Czy ministrem obrony narodowej RP powinien być były wojskowy?

Ostatnim – i to dwukrotnie – byłym wojskowym stojącym na czele Ministerstwa Obrony Narodowej był adm. Piotr Kołodziejczyk. O ile w PRL ministrem obrony mógł być wyłącznie oficer w służbie czynnej, o tyle w III RP od 1994 roku resortem kierują wyłącznie cywile (byli wojskowi obejmowali niekiedy jedynie stanowiska wiceministrów). Choć cywilna kontrola nad armią nie wyklucza formalnie powołania na szefa MON emerytowanego oficera, w polskiej praktyce ustrojowej utrwalił się zwyczaj nominowania polityków cywilnych. W sondażu zrealizowanym na zlecenie Portalu Obronnego przez Instytut Badań Pollster zapytano Polaków: „Czy ministrem obrony narodowej RP powinien być były wojskowy?”.

A do zamówienia tego sondażu skłonił nas… Grzegorz Braun. Tak, ten Grzegorz Braun. Jakiś czas temu zakomunikował, że na tworzonych przez niego listach wyborczych do Sejmu miejsca z numerem 5 będą przeznaczone dla wojskowych. Chodzi o żołnierzy w stanie spoczynku lub rezerwie, ponieważ tylko oni mogą formalnie uczestniczyć w aktywnym życiu politycznym (więcej na ten temat w polecanym artykule).

Musimy przyznać, że nikt w zespole redakcyjnym Portalu Obronnego nie przypuszczał, że wyniki sondażu będą takie, jak na poniższej grafice.

badania - wojskowy ministrem
Autor: Portal Obronny Zaskakujące wyniki?

To teraz powtórzmy, dla ugruntowania percepcji, tekstowo wyniki sondażu. Otóż na pytanie: „Czy ministrem obrony powinien być były wojskowy?” padły odpowiedzi:

• zdecydowanie tak: 26 proc.,

• raczej tak: 35 proc.,

• raczej nie: 11 proc.,

• zdecydowanie nie: 4 proc.,

• nie wiem/trudno powiedzieć: 24 proc.

Takie wyniki jednoznacznie wskazują, że 61 proc. de facto nie ma nic przeciwko temu, a nawet jest za tym, by były wojskowy stał na czele Ministerstwa Obrony Narodowej. 15 proc. badanych jest temu przeciwnych, a 24 proc. nie ma zdania w tym temacie.

A tak wyniki badań i „głos ludu” skomentował dla Portalu Obronnego Zbyszek Zaborowski, b. lewicowy poseł na Sejm II, III, IV, V i VII kadencji, członek sejmowej komisji obrony narodowej:

Wyniki sondażu mnie nie dziwią. Ludzie kojarzą generałów oraz wojsko z profesjonalizmem i patriotyzmem, a w większości zakładają, że armia jest i powinna być apolityczna. W warunkach systemu demokratycznego konieczna jest jednak cywilna kontrola nad siłami zbrojnymi. W III Rzeczypospolitej funkcjonuje ona od dawna, choć jej wprowadzenie wcale nie było łatwe. Po drodze były transformacja wojska, „obiad drawski” oraz polityczne aspiracje szefa Sztabu Generalnego gen. Tadeusza Wileckiego.

Czym kończy się brak cywilnej kontroli nad armią, najlepiej widać w niektórych państwach afrykańskich i azjatyckich, a jeszcze do niedawna – w krajach Ameryki Południowej i Środkowej. Dyktatury wojskowe z reguły nie sprzyjają rozwojowi gospodarczemu ani społecznemu, a już na pewno nie służą przestrzeganiu wolności i praw obywatelskich.

Dla obronności państwa kluczowe jest oczywiście fachowe kształcenie oraz rozwój zawodowy kadr oficerskich, jak również przejrzysty system awansów i dobór odpowiednich ludzi na kluczowe stanowiska. Równie istotne pozostaje jednak trzymanie wojska z dala od polityki. Minister obrony narodowej powinien być cywilem, choć z pewnością nie zaszkodzi mu wiedza o obronności, a nawet wcześniejsza służba wojskowa. Takie doświadczenie ułatwia dobór doradców oraz wyznaczanie oficerów i generałów na kluczowe stanowiska w systemie dowodzenia. Moim zdaniem obecny model sprawowania cywilnej kontroli nad armią jest właściwy, wymaga jednak porozumienia ponad podziałami politycznymi.

Mój komentarz piszę, gdy nie znam jeszcze opinii Zbyszka Zaborowskiego. W mojej ocenie 61 proc. vox populi uznało, że lepiej Ministerstwem Obrony Narodowej kierowałby b. wojskowy niż cywil. W pytaniu zawierała się fraza „powinien być”, a nie „czy mógłby być”.

W takim przypadku odpowiedzi na TAK należałoby potraktować jako krytyczną ocenę sprawowania urzędu przez osoby cywilne, czytaj: polityków. Gdyby te oceny były pozytywne, większość w sondażu powinni mieć ci, którzy na postawione pytanie odpowiedzieli przecząco.

Istnieje i taka możliwość, że część z 1001 osób uczestniczących w sondażu, w którym struktura próby była reprezentatywna dla obywateli Polski w wieku 18+, źle zrozumiała pytanie. To się zdarza.

Nie zdarzy się jednak, by wyniki tych badań sprawiły, że może dojść w Polsce do dość przełomowej, systemowej zmiany. Były wojskowy ministrem obrony narodowej? Może nim być, ale czy powinien być?

Wpierw trzeba byłoby założyć, że rządzący i opozycja zgodzą się na taką zmianę.

Potem należałoby znaleźć takiego b. oficera, który nie dość, że w sprawach wojskowych byłby „mądrzejszy” od cywili, to w sprawach pozawojskowych nie byłby od nich „głupszy”. A na dodatek byłby apolityczny. Zrazu widać, że trudno byłoby taką teorię urzeczywistnić...