• Czy rozejmy to elementy grą propagandową?
• Czy którakolwiek ze stron naprawdę chciała zawieszenia broni?
• Czy celem było wyłącznie wykazanie nieszczerości przeciwnika?
• Czy 9 maja okaże się testem intencji Moskwy i Kijowa?
• Czy Ukraina rzeczywiście rozważa zakłócenie parady?
Pierwszy gałązką oliwną w stronę Zełenskiego pomachał Putin. Stało się już tradycją, że przed Wielkanocą i Dniem Zwycięstwa Kreml, w poczuciu humanitaryzmu i spokojnego świętowania, ogłasza jednostronne zawieszenie broni na ten czas. Wzywa Ukrainę, by poszła w ślady Rosji. Na wszelki wypadek ostrzega, że jeśli Ukraińcy będą strzelać, to napotkają zdecydowaną rosyjską odpowiedź.
Gdy do Zełenskiego dotarła taka oferta, to – przypomnę – na początku (używając określenia Janusza Korwina-Mikke) „rżnął głupa”. Prezydent Ukrainy podkreślał, że nie dostał oficjalnego pisma w tej sprawie z Kremla, a sprawę zna wyłącznie z przekazów medialnych; komunikowała o tym także rządowa agencja TASS. Szybko jednak na Bankowej (przy tej ulicy jest Pałac Prezydencki) zorientowano się, że trzeba czymś Ruskich zaskoczyć i sprawdzić ich szczere intencje, o których było wiadomo, że ze szczerością mają niewiele wspólnego.
Pod koniec poniedziałku (4 maja) Wołodymyr Zełenski ogłosił ukraiński dwudniowy rozejm – 5 i 6 maja. Również, wzorem Władimira Putina, ostrzegł, że jeśli Rosja zacznie strzelać, to Kijów nie tylko uzna rozejm za zerwany (ze wszystkimi tego konsekwencjami), ale Moskwa pokaże światu, jak bardzo chce zakończenia wojny i pokoju z Ukrainą.
Zełenski głosił, że Putin chce rozejmu, bo obawia się o przebieg tradycyjnej parady na Placu Czerwonym z okazji Dnia Zwycięstwa. Kreml nie polemizował z tą hipotezą, ograniczając się do sloganów o ukraińskiej podstępności, dwulicowości itd. Swoją drogą, jak tak się człowiek zastanowi, to czy SZU zdecydowałyby się zakłócić defiladę jakimś atakiem dronowym?
Możliwości Ukraina ma, ale przy Bankowej ani w Sztabie Generalnym SZU nie siedzą kretyni. Bo trzeba byłoby nie mieć politycznego instynktu samozachowawczego, by taki prezent dawać rosyjskiej machinie propagandowej. Wykorzystałaby taką sytuację znakomicie.
Problem w tym, że na Kremlu mogą postrzegać ludzi z Bankowej i Sztab jako znacząco głupszych od siebie i nie wykluczają „ukraińskich prowokacji”. Tym bardziej że Zełenski wzmacnia rosyjskie przekonanie, sugerując półsłówkami, że ukraińskie drony mogą pojawić się nad Moskwą. Rosjanie łykają, niczym pelikany ryby, te enigmatyczne zapowiedzi . Wzmacniają obronę przeciwlotniczą wokół Moskwy, prawie jak jesienią 1941 r.
Zełenski wykorzystuje te ruchy na użytek własnej propagandy i puszcza w świat przekaz, że Kreml nie przygotowuje się do zawieszenia broni i bardziej dba o paradę 9 maja niż o resztę kraju.
MSZ Ukrainy ogłasza, że Rosja złamała zawieszenie broni, co nie jest zgodne z prawdą, bo Moskwa nie zaakceptowała ukraińskiej propozycji, tak jak Kijów nie przystał na rosyjską. Cóż, polityka informacyjna w czasie wojny znacząco różni się od uprawianej w czasie pokoju. Zatem, już w zgodzie z prawdą, Zełenski mógł poinformować, że w godzinach nocnych i porannych 6 maja Rosja przeprowadziła prawie 30 ataków, w tym ponad 20 uderzeń lotniczych z użyciem ponad 70 bomb.
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha mógł więc napisać na X: „Moskwa po raz kolejny zignorowała realistyczne i sprawiedliwe wezwanie do zakończenia działań wojennych, poparte przez inne państwa i organizacje międzynarodowe”. Z kolei rzecznik Putina Dmitrij Pieskow powtórzył frazy o ukraińskiej nieszczerości i o tym, że rozejm na 8–9 maja ma nie tylko uczcić Dzień Zwycięstwa (w którym Ukraińcy też mają swój udział), ale ma chronić paradę przed ukraińskimi dronami.
Coś czuję, acz nie potrafię tego przejrzyście uargumentować, że Rosji bardzo zależy, by w Dzień Zwycięstwa Ukraińcy przypuścili parę jakichś ataków, niekoniecznie na Moskwę.
Propaganda mogłaby wtedy grzmieć: patrzcie, jak banderowcy szanują święto zwycięstwa nad faszyzmem, jak szanują pamięć po poległych w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej…
Dość prognozowania, 9 maja będzie wiadomo, ile w tych inicjatywach rozejmowych było PR, a ile woli do krótkiego (s)pokoju. Bo w czwartek (7 maja) wojna będzie toczyć się w „trybie normalnym”. Tego dnia w propozycjach rozejmowych nie uwzględniono.
Polecany artykuł: