Spis treści
- Najnowszy sondaż Instytutu Badań Pollster (19-20 sierpnia 2026) pokazuje, że 53% Polaków jest przeciwnych dalszemu przekazywaniu uzbrojenia Ukrainie, a tylko 36% popiera taką pomoc.
- Wyniki te stanowią znaczącą zmianę w porównaniu do początków inwazji (77,5% poparcia w grudniu 2022) i po raz pierwszy odnotowują przewagę przeciwników militarnego wsparcia. Trend ten związany jest ze pogorszeniem nastawienia do Ukrainy.
- Polska jest kluczowym hubem logistycznym i dostarczyła Ukrainie uzbrojenie o wartości około 16,45 mld zł, jednak w debacie publicznej następuje zmiana narracji z solidarnościowej na "transakcyjną", oczekującą wdzięczności.
W dniach 19-20 sierpnia 2026 roku Instytut Badań Pollster, na zlecenie Portalu Obronnego, zapytał Polaków: „Czy Polska powinna kontynuować przekazywanie uzbrojenia Ukrainie?”. Wyniki badania wskazują na głęboki podział i rosnący sceptycyzm w społeczeństwie.
Zsumowane odpowiedzi pokazują, że aż 53% respondentów jest przeciwnych dalszemu zbrojeniu Ukrainy. Z tej grupy 32% odpowiedziało „zdecydowanie nie”, a 21% „raczej nie”. Za kontynuacją wsparcia militarnego opowiada się łącznie 36% badanych, w tym 12% w sposób zdecydowany („zdecydowanie tak”), a 24% z mniejszym przekonaniem („raczej tak”). Pozostałe 11% ankietowanych nie ma wyrobionego zdania w tej kwestii. To wyraźny sygnał, że nastroje społeczne, początkowo jednoznacznie proukraińskie, uległy znaczącej ewolucji.
Od jedności do polaryzacji: Jak zmieniało się poparcie Polaków?
Wyniki najnowszego sondażu stoją w ostrym kontraście do danych z początku konfliktu. Badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z grudnia 2022 roku pokazywało, że przekazywanie broni Ukrainie popierało aż 77,5% Polaków, a przeciw było zaledwie 18,3%. Wówczas poparcie było wysokie niezależnie od preferencji politycznych. Badanie IBRiS na zlecenie portalu Defence24 i Fundacji Stand With Ukraine zrealizowane w czerwcu 2025 roku pokazywało już wyraźne ochłodzenie nastrojów co do pomocy. Aż 46 procent respondentów uznało, że Polska powinna zmniejszyć lub całkowicie wstrzymać dostawy uzbrojenia. Najczęściej wskazywano na obawy o osłabienie własnej armii oraz wątpliwości co do transparentności wykorzystania przekazywanej pomocy. Około jednej trzeciej badanych chciało utrzymać dotychczasowy poziom wsparcia, a co piąty opowiadał się za całkowitym zatrzymaniem dostaw. Znacznie silniejsze poparcie utrzymywało się dla działań dyplomatycznych – 52 procent respondentów uważało, że Polska powinna nadal wspierać Ukrainę na forum międzynarodowym, choć 29 procent było temu przeciwnych. Pomoc ekonomiczna spotkała się już z wyraźną niechęcią: 35 procent było za jej kontynuacją, a 44 procent przeciw. W tym samym badaniu czterdzieści cztery procent badanych uważało, że dotychczasowe wsparcie dla Ukrainy zwiększa bezpieczeństwo Polski, ale 37 procent było odmiennego zdania.
Sondaże z lipca 2026 roku, również sygnalizowały wyraźny spadek entuzjazmu co do pomocy. Badanie IBRiS wskazywało wtedy na poparcie rzędu 52,2% przy 45,2% przeciwników, z kolei SW Research dla „Rzeczpospolitej" wskazywało, że 42,2% uważa, że przekazywanie broni Ukrainie nie zwiększa bezpieczeństwa Polski; 38,5% uważa, że zwiększa; 19,2% nie ma zdania. W wielu badaniach z 2025–2026 widać też spadek ogólnego poparcia dla pomocy (w tym uchodźczej), ale fokus na uzbrojeniu pokazuje wyraźne ochłodzenie. Sierpniowe dane Pollster potwierdzają ten trend spadkowy i po raz pierwszy odnotowują przewagę przeciwników dalszego wsparcia militarnego. Ten proces wpisuje się w szersze zjawisko, określane mianem „zmęczenia wojną” oraz ogólnego pogorszenia nastawienia do uchodźców z Ukrainy a także samej Ukrainy, co odnotowywały m.in. badania CBOS.
