Finowie interesują się Warchlakiem A10. Czy Wojsko Polskie go przetestuje?

Szybkostrzelność 8 tysięcy na minutę jest parametrem rzeczywistym, wynikającym z pomiarów akustycznych. Teoretyczna wartość szybkostrzelności, którą moglibyśmy osiągnąć, jednocześnie zachowując odpowiednie parametry kinetyczne, to 15 tysięcy kulek na minutę – podkreśla w rozmowie z Portalem Obronnym Jan Miśkowiec, jeden z założycieli i prezes olsztyńskiej spółki Pneuhog, w której opracowano, już opatentowany, karabin pneumatyczny do zwalczania dronów FPV.

Karabin pneumatyczny Warchlak A10. Na miniaturze Jan Miśkowiec. O broni na drony przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Pneuhog/ Archiwum prywatne

• W „fabrycznej” konfiguracji moc Warchlaka A10 nie przekracza 17 J, na taką broń nie jest wymagane posiadanie pozwolenia.

• Warchlak A10 przeznaczony jest do neutralizacji dronów FPV, energię broni można zwiększyć kilkukrotnie.

• Z użyciem dedykowanego do A10 kalkulatora balistycznego można strzelać do celów na dystansie do 150 m.

Andrzej Bęben: – Opracowaliście, tak mi się wydaje, coś innowacyjnego…

Jan Miśkowiec: – Dobrze Panu wydaje się. Warchlak A10 to konstrukcja opatentowana. Mamy już kilka prototypowych sztuk. Mamy nadzieję, że to rozwiązanie zainteresuje odbiorców, że będzie na nie zapotrzebowanie w tych niespokojnych czasach.

– Na wiatrówkę, na którą nie trzeba mieć tzw. pozwolenia na broń, a ma mieć zastosowanie bojowe, to czasem 17 dżuli energii nie jest za mało?

– Nie wchodząc w kwestie prawne i techniczne… w tej chwili Warchlak skonstruowany jest w taki sposób, że bez istotnej ingerencji w konstrukcję nie da się przekroczyć energii kinetycznej. Po dokonaniu tych zmian urządzenie można nazwać bronią pneumatyczną. ma nałożony ogranicznik. Moc jest wystarczająca, by Warchlak wykonywał zadania, dla których został skonstruowany.

– Na jakim dystansie „ogień”, a raczej ostrzał, jest skuteczny?

– Szacujemy, że zasięg skuteczny aktualnej wersji to 80-100 m. Z użyciem kalkulatora balistycznego naszej konstrukcji można strzelać do 150 m, zgodnie z parametrem teoretycznego zasięgu skutecznego wariantu pracującego z pełną mocą.

Państwo i wojsko – jaką rolę drony mają odegrać w systemie bezpieczeństwa Polski?
Portal Obronny SE Google News

– Zadziwia szybkostrzelność Warchlaka…

– Szybkostrzelność 8 tysięcy na minutę jest parametrem rzeczywistym, wynikającym z pomiarów akustycznych. Teoretyczna wartość szybkostrzelności, którą moglibyśmy osiągnąć, jednocześnie zachowując odpowiednie parametry kinetyczne, to do 15 tysięcy kulek na minutę.

– Gdy się strzela na tyle, na ile „fabryka dała”, to szybko opróżni się magazynek?

– W A10 nie ma klasycznego spustu. Zastąpiony został przyciskiem. W magazynku mieści się około 3,5 tysiąca stalowych kulek o średnicy 4,5 mm lub około 1,5 tysiąca większych, 6-milimetrowych. Załadowany magazynek wsadza się do tubusu. Strzelec zwalnia sprężynę. Dzięki temu karabinek może działać w dowolnej pozycji. Grawitacyjne podawanie amunicji skutkowałoby brakiem funkcjonalności w pozycjach odmiennych niż przewidywana do użytkowania…

– OK. Po ilu sekundach „ognia ciągłego” trzeba wymienić magazynek?

– Po około 30 sekundach, gdy strzela się kulkami 4,5 mm. Po około 20 sekundach, gdy w magazynku są załadowane kulki 6-milimetrowe.

