Spis treści
Brytyjski dziennik „Financial Times” ujawnił w niedzielę (11 października), że agencje wywiadowcze ostrzegły szefów firm z europejskiego sektora zbrojeniowego o wzmożonych działaniach Rosji mających na celu ich eliminację. To skłoniło te przedsiębiorstwa do znaczącego wzmocnienia ochrony osobistej swojego kierownictwa. Doniesienia te wskazują na ewolucję rosyjskiej strategii, która, wobec braku przełomu na polu walki w Ukrainie i pogłębiających się trudności gospodarczych w samej Rosji, coraz częściej sięga po metody sabotażu i operacji hybrydowych na terenie Europy. Celem tych działań jest zmniejszenie wsparcia krajów europejskich dla Kijowa, a zabójstwa celów cywilnych – niegdyś uważane za temat tabu nawet przez rosyjskie agencje wywiadowcze – stanowią, jak podaje gazeta, „coraz bardziej znaczącą część tych planów”.
Nasilenie zagrożeń: Rosja celuje w kadrę kierowniczą
Przedstawiciele pięciu różnych europejskich agencji wywiadowczych, z którymi rozmawiał „FT”, potwierdzili, że prezesi i inni wyżsi rangą pracownicy firm z branży obronnej stali się głównym celem agentów Kremla. Co więcej, w kręgu zainteresowań Rosji znajdują się również kadra kierownicza mniejszych przedsiębiorstw, zwłaszcza tych zajmujących się produkcją dronów lub ich komponentów, które są kluczowe dla działań wojennych w Ukrainie. „Poziom zagrożenia w Europie wzrósł. Dotyczy to zarówno mienia, jak i ludzi” – powiedział jeden z wysokich rangą europejskich urzędników wywiadu.
Przedstawiciel niemieckiego wywiadu wewnętrznego BfV, podkreślił, że służba ta znacznie zintensyfikowała działania skierowane do „pracowników i kadry kierowniczej” niemieckich przedsiębiorstw z branży obronnej. W ramach tych działań zalecano korzystanie z usług prywatnych zespołów ochrony osobistej. Kilku dyrektorów z branży obronnej, którzy wypowiadali się pod warunkiem zachowania anonimowości, przyznało, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy wzmocnili swoją ochronę osobistą zgodnie z konkretnymi zaleceniami rządowych służb bezpieczeństwa. Inni natomiast stosują takie środki ostrożności wyłącznie podczas podróży zagranicznych.
Nowe taktyki GRU: Od przestępczości zorganizowanej do wojny psychologicznej
Odpowiedzialność za te zintensyfikowane działania przypisuje się w dużej mierze GRU, rosyjskiej agencji wywiadu wojskowego. Źródła wywiadowcze wskazują, że GRU dostosowuje swoje metody działania. Jej agenci ściślej współpracują z grupami przestępczości zorganizowanej, wykorzystując transgraniczne sieci agentów. Zamiast polegać na pojedynczych „jednorazowych” agentach rekrutowanych przez internet za wynagrodzeniem, GRU rozdziela zadania związane z rozpoznaniem, logistyką, planowaniem i realizacją między różne komórki lub osoby. Taka decentralizacja utrudnia wykrycie i udaremnienie zamachów.
Przedstawiciele służb bezpieczeństwa podkreślili, że kluczowym elementem rosyjskiego podejścia jest fakt, iż próby zamachów nie muszą nawet zostać przeprowadzone, aby kampania przyniosła zamierzony efekt. „Z rosyjskiej perspektywy głównym celem nadal jest oddziaływanie psychologiczne. Już samo wywołanie u ludzi poczucia, że mogą stać się celem, przynosi im zamierzony efekt. Chcą, aby ludzie zastanowili się dwa razy, zanim nawiążą współpracę z Ukrainą” – powiedział jeden z funkcjonariuszy wywiadu. Ta strategia wojny psychologicznej ma na celu zniechęcenie europejskich firm zbrojeniowych do dalszego wsparcia dla Kijowa, siejąc niepokój i niepewność wśród kluczowych decydentów.
