- Rosyjska armia zajęła w czerwcu 84 km kwadratowe ukraińskiego terytorium, jednak tempo postępów znacząco spadło, osiągając w maju najniższy poziom od trzech lat (14 km kwadratowych). Największe postępy Rosjanie zanotowali w rejonach Konstantynówki i Hulajpola.
- Amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) oraz unijni analitycy potwierdzają, że Władimir Putin celowo przedstawia fałszywe dane o rosyjskich sukcesach militarnych, które nie odpowiadają realiom na froncie. Celem jest ukrycie porażek i rosnących obciążeń, w tym skutków ukraińskiej kampanii dronowej.
- Sukcesy Ukrainy, takie jak wyzwolenie ponad 400 km kwadratowych terytorium w obwodzie zaporoskim i ataki dronowe na rosyjską infrastrukturę (w tym na Krymie i w Moskwie), są przez Kreml przekłamywane i przedstawiane jako dowód eskalacji ze strony Zachodu.
Według analiz portalu DeepState, na które powołuje się Ukraińska Prawda, w czerwcu rosyjska armia zdołała zająć 84 kilometry kwadratowe ukraińskiego terytorium. Jest to wynik, który na pierwszy rzut oka może wydawać się znaczący, jednak szczegółowa analiza wskazuje na spowolnienie tempa ofensywy. DeepState zauważa, że „biorąc pod uwagę powierzchnię odzyskanego przez naszą armię terytorium w zeszłym miesiącu, u przeciwnika mógłby pojawić się ujemny bilans, choć różnica byłaby niewielka”. Oznacza to, że ukraińskie siły zbrojne również odnotowują sukcesy, co niweluje część rosyjskich zdobyczy.
Największe postępy wojsk rosyjska armia odnotowała w rejonie Konstantynówki w obwodzie donieckim oraz w rejonie Hulajpola w obwodzie zaporoskim. Mimo tych lokalnych sukcesów, ogólna dynamika walk wskazuje na zmianę charakteru konfliktu. Raport DeepState zwraca uwagę, że liczba rosyjskich działań ofensywnych wzrosła w czerwcu o 4,4 proc. w porównaniu z majem, ale często są to operacje realizowane przez niewielkie grupy lub nawet pojedynczych żołnierzy. To może świadczyć o próbie utrzymania presji na ukraińskim froncie przy jednoczesnym oszczędzaniu zasobów lub braku możliwości przeprowadzenia większych, skoordynowanych ataków.
Warto również odnotować, że w maju 2026 roku rosyjska armia okupowała zaledwie 14 kilometrów kwadratowych ukraińskiego terytorium. Jest to najmniejszy miesięczny postęp od trzech lat, co podkreśla trudności, z jakimi mierzy się Kreml w utrzymaniu tempa ofensywy. W ocenie DeepState, wojna wkracza w nowy etap, a dla państwa ukraińskiego kluczowe jest to, aby nie stracić inicjatywy. Analitycy podkreślają, że siłom zbrojnym Ukrainy udało się osiągnąć ostatnie sukcesy dzięki zmianom kadrowym, takim jak powołanie nowego ministra obrony Mychajła Fedorowa oraz mianowanie wielu kompetentnych dowódców korpusów i brygad.
Dezinformacja Kremla: Jak Władimir Putin fałszuje rzeczywistość wojenną?
W obliczu spowolnienia działań militarnych, Kreml intensyfikuje kampanię dezinformacyjną, mającą na celu zafałszowanie rzeczywistości na ukraińskim froncie. Amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) oraz unijni analitycy z projektu EUvsDisinfo zgodnie oceniają, że Władimir Putin celowo przedstawia nieprawdziwe dane o sukcesach wojskowych, które są sprzeczne z realiami. ISW stwierdził, że Putin „wciąż wysuwa mocno przesadzone twierdzenia o rosyjskich postępach, co nie odpowiada realiom pola bitwy, aby zbudować narrację o wszechobecnym rosyjskim sukcesie militarnym”.
Przykładem tej strategii są wypowiedzi Władimira Putina dotyczące operacji w obwodzie donieckim. Rosyjski przywódca twierdził, że rosyjska armia zajęła większość miejscowości Łyman, dotarła do Mikołajiwki i znajduje się około 4 kilometrów od Kramatorska. Jednakże, jak ustalił ISW, siły rosyjskie utrzymują swoją obecność jedynie na 4,3 proc. obszaru Łymanu, obecnie znajdując się około 12 kilometrów od Mikołajiwki i 14 kilometrów od Kramatorska. Podobnie, Putin zadeklarował przejęcie 96 proc. Konstantynówki, co według amerykańskich ekspertów jest informacją nieprawdziwą. Rosjanie utrzymują bowiem swoją obecność jedynie na 36,96 proc. miasta i nie udało im się przejąć nad nim kontroli ani ustanowić trwałych pozycji. Konstantynówka jest jednym z kluczowych miast tworzących tzw. pas twierdz w Donbasie, obejmujący również Drużkiwkę, Słowiańsk i Kramatorsk.
