• Czy Iran ma wystarczający arsenał „Zdobywców”, by realnie zagrozić państwom arabskim? • Czy uderzenie w infrastrukturę wodną mogłoby sparaliżować gospodarki państw Zatoki Perskiej? • Czy broń hipersoniczna stanie się prawdziwym „game changerem” w tej wojnie?
Leci z szybkością Mach 15 i na dodatek jeszcze manewruje
Zmierza do celu zbyt szybko, by obrona przeciwrakietowa mogła na ten atak zareagować. Tzw. czas operacyjny reakcji izraelskich systemów wynosi… 6 minut. Tyle potrzeba, by cywile mogli ewakuować się do schronów i odpowiedzieć na atak odwetowym uderzeniem. Kilka dni temu pisałem, że największym zagrożeniem dla Izraela (który rozpoczął wojnę z Iranem) są rakiety (ściślej: pojazdy szybujące) hipersoniczne. Na razie „Zdobywcami” (vel „Zwycięzcami”) kilka razy były rażone cele wojskowe. Można jednak spodziewać się, albo inaczej: nie można wykluczyć, że w eskalacji wojny Iran będzie nimi atakował cele przemysłowe. Nie, nie rafinerie czy inne zakłady infrastruktury naftowej, ale… instalacje odsalania wody morskiej!
Wojną już jest objętych kilkanaście państw, głównie arabskich. Teokraci zaklinają się, że nie atakują swoich „braci w wierze”, choć szyici (Iran) i sunnici (reszta świata arabskiego) „nie lubią się” (cokolwiek to znaczy) od czasów śmierci proroka Mahometa. Teheran mantruje, że atakuje niearabskie bazy wojskowe. Irańczycy testują, tak się zdaje, nową strategię odwetową. Zaatakowali dronem zakład odsalania w Bahrajnie (8 marca), powodując materialne szkody, ale bez przerw w dostawach wody.
To pierwszy potwierdzony atak na taką infrastrukturę w regionie. To wskazuje, że wysłali przekaz do „braci w wierze” wspierających USA (a i Izrael, samo przez się, również): to jest nasza broń ostateczna, ropy pić nie będziecie, bez wody poczujecie oddech śmierci.
To działania podobne do strategii „palonej ziemi”. Z tą różnicą, że nie niszczy się własnego terytorium przed zajmującym je wrogiem, ale pozbawia się dostępu do wody jego sojuszników. Jasne, już ten atak na instalacje w Bahrajnie jest złamaniem konwencji genewskich zakazujących ataków, których skutki stanowią zagrożenie dla cywilów. To fakt. Jest nim jednak i to, że sam atak na Iran miał za nic owe konwencje. I taka specyfika tej wojny nie wróży niczego dobrego. Prawo międzynarodowe jest… Jak uważacie, czym ono jest obecnie?
Fattah-y przenikają przez izraelską „Żelazną Kopułę”
Rzecz ma być o hipersonicznym potencjale Iranu, a nie o tym, że państwa arabskie mają ogrom ropy, ale wody tyle, co nic. Ich rezerwy strategiczne H2O – w zależności od kraju – wystarczą na od kilku do kilkudziesięciu dni. W maksimum 90 proc. są one uzależnione od dostaw wody pitnej z instalacji odsalających wodę morską.
Atak dronami takich zakładów może być średnio skuteczny. Może uszkodzić instalacje, ale nie doprowadzi (raczej) do ich zniszczenia. Co innego, gdyby zostały zaatakowane „hipersonikami”, które teoretycznie rzecz ujmując można zestrzelić, ale w praktyce jest zgoła inaczej, czym zaatakowani nie chwalą się, co zrozumiałe. Jeśli wojna będzie eskalowała, a Iran będzie „przyparty do muru”, to nie można wykluczyć, że celem staną się instalacje odsalania wody morskiej. A Iran może je zniszczyć skutecznie tylko „Zdobywcami”.
Fattah jest rakietą balistyczną, a prawie każda z nich osiąga szybkość hipersoniczną. Jest to prędkość, która przekracza pięciokrotność prędkości dźwięku w danym środowisku, czyli Mach 5 i wyżej. W atmosferze Ziemi prędkość dźwięku wynosi około 343 m/s (1235 km/h) na poziomie morza, więc prędkości hipersoniczne zaczynają się od około 6174 km/h.