W opinii politologa doktora Bartosza Rydlińskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW), zmiana w nastawianiu Polaków do pomocy Ukrainie, ma swoje podłoże w wypowiedziach prezydenta Zełenskiego: "Można ocenić, że decyzja Wołodymyra Zełenskiego o wychwalaniu ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA ma swoje konsekwencje w opinii Polek i Polaków". Jak dodaje: "jest to odpowiedź opinii publicznej na prowokacyjne gesty ze strony prezydenta Ukrainy".
Czy Polska powinna kontynuować wsparcie dla Ukrainy? Generałowie komentują
O komentarz odnośnie wyników sondażu zapytaliśmy, byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generała Stanisława Kozieja, w opinii generała, taki wynik, wynika z tego, że "niestety świadomość Polaków jest kształtowana przez politykę, a nie przez systematyczne kształtowanie świadomości strategicznej". Jak powiedział generał:
"Gdybyśmy więcej mówili i prowadzili więcej publicznych dyskusji o naszej strategii – nawiasem mówiąc, jednym z efektów obecnego stanu rzeczy jest fakt, że wciąż nie mamy własnej, oficjalnej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego – to świadczy o tym, jak politycy podchodzą do kwestii strategicznych i w konsekwencji jak kształtują podejście Polaków do strategicznych problemów naszego bezpieczeństwa. Dla każdego, kto choć trochę się nad tym zastanowi, pomyśli i racjonalnie do tego podejdzie, jest oczywiste, że w naszym najżywotniejszym interesie leży to, aby Ukraina nie przegrała, aby trzymała Rosjan jak najdłużej i jak najdalej za Dnieprem. A do tego potrzebne jest wspieranie jej także środkami wojskowymi".
W opinii generała Kozieja, Polska powinna być "wielkimi zwolennikami przekazywania Ukrainie uzbrojenia, ale w ramach międzynarodowej koalicji, a w szczególności w ramach NATO. Powinniśmy być aktywni na tym polu w Brukseli, na forach natowskich, i właśnie tak ten problem przedstawiać". Jak zwrócił uwagę były szef BBN:
"Jeżeli w ramach sojuszniczego wsparcia zostanie odpowiednio zwiększone ubezpieczenie naszego bezpieczeństwa na wschodniej flance – wtedy nie widzę żadnych przeszkód, by kontynuować także przekazywanie własnego uzbrojenia, jeśli będzie to częścią całego pakietu".
Według profesora Kozieja, Polska nie może jednak pomocy udzielać samodzielnie ale w ramach koalicji.
"Natomiast oczywiście nie możemy sobie pozwolić na to, abyśmy my – odrębnie, jako Polska sami – przekazywali czy to rakiety, czy innego typu uzbrojenie. Polacy tak właśnie myślą: że my sami to damy i w związku z tym nie ma po co dawać, bo my musimy się sami bronić. Tymczasem obrona Ukrainy jest naszą obroną. To jest jakby używanie tych środków i uzbrojenia, które mamy, we własnej obronie – jeśli one będą walczyć w Ukrainie. Jednocześnie bardzo ważne jest, byśmy utrzymywali gotowość i zdolność naszego systemu obronnego na co dzień, zwłaszcza w obliczu agresji hybrydowej, której cały czas doświadczamy".
Generał na sam koniec zwrócił uwagę na istotność pomocy dla Ukrainy i by nie myśleć samodzielnie.
"Dlatego obydwa te problemy musimy rozpatrywać i rozwiązywać w ramach sojuszu. Nie myśleć o samodzielnym decydowaniu, nie myśleć, że jesteśmy samotnikami, i w ogóle nie pozwalać sojusznikom myśleć, że Polska może samodzielnie rozwiązywać te problemy. My musimy być wielkim propagatorem jedności działania międzynarodowego i sojuszniczego na rzecz Ukrainy – ale jednocześnie tak, aby w całym pakiecie mieć na uwadze także nasze bieżące bezpieczeństwo".
Z kolei pytany przez Portal Obronny generał Jarosław Kraszewski, były dowódca Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych oraz były dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami obecnie członek Zarządu, RBL Defence Polska, skomentował tak:
"Nie jest to optymistyczny trend, absolutnie powinniśmy kontynuować wsparcie dla Ukrainy. Podkreślam: nie tylko my – wszyscy, czyli Europa, ze Stanami Zjednoczonymi włącznie".
