Rozmowę prowadziła Karolina Modzelewska z Portalu Obronnego. W panelu uczestniczyli gen. broni Marek Sokołowski, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, st. bryg. dr inż. Robert Piec, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Akademii Pożarniczej, oraz Karol Wolff, dyrektor Biura Strategii Orlen.
Gen. broni Marek Sokołowski już na początku dyskusji postawił sprawę jednoznacznie: bez logistyki nie da się prowadzić ani wygrać żadnych działań wojskowych. Przypomniał, że obejmuje ona nie tylko dowóz paliwa, amunicji i zabezpieczenie wojsk, lecz także ewakuację uszkodzonego sprzętu, jego naprawę oraz planowanie całego zaplecza operacyjnego.
Jak zaznaczył, logistyka stała się dziś jednym z głównych wyznaczników realnych możliwości Sil Zbrojnych RP. "Dowódcy nie tylko skupiają się na planowaniu prowadzenia operacji obronnej czy natarcia w różnych aspektach, ale przede wszystkim podstawa do planowania jakichkolwiek działań jest logistyka, bo logistyka jest wyznacznikiem możliwości i zdolności Wojska Polskiego" – mówił gen. broni Marek Sokołowski.
Podobnie problem widzi st. bryg. dr inż. Robert Piec. Zwrócił uwagę, że dla ochrony ludności logistyka ma znaczenie nie mniejsze niż dla wojska, a jednym z zasobów krytycznych okazuje się energia elektryczna. Bez niej przestają działać pompy, systemy łączności, terminale, a także duża część obrotu lekami i paliwami.
Dyrektor Robert Piec odwołał się przy tym do doświadczeń blackoutu w Hiszpanii i Portugalii. Tłumaczył, że brak prądu bardzo szybko uruchamia efekt domina: nie ma wody, nie działa komunikacja, apteki nie mogą zweryfikować recept ani zamówić leków, a tankowanie staje się poważnym problemem logistycznym. "Kluczowym elementem i kluczowym takim zasobem, który jest niezbędny do tego, aby działały inne zasoby, chociażby paliwo, jest energia elektryczna" – podkreślił.
Perspektywę sektora paliwowo-energetycznego przedstawił Karol Wolff z Orlenu. Zaznaczył, że rola spółki nie sprowadza się do działalności handlowej, ponieważ dostawy paliw trzeba postrzegać jako element bezpieczeństwa całego systemu: od importu ropy, przez jej przerób, po logistykę między rafineriami, terminalami i odbiorcami końcowymi.
Karol Wolff wskazał, że odporność takiego systemu zależy od jego najsłabszego ogniwa. Z tego względu kluczowe stają się nie tylko same zapasy, lecz także wielowariantowość dostaw, zapasowe źródła zasilania i przygotowanie terminali oraz stacji do działania w sytuacjach awaryjnych. "Bezpieczeństwo systemu będzie zależeć od tego, ile mamy wejść do tego systemu. Jeśli to jest jedno, to ten system jest bardziej wrażliwy niż jeśli to są dwa czy trzy wejścia" – mówił przedstawiciel Orlenu.
Wątek odporności systemu powrócił także w wypowiedzi gen. broni Marka Sokołowskiego, który wskazał na najważniejsze słabości wojskowego zaopatrywania. W jego ocenie doświadczenia wojny na Ukrainie pokazują, że odchodzić trzeba od centralizacji zapasów i składów na rzecz ich rozproszenia, choć wiąże się to z dodatkowymi kosztami. Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych wymienił też inne elementy krytyczne: przepustowość dróg, stan infrastruktury, dostęp do paliwa i energii, amunicję, części zamienne oraz szybką wymianę informacji logistycznej. Dodał, że poważnym wyzwaniem pozostają również medycyna i ewakuacja medyczna, rozumiane nie tylko w wymiarze wojskowym, ale także cywilnym i wojskowo-cywilnym.
Dyrektor Robert Piec podkreślał z kolei, że najczęściej zawodzi nie pojedynczy element systemu, lecz planowanie, które bywa zbyt formalne i zbyt słabo weryfikowane. Jego zdaniem plan ma sens tylko wtedy, gdy jest realny, oparty na znajomości zasobów, regularnie testowany i poprawiany po ćwiczeniach. "Papier przyjmie wszystko" – zauważył Robert Piec, dodając, że po planach powinny następować permanentne ćwiczenia, a nie jedynie pokazy. Tylko wtedy można wychwycić ślepe punkty w dystrybucji zasobów, koordynacji instytucji i komunikacji między uczestnikami reagowania kryzysowego.
Podobnie sprawę ujmował Karol Wolff, który zwracał uwagę na potrzebę elastyczności i myślenia scenariuszowego. Z jego wypowiedzi wynikało, że w realiach kryzysów energetycznych i zakłóceń na światowych szlakach dostaw jeden plan przestaje wystarczać, a skuteczność zależy od zdolności do szybkiego przełączania się między wariantami działania. W tym kontekście przywołał doświadczenia ostatnich lat: pandemię COVID-19, skutki wojny przeciwko Ukrainie oraz napięcia w rejonie Zatoki Perskiej. Wszystkie te wydarzenia wymuszały gwałtowne zmiany w logistyce surowców energetycznych, a kraje lepiej przygotowane infrastrukturalnie i organizacyjnie łatwiej adaptowały się do nowych warunków.
Znaczącą część debaty zajęła także kwestia współpracy między służbami, samorządami i biznesem. Dyrektor Robert Piec zwracał uwagę, że w sytuacji kryzysowej taka współpraca zwykle działa dobrze, czego przykłady przynosiły działania powodziowe i ratownicze, gdy prywatny sprzęt, lokalne firmy i samorządy wspierały służby bez zbędnej zwłoki. Problemy pojawiają się częściej na etapie przygotowań, gdy instytucje pozostają zamknięte w swoich kompetencyjnych "silosach", a wzajemne zaufanie bywa ograniczone. Zdaniem dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa Wewnętrznego poprawa wymaga nie tylko procedur, ale też regularnego poznawania własnych możliwości, wspólnych ćwiczeń i budowania relacji roboczych między ludźmi, którzy potem mają razem reagować.
Gen. broni Marek Sokołowski oceniał współpracę między wojskiem, strażą pożarną i policją bardziej optymistycznie. Podkreślał, że w praktyce działania kryzysowe wymuszają szybkie decyzje, a najważniejszy pozostaje czynnik ludzki i wykonanie zadania, nie zaś formalne domykanie dokumentacji.
Końcowe wypowiedzi panelistów prowadziły do wspólnego wniosku. System ochrony ludności i bezpieczeństwa dostaw nie będzie odporny bez połączenia kilku elementów: realnego planowania, wspólnych ćwiczeń, właściwej infrastruktury, rozproszenia zasobów oraz sprawnej koordynacji między instytucjami publicznymi i podmiotami prywatnymi. Panel "By nie zabrakło paliwa, leków i wody. Logistyka w czasie kryzysu" dobrze pokazał, że logistyka nie jest wyłącznie technicznym dodatkiem do bezpieczeństwa państwa. W praktyce staje się jednym z jego fundamentów: od niej zależy zdolność działania wojska, sprawność służb ratowniczych i utrzymanie podstawowych usług dla ludności.