Dual-use: ekonomia podwójnego przeznaczenia dla obronności

Nie tylko w polskiej infosferze, za sprawą sytuacji geopolitycznej w świecie, sporo jest o technologiach „dual-use”, czyli „podwójnego przeznaczenia”. To termin, który wprowadzono na przełomie lat 40. i 50. XX w., gdy technologie jądrowe można było wykorzystać w sferze militarnej (broń A) i cywilnej (energetyka jądrowa). Z czasem okazało się, że ze współpracy wojskowo-cywilnej można osiągnąć efekt synergii w widocznych korzyściach dla współpracujących stron i przede wszystkim dla podatnika finansującego wydatki na obronność państwa.

wojsko_dual use
Autor: Andrzej Bęben

• Dual-use – pokłosie zimnej wojny, termin prawnie usankcjonowany w USA w 1979 r.

• 70 proc. polskich cywilnych firm widzi w technologiach dual-use szansę na rozwój.

• Eksperci wskazują na koniecznośćpołączenia kapitału publicznego z prywatnym w formule PPP.

Dla obniżenia kosztów budowy potencjału militarnego USA

Do spraw polskich jeszcze wrócimy. Teraz nieco historycznych reminiscencji, bo one są ważne dla zrozumienia, można tak określić, strategicznego znaczenia polityki podwójnego przeznaczenia we współczesnym świecie.

Otóż jej rozwój wygenerowała zimna wojna. Zarówno na Zachodzie, jak i Wschodzie całe życie gospodarcze było jej podporządkowane. W sposób jawny lub ukryty.

Loty kosmiczne były oficjalnie przedsięwzięciami niewojskowych agencji, a uczestniczyli w nich przede wszystkim wojskowi. Technologie opracowane na potrzeby kosmonautyki trafiały do wojska, a z niewielkim opóźnieniem – do odbiorców cywilnych. I na odwrót – opracowane w sektorze cywilnej gospodarki z niewielkim opóźnieniem były wykorzystywane przez przemysł zbrojeniowy.

Nie wchodząc w detale: taka korelacja dawała efekt synergii. Oczywiście, że nie wszystko, co „wojskowe”, nadawało się bezpośrednio do transformacji na „cywilne” i vice versa. W sumie jednak taka współpraca była korzystna dla obu stron, a przede wszystkim dla podatnika, bo znacząco obniżała koszty budowania potencjału obronnego państwa. Dodać trzeba, że termin „dual-use” w USA oficjalnie zdefiniowano w roku… 1979! 

Garda: Magdalena Sobkowiak-Czarnecka o mitach na temat SAFE
Portal Obronny SE Google News

Sowieci filozofię „dwojnojowo naznaczenija” pojmowali po swojemu

To dotyczyło Zachodu. W Związku Sowieckim (i jego satelitach-sojusznikach) istotę „podwójnego przeznaczenia” pojmowano inaczej. Na wzajemnej współpracy miała korzystać armia, a cywile – z rzadka i przy okazji. Nie tylko dlatego, że w gospodarkę centralnie sterowaną wpisane były „chwilowe niedobory towarów i usług” na rynku cywilnym. Obowiązywała zasada: cały naród pracuje na rzecz obronności państwa, wojsko jest najważniejsze, bo ono ma bronić przed imperialistyczną agresją itd. itd.

W efekcie obywatel Sojuza w ramach realizowania zasady „dwojnojnowo naznaczenija” mógł mieć zegarek albo aparat fotograficzny dzięki temu, że była to produkcja maskująca zasadniczą: produkcję mechanizmów zapalników czasowych oraz różnych celowników optycznych.

Swego czasu po Sowietach krążyła taka anegdotka o Wani, który pracował w fabryce wózków dziecięcych i przez rok wynosił, codziennie, jakąś część. A po roku zmontował z nich… armatę. Przesada, ale dobrze ukazująca stan rzeczy. W ramach radzieckiego postrzegania filozofii „podwójnego zastosowania” funkcjonowały fabryki traktorów, w których produkowano czołgi i które można było w ciągu paru dni przestawić wyłącznie na masową produkcję T-ileś tam.

W Polsce „dual-use” potrzebuje partnerstwa prywatno-publicznego

Wracamy do współczesności i Polski. Z raportu „Dual-use. Biznes w ekosystemie bezpieczeństwa” wynika, że 70 proc. firm uważa segment dual-use za istotny dla rozwoju swojej działalności w perspektywie 3-5 lat. 

Wypowiadający się dla Newserii Biznes Łukasz Czajkowski, dyrektor generalny Polskiej Izby Dual Use (PIDU), ocenił:

– Dual-use już w tej chwili staje się impulsem dla cywilnej gospodarki. Zarówno badania, przy których uczestniczyliśmy, jak i opinie, które otrzymujemy z rynku, a także zainteresowanie Izbą Dual Use, która powstała dopiero kilka miesięcy temu, pokazują, że biznes w Polsce zdecydowanie widzi szansę rozwojową w rozwiązaniach podwójnego zastosowania i we współpracy z sektorem obronnym…

W proces „podwójnego zastosowania” może się w Polsce wpisać wiele branż: od rolnictwa i medycyny, przez budownictwo i IT, po technologie dronowe, lotnicze i satelitarne. W raporcie PIDU i Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego napisano m.in.:

„Model dual-use gwarantuje optymalizację kosztów, infrastruktura (np. wzmocnione szpitale, drogi o podwyższonej nośności, huby logistyczne) służy na co dzień gospodarce, a w czasie kryzysu płynnie przejmuje funkcje wsparcia logistyki wojskowej i obrony cywilnej…”.

Raportujący podkreślili, że „dual-use” w Polsce najpełniej się rozwinie, jeśli będzie oparte na modelu łączącym kapitał publiczny i prywatny. Czyli wówczas, gdy będzie oparte na tym, co określa się jako „partnerstwo prywatno-publiczne”.

Polska wydaje i wydawać będzie ogromne pieniądze na obronność. Sam przemysł stricte zbrojeniowy ma generować nowe miejsca pracy w nim samym. Natomiast nie wiadomo, nawet w PIDU, jaki wymiar będzie miała multiplikacja z tytułu współpracy w ramach produkcji technologii podwójnego przeznaczenia.

Zachodnie doświadczenia, tak historyczne, jak i współczesne, pokazują, że jest to komitywa opłacalna dla sektora militarnego, cywilnego i przede wszystkim dla państwa. Jest tylko główny warunek: jak najwięcej tej współpracy musi być realizowane w państwie, a nie poza jego granicami...