Niemcy na celowniku: "Wojna cieni" i wezwania do reform
Kierownictwa największych europejskich koncernów zbrojeniowych pozostają w stanie alertu od początku 2024 roku, kiedy to amerykańskie i niemieckie służby wywiadowcze ujawniły rosyjski spisek, którego celem miał być Armin Papperger, dyrektor generalny niemieckiej firmy Rheinmetall. Źródła wywiadowcze uważały, że rosyjscy agenci planowali pojedynczy zamach o dużym rozgłosie, a Papperger, jako zdeklarowany zwolennik dozbrajania Ukrainy, stanowił idealny cel. Obecnie Papperger jest objęty całodobową ochroną osobistą, zapewnianą wspólnie przez prywatnych ochroniarzy i policję.
W odpowiedzi na najnowsze ostrzeżenie Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) dotyczące Rosji, Federalna Federacja Przemysłu Niemieckiego (BDI) bije na alarm. Holger Lösch, zastępca dyrektora zarządzającego BDI, w wywiadzie dla gazety Handelsblatt, stwierdził, że „Niemiecki przemysł przygotowuje się na dalsze utrzymywanie się zagrożenia i coraz większą różnorodność metod ataków”. Podkreślił, że „Firmy nie są celem ataków przypadkowo”, ponieważ wysokowydajny przemysł jest „warunkiem koniecznym dla zdolności obronnych, bezpieczeństwa dostaw i zdolności państwa do działania”.
Lösch zaznaczył, że rosyjskie wpływy i działania sabotażowe „nie są już abstrakcyjnym scenariuszem”. Jak dodał, „Firmy, infrastruktura krytyczna i łańcuchy dostaw istotne dla obronności już teraz są celem ataków”. W związku z tym, ochrona przemysłu musi być „fundamentalnym elementem bezpieczeństwa narodowego i priorytetem politycznym”. Lösch dostrzega jednak istotne braki w zakresie obrony, wskazując, że „Największa luka w ochronie” polega na przejściu od ostrzeżeń organów bezpieczeństwa do podjęcia działań. Chociaż firmy są coraz częściej informowane o zagrożeniach, a współpraca z organami bezpieczeństwa znacznie się poprawiła, „wciąż brakuje wspólnych procedur szybkiego podejmowania konkretnych działań na podstawie ostrzeżeń”.
Ochrona i gotowość: Jak europejski przemysł obronny reaguje na zagrożenie?
Sytuacja w Niemczech jest szczególnie napięta. Niemiecki minister spraw wewnętrznych, Alexander Dobrindt, ostrzegł w poniedziałek (12 października), że kraj mierzy się z „wojną cieni”, która wykracza daleko poza działania destabilizacyjne znane z czasów zimnej wojny. Jego zdaniem, celem tych działań jest destabilizacja państwa. „Zimna wojna – przynajmniej taka, jaką pamiętam – miała swoje granice. Istniały wyraźnie określone granice, podczas gdy dziś coraz bardziej się zacierają” – powiedział Dobrindt.
Alexander Dobrindt ostrzegł, że „wojna cieni, której dziś doświadczmy, ma cel wykraczający poza to, co obserwowaliśmy podczas zimnej wojny”. Podkreślił, że „Wyraźnie chodzi w niej o zdestabilizowanie nas, u samych podstaw”. Szef MSW Niemiec dodał, że celem nie jest tyle zwycięstwo militarne nad Niemcami, co „podporządkowanie (przyp. red. kraju) pod względem politycznym i społecznym”. Przyznał również, że takie działania „nie są całkowicie nieskuteczne”. Według Dobrindta, powodem tych ataków jest zmiana, do jakiej dochodzi w Niemczech. „Nasz przełom nie może być projektem wyłącznie z zakresu polityki zagranicznej, musi oznaczać kompleksową transformację państwa, społeczeństwa i gospodarki” – ocenił minister. Podkreślił przy tym, że Niemcy „nie są w stanie wojny, ale są codziennym celem wojny hybrydowej”. „Jeśli ktoś chce zdestabilizować Europę, bierze na cel Niemcy, ponieważ jesteśmy gwarantem stabilności Zachodu i Europy” – ocenił Dobrindt, ponownie wzywając do reformy niemieckich służb wywiadowczych.
Władze w Berlinie od tygodni ostrzegają przed prawdopodobną eskalacją konfliktu ze strony Rosji. Wstrząsem dla rządu kanclerza Friedricha Merza była próba dronowego zamachu na lotnisku w Lipsku na początku sierpnia. Niemcy przypisały odpowiedzialność za to zdarzenie Rosji. Dobrindt już wcześniej ocenił, że atak ten oznacza „nowy poziom” zagrożenia.