Fattah nie jest „zwykłą” rakietą balistyczną, bo potrafi nie tylko osiągnąć szybkość od Mach 13 do Mach 15, ale ma zdolność manewrowania. Ma stosunkowo mały zasięg – 1400 km (Fattah-1) i 2000 km (Fattah-2). Pierwsza na świecie rakieta balistyczna – niemiecka V-2 – miała zasięg ok. 320 km przy szybkości Mach 4,3 (5760 km/h).
Fattah, rakieta opracowana przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), została po raz pierwszy zaprezentowana w czerwcu 2023 r. Jej twórcy, grubo przed wojną z czerwca 2024 r., twierdzili, że „Zdobywca” ma zdolność do przenikania przez zaawansowane systemy obrony przeciwrakietowej, takie jak izraelska „Iron Dom” („Żelazna Kopuła”). I w tej wojnie to się potwierdziło. Izrael nie zestrzelił ani jednego pocisku Fattah-1/Fattah-2 w atakach z lutego–marca 2026 r. A Iran strzelał nimi już kilkakrotnie.
„Zdobywca” wystrzeliwany jest wyłącznie z lądu. Podobno było to też możliwe z morza, ale marynarka irańska już nie istnieje. Iran nie dysponuje samolotami zdolnymi do przenoszenia i odpalania tych pocisków.
Co Fattah może przenosić? Może być uzbrojony w głowicę jądrową lub konwencjonalną. Prawdopodobnie o masie minimum 500 kg. Tyle przenosi rosyjski Kindżał, a wspomniana V-2 miała tonową głowicę.
To ile takie cudo kosztuje? Jak zwykle cena broni to nie pozycja w menu restauracji, że wiadomo co i za ile. Tym bardziej gdy pytanie dotyczy państw, w których pojęcie rachunku ekonomicznego nie musi odpowiadać temu, co obowiązuje w państwach z demokracją bez przymiotnika. Koszt wyprodukowania „hipersonika” idzie w miliony dolarów. I to w grube miliony!
Iran w światowej czołówce rozwijającej broń hipersoniczną
Co by nie mówić o Islamskiej Republice Iranu, to nie można tego państwa wrzucać do szufladki z oznaczeniem „Trzeci Świat”. Na rozwijanie technologii hipersonicznych może pozwolić sobie tylko kilka państw, bo do tego potrzebne są nie tylko pieniądze, ale także rozwinięte zaplecze naukowo-badawcze i przemysł, który może zmaterializować to, co naukowcy opracują.
Oto najważniejsze rakiety hipersoniczne..
• Awangard (Rosja) – rakieta balistyczna wyposażona w hipersoniczny pojazd szybowcowy, zdolna do prędkości powyżej Mach 20 (24 500 km/h). Rosja twierdzi, że Awangard może omijać większość systemów obrony przeciwrakietowej.
• Kindżał (Rosja) – hipersoniczny pocisk balistyczny powietrze-ziemia, osiągający prędkość około Mach 10. Jest przenoszony przez samoloty MiG-31 i Su-57.
• DF-ZF (Chiny) – pojazd szybowcowy wykorzystywany przez Chiny, zdolny do uzyskania prędkości Mach 5-10. Jest przenoszony przez pociski balistyczne i może być używany do precyzyjnych uderzeń z dużych odległości.
• HGV Hwasong-8 (Korea Północna) – hipersoniczny pojazd szybowcowy, testowany przez Koreę Północną, zdolny do przenoszenia głowic konwencjonalnych lub jądrowych.
• BrahMos-II (Indie i Rosja) – projekt będący wersją rozwojową supersonicznego pocisku BrahMos, który ma osiągać prędkości do Mach 7.
• AGM-183A ARRW (USA) – to amerykański pocisk hipersoniczny, opracowywany przez firmę Lockheed Martin, będący w fazie przedprodukcyjnej, testowej. Pocisk ma być przenoszony przez bombowce B-52.
Zatem tylko sześć państw należy do „hipersonicznego” klubu. Nie ma w nim Francji, Wielkiej Brytanii czy Izraela, a jest Iran. Ile ich ma takich pocisków i czy mogą być „game changerem”? Czy pozbawienie, z ich pomocą, wody połowy świata arabskiego może przyczynić się do zakończenia wojny? Nie całkiem po myśli USA i Izraela? Czas to pokaże...