Władimir Putin próbował również zbagatelizować sukcesy ukraińskich wojsk w obwodzie zaporoskim, twierdząc, że rosyjska armia posuwa się w tym regionie z prędkością od 1 do 1,3 kilometra dziennie. ISW oszacował jednak, że Ukraińcy od początku 2026 roku wyzwolili ponad 400 kilometrów kwadratowych terytorium w kierunku Ołeksandriwki. Analitycy z ISW podkreślają, że „przesadzone twierdzenia Putina o postępach wojsk mają na celu fałszywe przedstawienie rosyjskiej pozycji na polu bitwy jako takiej samej – jeśli nie lepszej – niż podczas szczytu USA-Rosja na Alasce w sierpniu 2025 roku. Sytuacja na polu bitwy uległa jednak drastycznej zmianie”. W czerwcu 2026 roku siły rosyjskie posuwały się średnio 3,79 kilometra kwadratowego dziennie, podczas gdy w sierpniu 2025 roku wartość ta wynosiła 16,65 kilometra kwadratowego dziennie, co jasno pokazuje spadek tempa.
Zdaniem analityków z ISW, Władimir Putin prowadzi fałszywą narrację o sukcesach na froncie, aby ukryć rosnące obciążenia, z jakimi Rosja musi się mierzyć po czerwcowej ukraińskiej kampanii z użyciem dronów dalekiego zasięgu. Ataki te były wymierzone między innymi w rosyjską infrastrukturę paliwową, co wywołało paraliż rynku i niedobory benzyny. Podobne wnioski wyciągnęli eksperci z EUvsDisinfo, wskazując, że media kontrolowane przez Kreml promują narrację o strategicznej inicjatywie rosyjskich wojsk, mimo odzyskiwania przez Ukrainę taktycznej przewagi militarnej.
W maju i czerwcu Ukraina przeprowadziła jedne z największych ataków dronowych w historii konfliktu na obiekty wojskowe i infrastrukturalne na Krymie, co doprowadziło do poważnego kryzysu paliwowego na półwyspie i reglamentacji benzyny. Media prorosyjskie przedstawiły te ataki dronów jako dowód na to, że Kijów nie ma zamiaru kończyć wojny, ale próbuje ją zaostrzyć, wciągając w nią wojska NATO. Podobnie, czerwcowy atak dronów na Moskwę, wymierzony w krytyczną infrastrukturę energetyczną, w tym moskiewską rafinerię, został przez media sprzyjające Kremlowi opisany jako atak na ludność cywilną i „dowód eskalacji działań Zachodu, co miałoby być równoznaczne z otwarciem przez sąsiadujące (przyp. red. z Rosją) państwa NATO drugiego frontu przeciwko Rosji”. Rosyjska strategia przeciwko Ukrainie nie opiera się wyłącznie na działaniach militarnych, ale także na eskalacji zagrożeń i stosowaniu dezinformacji.
Tajne szkolenia Rosji i Chin: Nowy wymiar strategicznej współpracy?
Jak podał Reuters, powołując się na europejskich urzędników i rosyjskie dokumenty, Rosja i Chiny przeprowadziły w 2025 roku tajne ćwiczenia wojskowe, zatwierdzone przez rosyjskiego ministra obrony Andrieja Biełousowa.
Szkolenia te, w których wzięło udział około 200 rosyjskich żołnierzy, odbyły się w obiektach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW). Część z tych żołnierzy miała później trafić na front w Ukrainie. Program szkoleniowy obejmował między innymi trzytygodniową sesję z zakresu obrony przed bronią radiologiczną, chemiczną i biologiczną, która odbyła się w Pekinie. Według źródeł agencji Reutera, te wspólne ćwiczenia podkreślają strategiczny charakter współpracy wojskowej między dwoma mocarstwami. W organizację szkoleń zaangażowanych było co najmniej czterech rosyjskich i chińskich generałów. Wewnętrzne rosyjskie raporty, ujawnione przez Reutersa, chwaliły chińskie wyposażenie, symulatory oraz wysoki poziom wiedzy teoretycznej instruktorów, jednocześnie wytykając stronie chińskiej brak doświadczenia bojowego.
Doniesieniom tym stanowczo zaprzecza zarówno Pekin, jak i Moskwa. Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że „odpowiednie zarzuty są całkowicie bezpodstawne”. Z kolei wpływowy rosyjski deputowany Andriej Kartapołow nazwał artykuł „kompletną bzdurą”, dodając, że Rosja nie ma czego uczyć się od Chin.
Mimo tych zaprzeczeń, współpraca zbrojna obu państw budzi poważne zaniepokojenie w Europie. Unijni urzędnicy wskazują, że Unia Europejska musi przestać patrzeć na Chiny wyłącznie przez pryzmat gospodarczy, a skupić się na ich rosnącej roli jako „decydującego czynnika umożliwiającego wojnę Rosji”. Szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas potwierdziła 15 czerwca, że Bruksela zweryfikowała te informacje i ocenia ich implikacje. Od inwazji na pełną skalę na Ukrainę w 2022 roku państwa europejskie traktują Rosję jako główne zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa i z obawą obserwują zacieśniające się relacje między Moskwą a Pekinem. Chiny, posiadające drugą gospodarkę świata, oficjalnie kreują się na pokojowego mediatora, jednak ich rosnąca współpraca wojskowa z Rosją podważa tę narrację i wzmacnia obawy o globalną stabilność.