśnej ostatnio pogody i wpaść do morza.

Warto też pamiętać, że znalezisko nieopodal Rusinowa nie jest zdarzeniem odosobnionym. Niemal dokładnei rok temu, kilnadziesiąt maszyn tego typu naruszyło polska przestrzeń powietrzną. Ostatniej niedzieli nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Gerań-5 na zachodnią Ukrainę, w reakcji na co Wojsko Polskie poderwało myśliwce, a służby ostrzegły mieszkańców przygranicznych województw. W bezpośredniej bliskości granicy z Polską doszło do dwóch uderzeń dronów – jeden uszkodził lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów–Warszawa na stacji Jagodzin, drugi trafił w stację benzynową przy przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin. Premier Donald Tusk, podsumowując niedzielną odprawę służb, ocenił, że eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej polskiej granicy.

Tomczyk: Polska jest dziś celem numer jeden

Wiceszef MON Cezary Tomczyk, pytany o sprawę w Sejmie, ocenił, że jeśli chodzi o ataki hybrydowe czy działania rozpoznawcze, Polska jest dziś pod wieloma względami celem numer jeden. Zaapelował o budowanie społecznej odporności, zaznaczając, że dopóki zagrożenie ze strony Rosji będzie istniało, kraj będzie testowany na różne sposoby – poprzez samoloty obserwacyjne, myśliwce przechwytywane nad wodami międzynarodowymi w polskiej strefie ekonomicznej, czy właśnie zbłakane bezzałogowce.

W obecnej sytuacji należy zachować jednocześnie czujność i spokój. Czujność – bo Polska jest celem wielu ataków na płaszczyźnie medialnej, politycznej, hybrydowej i militarnej. Najlepszym przykładem są tutaj krążące po internecie fałszywe zdjęcia wyłowionego drona z oznaczeniami imitującymi polską, cywilna rejestrację. Tylko AI poprawiając oryginalne zdjęcie dodało śnieg, tam gdzie jest piasek – źle odczytując tło – co jest dość typowym problemem. Nie zmienia to faktu, że na to fałszywe zdjęcie nabrało się więle oób publicznych a nawet niektóre media, zarówno mainstreamowe jak i branżowe. Pogoń za sensacją i zasięgami ułatwia rozprzestrzenianie takich fałszywych informacji. Spokój, weryfikacja źródeł oraz rozwaga, to najskuteczniejsze narzędzia w tej sytuacji. Są też jedyną bronią w innych sytuacjach zagrożenia.

Portal Obronny SE Google News