Generał zapytany czy pomoc dla Ukrainy nie odbije się w jakiś sposób negatywnie na zdolnościach Sił Zbrojnych RP, powiedział:
"To jest uzgadniane przez planistów i logistyków z sojusznikami, razem z przemysłami obronnymi. Jest tak, że my się absolutnie nie osłabimy, bo ci, którzy decydują, doskonale wiedzą, kto, ile czego ma. Wszystkie zdolności i możliwości są raportowane. To się nie odbywa w ten sposób, że ktoś przekazuje coś, nie informując innych sojuszników. Więc jest to proces, który zawsze jest uwzględniany. Państwo, które ma jakąś lukę, jest odpowiednio wspierane, a na to miejsce wprowadzane jest państwo, które te zdolności i możliwości ma. I później sytuacja się powtarza".
W opinii doktora Rydlińskiego, wsparcie dla Ukrainy należy kontynuować.
"Całe NATO powinno stać na straży wsparcia militarnego i sprzętowego dla Ukrainy, gdyż jest w naszym żywotnym interesie, by działania wojenne toczyły się jak najdalej od naszej granicy. Ukraina – bez względu na to, jak pokrętną politykę prowadzi w sferze pamięci historycznej – nadal prowadzi wojnę również w interesie Europy. Dlatego, niezależnie od tego, co dzieje się w relacjach polsko-ukraińskich, nasza pragmatyka powinna być jasna: wspierać Ukrainę".
Polecany artykuł:
Pomoc wojskowa dla Ukrainy. Co Polska przekazała?
Od początku pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 roku, międzynarodowa koalicja państw uruchomiła pomoc dla Ukrainy na historyczną skalę. Według danych gromadzonych przez Instytut Gospodarki Światowej w Kilonii (Kiel Institute), który prowadzi projekt Ukraine Support Tracker, do połowy 2026 roku łączna wartość obiecanej pomocy (militarnej, finansowej i humanitarnej) przekroczyła 220 miliardów euro.
Polska od samego początku konfliktu pełni podwójną, strategiczną rolę. Po pierwsze, stała się głównym hubem logistycznym, przez który na Ukrainę trafia ponad 90% całej pomocy wojskowej z Zachodu. Kluczową rolę odgrywa tu podrzeszowskie lotnisko w Jasionce. Po drugie, Polska była jednym z liderów w bezpośrednich dostawach sprzętu. Szef MON na lipcowej konferencji poinformował m.in., że łączny koszt zrealizowanych donacji Polski dla Ukrainy wynosi około 16,45 mld zł, z czego 14,9 mld zł przypadło na lata 2022-2023. Wartość donacji w latach 2024-2026 wyniosła ok. 1,55 mld zł i stanowiła 9,4 proc. wszystkich donacji. Warto tutaj także nadmienić, że w latach 2022–2024 rzeczywisty eksport polskiego uzbrojenia przekroczył 6 mld euro, a około 80 proc. tej wartości przypadało na Ukrainę.
Na Ukrainę trafiło m.in.:
- Ponad 300 czołgów (T-72, PT-91, Leopard 2A4);
- Ponad 500 bojowych wozów piechoty i transporterów (BWP-1, Rosomak);
- Armatohaubice Krab, 2S1 Goździk;
- Samoloty MiG-29 i śmigłowce Mi-24;
- Przenośne zestawy przeciwlotnicze Piorun;
- Moździerze 120mm i 60mm;
- bezzałogowe statki powietrzne Warmate i FlyEye;
- Przeciwlotniczy zestaw rakietowy WEGA S-200;
- Wyrzutnie NEWA S-125SC;
- Zestawy przeciwlotnicze ZSU-23-4 (Szyłka) i ZSU-23-2; zestawy OSA wraz z rakietami;
- Rakiety do zestawów KUB;
- Amunicję czołgową;
- Amunicję artyleryjską;
- Amunicję moździerzową;
- Karabinki GROT, PKM, AKMS i SWD oraz wyposażenie osobiste żołnierzy;
- pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot;
- Bezpilotowy system "Scan Eagle";
- Pociski rakietowe, bomby lotnicze, przeciwpancerne pociski kierowane, pociski od granatników;
- Aparatura, osprzęt i części zamienne do techniki lotniczej i pancernej;
Warto podkreślić, że sprzęt przekazywany w pierwszej fazie wojny, choć często posowiecki, był kluczowy, ponieważ ukraińscy żołnierze mogli go używać bez dodatkowego szkolenia, co dawało Ukrainie bezcenny czas na organizację obrony.
