- Polska wezwała rosyjskiego ambasadora Gieorgija Michno do MSZ w czwartek (3 września), aby wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec agresywnych działań Rosji i solidarność z Niemcami.
- Niemcy zamknęły rosyjski konsulat w Bonn i Rosyjski Dom w Berlinie w odpowiedzi na ustalenia, że Rosja odpowiada za próbę ataku dronów na lotnisko w Lipsku w nocy z 4 na 5 sierpnia; Rosja w odwecie zamknęła Instytut Goethego.
- W nocy z 2 na 3 września w Monachium udaremniono próbę podpalenia siedzib dwóch firm zbrojeniowych, zatrzymując dwóch obywateli Bułgarii, a w ostatnich dniach odnotowano także inne akty sabotażu infrastruktury krytycznej w Niemczech.
Jak przekazał rzecznik MSZ Maciej Wewiór, strona polska przekaże rosyjskiemu ambasadorowi „nasz zdecydowany sprzeciw wobec eskalacji agresywnych działań Rosji”. Podkreślił on również, że wezwanie ambasadora Gieorgija Michno jest wyrazem solidarności z Niemcami, które są sojusznikiem Polski. Maciej Wewiór zaznaczył, że Polska i inne kraje również mierzą się z podobnymi agresywnymi działaniami ze strony Rosji.
Niemiecka odpowiedź na agresję Rosji: Zamknięcie placówek
Wezwanie ambasadora Michno przez polskie MSZ następuje po niedawnych wydarzeniach w Niemczech. Rząd niemiecki poinformował we wtorek, że to właśnie Rosja jest odpowiedzialna za próbę ataku dronów na lotnisko w Lipsku, która miała miejsce w zeszłym miesiącu. W odpowiedzi na te ustalenia, Niemcy zarządziły szereg działań. Szef MSZ Johann Wadephul zapowiedział, że w ramach retorsji zostanie zamknięty konsulat generalny Rosji w Bonn. Ponadto, zlikwidowany zostanie również Rosyjski Dom, oficjalnie ośrodek promujący rosyjską kulturę, z siedzibą w centrum Berlina.
W odpowiedzi na działanie Berlina szef dyplomacji Rosji Siergiej Ławrow, przekazał, że rosyjski rząd zamyka Instytut Goethego w Rosji. W środę (2 września) rosyjskie MSZ wezwało charge d’affaires ambasady Niemiec w Moskwie, by zaprotestować przeciwko działaniom podjętym przez Berlin po znalezieniu drona z materiałami wybuchowymi na lotnisku w Lipsku. Moskwa zaprzecza, by miała związek z tym incydentem. Przywódca Rosji Władimir Putin odrzucił we wtorek (1 września) oskarżenia Berlina i oskarżył Niemcy o sfabrykowanie dowodów w celu obarczenia Moskwy odpowiedzialnością za incydent w Lipsku. Dzień później wiceszef rosyjskiego. Rosja już wcześniej zamykała zagraniczne instytucje kulturalne w następstwie sporów dyplomatycznych. W 2018 roku, w czasie napięć w stosunkach z Wielką Brytanią, nakazała zakończenie działalności British Council w kraju.
Szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul po decyzji Moskwy, ocenił, że decyzja władz Rosji o zamknięciu Instytutu Goethego prowadzi do dalszego pogorszenia relacji między Berlinem a Moskwą. "Zapowiedziane przez Rosję działanie jest godne ubolewania i prowadzi do dalszego pogorszenia naszych relacji" – powiedział Wadephul agencji DPA na marginesie spotkania w Weimarze ze swoimi odpowiednikami z Francji i Polski, Jeanem-Noelem Barrotem i Radosławem Sikorskim.
Szef niemieckiego MSZ wyraził przekonanie, że Instytut Goethego „każdego dnia udowadnia, że zasługuje na swoje miejsce, wspierając intensywne relacje kulturalne i wymianę społeczną między Rosją a Niemcami, i robiąc to od czasu rozpoczęcia przez Rosję wojny napastniczej przeciwko Ukrainie w niezwykle trudnych warunkach”. Wadephul wypowiedział się także na temat Rosyjskiego Domu, ośrodka w centrum Berlina, promującego rosyjską kulturę, o którego zamknięciu władze Niemiec zdecydowały we wtorek. Szef niemieckiej dyplomacji ocenił: „Mówię to bardzo wyraźnie - Rosyjski Dom nie służy ani kulturze, ani nauce”. Jak dodał, Rosja musi zdecydować, jakiego rodzaju relacji chce z Niemcami.
Szczegóły incydentu w Lipsku: Atak na lotnisko
Incydent, który doprowadził do tak zdecydowanych reakcji dyplomatycznych, miał miejsce w nocy z 4 na 5 sierpnia w pobliżu lotniska w Lipsku na wschodzie Niemiec. Wówczas samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Mimo niewielkich uszkodzeń, samolot został przekierowany do Hanoweru. Krótko przed tym zdarzeniem, działalność lipskiego lotniska została wstrzymana z powodu niepokojącego odkrycia. Na płycie lotniska, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, znaleziono drona z detonatorem oraz materiałami wybuchowymi. We wtorek MSW Niemiec potwierdziło, że zgodnie z ustaleniami śledztwa, za ten niebezpieczny incydent odpowiada Rosja, co stanowi bezpośrednią przyczynę obecnych działań dyplomatycznych zarówno ze strony Niemiec, jak i Polski.