– Warchlaka A10 skonstruowaliście z myślą o neutralizacji dronów FPV. A co stałoby się z tzw. celem żywym, gdyby został ostrzelany?

– Gdyby był to człowiek, to z pewnością musiałby się znaleźć na OIOM-ie. Choćby z tego powodu nie zakładamy, by w posiadanie tej broni mógłby wejść tzw. zwykły Kowalski. Z drugiej strony A10 mogłyby się znaleźć na wyposażeniu strzelnic.

– Niezła koncepcja. Wszelako jednak najbardziej jesteście zainteresowani zamówieniami z MON. Jak prognozujecie szansę, że Warchlakiem zainteresuje się Wojsko Polskie?

– Szczerze, nie nam jest oceniać tę szansę. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to odpowiedzieć na narastający problem tak szybko i najlepiej, jak tylko potrafiliśmy, przy warunkach i środkach, jakie mieliśmy, jednocześnie szanując literę prawa oraz restrykcje obowiązujące w Państwie Polskim. Warchlak A10 to nowatorskie rozwiązanie. Mogę to stwierdzić z pełną odpowiedzialnością.

Ono wypełnia luki w miejscach, gdzie broń palna po prostu nie może zostać zastosowana lub zawodzi, ponieważ została stworzona do czegoś zupełnie innego. Co za tym idzie, może mieć wiele zastosowań, nie będąc niebezpiecznym dla siły żywej lub infrastruktury krytycznej po przekroczeniu niższego wartością zasięgu skutecznego. A odpowiadając na pytanie: bylibyśmy zaszczyceni, gdyby Wojsko Polskie było zainteresowane chociażby przetestowaniem urządzenia celem sprawdzenia jego skuteczności i potencjalnej przydatności.

– Testowanie przez specjalistów w różnych warunkach byłoby jak najbardziej na miejscu, tym bardziej że nic ono podatnika nie kosztowałoby. Zakładając optymistycznie, że Wojsko Polskie byłoby zainteresowane Warchlakiem, to kto miałby go produkować? Wasza spółka?

– Powiem tak: aktualnie nasze zdolności produkcyjne są względnie niskie. W procesie konstrukcyjnym przyświecała nam koncepcja, że urządzenie ma być na tyle proste, by mogło być produkowane przez firmy zajmujące się obróbką skrawaniem. Tym samym w modelu kooperacyjnym zdolności produkcyjne spółki rosłyby do względnie sporych rozmiarów. A10 mógłby produkować każdy, kto wykupi licencję na technologię produkcji opatentowanych rozwiązań.

Takie podejście ma też na celu rozproszenie produkcji ze względów bezpieczeństwa. Przykład wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz realia obecnie nasilających się działań w wojnie hybrydowej dobitnie pokazały, że opieranie produkcji sektora obronnego na dużych zakładach jest bardzo narażone na ataki, a tym samym na paraliż łańcucha dostaw. Rozproszenie produkcji po małych zakładach nie tylko uodporni tę gałąź przemysłu na ataki, ale znacząco przyspieszy proces produkcyjny.

– Wiadomo, że nie ma co dzielić skóry na żywym niedźwiedziu, ale zapytam: ile circa kosztowałby A10, gdyby z fazy prototypowej wszedł w produkcyjną?

– Od 5 do 6 tysięcy euro za sztukę, nie licząc kalkulatora balistycznego, który jest opcją dodatkową.

– Przy takiej cenie nie sądzę, że indywidualny miłośnik strzelania z wiatrówki, na którą nie jest wymagane pozwolenie na broń, byłby zainteresowany kupnem takiej „giwery”. A na koniec: na tzw. pierwsze spostrzeżenie nazwę toście sobie wymyślili nieco niezwykłą. Ale po paru sekundach widać, że nawiązuje ona do amerykańskiego samolotu szturmowego A-10 Thunderbolt II, potocznie nazywanego jako „warthog”, czyli guźcem, dziką afrykańską świnią. Widać nawiązanie to także w nazwie spółki: Pneuhog.

– To świadome nawiązanie, nieco na wesoło. Dobrze byłoby, by dla Wojska Polskiego mogło mieć Warchlaka A10, a zagraniczni odbiorcy – Finowie przejawiają zainteresowanie – Piglet A10.