Euforia 2022 roku: bezprecedensowa solidarność Polaków do transakcji czyli niebezpieczna zmiana narracji
Według raportu "Polska pomoc dla Ukrainy. Nagie fakty i gorzka diagnoza" opracowanego przez Marka Ziółkowskiego (dyplomaty, ambasadora RP w Kijowie w latach 2001-2005) dla Fundacji im. Stefana Batorego, reakcja Polski na wybuch wojny w 2022 roku była absolutnie wyjątkowa. Nastąpił wtedy czas wielkiej, ogólnonarodowej solidarności. Miliony Polaków zaangażowały się w pomoc uchodźcom, otwierając swoje domy i serca. Jak czytamy w raporcie, był to moment, w którym Polska pokazała ogromną sprawność instytucjonalną i społeczną, organizując pomoc na niespotykaną skalę, działały tysiące wolontariuszy, inicjatyw oddolnych i organizacji pozarządowych. Wartość pomocy udzielonej przez polskie społeczeństwo (według danych KPRM) mogła sięgnąć nawet 20 mld zł. Ten bezinteresowny, pełnodobowy zryw stał się powodem do dumy i międzynarodowego uznania, a także skonsolidował Polaków wokół wspólnego celu, przynajmniej na kilka miesięcy.
Jednak to się powoli kończy. „Gorzka diagnoza” postawiona w raporcie dotyczy przede wszystkim zmiany narracji z solidarnościowej na transakcyjną. Autor wskazuje, że w polskiej debacie publicznej i wypowiedziach polityków coraz częściej pojawia się „retoryka upominania się o wdzięczność”.
Jak napisano w raporcie:
"Obecnie pojawia się wąsko rozumiany realizm i odtąd pomoc jest relatywizowana (czytaj: zmniejszana) w zależności od stopnia ukraińskiej wdzięczności czy rzekomej „niewdzięczności”, instrumentalizowana do potrzeb polskiego sektora obronnego, blokowana ze względu na postulaty naszych grup interesów (wstrzymanie tranzytu zboża ukraińskiego przez Polskę), negowana, bo „to nie nasza wojna”, ograniczana, gdyż pomoc socjalna uchodźcom się nie należy. To naiwny typ realizmu, który skłania pomagającego do postawienia beneficjentowi żądań odpłaty. Media (w tym oczywiście społecznościowe) dodają sporo opisów, czym ta odpłata miałaby być. Sytuacja stopniowo traci powagę, i tak jest obecnie, gdyż już więcej mówi się o ukraińskim zadośćuczynieniu niż o polskiej pomocy. Na dodatek w gruncie rzeczy skala polskiej pomocy wielokrotnie się zmniejszyła, a zdarzają się żądania, by w ogóle ją wstrzymać (...) Dla naszych partnerów z Unii Europejskiej czy NATO, a także dla Ukrainy sytuacja pozostaje delikatna i polskie „realistyczne” podejście do pomocy nie jest zazwyczaj publicznie komentowane. Tu nic nie możemy wskórać – większość państw europejskich po prostu wciąż udziela Ukrainie pomocy. A odbywająca się w Polsce wewnętrzna dyskusja w tej sprawie nie robi na naszych sojusznikach wrażenia, nawet nie dają głośno do zrozumienia, że jest gorsząca czy destruktywna".
Pomoc zaczęto warunkować postawą Ukrainy w kwestiach historycznych czy biznesowych. Jako przykład podawane są negocjacje w sprawie wymiany starych samolotów MiG-29 na nowe technologie dronowe, przedstawiane w mediach jako dowód na niewdzięczność Ukrainy. Jak zauważa się w raporcie:
"Takie stawianie sprawy jest sprzeczne z istniejącymi od dziesiątków lat regułami w świadczeniu pomocy: po pierwsze – pomoc powinna mieć polityczną i systemową autonomię w relacjach z krajem, któremu się ją świadczy, po drugie – pomoc świadczy się po to, aby w kraju beneficjenta zaszły jakieś przemiany, żeby mógł przeprowadzić reformy lub – jak w przypadku Ukrainy – lepiej się obronił przed agresorem (Rosją)"
Postawa transakcyjna zdaniem autora, jest niebezpieczna, podważa zaufanie i marginalizuje Polskę jako partnera. Jak czytamy:
"Pomoc ma sens, jeśli służy beneficjentowi, a satysfakcją donora ma być przekonanie, że beneficjent pomoc właściwie spożytkował".
Badanie zrealizowane przez Instytut Badań Pollster 19-20.08.2026 roku metodą CAWI na próbie 1001 dorosłych Polaków. Struktura próby była reprezentatywna dla obywateli Polski w wieku 18+. Maksymalny błąd oszacowania wyniósł około 3%.