Monachium: Próba zamachu na firmy zbrojeniowe
To nie koniec podejrzanych działań w Niemczech. W nocy ze środy na czwartek (2-3 września) w dzielnicy Berg am Laim w Monachium doszło do nieudanej próby podpalenia siedzib dwóch firm zbrojeniowych, Rohde & Schwarz oraz Helsing. Jak podał dziennik „Sueddeutsche Zeitung”, „z samochodu wyrzucono kilka ładunków zapalających” w pobliżu siedzib firm zbrojeniowych Rohde & Schwarz oraz Helsing. Dzięki szybkiej reakcji służb udało się zapobiec poważnym szkodom. Rzecznik bawarskiej policji potwierdził, że jeden z ładunków zapalających został rozbrojony przez funkcjonariuszy, a co najmniej jeden kolejny, który nie zapalił się, zneutralizowali później specjaliści Urzędu Kryminalnego Bawarii. Na szczęście, nie doszło do większych zniszczeń, a życie i zdrowie mieszkańców nie były zagrożone.
Natychmiastowe działania doprowadziły do zatrzymania dwojga podejrzanych. Obywatele Bułgarii – 28-letnia kobieta i 38-letni mężczyzna – zostali ujęci na stacji benzynowej. Śledztwo w tej sprawie przejął Urząd Kryminalny Bawarii, który koncentruje się na ustaleniu motywów ataku i bada tło polityczne zdarzenia. Chociaż policja nie doprecyzowała, które konkretnie przedsiębiorstwo było głównym celem, z doniesień „SZ” wynika, że ładunki zapalające miały zostać wyrzucone przed siedzibą firmy Rohde & Schwarz, podczas gdy Helsing znajduje się po drugiej stronie ulicy.
Zatrzymane osoby to 28-letnia kobieta i 38-letni mężczyzna, oboje obywatele Bułgarii. Ich rola w zdarzeniu oraz ewentualne powiązania z grupami ekstremistycznymi są przedmiotem intensywnego śledztwa. Urząd Kryminalny Bawarii traktuje sprawę bardzo poważnie, podejrzewając, że była to „próba zamachu na przedsiębiorstwo z branży zbrojeniowej” z potencjalnymi motywami politycznymi.
Fala sabotażu w Niemczech: Czy incydent w Monachium to element większej układanki?
Celem ataku były dwie ważne firmy działające w sektorze obronnym. Koncern Rohde & Schwarz to uznany producent systemów radiowych i łączności, dostarczanych m.in. instytucjom rządowym, służbom bezpieczeństwa oraz Bundeswehrze, czyli siłom zbrojnym Niemiec. Jego produkty mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa państwa. Drugą firmą, która znalazła się na celowniku, jest Helsing. Ten założony w 2021 roku start-up specjalizuje się przede wszystkim w produkcji dronów, co podkreśla jego strategiczne znaczenie w nowoczesnym konflikcie zbrojnym i obronności. Atak na tego typu przedsiębiorstwa może mieć szerokie konsekwencje, wykraczające poza lokalne bezpieczeństwo.
Próba zamachu w Monachium nie jest odosobnionym incydentem. Jak podała „SZ”, wpisuje się ona w serię około 50 zamachów na obiekty infrastruktury krytycznej w Monachium i okolicach, które miały miejsce w ostatnich latach. To sugeruje istnienie zorganizowanej grupy lub środowiska dążącego do destabilizacji. Dodatkowo, doniesienia o tym zdarzeniu napłynęły po odnotowanych we wtorek próbach sabotażu w innych regionach Niemiec. Jednym z nich był incydent w pobliżu elektrowni węglowej Jaenschwalde na wschodzie kraju oraz stacji elektroenergetycznej w Bergheim koło Kolonii. We wtorek wieczorem policja została wezwana do stacji elektroenergetycznej w Bergheim z powodu usterki technicznej. Początkowo sądzono, że to awaria, jednak w środę rano potwierdzono, że był to „umyślny czyn, przestępstwo”. Szef MSW Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul poinformował, że policja bada tropy dotyczące działalności państwa trzeciego oraz lewicowego ekstremizmu.
Dzień wcześniej, niemieckie służby odkryły improwizowane urządzenie wybuchowe przy stacji transformatorowej w gminie Turnow-Preilack w Brandenburgii, nieopodal elektrowni węglowej Jaenschwalde. Minister spraw wewnętrznych landu Jan Redmann ocenił, że podłożenie ładunków było aktem sabotażu. Służby prowadzą śledztwo w sprawie aktów sabotażu wymierzonych w porządek konstytucyjny i zakłócanie działalności przedsiębiorstw publicznych. Wstępne ustalenia wskazują na „porównywalny schemat organizacyjny sabotażu” w Bergheim i ataku na sieć w Brandenburgii, co może świadczyć o skoordynowanych działaniach.