Trump dąży do zakończenia wojny z Iranem. Izrael i Teheran mają inne plany

Prezydent USA Donald Trump wyraził doradcom chęć zakończenia wojny z Iranem w ciągu kilku tygodni. Według doniesień „Wall Street Journal”, Trump uważa, że konflikt, rozpoczęty 28 lutego atakami USA i Izraela na Iran, zbliża się do końca i wezwał doradców do przygotowania się na okres od czterech do sześciu tygodni. Informacje te zbiegają się z zaplanowanym na połowę maja szczytem Trumpa z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, co sugeruje oczekiwanie na szybkie rozwiązanie konfliktu. Mimo deklarowanego optymizmu, Pentagon przygotowuje plany wysłania dodatkowych 3 tys. żołnierzy z 82. Dywizji Powietrznodesantowej na Bliski Wschód, a Izrael intensyfikuje swoje działania, obawiając się przedwczesnego ogłoszenia pokoju.

Trump ma doradcę duchowego! Pastor mówi o wojnie i NATO

i

Autor: AP Photo/ Associated Press
  • Prezydent USA Donald Trump chce zakończyć wojnę z Iranem w ciągu 4-6 tygodni, rozpoczętą 28 lutego atakami USA i Izraela, mimo obaw o przedwczesne ogłoszenie pokoju.
  • Pentagon planuje wysłać dodatkowe 3 tys. żołnierzy na Bliski Wschód, a Izrael intensyfikuje działania militarne, dążąc do zniszczenia irańskiego przemysłu zbrojeniowego i infrastruktury nuklearnej.
  • Iran odrzuca negocjacje pokojowe z USA, deklarując kontynuację oporu i podkreślając, że Cieśnina Ormuz jest zamknięta tylko dla wrogów.
  • Kraje Zatoki Perskiej, takie jak Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, domagają się osłabienia irańskiego potencjału militarnego, a opinia publiczna w USA jest podzielona co do sposobu prowadzenia wojny.

Donald Trump w ostatnich dniach jasno wyraził swoje przekonanie, że wojna z Iranem wkracza w decydującą fazę. Jak donosi „WSJ”, prezydent USA miał powiedzieć doradcom, że "wojna rozpoczęta 28 lutego atakami USA i Izraela na Iran znajduje się w końcowej fazie" i wezwał ich do wzięcia pod uwagę "okresu od czterech do sześciu tygodni". 

Jednym z kluczowych powodów pośpiechu Trumpa ma być jego przekonanie, że konflikt odciąga uwagę od krajowych priorytetów. Amerykańscy urzędnicy, cytowani przez „WSJ”, wskazują, że Trump wciąż waha się w sprawie wysłania wojsk lądowych, głównie z powodu obaw o możliwe straty materialne. Prezydent ma być zdeterminowany, by uniknąć długotrwałego i kosztownego konfliktu, który mógłby negatywnie wpłynąć na jego wizerunek polityczny i szanse reelekcyjne.

Karoline Leavitt, rzeczniczka Białego Domu, potwierdziła determinację Trumpa, zapowiadając, że

"Jeśli Iran nie zaakceptuje realiów obecnej sytuacji, jeśli nie zrozumie, że został pokonany militarnie, prezydent Trump dopilnuje, aby został uderzony mocniej niż kiedykolwiek wcześniej". Dodała również, że "Prezydent Trump nie blefuje i jest gotów rozpętać piekło. Iran nie powinien ponownie mylnie oceniać sytuacji". 

Rzeczniczka Białego Domu odniosła się także do doniesień o 15-punktowej propozycji USA zakończenia wojny, twierdząc, że są one "tylko częściowo prawdziwe". Nie chciała jednak potwierdzić informacji CNN o możliwym spotkaniu negocjatorów obu krajów w Pakistanie, w którym miałby wziąć udział wiceprezydent J.D. Vance.

Izrael na wojennej ścieżce: Czasu jest mało

Podczas gdy USA dążą do szybkiego zakończenia konfliktu, Izrael intensyfikuje swoje działania militarne, obawiając się, że Donald Trump może ogłosić pokój, zanim izraelskie cele wojenne zostaną osiągnięte. Jak podał „New York Times”, powołując się na źródła, premier Izraela Benjamin Netanjahu "nakazał we wtorek (24 marca) zniszczenie w ciągu 48 godzin jak największej liczby celów związanych z przemysłem zbrojeniowym Iranu". 

Główne żądania Izraela wobec Iranu obejmują nie tylko usunięcie wzbogaconego do poziomu 60 proc. uranu, ale przede wszystkim "likwidację rozległych systemów tuneli i infrastruktury podziemnej związanej z irańskim programem nuklearnym oraz produkcją i rozwojem broni". Według izraelskiego wywiadu, obiekty te służą również jako miejsca stacjonowania i wystrzeliwania pocisków balistycznych, rakiet manewrujących oraz dronów. Działania sił powietrznych Izraela i Stanów Zjednoczonych koncentrują się obecnie na bombardowaniu wejść do tych instalacji, co izraelscy wojskowi uznają za rozwiązanie tymczasowe.

Dodatkowym warunkiem stawianym przez Izrael jest "całkowite wstrzymanie przez Iran wsparcia finansowego i militarnego dla sprzymierzonych z nim organizacji w regionie, w tym dla Hezbollahu, Hamasu, Islamskiego Dżihadu, ruchu Huti oraz szyickich milicji w Iraku". To pokazuje, że Izrael dąży do kompleksowego osłabienia irańskiego wpływu w regionie, nie tylko w kontekście programu nuklearnego.

Izraelscy przywódcy obawiają się, że plan Trumpa, którego treść wyciekła do mediów, "jest dość ogólnikowy" i "nie gwarantuje wystarczającego ograniczenia irańskich programów: nuklearnego i rakietowego". To podkreśla fundamentalne różnice w podejściu do rozwiązania konfliktu między USA a Izraelem, mimo ich strategicznego sojuszu.

Irańska odpowiedź: Opór zamiast negocjacji

W odpowiedzi na amerykańskie i izraelskie działania, szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi ogłosił, że jego państwo "zamierza dalej walczyć z USA i Izraelem". W wywiadzie dla państwowej telewizji Aragczi "zaprzeczył, by trwały rokowania pokojowe z USA" i zaznaczył, że takie negocjacje "byłyby przyznaniem się do porażki".

Aragczi podkreślił, że "Teraz nasze stanowisko to kontynuacja oporu. (...) Nie zamierzamy negocjować, jak dotąd nie odbyły się żadne negocjacje, nasze stanowisko jest tutaj bardzo zasadnicze (...). Mówienie teraz o negocjacjach byłoby przyznaniem się do porażki". Mimo to, przyznał, że "wymiana wiadomości przez mediatorów nie oznacza negocjacji z USA", a przedstawiciele USA przekazali wiadomość, którą przekazano najwyższym irańskim władzom. To sugeruje, że pewne kanały komunikacji są otwarte, choć Iran oficjalnie odrzuca ideę bezpośrednich negocjacji.

W kwestii Cieśniny Ormuz, kluczowej dla światowego handlu ropą i gazem, Aragczi zaznaczył, że "cieśnina Ormuz jest zamknięta tylko dla wrogów Iranu". Po wybuchu wojny, ataki sił irańskich na statki i groźby kolejnych uderzeń niemal całkowicie sparaliżowały transport przez ten akwen, co doprowadziło do wzrostu cen paliw na świecie.

Globalne reperkusje i opinia publiczna

Konflikt na Bliskim Wschodzie ma szerokie reperkusje międzynarodowe i wewnętrzne. Kraje Zatoki Perskiej, takie jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar, coraz bardziej otwarcie podkreślają, że irański potencjał militarny nie może pozostać w stanie nienaruszonym. Arabia Saudyjska chce, aby "w jak największym stopniu osłabiony został potencjał Teheranu w zakresie pocisków manewrujących i balistycznych", podczas gdy Zjednoczone Emiraty Arabskie uważają, że "dla Bliskiego Wschodu trudne byłoby dalsze zmaganie się z irańskim programem rakietowym i dronów". Katar, który wstrzymał wydobycie gazu ziemnego po irańskim ostrzale, podkreślił, że każde rozwiązanie wojny musi uwzględniać interesy zaatakowanych krajów arabskich.

Abdulchalek Abdulla, emiracki politolog, stwierdził, że Iran stał się "wrogiem publicznym numer jeden" dla państw Zatoki Perskiej, nazywając go "państwem rządzonym przez organizację terrorystyczną". Te ostre słowa świadczą o głębokim podziale i wrogości w regionie.

W USA opinia publiczna jest coraz bardziej krytyczna wobec sposobu prowadzenia wojny przez Trumpa. Badania Pew Research Center wskazują, że "61 proc. respondentów nie aprobuje działań prezydenta w tej sprawie". Sondaż Quinnipiac pokazuje, że "42 proc. zarejestrowanych wyborców uważa, iż wojna uczyni świat mniej bezpiecznym, wobec 35 proc. mających przeciwne zdanie". Te wyniki odzwierciedlają obawy przed eskalacją konfliktu i rosnącymi cenami paliw.

Mimo to, oceny konfliktu pozostają silnie spolaryzowane politycznie. "78 proc. wyborców Republikanów uważa, że wojna przebiega dobrze lub bardzo dobrze", podczas gdy "Podobną opinię wyraża 29 proc. zwolenników Demokratów". Karoline Leavitt podkreśliła, że "Od samego początku prezydent Trump i Departament Wojny szacowali, że realizacja tej kluczowej misji zajmie od czterech do sześciu tygodni. Po dwudziestu pięciu dniach najpotężniejsza armia, jaką kiedykolwiek znał świat, wyprzedza harmonogram i radzi sobie wyjątkowo dobrze".

Konflikt wpływa również na sytuację gospodarczą, z rosnącymi cenami paliw w związku z napięciami wokół cieśniny Ormuz. Sondaż AP-NORC ujawnił, że "45 proc. dorosłych Amerykanów obawia się, iż nie zdoła sprostać szybowaniu kosztów paliwa w najbliższych miesiącach". Biały Dom zapewnia jednak o poprawie sytuacji, a Leavitt oświadczyła, że

"Prezydent powiedział, że gdy tylko operacje bojowe dobiegną końca, administracja będzie nadal uwalniać amerykańską dominację energetyczną. Robimy to każdego dnia i zobaczymy, jak ceny na stacjach benzynowych spadają, co miało miejsce wcześniej dzięki temu prezydentowi".

LUDZIE TAŃCZĄ Z RADOŚCI W IRANIE! Rakowski: DOBIJĄ REŻIM JAK BĘDĄ MOGLI!
Portal Obronny SE Google News